31 grudnia 2015

26 - jedziemy dalej.

Rozdział 26
Droga miała wiele zakrętów, sprawiało że było mi niedobrze.. raz lecisz na jedną stronę.. raz na drugą.. a może to jednak choroba lokomocyjna? Za miastem tak zarzuciło autobusem, aż spadł bagaż z góry. Dobrze, że siedziałam przy oknie..
W międzyczasie dosiadło się kilka osób jadących na uczelnie. Roześmiani, szczęśliwi na swój widok. Zapewne starsze roczniki.
Nie powiem.. wolałabym zapomnieć obrazek pary, wpychającej sobie języki do gardeł.. ten pech, że usiedli naprzeciwko.
"Masz nowe powiadomienie!"
"Harry Styles dodał zdjęcie." instagram.. jakoś.. musiałam wiedzieć co robią. Chociażby patrząc na dodane fotografie. Są w studiu, w piątkę, aż dziwnie się poczułam, ponieważ jestem coraz bliżej nich, wiedząc że jednak nie spotkamy się w najbliższym czasie.

 -Koniec trasy studenci, miłego dnia! – kierowca głośno powiedział po tym, jak wszyscy zabrali swoje bagaże.

UCFB.. Co tu robię? Podobno spełniam marzenia, skupione na sporcie.
Czy się uda? Nie mam zielonego pojęcia.

Po odebraniu z sekretariatu kluczyków, udałam się do swojego pokoju. Najpierw przeszłam przez ogromny dziedziniec. Idealne miejsce na spotkania. Marmurowy chodnik, gdzieniegdzie ławki pod drzewami.. oraz ścieżka prowadząca do dużego gmachu.
Z zewnątrz może się wydawać na straszny, lecz w środku.. bardziej.. przyjaźniej?
Skierowałam się schodami na górę. Kręte, brązowe. Akademik na terenie uczelni liczy cztery piętra, posiada pokoje mieszane, czyli mieszkają tu zarówno chłopcy jak i dziewczyny.
Jakoś „doczłapałam się” ze swoją walizką na drugie piętro. Minęło mnie parę rozbawionych osób, lecz nie przyglądałam się im. Kto wie z kim będę na roku..
Otworzyłam drzwi. Od razu ukazał mi się duży, jasnobrązowy pokój. Komody, mała łazienka w odcieniach niebieskiego..
"Oho, będę mieć współlokatorkę" stwierdziłam od razu, widząc drugie łóżko. Studentka.. nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego słowa! Jakby to słowo było jeszcze obce.
Położyłam torby przy łóżku, wyciągnęłam laptopa. Świecie nie było mnie przez kilka godzin, co słychać?

...
Harry.
-No bo jeśli tak wyciągamy te 'Infinity' to tytuł może być ten sam.. - stwierdził Zayn, wkładając do buzi długopis. Zmęczony oparłem głowę na ręce. Chyba zasypiam.

-Panowie, budzimy się! Decyzja podjęta przez Malika, gratulacje! Chyba, że macie siłę, żeby przedyskutować wybór. - Julian wstał, a następnie włączył coś na konsoli. Głośny dźwięk, pisk równa się pobudka natychmiastowa. -Pracujemy dopiero 12 godzin, potrzebujemy chociażby początek kolejnego materiału, żebyście dostali spokój. - jednak widząc nasze miny, zrezygnował z tego pomysłu. Kto w tej chwili nie marzył o łóżku? -Wracajcie do hotelu, pamiętajcie że jutro po południu robimy live twitcama. Pora wrócić na właściwe tory. Directioners będą zachwycone.

-Gdzie się zatrzymałeś? - zapytałem Nialla. Louis z Liamem gdzieś się ulotnili, a Zayn czekał na Perrie, która ćwiczyła nowe piosenki ze swoim zespołem.

-Tam gdzie ostatnio.. - odparł, zapinając niebieska torbę.

-No dużo się do wiedziałem. – zaśmiałem się, po czym odgarnąłem włosy sprzed twarzy. Zapomniałem je związać, to teraz przeszkadzają.

-W tym samym co ty matole.

-No wiesz.. - założyłem ręce na klatce piersiowej.

-Zbieramy się, co? - kiwnąłem głową. I tak nic nie planowałem.

...
Tina.
-Hey, how ya do in, sorry you can't get through.. - usłyszałam, kiedy czytałam książkę. Spojrzałam w górę i ujrzałam czarnowłosą dziewczynę z dużymi słuchawkami na uszach. Położyła torbę przy ścianie, po czym spojrzała w moją stronę. -Przepraszam.. jestem Lily. - wyciągnęła rękę. Potrzasnęłam nią.

-Tina.

-No to.. co cię sprowadza na UFCB?

-Chęć pracy z ludźmi? Nie wiem.. jakaś zmiana? - westchnęłam. Tak naprawdę sama nie wiedziałam. Może po zakończeniu związku nie chciałam się załamać i mieć jakieś zajęcie, chociażby nauka?

-Ja nie miałam wyboru. Albo tu albo do pracy. Że jestem leniem .. - nie dokończyła, ponieważ w drzwiach stanęła starsza kobieta.

-Wybaczcie, że przeszkadzam. Dostałam polecenie, aby przekazać wszystkim, że rozpoczęcie roku akademickiego rozpoczyna się o wyznaczonej dacie o godzinie 9:30 na auli. Miłego dnia - wyszła, a my wybuchłyśmy śmiechem. Dobry początek znajomości.

...
Harry.
Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, wiec jakimś sposobem się wymknąłem. Niall spał, a co robiła reszta.. za bardzo nie wiedziałem.
Ryzyko - wielkie, bo w każdej chwili może mnie rozpoznać fanka i rozpęta się zamieszanie. Czasami.. chciałem być niewidzialny, żeby móc spokojnie przejść się ulicą.
Naciągnąłem kaptur mocniej, skierowałem się.. prosto przed siebie. Nie posiadałem konkretnego celu. Jedynie poczułem się gorzej mijając znany hotel. Czyżby tutaj dostałem atak, gdzie znalazła mnie Tina? Nie do końca, ale widziała stan w jakim się znajdowałem. Ciekawe co teraz robi.
Gdybym mógł.. poleciałbym do niej, powiedział "Hey aniele, popełniłem błąd, pomożesz mi go naprawić?"

Pokręciłem głową. Może kiedyś się dowiem.. może kiedyś wpadniemy na siebie niespodziewanie.

-----------------------------------------------------------
Ten moment, gdy przypominasz sobie w dzień publikacji, że rozdział jest niesprawdzony...
Witam was w sylwestra! Dziękuje za tak dużą liczbę wyświetleń! W tym roku, mój blog został odwiedzony przez was prawie 5000 
razy! (od sierpnia do grudnia). W porównaniu było tylko 5 komentarzy na 25 rozdziałów... no cóż, ale nie o tym chciałam napisać. 
Na ten nowy rok 2016 chciałabym wam życzyć dużo zdrowia, szczęścia. Abyście się nie poddawali i odważnie kroczyli do przodu przez życie.

Jak spędzacie sylwestra? W moim przypadku będzie: twitter + Polsat/TVN/TVP2...
Jeżeli się nudzicie, zapraszam na moją drugą historię, o wampirach :) Link --> Vampire.

27 grudnia 2015

25 - historia jeszcze się nie kończy.

Rozdział 25.

Nigdy nie myślałam o tym, że będę się pakować, zabierać własne rzeczy do akademika. Dorosłość.. studia.. wszystko przede mną? Lekko zażenowana, zgłośniłam lewą ręką radio. Niech muzyka zagłuszy wszelkie obawy, mam dość. Z jednej strony obawiam się co tam mnie czeka. Na pewno sporo nauki, imprezy.. nie interesuję się nimi jak jeszcze rok temu. W pewnym sensie się zmieniłam przez te dwanaście miesięcy. Znajomi z liceum nigdy by nie zgadli, że.. coś potrafi wpłynąć na me zachowanie bardziej niż oni.
Ale.. tak naprawdę pragnęłam pozostać w tym pokoju na zawsze. Mieć te swoje gry, lecz ciepły kąt.. decyzja podjęta, jest za późno na zmianę. Wieczne chowanie się..

„-A teraz coś dla zagorzałych fanek One Direction! Piosenka lekka, wpadająca w ucho! O tym, aby cieszyć się chwilą! Directionerki, zaświtało w głowie? Oto „Live while we’re young”!

Hey girl I’m waiting on ya, I’m waiting on ya
-Serio? – powiedziałam na głos, ukrywając twarz w poduszce. Nigdy się nie uwolnię od niego. Przysięgam. Westchnęłam, po czym włożyłam ulubioną czerwoną bluzę do walizki. Tylko.. jak ja to zamknę? Niewiele rozważając własne myśli usiadłam na niej, starając się jakoś zasunąć zamek. Pomysł nie był taki zły, dopóki aż do przyjścia kogoś.

-Gotowa? - tata wszedł przez drzwi, stanął przy komodzie. Czy mogę się rzucić na kolana i błagać o pozostanie w domu? Jak w akademiku zamieszkam z fanką 1D? Stracę życie, zasypana pytaniami o boyband?

-Prawie.. - odgarnęłam grzywkę i pociągnęłam za uchwyt czarnej walizki. Dość ciężka..
Mój wygląd z początku? Długie, brązowe włosy, sięgające do połowy ud, przeważnie ubrana na sportowo. A teraz? Ścięłam moje śliczności, tak, że sięgają ledwo za ramiona, nie zapominając o niebieskich pasemkach. „Zaszalałam”. Ubrałam nawet czarną sukienkę z kwiecistym wzorem..

-Moja mała dorasta.. – zaśmiał się. Ojej..

-Tato.. - zarumieniłam się. -Będę tęsknić - przytuliłam się do ojca, a ten wzmocnił uścisk. Tego też mi będzie brakowało. Niestety mama nie mogła się ze mną pożegnać, ponieważ od samego rana siedziała w pracy.
Ostatnie wymiany słów.. udałam się na słynny przystanek. Kierunek.. UCFB Wembley!

 …

 Po włożeniu torby do luku bagażowego, zajęłam miejsce przy oknie w busie. Na całe szczęście nie jechało dużo osób. Przeważnie ludzie byli wobec mnie życzliwi, jednak nigdy nie wiadomo czego się spodziewać.
Spojrzałam na tapetę w telefonie. Jakoś nie potrafiłam pozbyć się wspólnego zdjęcia z ekranu głównego. Czasami miałam ochotę wejść w wiadomości, napisać smsa „Hej Harry! Czy ty także czujesz, że popełniliśmy błąd?”
Westchnęłam i po rozplątaniu słuchawek włączyłam przypadkową playlistę. Tym razem padło na The Wanted. O kurde..
„Show me love”.  Dobijać się bardziej?

...
Harry.
Gemma urządziła niezłą pobudkę. Dobrze wiedziała, że zespół robi wcześnie próbę, dlatego czemu nie, spotkanie z podłogą na dzień dobry w sam raz. Obolały podniosłem się z ziemi. Ugh, zapłaci mi kiedyś za to.. o ile będę miał siłę.
-Niech tylko powiem Tin.. - zaciąłem się, na co zaciekawiona się uśmiechnęła. Nastąpił koniec związku - wspólna decyzja. Czy muszą mi przypominać o tym na każdym kroku? W sumie sam to robię.. nieważne.

-Komu powiesz? Tinie, która właśnie wyrusza na studia? Twój pociąg już odjechał braciszku.

-Nie byłbym tego pewien.. - powiedziałem po cichu. Współpracuje z Louisem nad nową piosenką na piąty album.. jeszcze nie wiemy jaki będzie nosić tytuł, przyjdzie na to czas. Kto mnie zna, stwierdzi, że to właśnie o niej.

 …
    -Skupcie się panowie. Mieliście zasłużoną przerwę.. nawet nie wymuszoną, ale bierzemy się do roboty. Nikogo nie zawiedziemy tym krążkiem, tym bardziej wytrwałych fanów. Przeżyliście osobisty dramat, dobrze. Te dziewczyny były bardziej zdezorientowane niż kiedykolwiek. A działo się. Dlatego.. proponuje tak.. zaczynamy od melodii, potem dodajemy tekst, w każdej chwili możecie zmienić, zasady nie uległy zmianie. - Julian jak zwykle okazywał dobre rady. Siedzieliśmy w studiu nagraniowym w "kółeczku". Burza mózgów.. Brakowało mi tego.
Nawet Zayn był bardziej pobudzony niż zwykle. Dzięki Bogu wyszedłem z amnezji i mogę być dzisiaj tu z nimi.

-How many nights have you wished someone would stay? - cicho zaśpiewałem. Pasuje..

 -Lay awake only hoping they're okay.. – dośpiewał Zayn.

-Powtórz! - Niall złapał gitarę, po czym powoli zaczęliśmy tworzyć utwór.

-And now I'm one step closer to being, two steps far from you, and everybody wants you, everybody wants you..
Wtedy podając kolejne wersy myślałem, jak mogła się czuć szatynka, kiedy byłem w najgorszym stanie. Czy cierpiała? Dopóki mieliśmy kontakt, nie chciała powiedzieć o swoich odczuciach.
Poświęciła się. Któregoś dnia znalazłem filmik, jak pragnęła się dowiedzieć w której klinice przebywałem.
Była odważna.. była taka.. moja..

-Styles znowu nam odpływasz w daleki rejs, w ten sposób nie dogonimy cię, bo nie dajesz wsiąść na statek..

-O imieniu Tina.. - Louis szybko zamrugał oczami uśmiechając się przy tym.

-Dajcie spokój..

-Oto słowa kolesia, nie mogącego poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby, dobra robota. - Malik poklepał mnie po plecach.

I chyba mają racje.

----------------------------------------------------------
Święta, święta i po świętach! Za cztery dni sylwester... przyznam się wam, że od paru dni piosenka "Infinity" od tak nie chce się ode mnie odczepić. Wyobrażacie sobie głos Zayna w tym utworze? To by było arcydzieło...
Ale wracając. Jak się wam spodobał rozdział? A ogólnie jakie macie wrażenie o opowiadaniu?
Znowu zacznę narzekać, ale czasami jest nawet 100 wejść dziennie i... leniuszki moje, nie chce się wam komentować ;) No cóż... bardzo chciałabym poznać waszą opinię.
Niby jeszcze przed nami miały być trzy rozdziały, jednak święta przyszły z taką weną, że jeszcze tak szybko się nie rozstaniemy :D
Dziękuje za każde wyświetlenie, przeczytanie moich wypocin. Do następnego!

24 grudnia 2015

Świąteczny dodatek.

"Nie chcę wiele na święta, jest tylko jedna rzecz której potrzebuję..."
Nie umiałam się skupić na sprzątaniu, chociażbym bardzo chciała. Widziałam ostatni wywiad. Powrócili, ale on... nie wydawał się szczęśliwy. Często przepraszał, że się zamyślił. Zabawne, bo ostatnio też tak mam.
"Nie przejmuję się prezentami pod choinką..."
Co będzie to będzie, prawda? Wiele osób wkurza się, gdy dostanie na przykład śmieszne skarpetki. A może ktoś miał taki zamierzony cel? "W tym roku pragnę otrzymać coś... wyjątkowego, bo tak naprawdę..." pomyślałam.
 Schody same się nie zamiotą.
"Chcę Cię po prostu dla siebie, bardziej niż możesz sobie wyobrazić..."
-Harry Styles nadal singlem? Ciekawe, po Tinie nie potrafi znaleźć innej partnerki.
Już miałam dość docinek ze strony rodziny. Ok, przyznaję się! Wolałabym, żeby ten kochany idiota był teraz ze mną, pomagał mi, czasami się śmiał z nieudanych czynności. Kilometry dzielą nas...
"Spełnij moje marzenie. Wszystkim czego chcę na święta jesteś Ty."
Stanęłam przy oknie z kubkiem gorącej herbaty. Przeziębienie... mnie tez dopadło. Gdybyś usłyszał moje słowa... spraw mi radość, przyjedź na Boże narodzenie, bez ciebie zaczynam wariować...
"Nie potrzebuję skarpetek, powieszonych nad kominkiem. Święty Mikołaj nie uczyni mnie szczęśliwą z zabawkami w świąteczny dzień."
-A myślisz, że nie dostanę rózgi? - mała Anna zapytała przy śniadaniu. Pokręciłam głową na nie i uśmiechnęłam się do kuzynki. 
Wigilia. Tak magicznie. Wieczorem usiądziemy wszyscy przy stole... jak na złość brakuje mi kogoś...
"Nie będę prosić o wiele w te święta, nawet o śnieg..."
Czas działa na moją niekorzyść. Tak szybko się zleciało, że już stałam przed lustrem, czyniąc ostatnie poprawki przed zejściem na dół. Jakoś zdołałam wcisnąć się w czerwoną sukienkę przed kolano. Włosy związałam w wysokiego kucyka. Jeśli zobaczy niebieskie pasemka... o ile do tego dojdzie... mam przechlapane.
"Będę tylko czekać pod jemiołą..."
Ross i Laura "stali" w przejściu, gdzie nie szczędzili sobie czułości... kilkakrotnie przerywałam im pocałunki w celu zwykłego dostania się do kuchni. Jakby lepszego miejsca na tą gałązkę nie było... Zazdroszczę, że mają siebie. Ja jedynie mogę czekać z nadzieją na cud. 
"Nie napiszę listu i nie wyślę go na biegun Północny dla Świętego Mikołaja. Nie obudzę się żeby posłuchać tych magicznych reniferów..."
Żarty, śmiechy, opowiadania o dzieciństwie innych. Opierając się na lewej ręce, z zaciekawieniem przysłuchiwałam się tym historiom. Babcia opowiadała o tym, jak mój tata spadł z drzewa, ponieważ chciał jak najszybciej sprowadzić Gwiazdora. Ciotka Lynch wspomniała, że sama nakryła swoich rodziców na zabieraniu listu przed świętami. Jak zaczną się moje "wpadki" bezpiecznie ewakuuje się do swojego pokoju...
"Bo tylko chcę Cię tutaj tej nocy, przytulając mnie mocno. Co więcej mogę zrobić kochanie, wszystko czego chcę na święta to Ty."
Ktoś zapukał do drzwi. Mama zawołała mnie po imieniu.
W przedpokoju doznałam szoku.
Rodzicielka powiedziała, że zostawia nas samych i udała się do salonu.
"Spuściłam wzrok". To się dzieje naprawdę... 
Największe zaskoczenie jakie mogłam przeżyć. Stoi przede mną, zmarznięty, z uśmiechem na twarzy.
-Wesołych świąt Tina.
 Bez uprzedzenia przytuliłam go z całej siły. Pozwoliłam łzom płynąć po twarzy. Innych prezentów nie oczekuję, otrzymałam jeden najwspanialszy. 
-Tobie również życzę wesołych! - składanie życzeń nie jest moją mocną stroną -Harry... co ty tu robisz? - po chwili zapytałam, starając się bardziej "nie rozkleić". Proszę o wytłumaczenie, chyba nie mam omamów? 

-Przyjechałem? - zaśmiał się. -Najwidoczniej Gemmy starania nigdy nie idą na marne. Po za tym... - spojrzał w górę. Zauważył. Założę się o wszystko. -Niebieski? - jak bardzo mam przechlapane?
Patrzeliśmy na siebie przez dłuższą chwilę. Ponownie przytuliliśmy się.
Mikołaju, czy zasłużyłam na to?

Zanim zacznę marudzić na temat tego "dodatku", chciałabym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji świąt Bożego narodzenia.
Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności. Aby spełniły się wasze najskrytsze marzenia.
Niech uśmiech jak najczęściej gości na twarzy.
Dobrych wyników w nauce.

Czy wyszło świątecznie? Nie wiem, podchodziłam do tego kilka razy, zmieniałam, usuwałam częściowo...
Mam nadzieję, że się spodobało :D
Jeszcze raz, wesołych świąt kochani i do następnego!

Edit: wstawianie z rana, nie sprawdzając błędów... oj Tomlin, chyba jeszcze spałaś... no nic, zrobiłam małe poprawki ;)

17 grudnia 2015

24 - Nie wszystko jest idealne, prawda?

Rozdział 24.
Następnego dnia obudziłam się z bólem głowy. Dosyć, że Joy chciała świętować jakąś okazje, to moi rodzice dość hucznie obchodzili kolejną rocznice ślubu. Wcale nie narzekałam, tylko parę razy zeszłam na dół, żeby się poskarżyć, że disco polo za głośno leci, a ja nie mogę zasnąć. Zabalowali, więc trzy godziny snu.. kto by się wyspał? Po cichu powiedziałam parę przekleństw słysząc piosenkę „Voodoo doll” 5 Seconds of Summer. Budzik… jakim cudem wpadłam na to, żeby go tak wcześnie ustawiać.
Przetarłam zasypane oczy. Nie ma szans, żebym się ruszyła..
Po półgodzinnej „walce”, postawiłam stopy na chłodnej podłodze. Tyle dobrego w zimie. W międzyczasie ktoś ewidentnie próbował się do mnie dodzwonić. Kiedyś trzeba zignorować dzwoniący telefon, nakładając poduszkę na głowę..

"Dzisiaj planujemy oznajmić, że Harry powraca do gry?" Niall. Człowieku, macie wolne, weź się wyśpij..
"Pomyliły ci się numery, czy celowo dostałam tego sms’a?” odpisałam, po czym wzięłam czyste ubrania, zostawiłam je na małym krzesełku i weszłam pod prysznic.
Dobrze, że nie mieszkam w bloku.. mało osób znalazłoby się, które zniosłyby „koncert”.
Przebrana w niebieską bluzę, jeansy, zeszłam na śniadanie. Tosty z serem.. jestem w raju! Przywitałam się z rodzicami, po czym zajęłam miejsce przy stole obok ojca. W końcu rodzinny poranek.


(Parę godzin później)
-Rety.. dawno nie biegałem. – zaśmiał się po pościgu z paparazzi. Taki tam nieodłączny dodatek przy byciu sławnym. Zdyszana lekko oparłam się o framugę drzwi.

 -Następnym razem potrzebny jest nam trening Haroldzie. – niby pogroziłam palcem, na co on nagle znalazł w sobie tyle siły, żeby chwycić mnie w pasie, „zarzucić” sobie na ramię i jeszcze wejść na górę po schodach. Podziwiam tego człowieka! Kopniakiem otworzył szerzej, wcześniej lekko otwarte drzwi. Koniec przejażdżki.

-Minęło tyle czasu, aż nie mogę uwierzyć we wcześniejsze wydarzenia... – rozejrzał się z uśmiechem po własnym pokoju. W pełni szczęśliwy usiadł na łóżku, po czym wyciągnął rękę. Skoro sam zachęca..
Przytuliłam go mocno, przy okazji dając mu całusa w policzek. –Naprawdę nic nie było ruszane, jak zostałem zabrany do szpitala?

 -Prędzej coś byś mi zrobił, gdybym wzięła.. na przykład jedną z twoich koszul – wzruszyłam ramionami.

-Właśnie... co się stało z... taką jasną w kwiaty? – wskazał na krzesło przy ciemnej komodzie. Akurat to musiał zauważyć! Wszędzie prawie wysprzątane, a on pyta o zgubę, która ostatnio tam wisiała.

-Powiedzmy, że pożyczyłam – szeroko się uśmiechnęłam. Nie przewidziałam jednak, że ruszy atak łaskotek! Wykorzystał chwilę nieuwagi, nie fair! Długo nie czekał na odzew… odpłaciłam się tym samym.

 …

 -Nie żartujesz z tym, co zrobił? – Joy nie dowierzała w usłyszane przed chwilą słowa. Przyjaciółka mnie dzisiaj załamuje, przysięgam.
Opowiedziałam jej o tym, jak Louis przyszedł z nową koleżanką na imprezę powitalną w domu Loczka. Niestety owa dziewczyna miała jakiś gorszy dzień, więc… wraz z Lou zajęli wolny pokój… na całą noc. Wolę nie wiedzieć co tam robili, bo na pewno nie grali w planszówki, litości!
Już chciałam odpowiedzieć, gdy dostałam wiadomość. –Zarumieniłaś się… o co kaman? – odstawiła swoją kawę na stolik, po czym nachyliła się w moją stronę.

 -Muszę wracać do domu.. jedziemy.. gdzieś. Nie napisał dokładniej, ale zapowiada się..

 -Na randkę! – pisnęła uradowana. Czasami się zastanawiam, czy blondynka ma te dwadzieścia pięć lat…


-Wynająłeś dla nas salę? – zapytałam zaskoczona. Przez dobre trzydzieści minut, podczas jazdy autem, nic nie widziałam. Opaska na oczach… jak w jakimś porwaniu, żeby droga nie była znana… przecież nie ucieknę! Chyba…

 -Dla ciebie wszystko. – dlaczego za pomocą zwykłego uśmiechu, sprawia, że mam „nogi z waty”? Ubrany w czarne jeansy, białą, rozpiętą koszulę.. po prostu widok zapierający dech w piersiach.
Wpasowałam się swoją kremową sukienką…
Pomijając stan, w którym rozglądałam, oniemiała mając otwartą buzię (co musiało śmiesznie wyglądać), kierowaliśmy się w stronę małej sceny. Ku mojemu zaskoczeniu wziął stamtąd gitarę. Chyba nie.. -Wiesz… na koncercie The Script nie wyobrażałem sobie poznania miłości mojego życia. Takie banalne. Jeden moment… a zapoczątkował tak wiele. – idealnie  pasuje określenie – mdleję!
Jak zaczarowana usiadłam w wyznaczonym miejscu. Przejechał palcami po strunach… coś przeczuwałam… będzie śpiewał…

„-No, baby,  this is not an illusion, I’ve really got my heart out my sleeve, Oh baby, this is not an illusion, there’s magic between you and me
No, baby, this is not an illusiion, You really got me lifted on feet, So tell me you believe in love, cause it’s not an illusion to me


(Nie, kochanie, to nie jest iluzja, nie kryję się z moimi uczuciami, oh kochanie, to nie jest iluzja, to magia pomiędzy tobą i mną.
Nie, kochanie to nie jest iluzja, naprawdę podniosłaś mnie na nogi, więc powiedz, że wierzysz w miłość, ponieważ dla mnie to nie jest iluzja
.)

Znalazłam nową, ulubioną piosenkę One Direction? Wzruszyłam się. A kit z tym, że makijaż się rozmaże, niecodziennie pojawia się taka okazja.

Chociaż.. te chwile.. mijają bardzo szybko.

 ...

Nie wszystko jest idealne, prawda?
Czasami idzie się za ciosem i nie marnuje szansy jaką daje mu życie. Bywa tak, że musimy wiele przecierpieć, aby dowiedzieć się kto zostanie z nami mimo naszych błędów, wad, kto nie będzie chciał bawić się naszymi uczuciami. Jasne, słowa bolą, tym bardziej wypowiedziane przez osobę, której się wcześniej ufało, jednak.. czy to nie pokazuje prawdziwych intencji?
Nie czułam się głupio, kiedy dostałam "z liścia" do zrozumienia, żeby w końcu zająć się swoim własnym życiem. Nic nie trwa wiecznie, a uganianie się za kimś.. odbiera wszystko inne.
Dwudziestolatka powinna rozmyślać o studiach, pracy.. a nie cały czas siedzieć przed komputerem, grając w gry, mając gdzieś co będzie potem. Rozumowanie "mam chłopaka, nic więcej do szczęścia nie trzeba" jest tak błędne, że aż pali w oczy.
Może za późno się ocknęłam "ze snu". Może czas postanowił pokazać, ze miejscami zmarnowałam pewne możliwości.

Tego dnia, postanowiłam zrobić krok do przodu.
Wyłączyłam telefon, nie chciałam mieć żadnego kontaktu z.. kimkolwiek. Nie odpowiadałam już na tweety uradowanych fanek, które cieszyły się z powrotu Harry’ego.
Siedziałam przed sekretariatem jednej z uczelni i czekałam na decyzje, czy wyniki z matury są wystarczające, abym dostała się na właściwy kierunek. Niezła pobudka ze studiami.. prawie dwa lata później.
Nerwowo zastukałam paznokciami w zeszyt, leżący na kolanach. Odbieganie od poprzednich wydarzeń.. czasem trzeba cos pominąć.

-Panno Rose.. proszę tutaj na chwilę - profesor, czy dyrektor wychylił się zza drzwi. Wzięłam głęboki wdech. Będzie dobrze, tylko nie myśl negatywnie
-Jestem zaskoczony, dlaczego nie składała pani papierów do nas wcześniej. Mało jest dziewczyn, które chciałyby się dokształcać akurat w tej specjalizacji, ale.. witamy w naszych skromnych progach UCFB Wembley. - podał mi rękę, ciepło się uśmiechając. Może zwlekałam na ostatnią chwile, lecz.. udało się.
Podziękowałam, a następnie skierowałam się na dziedziniec, gdzie miał czekać na mnie autobus.. nie dosłownie, lecz wyszłam idealnie, kiedy podjechał na przystanek. Po plan lekcji, miejsce w akademiku.. miałam się zgłosić za kilka dni.
Rozpoczynam nowy rozdział..

...

Zainteresowanie mediów moją osobą słabło z każdym dniem.
Nie byłam już dziewczyną Harry’ego Stylesa. Bardziej natrafiałam na artykuły, że pomogłam mu powrócić do One Direction, stanowiłam podporę dla niego..
Teraz byłego chłopaka widuje w telewizji. Miejscami mijamy się na ulicy, jak ma czas, spotykamy się na milej rozmowie przy kawie.
Walczyłam. Nie poddałam się. Nie przegrałam.
Nasz związek zakończył się.. dość oczywiście. Ja, wyrażając chęć rozpoczęcia studiów przekreśliłam szanse na spotkania i tym podobne.
Oczywiście.. sam wpadł na ten pomysł. Nie byłam w stanie się sprzeciwić. On w trasie, plus mój uciekający czas..
Przepłakałam parę nocy, zanim dotarło do mnie na co się zgodziłam. Miało być.. magicznie.. wrócić do normy po tych całych przeżyciach.. nie wliczałam jego strachu o wspólne przetrwanie.
Dodatkowo zarząd chłopaków prosił, abym dała sobie spokój z mieszaniem się w nie swoje sprawy. Było to trudne, jednak każda chwila spędzona z nim.. nie przepadnie w niepamięć.

Przyszłej dziewczynie Harry'ego życzę wszystkiego co najlepsze, aby dbała o Loczka, żeby miał w kimś podparcie. Chociaż zazdrość ukaże się z wyjątkową siłą.. raz się nie załamałam, na kolejny również nie pozwolę. Pozostaje nic innego jak przyjaźń, która zagwarantuje dalszy kontakt.
Straszne, co nie? Tyle się starałam, a tu.. los sprawił psikusa. Czy zechce nas kiedyś z powrotem połączyć?

--------------------------------------------------------
*buduje schron, ponieważ rozdzieliła głównych bohaterów*.
Witam wszystkich! Wow, jaki długi rozdział! Szczerze.. to myślałam, że się na dzisiaj nie wyrobię, jednak znalazłam wolną chwilę na publikację.
Moi drodzy.. zbliżamy się powoli do końca opowiadania. Nie wiem ile dokładnie rozdziałów pozostało, ale przewiduję tak trzy/cztery.
Plus... pojawi się świąteczny dodatek!
Dokładny "rozkład" macie w tym samym miejscu, a dla tych, którzy czytają na telefonach, radziłabym wtedy przejść na "wersję dla komputera".
Dziękuję za tak dużą liczbę wyświetleń, żałuję, że nie komentujecie, ale nie można mieć wszystkiego :D
Do następnego!

11 grudnia 2015

23 - pożegnanie?

Rozdział 23.
-Proszę poczekać.. tak około trzydzieści minut, pacjent jest na badaniach, podobno zaszły komplikacje, jakieś testy wyszły w jakimś wyniku.. - pielęgniarka wywróciła oczami. No bo przecież ignorowanie osoby, która wręcz wbiegła do szpitala, należy do całkiem normalnych reakcji. Też się nie cieszę, że ją widzę, naprawdę wolałabym już siedzieć przy Harrym, niż tutaj czekać. Niechętnie usiadłam na krzesełku niedaleko recepcji.

-Co mu się stało? – zapytałam po chwili. Jasne, nie lubimy się, ale mogłaby łaskawie zdradzić coś więcej.

-Powiedziałam za dużo, nie było tematu – pisnęła, wychodząc do jakiejś salki. Czego się spodziewałam.. blondynka to jednak stan umysłu.
W oczekiwaniu wyciągnęłam telefon. Gazetki o chorobach niezbyt interesujące. Pokręciłam minimalnie głową. Dlaczego FIFA 15 nie działa bez internetu? Nie zamierzam tracić wykupionego pakietu, bo z 1GB zrobi się parę kB.
Przeglądając powiadomienia, natknęłam się na te z Twittera. Nie mam siły, serio. Pomaganie.. inna sprawa, lecz ten cholerny spam.. jakaś fanka wysłała prawie dwieście razy „pozdrów Harry’ego!”. Owszem, mogłoby się zagubić, nie ma opcji, żeby wszystko ogarnąć za jednym razem. Niestety, nie założyłam fundacji „Jestem dziewczyną sławnego piosenkarza, przekażę każdą twoją wiadomość!”
Klik.. nie wiem kto co pisał.
Kochana autokorekta.. po piętnastu minutach zorientowałam się, że w tweecie pewien wyraz brzmi dwuznacznie..

-Dlaczego?! On musi z tego wyjść, nie skazujcie go na śmierć! Niech pan uratuje mojego syna, błagam - straszny widok. Kobieta uwiesiła się lekarza, nie zamierzając się poddać, dalej błagała o pomoc. Straszna chwila, gdy jesteśmy bezradni, a nadzieja tkwi w lekach czy operacji.
Blondi również się nudziło, skoro po kolejnych trzydziestu minutach postanowiła się odezwać.

-Cisza w świecie gwiazd, prawda? Nie ma chłopaka, fejm spada. Ludzie o tobie pamiętają? - zaśmiała się. Czy mogę wziąć krzesło i rzucić je przed siebie? Ładnie proszę.

-Szczerze? Nie muszą. Chyba, że lubisz nieodłącznych paparazzo i atakujących fanów każdego dnia – fałszywie się uśmiechnęłam. Czy w końcu otrzymam pozwolenie na wejście do niego? Jak tak dalej pójdzie, ktoś straci włosy..

-Aa udawaj dalej, kiedy chłoptaś wróci do normy, będziesz z nim łazić po klubach. – słysząc to, zacisnęłam mocniej pięści. „Nie daj się sprowokować, ona czeka na twój wybuch.”

-Podobno nie chciałaś ze mną rozmawiać? – spojrzałam na nią. „Daj mi spokój..”
Nic nie odpowiedziała. Bardzo dobrze.

...

Myślałam, że przyjadę, będzie wszystko dobrze. Los odbiera nam szanse. Moją także.
Pojawiła się ta, której nie chciałam widzieć za żadne skarby świata. Udała taką zrozpaczona, że gdy on wrócił, weszła do niego pierwsza.
Taylor Swift.. proszę weź Oskara, który się należy Leonardo di Caprio, twoje udawanie przebiło każdą rolę.
Czekałam.. nic innego mi nie pozostało, tylko czekanie na swoją kolej. Gwiazdka musiała odegrać swoje.. ciekawe jak na tym wyszła.

-Jakim cudem?! Jakieś bzdury, że odzyskał pamięć! Mój menager potwierdził, że nadal Styles ma amnezje! Jak tak można ze mnie kpić?! - uh, no nieźle. Zdenerwowana wyszła głośno przy tym tupiąc. Mam się bać czy śmiać? „Blond słoń nadchodzi!”
Na moje nieszczęście, zatrzymała się przede mną. –O, dziewczyna chroniąca swoją prywatność.. uważaj, bo jeszcze sława zacznie przyciągać i nie będziesz taka anonimowa. – odeszła. Groźba, wróżba? Nie wiem o co jej chodziło. Świat showbiznesu nie jest dla osób mojego pokroju.
Lekarz machnął ręką. Ok, w końcu ja.

Chwyciłam niebieską torebkę, przeszłam przez drzwi.
Biały pokój był oświetlony przez promienie słoneczne. Chłopak miał przymknięte oczy. Jego włosy.. prawie popadłam w zachwyt. Takie długie.. „rozsypane” po całej poduszce.. gdzie znajdę najbliższą przystań, żeby nie zatonąć w widoku?

-Będziesz tak stać? - zaśmiał się. Pokręciłam głową z uśmiechem i usiadłam na krzesełku obok łóżka.

-Co ją tak wkurzyło? Bałam się, że mi coś zrobi.

-Hm.. – podparł się na łokciach. –Stwierdzenie, że nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek zdradziła mnie z grą sportową, okazało się zbyt bolesne – uśmiechnął się szeroko. Czy już mówiłam, że kocham ten uśmiech?

-Czyli.. pamiętasz. – westchnęłam.

-Dość boleśnie większość powróciła, ale dałem radę.

-Cieszę się bardzo.. wiesz, mam cichą nadzieje, że nie będę musiała po raz kolejny ciebie szukać. – kolejnego „porwania” nie zniosłabym. Raz wystarczył, aby wystarczająco namieszać w życiu.

-No.. a jak się schowam, też zrezygnujesz?

-A to już inna sprawa.. mogę? - odgarnął kabelki i delikatnie go przytuliłam. Potrzebowałam tego ciepła. Przytulanie Rossa albo kogoś z rodziny.. jest całkowicie w porządku, lecz on.. inaczej się czujesz, kiedy masz w ramionach swoją drugą połówkę.

-Chłopaki opowiadali takie bajki.. – po chwili się odsunął - Naprawdę rzuciłabyś mnie dla gry?
Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jasne, niech tylko znajdę pieniądze na FIFE 16, nie będę wychodzić z domu przez kilka dni! -Myślę, że powinno nastąpić pożegnanie. - smutek. „Zachowaj spokój.. przede wszystkim nie panikuj!”. Nie wiedziałam jak to skomentować. Po prostu podniosłam się do góry, wstałam z krzesła. -Tina.. żegnam się z tym miejscem.. za tydzień wracam do domu.

------------------------------------------------
Drodzy czytelnicy... chciałabym was poinformować, że do końca opowiadania pozostało kilka rozdziałów...
Jak ten czas szybko leci, prawda? Za niecałe dwa tygodnie święta.. a przecież tak niedawno były wakacje..
Komentujcie, piszcie, co myślicie na temat rozdziału/opowiadania. :D
Do następnego!

+ zapraszam na moje kolejne opowiadanie, tym razem typu fantasy, o wampirach. Klikamy w link -> Vampire

6 grudnia 2015

22 - prawda.

Rozdział 22

HARRY.
Nie chciałem nigdzie wychodzić. Wieść, że niegdyś psychofanka jest w związku z Hemmingsem.. po prostu.. przeraziła. Do kolejnego gwiazdora się dobrała, żeby zaistnieć, czy po prostu się „zakochała”?
Kiedyś prawie przez nią mogłem stracić życie.
Nie dawała mi spokoju. Dosłownie, gdzie wyszedłem tam ona się pojawiała. Historia.. ma gdzieś swój początek. Najgorszym etapem mogłem określić początki związku z jakąkolwiek dziewczyną. Prześladowanie, nękanie. Policja nie mogła nic zrobić.
Nie wierzę. Nagle bardzo rozbolała mnie głową. Chwyciłem za włosy, po cichu błagając, aby ból przeszedł. Nie, nie, nie...
Zagryzłem mocno wargi. Nawrót wspomnień.. cholera jasna!
„-Naprawdę mi na tobie zależy.”
„-Dla ciebie mogę nawet porzucić Fife!”
„-Isn't she lovely..."
„-To jeszcze nie koniec One Direction, Zayn! Nie dopuszczę do rozpadu, rozumiesz? Tkwimy wszyscy razem!"
„-Stary nic ci nie jest?” „-Nie chcę cię zapomnieć!”
„-Kochamy cię Harry!"
„-Bywają chwile w których chciałbym być sam.."
„-To koniec! Jesteś debilem Styles!”
 „-Ona non stop chodzi w dresach.. pokochałeś taką kruszynkę? Ona jest jak chłop. Piłka nożna , sporty.. widziałeś w jej szafie sukienki? Pewnie ich nie ma!
Myślałeś że z tego wyjdziesz? Powiesz to, albo dostaniesz po mordzie!"
„-Mówiłem? Jest bezużyteczny!
-Ja nie chciałem..
-Zapomnij o niej! Głupia dziewucha.."
„-Wyruszamy w trasę! Po całym świecie!"
„-Marionetka!"
  -Dość! - krzyknąłem bardzo głośno. Nie mogłem się opanować, łzy płynęły po policzkach ciurkiem. Nie wiem kiedy do pokoju przybiegł lekarz wraz z pielęgniarkami. Chwycili za moje ręce, zaprowadzili do łóżka, ciągle przytrzymując. Widząc strzykawkę, panika wzrosła.

-Nie róbcie tego! - błagałem. -Pamiętam! Przypomniałem sobie wszystko! - zamarli? Jakby czas stanął w miejscu na chwilę.

 -Co on mówi? – kobieta spojrzała na doktora wystraszona.

 -Musimy to sprawdzić, przytrzymaj go. – wbicie igły w ramię..poddałem się ogarniającemu zmęczeniu.

[TINA]
Siedziałam z Rossem u ciotki, przeglądając co takiego robią ludzie. Na twitterze.. zaczęłam spędzać dużo czasu. Starałam się pomoc fankom, nie byłam przeciwko nim. Histeria masowa.. wzrastała, jak na razie nie zapowiadało się na spokój.
-Kontaktowałaś się z Harrym? – zapytał, sięgając kolejne ciastko.

-Nie, nie miałam.. dzisiaj jego mama powinna..

-Ty słyszysz co mówisz? - zaśmiał się, prawie wywracając talerzyk. Blondyn od kilku godzin ma dobry humor, tym samym denerwowałam się bez powodu. -A kochasz go jeszcze? Wyłącz to ustrojstwo.

-Kiedy ja..

-Nie zrozum mnie źle, jednak po ostatnim wyjściu zachowywałaś się dość dziwnie. Pomaganie ok, jednak czytasz te opinie..

-Daj spokój.. wszyscy się czepiają, że nie mamy tej samej relacji. Nikt go jak na razie nie odwiedza, wiesz czemu? Harry potrzebuje spokoju. – czy za każdym razem muszę komuś tłumaczyć? Nie mam żadnych wieści. Jedynym źródłem informacji jest mama Loczka

 ...

-Tina, proszę, przyjedź kiedy będziesz miała wolny czas."

-Są już jakieś wiadomości o nim? – wzięłam telefon na tryb głośnomówiący. Przecież nie zjem przypalonych kotletów schabowych.

„-Lekarze powiedzieli, że.. trochę więcej pamięta, niestety nadal tkwi w szoku.”

-Naprawdę? Cieszę się bardzo, aaa! – pisnęłam, kiedy gorące mięso spadło na moją stopę. Zawsze mam pecha, mogłam nie wywijać tak widelcem..

-Wszystko w porządku?

-Tak, mały wypadek przy obiedzie.. – oby nie było oparzenia..

   Dwie godziny później ubrana ciepło, wyszłam z domu.
Paparazzi, dziękuje za trening, dawno nie biegałam, a od dłuższego siedzenia w pokoju i jedzenia słodyczy, tłuszczyk pojawił się gdzie nie gdzie. Myślałam, że padnę po drodze. Jak nie fanki, to flesze.. masakra.
Miejscowa kawiarenka.. wybawienie? Za grzecznością kasjerki "zabarykadowałam się" w toalecie na 15 minut.  
Co się stanie, gdy Directioners dowiedzą się o.. wole nie wiedzieć.
-Możesz już wyjść - wychyliła się Beth. Podziękowałam i wyszłam. Ruch na ulicy.. niesamowity. Tylko wtopić się w tłum, bezpiecznie dotrzeć do celu. Na najbliższym przystanku wsiadłam w autobus.
Kilka kolejnych miast..
Patrząc na ulice.. na spacerujących ludzi.. zastanawiałam się co by było, gdybym nie poszła na koncert The Script. Doskonale pamiętam, ze tamtego dnia nie miałam ochoty na nic, a Stella wyciągnęła mnie siłą z domu.

W sumie.. dzisiaj znałabym go jako wokalistę popowego zespoliku, znanego z gazet, radia, telewizji...

---------------------------------------------------------
Obiecałam rozdział.. no i jest, jednak za bardzo mi się nie podoba, ponieważ stanowi "wprowadzenie" przed kolejnym, dlatego też jest krótszy, dodatkowo wena nie była po mojej stronie..
Za błędy stylistyczne przepraszam!

A tak po za tym wesołych mikołajek i do następnego!

2 grudnia 2015

21 - sen.

Rozdział 21.

Może to, że jesteśmy różni, różnice te czynią nas ludźmi wyjątkowymi. Staramy się żyć normalnie, dostosowując czasami swoje wybory do danej grupy. Bolesne momenty mają sprawdzić ile bólu jesteśmy w stanie znieść.
Nic nie stało na ich przeszkodzie, więc dlaczego się oddalają od siebie? Miłość! Nie powinna działać inaczej?
On - przebywa w szpitalu.
Ona -  niekoniecznie posiada chęć do dalszej pracy..

...

 „-No.. myślałam, że ta historia potoczy się inaczej. – szatynka skrzyżowała ręce na piersi. Zrobiła kilka kroków przede mną, następnie dziwnie się uśmiechnęła.
-O co pani chodzi, zrobiłam coś nie tak? – nie wiedziałam co się dzieje. Gabinet, ja siedząca w fotelu, jakby ktoś mnie osądzał. Próbowałam się poruszyć, lecz na próżno, ponieważ ręce zostały przywiązane do podłokietników siedzenia.
-Nie zdążyłaś. Zakochał się w kimś innym! – podniosła głos. Gdyby nie oficjalna niebieska sukienka, zabrzmiałoby jakbym rozmawiała z zazdrosną byłą przyjaciółką.
-Kto taki? Przecież nic nie wiem.
-Naprawdę? Wieści, że Harry Styles i Penelope Diamond biorą ślub jeszcze do ciebie nie doszła? Jak możesz być taką idiotką – uderzenie w twarz. Skuliłam się pod wpływem bólu. –A oto i on – wskazała na drzwi.
To było jak oglądanie na przymus największego koszmaru. Chciałam się wyrwać.. w taki sposób patrzał tylko na mnie! Zasługiwałam na jego uściski, czułości..
-Co teraz z nią zrobimy?
-Przestań – machnął ręką. –Wystarczającym cierpieniem dla niej jest patrzenie, że jestem szczęśliwy u boku innej.


Minęły dwa dni. Siedziałam na schodach, oczekując aż pielęgniarka przyprowadzi Harry’ego. Z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, na co dowodzi fakt, że odpięli go od aparatury i może wyjść przed szpital na mały spacer.
Oczywiście.. bezpieczeństwo przede wszystkim, dlatego jestem za budynkiem, ponieważ na przód.. po prostu przejść się nie da bez „nadziania się” na błysk aparatu wścibskich dziennikarzy. Tyły szpitala są specjalnie odgrodzone, wiec przynajmniej to gwarantuje pewność o spokoju.

-Przyszłaś tu z specjalnej okazji? - usłyszałam nad uchem. No tak, zamyśliłam się. Te sny.. chciałabym się obudzić bez płaczu.
Jaki on zmarnowany.. Sporo schudł, generalnie czasami odmawiał jedzenia, podczas najcięższego stadium. Ubrania wiszą, zapadnięte policzki.. niczym Bella za zmierzchu przed porodem. Złe porównanie, nie przesadzajmy, nie stał się aż taką chudzinką.. jednak pierwsze skojarzenie.

-Nie, zabłądziłam, przypadkowo postanowiłam sobie poczekać - wstałam, przytuliłam chłopaka delikatnie. Wzięłam go za rękę.

-Słyszałaś wczorajszą burze? - zapytał, gdy usiedliśmy na ławeczce. Pięknie tutaj.

-Odczułam jej skutki - wzruszyłam ramionami. -Wyłączenie rozgrywki, w samym środku meczu jest wkurzające. Messi był przy piłce..

-Nic się nie zmieniłaś  - zaśmiał się. -Ta gra.. skończysz kiedyś?
Pokiwałam głową na nie. Moja druga miłość jak na razie nie zapowiada odejścia. Zdarzyło mi się przesadzić, zapominając o całym świecie..
     Umówiliśmy się na spotkanie, jedno z dwóch pierwszych. Słońce świeciło, było całkiem ciepło. Ubrałam się w sukienkę "bo Joy tak powiedziała". Bardzo długo namawiała, aż w końcu uległam. Dwie godziny do wyjścia sprawiły, ze postanowiłam włączyć ukochaną grę. Tym razem grałam drużyną z polski. Starałam się grać w każdej lidze, wiec Lechia Gdańsk.. z całkiem innymi piłkarzami niż w podstawowym składzie..
-Gool! - pisnęłam uradowana. Kto prowadzi w pojedynku online 3:0? oczywiście. Na pewno nie koleś po drugiej stronie!
Nie patrzyłam na godzinę, za bardzo się wciągnęłam. Nagle ktoś zasłonił mi ekran. –Eej.
-Nie zapomniałaś o czymś? - wtedy spojrzałam w górę. Harry stał z założonymi rękami, starał się nie uśmiechać.
-No bo wiesz.. - odłożyłam pada -Za szybko się wystroiłam.. dla ciebie..
-Tak ma wyglądać nasza randka? - usiadł na podłodze obok mnie -Daj drugą konsolę  - spojrzałam na niego zaskoczona.
-Nie jesteś zły, że nie pójdziemy do restauracji? – zapytałam nieco zawstydzona. Pokręcił głową na nie, wyjaśnił, że jeszcze nie zdarzyło mu się zorganizować w domu, dlatego musiał być ten pierwszy raz.
-A potem nie mogłeś wrócić na próbę przez twoje fanki, gdyż jakimś cudem odnalazły mój dom. Nie wspomnę o „pielgrzymkach” przez kilka kolejnych dni. – pokręciłam głową. Wow.. poczułam rumieńce na policzkach. Uważnie słuchał, nie zdając sobie sprawy, że..
Kichnął.

-Wrócę kiedyś do zespołu? - chyba nie oczekiwałam tego pytania. Jak wyjaśnić mu.. nie znam odpowiedzi. Prędzej mógłby powiedzieć mu Louis czy Liam.

-Pewnego dnia.. naprawdę nie wiem - ukryłam twarz w dłoniach. -Nie bądź smutny.. nie umiem.. - nieważne, wzrok skierował na ścianę.

...
Harry.
Strach, chęć ucieczki. Obudziłem się cały mokry. Chciałem wstać z łóżka, ale kable tylko krępowały moje ruchy.  Niemożliwe.. nienawidzę takich snów!
Błagam, nie oszalałem.
Siedziałem na samym środku.. czegoś. Ból w żebrach.. masakra. Nie mogłem określić co się działo, miałem zawiązane oczy.
Jedynie śmiech i cos kujące po ciele.

Penelope.. Ona powróciła.

------------------------------------------------
Dzisiaj trochę krótszy, ale starałam się wyrobić na dzisiejszy dzień :)
Do następnego!
(Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne!)

29 listopada 2015

20 - pomyłka.

Rozdział 20.

-Joy, ile razy ci mówiłam, ze wpadnę do rzeki! - pisnęłam urażona, stojąc po kolana w wodzie. Miałyśmy tylko przejść na drugą stronę po kładce, na skróty, niestety.. zakończyło się upadkiem.

-Ale w końcu się umyłaś! - zabawny komentarz! Szkoda, że tylko blondynka się śmieje.

-Pomóż mi wyjść! – krzyknęłam, zakładając ręce na biodrach. Sama nie dam rady.
Jednak mając jakieś powiązanie z „innym światem” nie zawsze człowiek myśli, że ktoś może go śledzić.

Błysk flesza.

Jakiego tytułu mam się jutro spodziewać? "Dziewczyna Harry'ego próbowała popełnić samobójstwo! W ostatniej chwili jej przyjaciółka przekonała ją, że warto żyć!"
Możliwe, że nawet za niedługo sensacja dotrze tam gdzie nie powinna.
Podała mi dłoń, ciągle się śmiejąc. Zabawne, jednak ona nie jest „pod ostrzałem”. Zaczęłyśmy biec, widząc czarne auta..
Nigdzie nie ma schronienia, nigdzie..

Powrót do domu wiązał się w wielkim szokiem. Po pierwsze –samo dotarcie zajęło nam prawie dwie godziny z powodu korków w mieście. Wszyscy wracają z pracy, całkiem normalne. Po drugie - rodzice przywitali mnie tak ciepło, że po szybkim przebraniu, musiałam w podskokach pędzić do szpitala. Nie skumałam od razu o co chodzi. Cóż.. miny mijanych ludzi mówiły za siebie. Już wiedzą.
Na przystanku weszłam w aplikacje twittera. Wibracje przy włączonym internecie.. nie mogłam komórki dłużej ignorować. Przesunęłam palcem po ekranie. Cholera.. tak jak przypuszczałam.

@1DNews kolejna drama? czyżby media wciskają nam kolejny kit?
@najaaal @tinaax mogłaś się utopić, jak tam skoczyłaś -_-
@hahahahazza biedaczka, desperatka!
@jololajna a ja nie wierze w to. Zbyt płytka woda! Nie znacie Londynu? Ludzie, ogar!
@miloł @1DNews ej, zdjęcia wyglądają dość realistycznie.
@1DNews @miloł tylko.. dlaczego jej koleżanka ma trzy ręce? Nie zauważalne na pierwszy rzut oka, ale jeżeli przybliżyć dobrze, to dłoń pojawia się x3, więc perfidny Photoshop!
@lovejacob panna nie wytrzymuje złego stanu swojego chłopaka? Co za idioci >.<i tak dalej..
Pokręciłam głową. Byłam w telewizji, większość jest na mnie wkurzona. Wow, zła sława przyszła w najmniej oczekiwanym momencie.
Żeby jeszcze bardziej się zestresować, prawie zostałam stratowana na schodach do szpitala. Ah ta uwaga innych.
Więc trwa akcja „ignorujmy szatynkę, niedoszłą samobójczynię! No i co, że to nieprawda, kasa w redakcjach musi się zgadzać!” . Wizyta u Harry’ego.. kolejne krzyki? Nie wiem czego się spodziewać.



Delikatnie zapukałam w drzwi. Wdech, wydech, nic takiego się nie wydarzy. Czy poduszka po drugiej stronie sali oraz mocno zaciśnięte ręce znaczą o spokoju?

-Żyjesz? Wspaniałe wieści! - tak, wyczułam ten sarkazm na swój widok, aż zabolało. Pełnej wersji także nie wysłucha?

-A miałabym nie? - usiąść na krzesełku obok łóżka? Jednak postoje, nie dam się na pożarcie.

-Widziałem cię w telewizji. Aż tak głupi nie jestem, żeby nie zrozumieć co takiego wyprawiałaś nad wodą! Kończyć z życiem? Tina! - mogłabym stwierdzić, ze kompletnie nie wiem co się dzieje, lecz.. łzy stanęły mu w oczach, naprawdę wierzył w to co zobaczył.
Niepewnie usiadłam przy nim. Ciągle patrzył w stronę okna, ignorując fakt obecności. Po chwili się poruszył. Patrząc w dół, chwycił mą prawą rękę.

-Bałem się, że cię stracę.. - wymamrotał. Nawet on poddał się manipulacji.
Może w głębi serca nie tracimy nadziei.

-Nie stracisz, serio. Chyba, że wpadnięcie do rzeczki, sięgającej do kolan się liczy jako słynny skok.. - drgnął. Nie spodziewał się czy jak?

-Jaka rzeczka?

-Ta niedaleko.. raz gdy uciekaliśmy od twoich fanek, biegliśmy na obrzeżach miasta.. tam zostawiłam buta.. pamiętasz? - zamyślił się. Halo, Haroldzie myślimy! Takiego wydarzenia nie da się zapomnieć. Co innego.. brawa dla mnie, przecież on miał problemy..

-Kiedy miałaś czerwone włosy? - uradowana odpowiedzią skinęłam głową. Pamięć powraca..

-Dokładnie. Właśnie..
Nie dokończyłam. Pielęgniarka weszła i od razu kazała opuścić pomieszczenie.
Cóż, wyszło jak miało być.
Mnóstwo ludzi wierzy w medialną papkę. Dowodem jest naskoczenie Zayna, gdy znalazłam się na korytarzu. Po raz pierwszy.. wydarł się? Niemiło słuchało się co mówił, lecz musiałam cierpliwie poczekać aż skończy się "ochrzan".
„-Dobrze wiesz w jakim stanie Harry się znajduje! Czy ty do końca postradałaś zmysły?! Powinnaś siedzieć w domu i czekać na jego powrót, bo twoje wyjścia przynoszą same szkody!
Brunet kopnął krzesło stojące przed nim ze złości, następnie kucnął, ukrył twarz w dłoniach.
...
"Dawno się nie odzywałam do ciebie. Jak idzie pisanie utworów na płytę? Widziałeś najnowszego newsa w TV? Londyn aż huczy od plotek" napisałam smsa do Ross'a. Posłuchałam się innych, dlatego godzinę później leżałam na łóżku w swoim pokoju. Przeglądałam na laptopie jakie kierunku są na uczelniach, przecież do końca życia nie będę mieszkała z rodzicami lub na utrzymaniu Loczka.
Może coś z wychowaniem fizycznym? Zawsze lubiłam te lekcje, dodatkowo interesuje sportem...


     Ogród. Wszędzie zielono, mnóstwo kwiatów oraz innych roślin. Ucieszona biegnę przed siebie nie zważając na nic. Szczęście wypełnia mnie całą, nie mogę powstrzymać śmiechu.
Rozwiane włosy.. nagle.. zrywa się mocniejszy wiatr. Zaskoczona uparcie brnę do przodu, mimo oporu powietrza. Docierając na miejsce chce uciec, zapomnieć, wymazać obraz jaki ujrzałam.
On z inną. Tacy radośni. Spuszczam głowę, wycofuje się.


 Kolejnego dnia nie mam humoru. Zwykły sen potrafi zasmucić człowieka.

----------------------------------------------------------
Kto nie dodawał rozdziału przez półtora tygodnia? Ja! I bardzo was za to przepraszam, ale od wtorku do piątku miałam próbne matury, więc w te dni wolnego czasu.. praktycznie nie posiadałam. Generalnie myślałam, że napiszę dużo wcześniej ten rozdział i nie bedzie problemu.. jednak "przeliczyłam się" co do weny. Dopiero w piątek coś mnie natchnęło, więc.. mamy oto efekt. Nie do końca mi się podoba, lecz coś musi być.
Za tą moją nieobecność, w tym tygodniu pojawią się aż dwa rozdziały! Dwudziesty pierwszy w środę, a dwudziesty drugi przynajmniej do następnej niedzieli :)
Komentujcie, wyrażajcie swoją opinię, to bardzo motywuje :D
Do następnego!

18 listopada 2015

19 - I am going nohere.

Rozdział 19.
Co się może dziać w głowie osoby, która ma problemy z pamięcią? Wiele rzeczy.

Nie wierzyłem w jasne wyjście z tego. Los rozdawał karty, a ja najwyraźniej przegrywałem. Kim jestem? Jak się nazywam? Dlaczego ta szatynka nie jest przy mnie? Dlaczego jedziemy? Dokąd? Pustka w głowie? Od czego tak jest? Czemu mi nie pomagacie? Muszę brać te leki? A jak zasnę i się nie obudzę? Mam rodzinę? Czy za mną tęsknią? Z jakiego powodu mnie przypinacie pod te maszyny?
Nie mogę się poruszyć! Zabierzcie to!

Codziennie muszę walczyć z pytaniami. Niby odpowiedzi są zapisane na kartce, wiec powinienem nie mieć problemów z rozwiązaniem, jednak nie ufam słowom. Jakby napisali kłamstwa, w które miałbym uwierzyć..

Promienie słoneczne od dłuższego czasu nie dawały mi spać. Przewracałem się z boku na bok, próbując znaleźć wygodną pozycję. Kable wcale nie pomagały. Pomyśleć można, ze rok tkwię w tym stanie. No nie do końca, ale.. straciłem rachubę czasu. Odkąd „obrazy w głowie” zaczęły się zacierać, nie rozróżniałem pewnych faktów. Ale ona.. była wizyta. Na jej widok zapragnąłem wyskoczyć z łóżka, kazać jej zabrać siebie stąd jak najdalej, ponieważ była jedyną twarzą jaką rozpoznawałem. W dodatku sny.. w tych lepszych byliśmy szczęśliwi. Radość przepełniała każdy zakamarek. Lecz gorsze.. zabierali ją. Pojawiała się postać chłopaka, porywając ukochaną za każdym razem.
Drzwi się uchyliły, weszła młoda dziewczyna, nie Moja.

-Śniadanie - cicho powiedziała, stawiając tacę na etażerce. Chwilę później opuściła pomieszczenie.

-Jak ja mam to zjeść? - kanapki wydawały się duże, jedzenie.. dłużyło się. Potrafiłem jednego kęsa przeżuwać przez pięć minut.
Samotność.. to jest takie uczucie, kiedy człowiek przebywa sam, a przy tobie nie ma nikogo.
Jak wcześniej wyglądało moje życie? Od tego dostałem nagrania, ba, nawet film nakręcony podczas trasy koncertowej! Opowiadałem o tylu rzeczach.. o rodzinie, jak bardzo fani byli ważni.. „wiem, że chłopcy mnie kochają, chociaż się nie znamy”
Jakim cudem czułem się swobodnie na scenie? Skąd się brała energia, że „latałem jak szalony” podczas piosenek? Jakim cudem nie „zaliczyłem” poważniejszej wywrotki, kiedy oblewaliśmy się nawzajem wodą? Co takiego dziewczyny miały na myśli, pisząc na plakatach „Larry”? Czy Liam zawsze tak szybko mówi? Czy naprawdę słyszę swój głos?

„-A oto i on, Harry Styles, jeden z pięciu członków boysbandu One Direction. Jak go Directioners opisują? Przystojny, zabawny troskliwy, do czasu. Zmienił się i możemy to potwierdzić na.." lekko zdenerwowany przypadkiem kliknąłem inny przycisk, zmieniający na.. film?
Właśnie jechaliśmy na stadion. Niall wspominał pierwsze przejście na lotnisku, gdzie prawie zostaliśmy stratowani. Wow, słuchałem i nie dowierzałem.
„-Przestraszeni schowaliśmy się do budki telefonicznej, czekaliśmy aż ochrona przyjedzie, żeby zabrać nas w bezpieczne miejsce. Czyste szaleństwo” entuzjazmowałem się.

-Znowu to oglądasz? - Przyjaciel. Przyszedł. Jakie to było uczucie czuć, że masz w kimś wsparcie. Nie potrafiłem go ignorować.
L.. jest jak brat.

-Ta, pielęgniarki postanowiły włączyć telewizor, żeby urozmaicić pobyt.. jakiś film z.. naszej.. - westchnąłem.

-O! This is us! – wyszczerzył się i usiadł gdzieś niedaleko. -Raczej nie zadbały o ciebie jak powinny. Nie słuchaj tego w telewizji.. o tym nie mówię – wskazał na ekran. –Programy typu jakieś wywiady o gwiazdkach, „najnowsze newsy”. Nie mają o czym mówić, więc drążą w tym samym temacie, tez coś.. - założył ręce na piersi, po czym.. usłyszałem huk. Nieźle.. z trudem przekręciłem się na prawy bok, aby zobaczyć co się stało. Szatyn leżał na podłodze, do tego się śmiał z zaistniałej sytuacji. Humor również mi się udzielił, ponieważ zaraz sam prawie płakałem ze śmiechu.

-Hej, nie jesteś zamyślony! - wykrzyknął po chwili. Racja, nie "odleciałem w chmury", mam.. ubaw?

-Większego pokraki nie widziałem - wyszczerzyłem się.

-Nie moja wina, ze te krzesełka są takie niestabilne. - wywrócił oczami.

...

-Nigdzie nie mogłem znaleźć tych…
Przerywamy program, nadając ważną wiadomość. Dziewczyna członka One Direction, Tina została przyłapana na tym, jak próbowała popełnić samobójstwo. Niestety nie udało się nam dotrzeć do świadków, lecz jak wynika z relacji naszego wysłannika, pracownica kawiarni powstrzymała ją przed przerażającym czynem! Jaki miała powód, aby utracić własne życie? Czy to z winy Harry'ego? Nie pogodziła się z jego stanem? Więcej informacji już niedługo."
Nie potrafiłem się poruszyć. Ona chciała.. nic z tego nie rozumiałem. Ostatnio była u mnie, nic nie mówiła, że..
Zacisnąłem mocno pięści.
-Chcę ją zobaczyć! Teraz! - krzyknąłem z całej siły.

-------------------------------------------------------------
Dzisiaj rozdział z perspektywy Harry'ego, a także jeżeli chodzi o długość jest trochę krótszy. Próbowałam coś więcej napisać, ale postanowiłam zostawić jak jest, ponieważ uważam, że jest ok.
Teraz mam do was sprawę.. nie wiem czy po prostu większość nie dociera do samego końca, jednak.. zauważyłam pewne zjawisko.
  Wyświetleń z dnia na dzień przybywa, czasami zdarza się 100 na jeden dzień(!) z czego bardzo się cieszę, lecz nie w tym problem. Nie chcę nikogo zmuszać, ale.. czy tak trudno napisać zwykły komentarz? Już wiele razy o tym wspominałam, że wystarczy nawet zwykłe "super!", naprawdę. Wyraźcie swoją opinię, no.. nie wiem co jeszcze zrobić, żeby was zachęcić do komentowania. Macie jakieś pytania? Z chęcią odpowiem :D
Wyświetlenia są też ważne, lecz jak zauważyłam.. opowiadanie ma już 19 rozdziałów.. a komentarzy.. 3.
Nie macie ochoty? Trudno, ja spokojnie dokończę historię, nie ma problemu.
Kończę swoją "dyskusję", powoli zabieram sie za pisanie kolejnego rozdziału.
Do następnego!

10 listopada 2015

18 - my nic nie wiemy.

Rozdział 18.

(Perspektywa innej osoby.)
"Świat.. zdaje się krążyć wokół osoby Harry'ego Stylesa. Od wielu miesięcy media huczą plotkami na temat młodego piosenkarza. Co się wydarzyło od ostatniego koncertu z jego udziałem?
Jak większość z nas pamięta – chłopcy wykonywali szósty utwór, czyli „Story of my life”. W refrenie, po drugiej zwrotce on złapał się za głowę, nie był w stanie dalej śpiewać. W międzyczasie ktoś ze sztabu zabrał go na backstage. Nie zapomnimy łez na jego twarzy. Jeszcze nigdy nie doszło do takiego wydarzenia. Pojawiały się różne „legendy”. „Przyjmuje jakieś leki! Jest uzależniony! Dlatego tak się stało!”. Na szczęście prawdziwe fanki nie dały się omamić „doniesieniom” plotkarskich portali. Jednak.. jak długo wytrzymamy?
Podstawowe pytanie jakie zadają sobie Directionerki: dlaczego nie mówią nam prawdy? Nie jesteśmy na tyle ślepe, żeby nie zauważyć zmian w zespole.
Pół roku. Tyle czasu minęło od tak zwanego incydentu. Może więcej?
Dziewczyna Loczka już pomogła na ile jej pozwolili. Proszę was! Kto nie jest w dzisiejszych czasach kontrolowany przez zarząd? Nawet rodziny mają określone warunki, aby przypadkowo nie powiedzieć czegoś do prasy, albo nic im się nie mówi.
Wracając.
Przypadkowo byłam świadkiem, kiedy zdesperowana, próbowała się dostać do hotelu, w którym on zatrzymał się z Blondi. Później? Wynieśli szatyna na noszach. Tina.. wybiegła za nimi roztrzęsiona i z perspektywy kogoś obcego.. tych emocji nie udawała, jak większość myśli. "Bo Lou kiedyś powiedział, ze jest z Hazzą dla kasy", chyba nieliczne zauważyły lekko czerwone oczy, głupi śmieszek. Przecież o Tomlinsonie nie jest mowa! Jeżeli wierzycie mu, gdy był pijany, to.. aż szkoda gadać.
Co wiemy o miłości Harry'ego? Mało, bardzo mało patrząc na ostatnie jego partnerki. Być możliwe, ze względu na nasze reakcje, nie ujawniała zbyt wiele o sobie, przecież.. nie potrafimy uszanować czyjejś prywatności. Wiele z nas szperało w przeszłości szatynki, aby wiedzieć cokolwiek. Uwielbiała imprezy, miłośniczka gier. Nic więcej.
Chciałabym zaznaczyć, że ten rok jest dla nas najtrudniejszy, szefostwo boysbandu wystawia nas na jakąś dziwną próbę, próbując rozdzielić..
Pamiętacie zamieszanie z ciążą Briany? Blondynka na samym końcu przyznała, ze ojcem dziecka nie jest Louis, a sama potrzebowała pieniędzy..
Kontynuując.. najmłodszy członek zespołu nie powrócił na trasę. Występowali w czwórkę, aż do.. przedwczoraj, gdy oznajmili o przerwie.
Bolesne. Możecie być niezadowolone, że nie dokończą pisania utworów na nową płytę. Lecz.. uszanujmy ich decyzję.
Rozwiązanie.. przyjdzie z czasem. Sama jestem tego pewna."
- zakończyłam wpis na bloga 1D Updates. Codziennie "spadają na nas" setki pytań, typu: co dalej z Harrym? Co o tym sądzi jego rodzina?
Niestety, wiemy tylko to co pojawi się w sieci. Reagujemy prawie natychmiastowo.
Odpowiadanie na te niezręczne też wchodzi w rachubę. Zawołałam Agathę. Nie jestem dobra w pisaniu długich tekstów, więc eliminowanie drobnych błędów należy do niej.
Przytuliłyśmy się na powitanie, a brunetka zajęła moje miejsce przy komputerze.

-Są jakieś "newsy" z dzisiaj? - zapytała, stukając w klawiaturę.
Momentalnie zamyśliłam się. Przeglądałam wiadomości z mediów..

-Oprócz zdjęć chłopaków, wychodzących ze szpitala.. cisza. – chwyciłam kubek z chłodną już herbatą.

-Mogę się założyć, że tam przetrzymują.. Widziałaś to?! - wrzasnęła, pokazując coś na ekranie. Momentalnie wyciągnęłam swój smartfon. -Aline, piszą o nim! Znowu „zaleje nas fala!” – odrzekła wyraźnie zawiedziona. W tym fandomie najlepiej nie spać, zawsze coś się dzieje.

"Harry Styles zostanie przetransportowany do prywatnej placówki. Jak się udało nam ustalić, stan wokalisty pogorszył się, a ze względu na bezpieczeństwo zmiana miejsca ma pomóc w powrocie do zdrowia. Rzecznik One Direction: lekarze starają się co w ich mocy, jednak organizm jest słabszy niż przypuszczaliśmy. Prosimy zachować spokój. Kolejne informacje w najbliższym czasie."
Szeroko otwarta buzia.. całkiem normalna reakcja na taką wiadomość. Usiadłam oniemiała na krześle obok koleżanki. Jak przekazać w "najspokojniejszy sposób", żeby nie wybuchła panika?

-Sprawdź twittera Tiny, może nam się poszczęści i napisała coś - mruknęła pod nosem. Niedawno tłumaczyłyśmy jedną sprawę, teraz doszła kolejna.
Twitter.. miała rację. Parę tweetów, świadczących że również widziała akcje w telewizji.

"Bywają gorsze rzeczy, nie martwcie się!"
"Zrozumiałam jedno: nie da się was uspokoić."
"Zróbcie to nie dla mnie, lecz dla Harry'ego. Chociaż raz zachowujcie się poważnie."
"Chłopak nie umrze, nic na to nie wskazuje!"
"Po co wam się tłumacze, dalej życie w niewiedzy."


Jedno jest pewne. Wkurzyła się, nie wszyscy chcą słuchać, zawsze komuś nie będzie pasować dana sytuacja.
Usiadłam przed laptopem, zaczęłam opisywać po kolei. Czeka mnie dłuuga noc.

-Jak się za to zabieramy?
-Nie mam zielonego pojęcia - odpowiedziałam. -Już pytania napływają.. trzeba się brać za kolejnego twitlongera.

-------------------------------------------------------------------
Dzisiaj mamy przedstawioną sytuację z.. perspektywy innej osoby. Potrzebowałam jakiejś małej zmiany na jeden rozdział, dlatego dzisiaj "patrzymy oczami" dziewczyny, która zajmuje się jednym z Updates'ów. Naprawdę podziwiam je za to co dla nas robią. Co chwila jakieś zdjęcia, informacje.. wow.
Co o tym myślicie? O rozdziale, ogólnie.. chciałabym poznać waszą opinię, naprawdę, nie gryzę :D
Do następnego :)

4 listopada 2015

17 - wyniki.

Rozdział 17

"To nie był Harry, to..

-Nie z taką wersją chciałaś się spotkać? Nie budź się, błagam. Potrzebuje pomocy, wierz mi.. wysysane wspomnienia, są jak igły wbijane w ciało. – kopia chłopaka powoli wstała i usiadła niedaleko mnie. –Wiesz, że jesteś jedyną osobą, która nie straciła nadziei? Liam, Niall.. oni sobie poradzą. Zayn ma inne zajęcia.. za to Louis.. – spuścił głowę, mocno zacisnął pięści. –dokładnie czułem jak kawałek duszy gdzieś uciekał.. mój przyjaciel.. Tina.. zostałaś. – próbował dotknąć mą dłoń, jednak jego przeniknęła. Smagnięcie wietrzykiem..
-Dlaczego mam wrażenie, jakby to co mówisz było prawdą a nie snem? – zapytałam. Auć! Promienie słońca.. coraz mniej czasu.
-Musisz uciekać.. uznasz co dla ciebie najważniejsze. W marzeniach ukazują się nasze pragnienia..


 
Nie miałam zielonego pojęcia jak rozumieć ten sen. Z jednej strony.. gdyby on powiedział naprawdę.. wow.
Leżałam na łóżku przez dłuższy czas, aż do zadzwonienia budzika. Był tam, tuż obok.. usłyszałam.. dźwięk sms’a.. ktoś jest rannym ptaszkiem. Niechętnie wstałam i wzięłam z szafki telefon. „Aaaa! Razi! Światło! Moje oczy!” czyli normalna reakcja, gdy masz w pełni ustawioną jasność w komórce. Masakra jakaś.
"Mam nadzieje, że nie śpisz. O 8:00 widzimy się w szpitalu :)” Świetnie Liam, dałeś mi przynajmniej godzinę na ogarnięcie się. Że też o tym zapomniałam.
Toaleta, bieg w pidżamie na dół po rogalika, jogurt i waniliowe mleko.. jestem z powrotem w swoim pokoju.
Codzienność? Rodzice od samego rana w pracy. W porannych godzinach się nie widujemy, za to na obiedzie spotykamy się w pełnym komplecie.
Jasnożółta koszulka z długim rękawem, białe rurki, do tego trampki.. jak na zaspaną osobę, całkiem dobrze dobrałam ubrania. Niech tylko „czerwona przyjaciółka” nie uszykuje niezapowiedzianych odwiedzin, nie będę zadowolona.

 …

Pod domem zaparkowało czarne auto. Oho, przyjechał.
Najwyraźniej też nie zamierzał wychodzić na zewnątrz. Wzięłam mały, jasnobrązowy plecak. Po upewnieniu się, że wszystko powyłączałam, zamknęłam na klucz drzwi wejściowe i skierowałam się do szatyna.

 -Obudził się.. sam.. lekarze nie mogli uwierzyć.. -  Louis westchnął jakby rozmarzony. Wczesna godzina.. pewnie grono niewyspanych na sto procent się powiększy. Chyba był pod wielkim wrażeniem. Opowiadał z taką fascynacją.. niestety nie było mi dane dalej słuchać. Oparłam głowę na pasie.. zasnęłam.
Szpital nie jest przyjazny, szczególnie kiedy jeszcze nie do końca kontaktujesz z rzeczywistością. Za pielęgniarką szliśmy w ciszy. Jak można tu pracować.. ta biel aż bije po oczach. A inni ludzie? Różnorakie przypadki, wiele zachowań.. nawet nie wiedziałabym co powiedzieć w pewnych sytuacjach.

-Główny doktor poprosił, aby nie drażnić pacjenta, dlatego proponowałabym wchodzić do niego pojedynczo. – zatrzymała się przed drzwiami z numerem 568.

-Kto pierwszy? – zapytał Liam, przy okazji ziewnął. Och, kto by nie marzył o powrocie do krainy snów..

-Dajmy szansę Tinie. – Niall, ja nie mam pierwszeństwa, czy ty się dobrze czujesz? Majaczysz?
Prawdę mówiąc bałam się bezpośredniego kontaktu. –W końcu gdyby nie jej pomysł ze śledzeniem karetki, nie wiedzielibyśmy co z nim jest. – uśmiechnął się. Wcale nie żartuje.. ok. Emocjonalnie się rozpadnę, wchodząc do sali.
Kilka głębokich wdechów..
Jeszcze raz zadałam pytanie czy nie chciałby któryś z nich odwiedzić przyjaciela przede mną. Upierali się przy swoim, nie mogłam zmienić decyzji, tylko pociągnęłam za klamkę.

 Pomieszczenie okazało dość małe. Żółte ściany, maszyny odpowiedzialne za funkcje życiowe. Ciekawe jak zasypia przy takim ciągłym pikaniu.
Wreszcie się odważyłam spojrzeć prosto na niego. Leżał w łóżku, położony po lewej stronie pokoju, w kierunku okna. Jak wywołać szybciej depresję? Deszczowe chmury..
Zamykając drzwi, przestraszył się. Patrzał.. jakby zobaczył ducha. Ruszyć się, czy stać jak debilka oczekując "na zbawienie"?
Powolne kroki, mały stołek.. jedna przeszkoda pokonana.
Przyjrzałam się mu uważniej. Włosy miał związane w niskiego kucyka, na rękach były poprzyczepiane kabelki, a także na piersi, gdzie wychodziły spot szpitalnej koszuli. Gdyby nie napuchnięte usta, podbite lewe oko..

-Kim jesteś? - rozległ się jego głos. Nie powiem, zabolało. Byłam przygotowana na „nierozpoznanie”.

-Em.. jestem Tina.

-Tina.. – powtórzył moje imię, następnie zamknął oczy. Jakby próbował sobie coś przypomnieć w pamięci.

-Tak, jak się czujesz? – palnęłam bez sensu. Zasługuję na mentalnego „face palm’a”.

-Źle? Gorzej? Przede wszystkim.. nic nie pamiętam. Powiedzieli kim jestem, ile mam lat.. nie wierzę im.. z jakiś powodów. Pokazują mi zdjęcia, a sam siebie nie rozpoznaję. Lecz, gdy przyszłaś.. – zawahał się. -Twoja twarz.. jest znajoma.. powiedz, dlaczego zjawiasz się w moich snach? -  ożywił się, złapał wolną dłoń. -Jesteśmy tacy szczęśliwi, nie chcę się z tobą rozstawać, czy to dziwne? Lekarze nie potrafią mnie uspokoić, ponieważ wiele razy krzyczałem twoje imię, dopóki.. choroba.. powiedz że ta chwila.. należy do prawdziwych, błagam- nie widziałam go w takim stanie. Wpadł w trans, uścisk się wzmacniał, więc chwilę później musiałam przerwać monolog.

-Nie śnisz. Siedzę obok ciebie, ponieważ coś obiecałam tobie już na samym początku występowania amnezji.. - spojrzałam w jego zielone oczy. Nadzieja? Szczęście? Ta wizyta..

-Co takiego? Jaka obietnica? – wyszeptał.

-Że się nie poddam – spuściłam głowę w dół. –Nadal się będę tego trzymać.

-Dobrze.. uczucie na twój widok.. tobie mogę zaufać. Gdzieś głęboko.. nie pamiętam innych.. ciebie.. czy..
Bez uprzedzenia przytulił mnie. Mimo tych całych kabelków, które ograniczały jego ruchy, nie zdał sobie trudu..
Chciałam trwać w uścisku.. na zawsze.
Znalazłam właściwą osobę, niech los nas nie rozdziela..

...
*wspomnienie*
-Pomyślałem, że.. jak zakończy się trasa.. zamieszkasz ze mną?
-Nie wiem czy jestem na to gotowa..
-Co się stało? Nie wyglądasz najlepiej..
-Jak mam wyglądać super ekstra, skoro podczas twojego występu nawiedza mnie mój były?! - krzyknęłam. Jeden moment, kiedy już nie kontrolowałam emocji.
Siedzisz bezpiecznie za kulisami, gdy nagle znikąd pędzi osoba, którą najchętniej byś wypędziła jak najdalej ze swojego życia.
-Jakim cudem..

-Nie macie dobrej ochrony.

...

-Nie zostawisz mnie, prawda? - zapytał, gdy siedzieliśmy w sali w piątkę. Początkowo nie zwracał uwagi na kolegów, jednak Louisowi wymsknęło się parę słów za dużo..

-Nie opuścimy cię, oto nie musisz się martwić. – Niall się uśmiechał do niego, jednak szatyn nie odwzajemniał spojrzenia. Bo przecież patrzenie w sufit jest takie ciekawe..

-Nie liczę na postępy..


-Zayn! - Liam „pacnął” bruneta w głowę. Nie możemy myśleć negatywnie..

-------------------------------------------------------------
Mimo, że nie czuję się najlepiej, wstawiłam wam rozdział. Jest niesprawdzony, dlatego za wszelkie błędy/powtórzenia przepraszam.