14 sierpnia 2015

03 - zostajesz.

Rozdział 3 – zostajesz.

Wyszłyśmy z domu, ona – pani, ja złe dziecko odciągnięte od komputera. Na myśl od razu przyszła sytuacja z Harrym. Któregoś tam dnia miałam potwornego lenia, nie chciałam iść na basen, „paradować przed nim” w stroju kąpielowym. Ten jednak się uparł, przyprowadził Louisa, we dwójkę wepchali mnie do auta.

„-Jedziesz z nami, albo.. – Louis wtedy się zaciął, nie wiedząc jak dokończyć zdanie. Spojrzał na przyjaciela, migami pokazywał, żeby kontynuował.
-Albo.. pojedziemy do centrum handlowego. Wszyscy kochają Kubusia Puchatka!zaśmiał się. Prychnęłam, dodając głośne westchnięcie.
-Zrobisz sobie obciach kochany..
-Mówisz? Em.. nie ma wyjścia, dostałem od Gemmy bikini, więc..
-Nikt mną nie będzie zainteresowany, przecież tam będzie Larry! – zapiszczałam jak jedna z ich fanek. –Prawdziwa sensacja! A ja tych sznureczków na siebie nie założę, nawet gdyby Messi poprosił o rękę, nie zgodzę się. – skrzyżowałam ręce, starałam się odwrócić od nich, lecz pasy wszystko utrudniały.
-Czy ty masz plany na ślub z karzełkiem niż ze mną? – ten „pisk” mu się nie udał.
-Może.. jak pomożesz mi go przemycić do piwnicy.. zastanowię się, czy zostaniesz moim świadkiemwyszczerzyłam się. Próbowałam się nie śmiać, aby Tomlinson nie wtrąciłswoich trzech groszy”.. cóż.. siedział dziwnie cicho, kierując auto.
-Czyli nigdy? Oh, jaka ty kochana! Założysz ten strój, niech zazdroszczą jaką uroczą kruszynkę kocham. – temat zakończonyjak ja nie lubie, gdy on.. działa w ten sposób



Wysiadłyśmy z samochodu. Dreptanie w kapciach z misiami nie należy do najwygodniejszych. Kurczę, noga wygina się strasznie, a ciągnięcie przez upartą osobę.. wcale nie pomaga! O pidżamie w ogóle nie wspomnę. Ludzie mieli ze mnie niezły ubaw.. świetnie!
Kiedy dotarłyśmy do drzwi, wkurzona ściągnęłam moje „papucie”. Na takie coś się nie pisałam…

 -Ej, daj spokój, pewnie teraz śpi.. lepiej mu nie przeszkadzajmy.. - westchnęłam. Moja gra.. aha, zamiast myśleć o chłopaku, bardziej się troszczę o wirtualną drużynę, brawa! W sumie rozgrywki międzynarodowe.. cholera. 
Pokręciła głową na nie i gestem wskazała drzwi jego sypialni. Nic innego nie pozostało, jak zrzucenie bluzy, związanie włosów, oraz..  

 -Aagh! – krzyk dochodzący z pomieszczenia, od razu wytrąca z zamyślenia. Pobiegłyśmy razem, nie wiedząc co może nas zastać.
Niestety…

Zwijał się z bólu, był cały spocony, dłonie zaciskał mocno na kołdrze. Łzy mu płynęły z oczów. 

-Nie stój jak debilka, reaguj! – wrzasnęła różowo-włosa, tym samym biegnąc w kierunku szafki.

 -Ale.. – zająknęłam się. Panika, „co teraz?”..

 -Tina! 
Poszłam do łazienki, zamoczyłam szmatkę, jak tylko wróciłam, rodzeństwo.. jakby to powiedzieć.. Harry wrzeszczał na siostrę, nie dopuszczał jej do siebie. Sława zmieniła Stylesa? Raczej choroba. 
     Wytrzeźwiałam. Liczy się każdy moment, trzeba się wykazać przede wszystkim rozwagą. Postawiłam na rozum, serce ma w tej chwili milczeć, bo inaczej padnę przy pierwszym podejściu.
Jakbym się zachowała, chowając uczucia? Pewnie chwyciła go za ręce, przytrzymała mocno, z całych sił. Jestem drobna, lecz utrzymam przez jakiś czas..
Czekałabym aż się uspokoi, gdyby zaczął się wyrywać, wrzasnęłabym, a co. 
Właśnie.. dlaczego o tym rozmyślam?!
Przystąpiłam do działania. 

 -Stęskniłeś się? Pamiętaj.. - uderzył ją, wolną ręką.. zapadła chwilowa cisza. Jakby huk, przechodzący jak echo.
Przegięcie! 

 -To jest twoja siostra, nie zapominaj! - wskoczyłam na łóżko, objęłam chłopaka rękami. Przepraszam, serwis? Zgłaszam członka One Direction do reklamacji! Przy produkcji musiała nastąpić awaria! Wyrywa się, próbuje krzyczeć, nie mam tyle siły!

 -Nikogo... nie ma.. zostałem sam.. – wysapał.

 -Już przerabialiśmy.. - popchnęłam „dzikusa” do przodu, tak, że praktycznie siedziałam na jego plecach. Gemma w tym czasie znalazła leki uspokajające. Szukanie w bałaganie..
Ugh, to cholerstwo śmierdzi na kilometr! 
      Nie zgłębiłam się nigdy w historię tego czegoś, co powoduje, że Harry głupieje.. nie dosłownie, oczywiście. Wiadomo.. bez lekarstw nie pociągnie za daleko. Człowiek wariuje, gdy obrazy zaczynają się zamazywać.. zdenerwowanie, dezorientacja..
Oprócz tego, że przestaje normalnie funkcjonować.. nope, Tina się nie zna.
Kiedy tylko się rozluźnił, puściłam jego dłonie. Nie dość, że się zmaga z tym, to jeszcze przysporzyłam mu niewygodną pozycję.. przepraszam, uderzył własną siostrę, halo, nie zostawiłam tak tego!

 -Zaraz zaśnie? - zapytałam szeptem. Pfeee skąd te włosy się biorą..

 -Nie, ale nie będzie się rzucać - zadowolona wyszła z sypialni. Zrobiłam wielkie oczy. Mam tu siedzieć? Zamów mi chociaż taksówkę! W progu się obróciła w naszą stronę. -Nadeszła okazja, aby na spokojnie porozmawiać.

 -Jesteś pewna?

 -Byłaś u dentysty, prawda? – skinęłam głową. –Przy wyrywaniu zęba otrzymujesz znieczulenie. Braciszek otrzymał coś podobnego, działające uspokajająco. – Zostaliśmy.. sami.

 ...
-Harry.. - na dźwięk swojego imienia zaczął "szukać oczami" osoby, która go zawołała. Uśmiechnęłam się.
Ciekawe dlaczego wcześniej uciekałam od niego, po podaniu leków. Jaki cykor..

 -Masz ochotę pomówić ze.. mną? - eh, chciałam powiedzieć "ze swoją dziewczyną", lecz jakoś nie cisnęło się na język, więc..

 -A niby czemu nie miałbym? - niech mnie ktoś walnie! Od dwóch tygodni nie słyszałam spokojnego głosu. Wcześniej.. taki obojętny, nieobecny.. wzruszyłam się! Cud!

 -Bo.. jakieś kilka godzin temu wyganiałeś.. kazałeś wracać do domu, a potem Gemma.. dosłownie przyprowadziła z powrotem.. eh..

 -Tina, coś się stało? - podciągnął się do góry. Przecież! Siedzę na podłodze, ten prawie nie widzi kto z nim rozmawia. Ta daa.
Na chwilę zamknęłam oczy. Powiedzieć mu? Serce przyspieszyło bicie. Nie jestem przyzwyczajona do stresujących sytuacji. Jak ciężkie jest powiedzenie..

 -Otóż.. tracisz wspomnienia.. ja.. - brawo, w innych okolicznościach gadam jak najęta! Wyduś w końcu! -Czasami się ciebie boje.. bywają takie dni, w których mówisz, ze chcesz umrzeć.. co nie komponuje się z energią, jaką posiadałeś.. potrzebuje kogoś..

 -Nie rozumiem.. w każdej chwili możesz ode mnie odejść, zostawić. Stanowię problem? Miałaś mi pomagać, a nie robić wyrzuty sumienia - ukrył twarz w dłoniach. Głośno oddychał, wkurzyłam go.

 -Mały kłopot.. wiele razy uciekałeś. Jedno słowo powodowało twoje zatrzymanie. Zamierałeś, łzy w oczach.. niefajny widok. Chodzi oto, że.. krzyczałam, ściskając twoją rękę, Zostajesz! Przytulałeś się, przepraszałeś. Także przepraszam, ale zostanę z tobą choćby nie wiem co.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam w rozdziale numer trzy. Co ten Harry odwala? Mamy wspomnienie.. dalszy ciąg wydarzeń. Mam nadzieję, że się spodobało. 
Jakoś tak.. zazwyczaj nie wiem jak mam skomentować własny tekst.
Niedługo.. koniec wakacji.. w sierpniu czas nagle przyspiesza o.O
Następny rozdział już niedługo! (informacja jest po prawej stronie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz