27 sierpnia 2015

06 - nie zniknąłeś.

Rozdział 6.
Tak jak myślałam zdjęcie było potrzebne do uspokojenia zaniepokojonych fanek. Akcje na portalach społecznościowych.. sama się zastanawiałam czy da się je „pocieszyć”.
Jakim sposobem trafiło do sieci? Wstawiłam je "na moim instagramie".. czyli takim dodatkowym koncie, które jest kontrolowane przez zarząd. Musiałam się na nie zgodzić, nawet sobie nie zdajecie sprawy ile kwestii postawili, aby media „nie wepchały się w moje życie”. Na szczęście tylko tam sprawują kontrolę..
Przez dłuższy czas nie mogłam uchwycić chłopaka w „normalnym stanie”. Często się krzywił, marudził..
Harry na fotografii próbuje się uśmiechnąć, a ja niby mam z niego bekę. Opis też niezły dali, pewnie w sieci pełno śmiechu, chociaż to im poprawi humor: Hazziątko pozdrawia kochane Directioners, powoli wraca do zdrowia, dużo miłości.
Po pierwsze - czy kogoś pogrzało żeby go nazywać.. takim zdrobnieniem? Jak dla psa? Mentalny facepalm..
O ile odnajdę hasło, zmienię opis na bardziej dogodniejszy. Gdzieś zapisywałam…
A po drugie - ja tak nie piszę. Prędzej dodałabym "Hejo, zdrowiejemy! Dziękujemy za super akcje!" Oni myśleli, że tym da się przekupić nastolatki. „Walniemy słodkie zdanie, będzie ok.” Są w wielkim błędzie..

Siedzenie przy tym jak zespół się kłóci, jest jak oglądanie show, tylko bez popcornu. Liam był wkurzony, że wznawiają trasę bez jednego członka, dość żywo komentował wypowiedzi reszty. Natomiast Zayn.. nie czuł się najlepiej po ostatniej imprezie. Kac morderca nie ma serca! Nareszcie się odważył, aby pojawić się w domu Loczka.
Jedynie Niall siedział spokojnie, przysłuchiwał się. Lou całkowicie „odpłynął gdzieś w myślach”. Ile trzeba czekać na „wybuch bomby?”
Co tu robię? Jako dziewczyna Stylesa.. nie zastępuje, lecz.. nie umiem za bardzo dobrać słowa. Mam tutaj siedzieć i tyle. Jeżeli padłyby jakieś ustalenia..
-Musimy koniecznie rozdzielić solówki Harry'ego.. damy radę.. – Li pocierał nerwowo ręce. W końcu coś powiedział.
-Nie bądź śmieszny.. za dużo tego jest! W ilu piosenkach ma głos przewodni? Owszem, inaczej idzie brzmienie bez niego, lecz zlituj się! – blondyn ciężko westchnął. Aż zaczynam odczuwać presję tej rozmowy…
-Modest! Nic nie obchodzi..
-Jebane kontrakty.. dogadalibyśmy się, że dopóki On nie wyzdrowieje, nie gramy. Czepiają się non stop.
-Kto się liczy z naszym zdrowiem? Gardło Cię boli? Bez awantur, tabletki, jazda, co z tego, że nie możesz mówić?
-Właśnie! Show biznes panowie, dzisiaj liczy się tylko kasa.
-Nie zapominajcie, ze bilety były wykupowane jakieś parę miesięcy przed.. - podniosłam się z krzesła. -Będziecie siedzieć przez dłuższy czas, więc wracam do domu. Jakby coś, dzwońcie! - rzuciłam po ubraniu trampek. Nie widziałam sensu. Nie jestem członkiem zespołu przecież! Fakt – sam nie może uczestniczyć, ale co mi da wysłuchiwanie tej konwersacji?
Zdenerwowana nie wiadomo skąd (czyżby okres się zbliża? Błagam...) pobiegłam na przystanek. Nie, nie poprosiłabym jednego z 1D, aby mnie podwiózł, życie nie jest fanfiction. 
Nie tracąc humoru, na chwilę weszłam na twittera. Jak dobrze, że mam za duży kaptur. Chyba nie rozpoznają..
Jaki postęp dramy? Rok 2015 - najgorszy dla fanek One Direction.

@1DNews czy naprawdę Tina wstawiła to zdjęcie? Hazziątko? Dobrze przeczytałam?
@ninadobluv czy istnieją szanse, żeby ta wredna dziewczyna nazywała go tak? @1DNews
@nininiaal @tinaax to twój insta?
@1DNews @ninadobluv możliwe, że to nie jej konto, nie znamy prawdy, chociaż można się czepiać jednego słowa.
@Katherineee słuchajcie.. znamy częściowo zachowanie Tiny. Nie wierzę że to opublikowała, zdjęcie.. może tak.
@luvmycarla JA CHCĘ W KOŃCU ZNAĆ PRAWDĘ!
L
One nie są głupie. Mam na to świetny dowód. Kto wkradł się do monitoringu hotelu? A nagrania z mikrofonów? Miałam zastrzeżenia do opisu.. ci ludzie od marketingu polegli na całej linii.
Autobus przyjechał z 15 minutowym opóźnieniem. Jak na złość faneczki zrobiły aferę, w pewnym momencie rozległ się krzyk. Psycho.. szarpały za moją kurtkę.. od przystanku biegłam dłuższy kawałek. Musiałam wyjść. Parę popłakało się, przepraszam. Nie podaję adresu swojego chłopaka od razu. Ehe, jeszcze potrzebne mu tłumy nastolatek pod oknem.

-Tina! – Joy przybiegła, zdyszana. Dałam jej chwilę na złapanie oddechu. Sama nie czułam się najlepiej, po uciekaniu. –Co ty na tym insta odwalasz? – milszych słów nie oczekiwałam. Razem z blondynką weszłyśmy do mieszkania, przecież nie będziemy rozmawiać przed drzwiami.

 -Chyba mówisz o pracodawcach 1D.

 -Ale zdjęcie jest twoje.

 -Owszem, wysłane im na maila, później opublikowane.. niby przeze mnie.. później ci to wytłumaczę.

 ...
Oglądając zdjęcia przypomniał mi się nasz wspólny wypad na biwak za miasto. Zaśmiałam się z min, dziwnych poz..
Nie jechaliśmy sami, lecz w towarzystwie chłopaków "żebyśmy nie rozrabiali". Początki związku.. nie byłam przyzwyczajona do trzymania za ręce, pocałunków. Ledwo wyszliśmy "ze strefy przyjaźni", takie gesty.. były czymś nowym. Bo z Alexem nie było to możliwe. Debil, zapatrzony w siebie narcyz.. stary związek.. zero kolorów.. jedynie zgrzyty. Kto miło wspomina poprzednie związki? Nie poznałam jeszcze takiej osoby..

 *wspomnienie*
-Oby były osobne pokoje - wspomniałam zawstydzona, gdy rozdawali domki.
-Dla państwa Styles mamy malutki z łóżkiem dla nowożeńców - zażartował Lou, po czym oberwał w nogę.
-Będziemy tylko we dwoje - Harry zachichotał. Chciałby, prędzej przesiedziałabym całą noc na podwórku.
Przez większość czasu kręciłam się przy moście nad jeziorem. Nie wiem dlaczego wpadłam na pomysł, aby tam rozłożyć ręcznik i się opalać. Przymknęłam oczy.. zasnęłam. Pobudka była, kiedy wisiałam u kogoś w ramionach. Wystraszyłam się, zaczęłam walić go w plecy.
-Puszczaj, natychmiast! - nie reagował, śmiał się jeszcze głośniej. -Harry, nie żartuję!
-Ja także, słonko! - poczułam zimno na koniuszkach palców.. stał w wodzie! –Popływajmy - ta daa.. delikatnie postawił mnie, czego skutkiem moje całkowicie nowe, żółte spodenki, zostały zamoczone, łącznie z koszulką. Wzruszyłam ramionami. Nie miałam wyboru. W pewnym momencie chlapnęłam chłopaka z całej siły. Piszczał! Goniliśmy się do samego brzegu, jak małe dzieci, aż.. Tina się przewróciła, Styles wraz z nią. Patrzeliśmy sobie w oczy.. co nastąpiło potem? Oczywiście, najlepszy pocałunek, tamtego okresu. 

  Do dziś mam ciary, jak o tym wspominam. Zamknęłam album, pobiegłam do łazienki. Ugh.. od dzisiaj będę się czuć jak wodospad przez kolejne kilka dni.. morze czerwone!
Niezadowolona zeszłam na dół. 

 -Louis? Co ty tutaj robisz? - zapytałam całkowicie zdezorientowana. Ok, powie mi ktoś co się dzieje?

 -Lepiej, żebyś była cały czas przy nim.. - spuścił głowę w dół, jakby tym gestem próbował mnie przekonać. Nieźle..

 -A jeśli nie chcę? - dlaczego nie ugryzłam się w język? Popatrzał w moją stronę.. w sposób.. uderzyłam go mentalnie? 

 -Powiedzieć twojemu chłopakowi, że jednak nie zależy Ci na nim? Świetnie! zaśmiał się -Czekałem na ten moment, gdy wyjawisz swoje prawdziwe intencje! - wyszedł z domu, zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć.
Żegnaj życie! Nie mam zielonego pojęcia co takiego Tomlinson odwali!

...
-Ciągle tu jestem?
-Nie zniknąłeś...

-------------------------------------------------------------------------
Co ten Tomlinson odwala? Czy to będzie miało jakiś wpływ na dalsze zdarzenia? Jaki sens miał ostatni dialog? Nic nie zdradzę :)
Za dwa dni Liam ma 22 urodziny.. ale ten czas leci.
Te dramy na twitterze.. może teraz trochę ucichło, ale "The Sun" jako nasze polskie Bravo czy pudelek.. niezłe zamieszanie wprowadziło..
nie ma co, chłopakom należy się przerwa c;
Termin kolejnego rozdziału jak zwykle po prawej stronie!
Dziękuje za czytanie :D
+ 4 dni do szkoły... :[

21 sierpnia 2015

05 - spróbujesz zaufać

Rozdział 5 - spróbujesz zaufać.

Tumblr.
"Witam kochane Directionerki, tutaj wasza ulubiona Tina! (Czujecie ten sarkazm? Oh, dziewczyna idola, o której dużo nie wiecie, ponieważ nie sprzedała swojego życiorysu.) Nie odpiszę wam na twitterze, bo wiecie same, limit znaków, lol. W dodatku.. codzienny spam w powiadomieniach…
 U Harry'ego wszystko w porządku. Źle się czuje, jak na razie lekarz zakazał mu wychodzić na dwór. (ale chyba same wiecie jak trudno jest utrzymać w jednym miejscu tą bestię haha) Możliwe, że złapał jakąś grypę. Potwierdzając: tak, zespół kontynuuje dalej próby przed wznowieniem trasy. Nie mogą was zawieść! Kupiłyście bilety, te pieniądze nie pójdą na marne! Dlaczego ja to wam pisze a nie Modest! ? Ponieważ ich nie słucham :P Nie otrzymujecie wyjaśnień, cały czas dostaję te same pytania…
Trzymajcie się cieplutko. 

tinaaxxx.tumbrl.com [1]

Wysłałam notkę, dodatkowo udostępniłam ją na TT. Niech już nie zawracają mi głowy, codzienne „żądania”, na jakiś czas powinny ustać. Chcą znać prawdę, jasne. W innym fandomie nie ma tylu dram, codziennie wywodzących się z niewyjaśnionych sytuacji. Lecz gdy praktycznie masz nóż na gardle, musisz przedstawić okrojoną wersję.. Chory? Chory, prawdziwa informacja. Przynajmniej z tym nie kłamię.
Minął tydzień odkąd zostałam u niego na noc. Przez kolejne dni wraz z jego siostrą, opiekowałyśmy się nim, zmieniając co kilka godzin. Niestety, pojawił się kolejny ubytek. Dosyć prosty. Stał w miejscu, natychmiast zapominał co chciał zrobić. Dalsze wspomnienia były jak zamazane. Częstsze bóle głowy..
      Wypytywałyśmy go o te mniej istotne sytuacje, o których rodzeństwo pamiętało. Nie przypominał sobie jak pewnego razu wysypał Gemmie całe wiaderko piasku na włosy. Zdjęcia nic mu nie mówiły. "Bo jak miały przemówić?" Badum tsss.

-Czekoladowe latte? I mała rozmowa na wynos? - usłyszałam nad uchem.

-Co? Tak, poproszę. Joy? - blondynka na chwilę stanęła, gdy usłyszała swoje imię. -Jestem ci wdzięczna. - Uśmiechnęła się, machnęła ręką.
Uwielbiam poranki w tej kawiarence. Duże, truskawkowe ciastko.. na to zasługuje każdy, kto wrócił po bieganiu z samego rana. Wytrzymałam 45 minut ciągłego biegu, po czym odprężyłam się krótkim prysznicem.. i tak dotarłam tutaj. W krótkich, zielonych spodenkach, różowej koszulce z napisem "call me genius". Włosy związałam w warkocza, co nie do końca się sprawdziło, ponieważ niesforne kosmyki uciekały ze splotu.
"Masz 99+ powiadomień" tak, domyślam się, dlatego ignoruję telefon od paru godzin..

-Jak się miewa moja ulubiona klientka? Co dzisiaj przywiało tyle ludzi? Jestem pewna, że wczoraj było ich mniej - zdjęła zapaskę, usiadła na krześle obok. Nie dziwię się, że jest taka chuda. W pracy kelnerki ciągle coś robi!

-Humor - padnięta, zdenerwowana, komórka dostała bzika.. ej spójrz z innej strony. Więcej napiwków!

-Zgodzę się.. opowiadaj co tam u Harry’ego, media spekulują.. – wzięła nogę na nogę. Też lubię się mocniej opierać na krzesłach.. takie wygodne.

-Nie dowiedzą się. Między nami.. stan się pogarsza.. miałam ten jeden wieczór, gdzie normalnie rozmawialiśmy, jak za dawnych czasów. Później.. szkoda słów. - dopiłam napój do końca. Zostało 15 minut. Ona należy do tych osób, którym mogę spokojnie opowiedzieć o.. sprawach w zespole. Do niej mam stu procentową pewność, że nie wygada nikomu.

-Kiedyś inaczej się zachowywał..

-No coś ty?! Nie zauważyłam! Gdybyś widziała jak się zmienił na przestrzeni trzech miesięcy.. jedna wielka masakra.
Pogadałyśmy jeszcze chwilę, niestety obowiązki wzywają. Sms od Louisa nie był najszczęśliwszy na świecie. Ta, czego się spodziewać po kimś, kto non stop narzeka, że pewnego dnia jego "brat" go nie rozpozna.
    Chłopaki są ze sobą bardzo blisko. Widziałam to na "wstępie do naszej relacji", kiedy to dużo rozmawiali, przytulali się.. lecz nie w sensie o jakim Larry shippers myślą. Raz z ciekawości zapytałam co pomiędzy nimi jest. Odpowiedź? Niall mnie wyśmiał, jeżeli brałam ich za.. homo. Nie są jak przyjaciele, tylko bracia.. przyrodni. Po za tym, Lou ma dziewczynę, której woli nie pokazywać światu, bo wszyscy dobrze wiemy jak skończyło się z Eleanor.
Dziewczyna trafiła pod opiekę psychologa, po zakończeniu związku. Otrzymywała tyle nienawiści od niektórych fanek.. jak można komuś życzyć śmierci? To powinno się leczyć…
    Elounor mogło przetrwać, mieli szanse.. jednak Modest uwielbia wykorzystywać "Larry'ego" jako chwyt marketingowy. Podłe? Tu liczy się kasa oraz wywiązywanie się z kontraktu.

...
-Nareszcie jesteś.. czemu tak długo tu jechałaś? - oho, pan Tomlinson zniecierpliwiony, wyczuwam lekkie zdenerwowanie. 

-Ponieważ.. hm.. Londyn, poranek.. korki w mieście? Słuchaj, przybyłabym wcześniej, o ile autobus przyjechałby o określonej godzinie.

-Na co mi twoje tłumaczenia? Idź do Harry'ego, tego debila nie można dzisiaj ogarnąć! Trzęsie się, krzyczy za każdym razem, jak wchodzę do pokoju. Nienawidzę nowego Stylesa. - mruknął, następnie udał się do kuchni.
Co pozostało biednej dziewczynie, skoro starszy od niej "kolega" o jakieś 6 lat, boi się.. albo po prostu nie chce nawrzeszczeć? Nie jestem jasnowidzem, zero pojęcia o zachowaniu 1D.

  Nie mylił się. Zastałam straszny bałagan. On siedział.. a raczej kiwał się po przodu, do tyłu na łóżku. Mamrotał pod nosem, ale byłam za daleko żeby usłyszeć. Czy ten idiota zapomniał podać kumplowi leki? Najwyraźniej tak, skoro leżą na stoliku!

-Odejdź! Uciekaj! Nie znam cię! Chcę zostać sam.. - spokojnie, podeszłam na kilka kroków. Początkowo ignorowałam krzyki loczka. Wyzwiska, spowodowane.. -Aaaaa! - złapał się mocno za głowę, ciągnąc za włosy. Zostawiłam te tabletki, podbiegłam do niego, objęłam ramionami tak, że praktycznie leżał na moich kolanach. Dopóki się nie uspokoił, nie miałam najmniejszych szans, aby rozluźnić uścisk. Nikomu nie życzę takiego widoku, naprawdę. Normalnie rozpłakałabym się..
Po kilku przejściu dreszczy, odetchnął z ulgą, ale nie puszczał. Jedną ręką potarł nos, delikatnie się podniósł. Podałam mu leki. 

-Staję się wrakiem człowieka.. gdzie jest Louis? – pierwsze pytanie zawsze dotyczy przyjaciela..

-Em.. musiał uciekać na próbę..

-Jemu nie mogę ufać! Kłamca! Obiecał, że przyjdzie! Obiecał, jak brat bratu! Ty też mnie zawiedziesz? – głęboko oddychał, stan podenerwowania mógł się podnieść w każdej chwili.
Gdyby nie fakt, że potrzebuję iść do toalety.. serio? O tym myślę, właśnie teraz? Brawa za "poczucie humoru".

-Mówiłam ci o tym.. – spuściłam wzrok na podłogę.

-Mam prawo zapomnieć! A ty powinnaś o tym wiedzieć!
Ukryłam twarz w dłoniach. Cholera jasna, będę zmuszona brać tabletki na uspokojenie, nie chcę na niego krzyczeć!

-Posłuchaj, jestem tu codziennie i.. - co ja gadam? A no.. powoli, spróbuję wytłumaczyć, może coś da. -Widzę jak się zmieniasz.. po prostu jestem tutaj..

-Odejdziesz przy końcowym stadium! Nie poprawia mi się! Coraz gorzej ze mną! - on to robi specjalnie, tak?
Bez słowa wstałam, wyszłam z pokoju. Głaskałam go po główce, lecz sama muszę się dobrze zastanowić! 

-Nie dałaś rady? – Tommo z zadziornym uśmiechem, super! Ostatnia rzecz o jakiej marzyłam.

-A ty nie na próbie? - zajęłam miejsce przy stole, na przeciwko Louisa.

-Zmywam się stąd za parę minut..

-Harry.. trudno z nim porozmawiać. Doprowadza do kłótni.. - głupie łzy, nie kręćcie się, szczególnie przy..

 -Nie rycz.. wytrzymujesz więcej od nas. Czy widziałaś tutaj Zayna? Koleś nie przychodzi, ma większego stracha niż kiedykolwiek. Nie odejdziesz, bo go kochasz choćby nie wiem co. – czy to był czas na mądrości?

...
Wróciłam na parę godzin do domu. Mama potrzebowała pomocy przy robieniu ciasta, więc czemu nie. Szatyn nie otwierał drzwi, dlatego dostał trochę czasu. Mieszanie masy przerwał dźwięk telefonu.
Sms: potrzebujemy zdjęcia Stylesa, że "jest mu lepiej", jak najszybciej!" oho, kochany Modest! Pewnie jakieś problemy. Zdjęłam rękawiczki. Silić się na grzecznościową formę? Rejczel.
Odpowiedź: Witam, obecnie jestem u mamy, chwilowo nie mam czasu na wykonanie fotografii. Proszę o cierpliwość, do trzech godzin, pozdrawiam.

-Kto to? - rodzicielka ciepło się uśmiechnęła, przy okazji wyciągając formę do pieczenia.

-Pracodawcy mojego chłopaka, pewnie wybuchła afera i potrzebują czymś zatuszować.
Sms: masz dwie godziny.

-Mamo.. wrócę wieczorem.. postaram się.. - jęknęłam. Po drodze wzięłam kanapkę, przecież nie będę cały dzień głodna!

...
-Nie chcę, żebyś robiła to zdjęcie, błagam nie słuchaj ich.. - był uparty, kiedy przedstawiłam mu, co muszę wykonać. Pokiwałam głową na "nie".

-Oni ukrywają cię, jak mogą. Fanki nadal nic nie wiedzą, jednak zaczynają coś węszyć, dlatego.. jedno, więcej nie robimy, przysięgam.

-Nie ufam im.. co z tym zrobią? Wykorzystają do czasopisma?

-Chcą uspokoić twoje fanki. Gdybyś wiedział jaka burza trwa na twitterze.. hej, nie rób smutnej miny.. spróbujesz zaufać.. najbliższym osobom, a nie menagerom.

-------------------------------------------------------------------------
Ten moment, gdy idziesz spać, wstajesz.. a tu teledysk do Drag me down! Znowu mamy video, które nie pasuje do piosenki.. czyli jak zawsze :)
Rozdział.. mam nadzieję, że się udał, kolejny.. jak zwykle informacja znajduje się na samej górze.
Na sam koniec, coś co każdy nie lubi: Zostało 10 dni wakacji kochani!

17 sierpnia 2015

04 - pokonasz wszystko.

Rozdział 4 – pokonasz wszystko.
Siedzieliśmy w milczeniu. Nie miałam zielonego pojęcia czy dotarły do niego te słowa. Powiedziałam tylko co wydarzyło się ostatnio. Siedzieliśmy na łóżku, oglądaliśmy telewizję. Zaniki były początkowe, więc kogo przejmowały małe napady złości.
Może przesadzam, lecz.. nienawidzę tego, naprawdę.
Nagle.. proszę państwa.. wywiad z nijaką Taylor Swift. Ah ta blondynka, ta potrafi nieźle namieszać!
Za piosenki.. ok, spoko nie czepiam się, zero zarzutów. Czasami przyłapuje się na tym, że jak na złość chłopakowi, nucę „I knew you we’re trouble”. Za charakterek..  niech spieprza gdzie pieprz rośnie, póki jej nie dorwę..
ej, aż taka zła nie jest, po prostu ten ustawiony związek z Harrym.. każdy brał to za jakieś żarty.
Zadali jej parę pytanek dotyczących nowej płyty, teledysku do Bad Blood.. jedno zdanie spowodowało, że moja uwaga skupiła się na ekranie.

„-Jak tam twoje relacje z Harrym?
  -Oh, odkąd zerwaliśmy.. nie chcę o tym rozmawiać - zachichotała. Naciskali na nią, myślałam, że zaraz wyrwę się z uścisku, zmienię kanał. -Trzyma się z laską, która leci na jego kasę, ups, miałam nie mówić

Bum, coś za mną wyskoczyło. Hazza ubierał buty, mamrotał pod nosem. Nie kontrolował się. Wiedział, znał całą prawdę. Jego pieniądze? Tez coś, sama kupuje.. z resztą po co tłumaczyć. Gdyby chodziło o poprawę sytuacji finansowej, dawno zrobiłabym jakiś krok w tamtym kierunku, na przykład wyprowadziła się od rodziców i zamieszkała z Stylesem, ubierałabym się w jakiś markowych sklepach.. a jednak chodzę codziennie w dresach. Dziewczyna idealna? Raczej leniwa.
Mocno złapałam go za rękę i z powrotem zaprowadziłam do sypialni.

-Chciałbym wrócić na scenę - zgiął nogi w kolanach. Marzenia..

-Wiesz, że to niemożliwe. Przykro mi to mówić, ale w każdej chwili cholerstwo może cię dopaść, nikt nie chce szumu wśród fanów. Przecież oni powoli zaczynają się domyślać, dlaczego One Direction rozpoczyna próby bez ciebie.. - spojrzałam na zegarek. Robiło się późno, zamiar wracania samotnie, w dodatku po ciemku, wcale nie uśmiechał się przyjaźnie. Będę musiała tu zostać.

-Zamilkłaś. Zjadłbym coś. – delikatnie się uśmiechnął. Ugh, podziałało! 

-Zrobię nam kanapki, nie ruszam się stąd do samego rana - podniosłam się, przy okazji zahaczając ręką o własne włosy. Ugh! Uwielbiam, że są długie, jednak litości, sprawiają tyle problemów.. o ogarnianiu ich rankiem, nie wspomnę.
Dotarcie do kuchni zajęło kilka minut. Byłabym tam wcześniej, lecz sms z powiadomieniem dla rodziców musi być. Już wcześniej otrzymałam wiadomość: A gdzie ty się szlajasz?!
Szafko błagam, miej nutellę!” jedna kromka, druga.. skończyło się na dwunastu, nie wiadomo, kiedy mały głód dopadnie, lepiej być przygotowanym na wszystko. W jednej ręce trzymając talerz a w drugiej mleko w plastikowej butelce, pokonywałam schody. Jak się nie wywrócę.. uznam to za cud! Raz, dwa, raz, dwa.

-Wróciłam! - oznajmiłam, wchodząc do pokoju. A tego gdzie znowu wywiało?! Puste łóżko, ani śladu.. -Harry!

-W łazience! - to on jeszcze posiadał jakieś tajemne pokłady energii, żeby wstać i się jakoś doczłapać..
    Wow, jestem pod wrażeniem. Korzystając z nieobecności chłopaka, wyciągnęłam z szuflady t-shirt. Jaki bym nie znalazła, byłby za duży. Olbrzym ma 185cm wzrostu, a ja...  około 162.. Widzę przepaść! Prawie 23 cm różnicy!
W telewizji nie puszczają nic ciekawego, chyba że zaliczyć trzeba Harry'ego Pottera. Nie przepadam za przygodami młodego czarodzieja. Na książkę.. skusiłabym się, na film - już nie. Po raz kolejny przełączyłam na plotkarski kanał.

„-Czy The Wanted powróci? Wczoraj nastąpiła premiera debiutanckiej, solowej płyty, Nathana Sykesa. Były członek boybandu nie okazywał sympatii do ponownego powrotu z kumplami -Może kiedyś- padł z jego strony komentarz...
-Kruszynka zabrała koszulkę z The Rolling Stones. Uroczo wyglądasz. - poczułam pocałunek w policzek. Loczek zajął miejsce obok. Umył włosy? Pytam, ponieważ niedawno potrzebował pomocy z tą czynnością.

-Skąd masz tyle siły? - zapytałam przytulając się do niego.

-Sam nie wiem.. dzisiaj.. czuję się inaczej..

-Po napadzie? O tak, zła energia wyparowała wo hoo! - zaśmiałam się, czując ogarniające szczęście. Oby tak było zawsze!

-Tina.. czy kiedyś z tego wyjdę? - smutny nastroju witaj..

-Trzymajmy się wersji - żyli długo i szczęśliwie, z dala od fanek, wścibskich mediów, mieli duży dom oraz gromadkę dzieci. - zagalopowałam się.. hej, każdy ma marzenia!

-Pragnę dożyć dnia, w którym układasz sobie życie.. au , za co oberwałem? - pomasował czoło, gdy dostał poduszką. Przepraszam, celowałam znacznie wyżej, mój wzrost zadecydował inaczej..

-Za twoje durne, smętne myślenie! Daleko nie zajdziesz! W przyszłości, zostaniesz ojcem, dokonasz tego jeżeli się nie poddasz. Pokonasz wszystko, te trudności.. po prostu.. nie pozwolę na stratę ważnej osoby.. - zakończyłam. Smętny nastrój mi też się udzielił. Położyłam się na materacu, przymknęłam oczy.

-Chyba żartujesz, że pozwolę Ci spać na podłodze. Wskakuj. - poklepał miejsce obok siebie. Westchnęłam, poszłam do łazienki, z czym wiązały się podstawowe czynności typu: szybki prysznic, umycie zębów w jak najszybszym tempie. Cwaniaka lepiej nie zostawiać samego.

...
Następnego dnia obudziłam się cała mokra, generalnie przestraszona po śnie. Wypicie herbaty przy otwartym oknie, działało niezwykle uspokajająco, z resztą „trzeźwiałam” po tak zwanym koszmarze. 
    Byłam sama w jakimś pomieszczeniu. Siedziałam na krześle, a nade mną świeciła się lampka. Wtem zobaczyłam Harry'ego. Najpierw był bardzo szczęśliwy, potem.. jakby.. jego wspomnienia były wyciągane jak nitki z lalki. Z każdym pociągnięciem słabł, bladł. Nie mogłam się poruszyć. Krzesło, ja.. przyklejeni jakimś klejem? 
Do czasu.
Nad chłopakiem pojawił się napis
"Koniec", padł nieprzytomny, dopiero wtedy wyrwałam się. Płakałam, byłam zła na siebie, ze nie mogłam nic zrobić.

Tymczasem na twitterze… 
@onedpls [1] zastanawiacie się dlaczego robią próby w czwórkę? Macie jakieś info?
@hahahaharry martwię się, że stało się coś poważniejszego.
@mileymysweet A MOŻE TY MASZ NAM DO POWIEDZENIA PARE ZDAŃ @tinaax[2]
@luvmynarryx ostatnio widziano @tinaax z Gemmą!
@kateanna nie widziano Hazzy od dłuższego czasu, co on wyprawia, jest za spokojnie!
@mileymysweet @onedpls może napisz na dm do tej całej Tiny, przecież masz od niej follow! W końcu jest „dziewczyną Harry’ego” -_-
@ariilove przecież jej nie było tutaj dłuższy czas.. Harry ;-;
@onedpls @mileymysweet jest jeden problem.. nie wiem, czy będzie chciała odpisać.
@mileysweet @onedpls kiedyś będzie do tego zmuszona, durna broda! #WhereIsHarold !
I wiele innych. Prawie zakrztusiłam się ze śmiechu, czytając niektóre teorie Directionerek. Zareaguję, jasne jak słońce! Tylko.. później. Niech na moment ochłoną.. a może nie? Drama za dramą w tym fandomie…

[1] - usery fanek, nie wiem czy takie są używane, zmyśliłam je na potrzeby opowiadania.
[2] - user głównej bohaterki.

---------------------------------------------------------------------
Witam w kolejnym rozdziale! Dzisiaj na spokojnie, taki.. słodki, spokojny.. w kolejnych.. nie będę za dużo zdradzać ;)
Kto dzisiaj oglądał TeenChoiceAwards? Na pewno nie ja. W sumie chyba nawet dobrze, bo widząc po tweetach, to nie opłacało się. Niby gala ustawiona.. nie mieszam się w to! Grunt, że 1D wygrało 8 z 10 nominacji.
Oglądaliście? Jak wrażenia? (odnośnie rozdziału też :D)
Kolejny.. informację znajdziecie na samej górze!

14 sierpnia 2015

03 - zostajesz.

Rozdział 3 – zostajesz.

Wyszłyśmy z domu, ona – pani, ja złe dziecko odciągnięte od komputera. Na myśl od razu przyszła sytuacja z Harrym. Któregoś tam dnia miałam potwornego lenia, nie chciałam iść na basen, „paradować przed nim” w stroju kąpielowym. Ten jednak się uparł, przyprowadził Louisa, we dwójkę wepchali mnie do auta.

„-Jedziesz z nami, albo.. – Louis wtedy się zaciął, nie wiedząc jak dokończyć zdanie. Spojrzał na przyjaciela, migami pokazywał, żeby kontynuował.
-Albo.. pojedziemy do centrum handlowego. Wszyscy kochają Kubusia Puchatka!zaśmiał się. Prychnęłam, dodając głośne westchnięcie.
-Zrobisz sobie obciach kochany..
-Mówisz? Em.. nie ma wyjścia, dostałem od Gemmy bikini, więc..
-Nikt mną nie będzie zainteresowany, przecież tam będzie Larry! – zapiszczałam jak jedna z ich fanek. –Prawdziwa sensacja! A ja tych sznureczków na siebie nie założę, nawet gdyby Messi poprosił o rękę, nie zgodzę się. – skrzyżowałam ręce, starałam się odwrócić od nich, lecz pasy wszystko utrudniały.
-Czy ty masz plany na ślub z karzełkiem niż ze mną? – ten „pisk” mu się nie udał.
-Może.. jak pomożesz mi go przemycić do piwnicy.. zastanowię się, czy zostaniesz moim świadkiemwyszczerzyłam się. Próbowałam się nie śmiać, aby Tomlinson nie wtrąciłswoich trzech groszy”.. cóż.. siedział dziwnie cicho, kierując auto.
-Czyli nigdy? Oh, jaka ty kochana! Założysz ten strój, niech zazdroszczą jaką uroczą kruszynkę kocham. – temat zakończonyjak ja nie lubie, gdy on.. działa w ten sposób



Wysiadłyśmy z samochodu. Dreptanie w kapciach z misiami nie należy do najwygodniejszych. Kurczę, noga wygina się strasznie, a ciągnięcie przez upartą osobę.. wcale nie pomaga! O pidżamie w ogóle nie wspomnę. Ludzie mieli ze mnie niezły ubaw.. świetnie!
Kiedy dotarłyśmy do drzwi, wkurzona ściągnęłam moje „papucie”. Na takie coś się nie pisałam…

 -Ej, daj spokój, pewnie teraz śpi.. lepiej mu nie przeszkadzajmy.. - westchnęłam. Moja gra.. aha, zamiast myśleć o chłopaku, bardziej się troszczę o wirtualną drużynę, brawa! W sumie rozgrywki międzynarodowe.. cholera. 
Pokręciła głową na nie i gestem wskazała drzwi jego sypialni. Nic innego nie pozostało, jak zrzucenie bluzy, związanie włosów, oraz..  

 -Aagh! – krzyk dochodzący z pomieszczenia, od razu wytrąca z zamyślenia. Pobiegłyśmy razem, nie wiedząc co może nas zastać.
Niestety…

Zwijał się z bólu, był cały spocony, dłonie zaciskał mocno na kołdrze. Łzy mu płynęły z oczów. 

-Nie stój jak debilka, reaguj! – wrzasnęła różowo-włosa, tym samym biegnąc w kierunku szafki.

 -Ale.. – zająknęłam się. Panika, „co teraz?”..

 -Tina! 
Poszłam do łazienki, zamoczyłam szmatkę, jak tylko wróciłam, rodzeństwo.. jakby to powiedzieć.. Harry wrzeszczał na siostrę, nie dopuszczał jej do siebie. Sława zmieniła Stylesa? Raczej choroba. 
     Wytrzeźwiałam. Liczy się każdy moment, trzeba się wykazać przede wszystkim rozwagą. Postawiłam na rozum, serce ma w tej chwili milczeć, bo inaczej padnę przy pierwszym podejściu.
Jakbym się zachowała, chowając uczucia? Pewnie chwyciła go za ręce, przytrzymała mocno, z całych sił. Jestem drobna, lecz utrzymam przez jakiś czas..
Czekałabym aż się uspokoi, gdyby zaczął się wyrywać, wrzasnęłabym, a co. 
Właśnie.. dlaczego o tym rozmyślam?!
Przystąpiłam do działania. 

 -Stęskniłeś się? Pamiętaj.. - uderzył ją, wolną ręką.. zapadła chwilowa cisza. Jakby huk, przechodzący jak echo.
Przegięcie! 

 -To jest twoja siostra, nie zapominaj! - wskoczyłam na łóżko, objęłam chłopaka rękami. Przepraszam, serwis? Zgłaszam członka One Direction do reklamacji! Przy produkcji musiała nastąpić awaria! Wyrywa się, próbuje krzyczeć, nie mam tyle siły!

 -Nikogo... nie ma.. zostałem sam.. – wysapał.

 -Już przerabialiśmy.. - popchnęłam „dzikusa” do przodu, tak, że praktycznie siedziałam na jego plecach. Gemma w tym czasie znalazła leki uspokajające. Szukanie w bałaganie..
Ugh, to cholerstwo śmierdzi na kilometr! 
      Nie zgłębiłam się nigdy w historię tego czegoś, co powoduje, że Harry głupieje.. nie dosłownie, oczywiście. Wiadomo.. bez lekarstw nie pociągnie za daleko. Człowiek wariuje, gdy obrazy zaczynają się zamazywać.. zdenerwowanie, dezorientacja..
Oprócz tego, że przestaje normalnie funkcjonować.. nope, Tina się nie zna.
Kiedy tylko się rozluźnił, puściłam jego dłonie. Nie dość, że się zmaga z tym, to jeszcze przysporzyłam mu niewygodną pozycję.. przepraszam, uderzył własną siostrę, halo, nie zostawiłam tak tego!

 -Zaraz zaśnie? - zapytałam szeptem. Pfeee skąd te włosy się biorą..

 -Nie, ale nie będzie się rzucać - zadowolona wyszła z sypialni. Zrobiłam wielkie oczy. Mam tu siedzieć? Zamów mi chociaż taksówkę! W progu się obróciła w naszą stronę. -Nadeszła okazja, aby na spokojnie porozmawiać.

 -Jesteś pewna?

 -Byłaś u dentysty, prawda? – skinęłam głową. –Przy wyrywaniu zęba otrzymujesz znieczulenie. Braciszek otrzymał coś podobnego, działające uspokajająco. – Zostaliśmy.. sami.

 ...
-Harry.. - na dźwięk swojego imienia zaczął "szukać oczami" osoby, która go zawołała. Uśmiechnęłam się.
Ciekawe dlaczego wcześniej uciekałam od niego, po podaniu leków. Jaki cykor..

 -Masz ochotę pomówić ze.. mną? - eh, chciałam powiedzieć "ze swoją dziewczyną", lecz jakoś nie cisnęło się na język, więc..

 -A niby czemu nie miałbym? - niech mnie ktoś walnie! Od dwóch tygodni nie słyszałam spokojnego głosu. Wcześniej.. taki obojętny, nieobecny.. wzruszyłam się! Cud!

 -Bo.. jakieś kilka godzin temu wyganiałeś.. kazałeś wracać do domu, a potem Gemma.. dosłownie przyprowadziła z powrotem.. eh..

 -Tina, coś się stało? - podciągnął się do góry. Przecież! Siedzę na podłodze, ten prawie nie widzi kto z nim rozmawia. Ta daa.
Na chwilę zamknęłam oczy. Powiedzieć mu? Serce przyspieszyło bicie. Nie jestem przyzwyczajona do stresujących sytuacji. Jak ciężkie jest powiedzenie..

 -Otóż.. tracisz wspomnienia.. ja.. - brawo, w innych okolicznościach gadam jak najęta! Wyduś w końcu! -Czasami się ciebie boje.. bywają takie dni, w których mówisz, ze chcesz umrzeć.. co nie komponuje się z energią, jaką posiadałeś.. potrzebuje kogoś..

 -Nie rozumiem.. w każdej chwili możesz ode mnie odejść, zostawić. Stanowię problem? Miałaś mi pomagać, a nie robić wyrzuty sumienia - ukrył twarz w dłoniach. Głośno oddychał, wkurzyłam go.

 -Mały kłopot.. wiele razy uciekałeś. Jedno słowo powodowało twoje zatrzymanie. Zamierałeś, łzy w oczach.. niefajny widok. Chodzi oto, że.. krzyczałam, ściskając twoją rękę, Zostajesz! Przytulałeś się, przepraszałeś. Także przepraszam, ale zostanę z tobą choćby nie wiem co.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam w rozdziale numer trzy. Co ten Harry odwala? Mamy wspomnienie.. dalszy ciąg wydarzeń. Mam nadzieję, że się spodobało. 
Jakoś tak.. zazwyczaj nie wiem jak mam skomentować własny tekst.
Niedługo.. koniec wakacji.. w sierpniu czas nagle przyspiesza o.O
Następny rozdział już niedługo! (informacja jest po prawej stronie)

8 sierpnia 2015

02. - uwierz.

Rozdział 2.
"Żyję" odpowiedź raniąca na kawałki. Kurde, kto normalny
..
Nie wytrzymałam i wyszłam z jego pokoju.
Ugh.. Wyszłabym przed dom, wrzasnęła, jak źle mi z tą sytuacją, gdzie ktoś się godzi z losem, poddając, jakby nie widział innego wyjścia. Cholera, gdyby fanki zobaczyły, że Harry Styles, który traci pamięć, nie ma nawet ochoty aby ruszyć czterech liter.. kumam, zamazywanie wspomnień boli, tracisz cząstkę siebie, ale są ludzie, zależy im na tobie, starają się żebyś miał jak najlepiej.
Odrzucanie pomocy.. jest najgorszym wyborem.
Nie pogodziłam się z jego chorobą, zostałam! Inna pewnie by sobie odpuściła. „Któregoś dnia stwierdzi, że jestem dla niego obcą osobą, a tego bym nie wytrzymała.”
 Bo inaczej.. nie zostawiłabym go.. nie po tylu przeżyciach. Sama się gubię! Lekarz nas ostrzegał, lecz..

W łazience zaczęłam krzyczeć. Dałam upust emocjom, zwyczajnie, jak to.. ja. Bezsensu, co? Bezsilność w niektórych sytuacjach, nieopanowanie.. przy nim trzeba się hamować, po prostu.
Kiedy wyszłam na korytarz.. Liam spojrzał na mnie z przerażeniem. Ups? Najwyraźniej usłyszał wrzaski. Zapomniałam mu o tym wspomnieć. Wzięłam głęboki oddec, na spokojnie wyjaśniłam, o co chodzi. Przecież aż na taką idiotkę nie mogę wyjść, prawda? 
-Nie ma przebicia, przykro mi. Możemy do niego mówić, a ignorowanie nas wcale nie polepsza sprawy - powiedział wychodząc, zostawiając mnie samą. Świetnie, bo samodzielnie dam radę. Zatrzymałam szatyna przy drzwiach. Nie zostawię tego.

-Żaden z was nie przychodzi tak często jak dawniej, jak on ma się czuć? - stwierdziłam, zakładając ręce na piersiach. Nie zabrzmiało chamsko, prawda?

-Nic nie wiesz o jego stanie zdrowia! - wybuchł nagle. Spokojnie, jeszcze nie zbudowałam schronu! –Próbujemy, bez skutku. Z resztą wracam na próbę. - machnął ręką, na co prchnęłam. Jeszcze czego.

-A co z..

-Będziemy śpiewać w czwórkę, dotarło?! - trzaśnięcie drzwiami, cisza. Nigdy bym się nie spodziewała nerwów u Payne’a, przynajmniej powoli się przygotowywałam, że zaczną grać..


Nie miałam siły, aby wejść do jego sypialni. Zawsze.. odkąd zaczął miewać obojętny nastrój. Słuchaj, widzisz coś takiego: codziennie przychodzisz do ukochanego, ten Cię „olewa” nawet nie chce powiedzieć, żebyś dała mu spokój. Starasz się jak możesz, ale niestety.. skutków nadal nie widać.
Zjechałam w dół ściany.
Jestem beznadziejna. W innych sytuacjach umiem się zachować w miarę.. a tu proszę. Głupia miłość..
Po prostu.. boję się. Tak, mam stracha że przed Harrym się rozpłacze jak małe dziecko. Nie mogę mu pokazać słabości. Generalnie, moje postanowienie.
Otarłam łzy, kilka razy potrząsnęłam rękami. Dalej..
Po przekroczeniu progu.. stan jego.. niezmienny. Powoli przewróciłam chłopaka na prawy bok, twarzą w swoją stronę. Nerwowo przygryzłam wargę. Nawet nie patrzał..

-Jak miewa się mój leń? - odgarnęłam mu włosy do tyłu. Niedługo czas na kąpiel.. przyjedzie starsza pielęgniarka Anna, aby pomóc w opiece.

-Nijak.. - westchnął. -Jak masz na imię? – czy nadszedł moment na cios?

-Nie pamiętasz? - wstrzymałam oddech. Chwilowo zrobiło mi się słabo.
Lecz.. pokręcił głową na nie.

-Tina.
-Moja dziewczyna Tina.. - to zabrzmiało jak.. stwierdzenie? -Źle się czuje, nie wstanę sam z tego łóżka do końca życia.

-Nie mów tak..  - warknęłam, czy raczej powiedziałam przez zaciśnięte zęby, do wyboru.

-A jak? Nie wierzę.. delikatnie chwycił mą dłoń.

-Harry..  - siliłam się na spokojny ton, żeby przypadkiem nie nakrzyczeć.
Cholera.. czas schować złośliwości. Powoli usiadłam obok Loczka. Na ten gest, przysunął się do ściany. Źle? Gorzej, unika jakichkolwiek gestów.. z czyjejś inicjatywy. 

-Odejdź, nikt nie rozumie co przeżywam.. - zapatrzył się w sufit. Samotność odbierała go z każdym dniem, a ja patrzałam bezradnie, zablokowana przez emocje. 

-Uważaj na słowa..

-Co?

-Mam powoli dosyć.. uwierz. Jeżeli poddasz się do końca, zawiedziesz miliony osób, które czekają na twój powrót. Tobie nie jest łatwo, z powodu uciekającej pamięci, ok. Przecież w każdej chwili możesz powiedzieć, ze mnie nie pamiętasz! To zaboli sto razy gorzej.. - spojrzałam na loczka, jednak bez szans na odwzajemnienie spojrzenia. Zostawiłam.. samego. Potrzebował rozmowy, jednak.. 
...
Przebieganie obok fanek.. zgroza.
"Jak się czuje Hazza? Kiedy wróci do nas? Ukrywasz go? Larry jest prawdziwy, ty ich zniszczyłas!"oraz wiele innych zbędnych zdań. Oh, jaka szkoda, że nie mam w ogóle ochoty zatrzymywać się na zdjęcia, ponieważ jako jedyna nie sprzedałam swojego życia prywatnego.
Właśnie wyżywałam się na grze, kiedy ktoś zapukał do drzwi. A taka piękną bramkę bym strzeliła! Z 40 metrów, grrrr! 
Wkurzona zapauzowałam. Kogo tu niesie.
Gemma.

-Dopadło go dzisiaj. Z bólu krzyczał twoje imię. - wystarczało, abym zbladła, wpadła w panikę.

-Jesteś pewna?

-A ty dobrze się czujesz? Powinnaś jeszcze siedzieć u mojego brata, wylegujesz się w łóżku, on cierpi! - ale jesteście wkurzeni dzisiaj.. momentalnie związałam włosy, aby patrzeć na nią. Potem jeszcze przyczepi się, że unikam kontaktu wzrokowego..

-Miałam kryzys..

-Straszne, nie dogadałaś się z nim, dlatego gra ważniejsza. Gdybym nie przyszła wcześniej, nie dała leków.. Co z ciebie za dziewczyna?!

-Zbzikowana, szalona! Wyluzuj, przebiorę spodnie, za dwie minuty jestem na dole..

-Ehe, idziemy jak stoisz. - pociągnęła mnie za rękę, na co pisnęłam. Stop kowboju, ślepa?

-Jestem w pidżamie!

-Paparazzi zobaczą misie! Co mnie to, chodź! - uparta różowowłosa. Tylko chwyciłam w przejściu kurtkę. Wieczór, zimno.
Podczas jazdy wyraziła swoje zdanie na mój temat. "Nieodpowiedzialna, Harry był ślepy, wybierając wybrankę." szkoda że z panną Swift się nie udało. Byłoby jedną piosenkę mniej.

------------------------------------------------------------------------------
Rozdział z jednodniowym opóźnieniem, przepraszam!
Ale komu by się chciało w taki upał pisać.. żartuję.
Co myślicie? Nie jestem do końca zadowolona, ponieważ będę musiała jeszcze poprawić, lecz na razie łapcie co jest :D
Kolejny.. ukaże się za tydzień. Dodałabym wcześniej, jednak trzeba korzystać z wakacji. Później będę publikować w określonych odstępach czasu.

4 sierpnia 2015

01 - inna strona.

Rozdział 1.
Chciałabym to wytłumaczyć, ale chyba nie potrafię. Co takiego do powiedzenia ma 20-letnia dziewczyna, która i tak przez większość swojego życia przesiedziała przed komputerem? Chyba tylko tyle, że wpadła w uzależnienie od Fify, nic więcej. Życie.. bywa skomplikowane. Wcale nie chcę opowiadać, że nie mam rodziców, albo ze są dla mnie źli, bo tak nie jest. Troszczą się jak inni, a to że nie mamy najlepszych kontaktów, świadczy o tym, że odcinam się od świata. Może niezupełnie. Codziennie chodzę do kawiarenki na rogu. Zaczęło się od chęci porannego biegania.. skończyło na latte z kawałkiem ciasta truskawkowego. Zaprzyjaźniłam się z Jay, która od samego rana ma tam zmianę, więc mamy okazję żeby porozmawiać o świecie. „Co tam u Taylor Swift?” „A wiesz, ciekawe czy jej związek z Calvinem przetrwa dłużej niż trzy miesiące..”
     Ciągle niewyspana przez dzwonienie budzika, niska szatynka.. to ja. Stawanie przed lustrem, oraz przyglądanie się swemu odbiciu, stał się rytuałem. Długie włosy czasami dają w kość, szczególnie kiedy nie chcą się rozczesać, czyniąc wylatywanie pewnych słów. Nie chcę ich ścinać, nie w tym życiu! Do takiej furii nie doszłam, żeby iść do fryzjera, nożyczki.. ciach! Sięgają po za tyłek, dlaczego miałabym marnować 6 lat zapuszczania.
     Inne laski świrują na punkcie zakupów.. może moja mama chciała mieć syna i dlatego odraża mnie każde centrum handlowe bez salonu z grami? Trampki, bluzy, zakrywanie brązowych oczu za ciemnymi okularami, ponieważ tak zwana umiejętność malowania jest całkowicie obca... w sensie nakładanie jakiegoś fluidu i tak dalej, podstawowe czynności opanowane, spokojna głowa.
Wzdrygnęłam się, widząc dziewczyny, chwalące się nowymi Iphonami.  Litości, te telefony są coraz większe! Normalnie rozmiary tabletów..

Cóż.. mój autobus najwyraźniej postanowił się spóźnić.. biedna ja. Naciągnęłam kaptur bluzy, poprosimy głośniej muzykę. All time low. Ten zespół.. więcej nie trzeba wyjaśniać.

Oj chłopak poczeka dłużej. Trudno, on miewał czasami opóźnienia o kilka godzin, a tutaj tylko parę minut. Zastanówmy się.. kto na tyle wpadł po uszy, żeby zadawać się ze mną?

Harry.. Styles..

   Znane nazwisko? Tak, to ten wokalista, z boybandu, który ma kłopoty z pamięcią. Jakie? Nikt nie wie? Nagle po jednym upadku na scenie, zaczął miewać zaniki. Przecież nagłośnili to prawie wszędzie! Szum, chociaż niewielki, pozostał do dzisiaj.
 Jak doszło do tego? Nie mam zielonego pojęcia z dokładnością. Akurat musiałam zostać w domu przez cholerną grypę. Przecież, gdy się podniósł nie potrafił zaśpiewać swojej partii. Późniejsze badania wskazały na coś poważniejszego. Początkowo reszta zespołu nie traktowała tego poważnie „eh, każdemu się zdarza zapomnieć solówki w piosence.” Czyli zapominanie gdzie się jest, też brali pod uwagę?
Lekarz wskazał, że istnieje choroba, która odbiera człowiekowi pamięć, wspomnienia. Jakby taka amnezja, lecz stopniowa. Powoli.. zabiera wszystko.

Dlaczego on jest ze mną? Zmiana tematu. A.. zabawna historia. Niezbyt długa, ale skoro o tym mówimy..
   Dwa lata temu poszłam z byłą przyjaciółką na koncert. Nie One Direction, The Script. Bawiłyśmy się świetnie, chociaż kompletnie fałszowałam, miałam.. wypite "jedno piwo". Jakimś sposobem wylądowałam w ramionach szatyna, pewnie podczas „dzikich densów”. Nie trzymałam się pewnie na nogach, świat miejscami wirował..
 Otóż.. zwymiotowałam na jego koszulkę. Idiota, zamiast uciekać od wariatki, zaoferował odprowadzenie do toalety, a potem podwózkę, kiedy Stella poszła ruchać się z nie wiadomo kim. Fajna koleżanka, parę miesięcy później, okazało się, że jest w ciąży, wpadła z gościem, do dziś nie zna ojca swojego dziecka. Całe szczęście.. spotkałam Loczka. Gdyby nie jego pomoc..
    Jedno spotkanie, drugie.. na trzecim uciekaliśmy przed psychofankami, była jazda! Nie znały mnie, więc dowolnie zaczęły wyzywać, abym spływała od ich mężusia, bo na sto procent zajdę w rzekomą ciąże, takim sposobem, że nie będzie widać brzuszka. Ubaw po pachy. „Rzuciłam mięsem”*[1]w stronę nastolatek, zwyczajnie uciekliśmy.

-Jesteś niesamowita - wysapał, po odzyskaniu oddechu. Bieg.. wytrzymałościowy wręcz!
-Niby dlaczego? - speszona spuściłam głowę w dół. Kręcę się...
-Która miałaby odwagę na coś takiego? – uśmiechnął się na swój sposób. Nie dziwię się, że niektóre dziewczyny mdlały na jego widok.
-Nie wiem Harry, nie wiem


Uroczy dialog! Wyryty w pamięci na 102.
Podjeżdżający bus w końcu przyniósł nadzieję. Skostniały tyłek w maju.. taki mamy klimat, jest zajebiście zimno, jakieś 9 stopni. Zapłaciłam za sieciówkę, zajęłam wolne miejsce na środku. Niech lepiej szybciej rusza, jak Directionerki się zorientują, że Harry's girlfriend znajduje się w pobliżu.. przechlapane! Ciekawe jak się czuje dzisiaj. Wczoraj wysłał budzącego grozę smsa, o bólu brzucha.
 
Harry:P, o 18:54: Boli! Strasznie!
Ja, o 18:55: Kotku, nic nie poradzę, utulę, pocałuje, ale nie przestanie.

Złość? Pomówmy o niej. Kogo? Fanek. Odwołali dwa koncerty w Ameryce Północnej, ze względu na stan zdrowia Harry’ego. I dobrze. Za dużo te grubaski mają. Nie mówię o wszystkich! Są dziewczyny, zadbane, nie za chude nie za grube, lecz mówię co widziałam..
 W Europie prawie nic, a te chcą pierdyliard. Nie zrozumiem.. trudno pojechać te kilkadziesiąt kilometrów więcej? A jak mają inne, że przejeżdżają czasami przez dwa państwa, po to aby ich zobaczyć? Amerykanki najwyraźniej mają lenia.
   "Dostałaś wiadomość!" dziękuje komórko, ogłaszaj głośniej, zapomniałam wibracje włączyć! Ktoś coś wyczaił, dlatego ze względu własnego bezpieczeństwa wysiadłam dwa przystanki wcześniej. Ruch to samo zdrowie! Bieganie zawsze się przyda!

Oho.. paparazzi nie. Pytam się.. KTO DAŁ CYNKA?!
Oczywiście, uroki sławy.

 *pip, twitter, pip* Liam jest u niego. Mam do kogo zadzwonić! W biegu wybrałam numer Li.

-Payne! Otwórz drzwi z łaski swojej, pościg! Na ogonie!

 -Ok - dobre tyle.

...

Weszłam na jego pokoju. Zastałam tą samą sytuację. Leżał pod paroma kocami, cały blady, jakby nie wiedział co się dzieje wokół. Próba kontaktu wzrokowego.. misja nie udana.
Ściągnęłam grubą bluzę, rozwiązałam włosy. Wdech wydech.. za dużo. Wzięłam go za rękę. Wydaje się taki umierający..

-Hej.. jak tam samopoczucie? - spytałam cicho. Człowieku, ogarnij się, spójrz w moim kierunku, zanim wpadnę w jakieś łzy..


-Żyję.. - znowu to samo. Gdzie się podział człowiek, którego energia roznosiła?

[1] - inaczej przekleństwa.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Witam w pierwszym rozdziale! Ah ten Harry.. no cóż, zobaczymy co będzie dalej.. w następnych rozdziałach.
Po za tym.. co to byłby za twitter bez porannych dram! W naszym fandomie ostatnio za dużo się dzieje..

Następny: około 6/7 sierpień.

1 sierpnia 2015

Prolog/Wstęp

Memory - bo chciał tylko ją zapamiętać.

Nasze relacje bywają różne. Czasami proste, inne dużo bardziej skomplikowane. Mamy swoje wzloty i upadki. Kłócimy się, narzekamy na siebie nawzajem, a jednak zgoda nadchodzi całkiem szybko, bo nie potrafimy bez siebie żyć.
Los bywa przewrotny. My sami decydujemy czy wydarzenia będą miały na nas jakiś wpływ.
Tina to wybuchowa dziewczyna. Nigdy nie wiadomo co jej "odwali". Już dawno przestała się przejmować opiniami innych ludzi.
Dziwne odzywki, niekontrolowany charakter. Cała ona.
Co ją łączy z Harrym? Zapewne uczucie, do którego oboje nie podchodzą na poważnie.
Bo gdybyśmy byli tacy sami, byłoby nudno.”

--------------------------------------------------------------------------------------
Trzy, dwa, jeden! Startujemy z tym opowiadaniem. Nie wiedziałam jak to dokładniej określić, więc mamy taki prolog/wstep, który powoli wprowadza nas do opowieści. O co chodzi z tytułem? Tego dowiecie się już w pierwszym rozdziale, który ukaże się za parę dni! (2-3)
Zapraszam do dalszego sledzenia historii!