21 sierpnia 2015

05 - spróbujesz zaufać

Rozdział 5 - spróbujesz zaufać.

Tumblr.
"Witam kochane Directionerki, tutaj wasza ulubiona Tina! (Czujecie ten sarkazm? Oh, dziewczyna idola, o której dużo nie wiecie, ponieważ nie sprzedała swojego życiorysu.) Nie odpiszę wam na twitterze, bo wiecie same, limit znaków, lol. W dodatku.. codzienny spam w powiadomieniach…
 U Harry'ego wszystko w porządku. Źle się czuje, jak na razie lekarz zakazał mu wychodzić na dwór. (ale chyba same wiecie jak trudno jest utrzymać w jednym miejscu tą bestię haha) Możliwe, że złapał jakąś grypę. Potwierdzając: tak, zespół kontynuuje dalej próby przed wznowieniem trasy. Nie mogą was zawieść! Kupiłyście bilety, te pieniądze nie pójdą na marne! Dlaczego ja to wam pisze a nie Modest! ? Ponieważ ich nie słucham :P Nie otrzymujecie wyjaśnień, cały czas dostaję te same pytania…
Trzymajcie się cieplutko. 

tinaaxxx.tumbrl.com [1]

Wysłałam notkę, dodatkowo udostępniłam ją na TT. Niech już nie zawracają mi głowy, codzienne „żądania”, na jakiś czas powinny ustać. Chcą znać prawdę, jasne. W innym fandomie nie ma tylu dram, codziennie wywodzących się z niewyjaśnionych sytuacji. Lecz gdy praktycznie masz nóż na gardle, musisz przedstawić okrojoną wersję.. Chory? Chory, prawdziwa informacja. Przynajmniej z tym nie kłamię.
Minął tydzień odkąd zostałam u niego na noc. Przez kolejne dni wraz z jego siostrą, opiekowałyśmy się nim, zmieniając co kilka godzin. Niestety, pojawił się kolejny ubytek. Dosyć prosty. Stał w miejscu, natychmiast zapominał co chciał zrobić. Dalsze wspomnienia były jak zamazane. Częstsze bóle głowy..
      Wypytywałyśmy go o te mniej istotne sytuacje, o których rodzeństwo pamiętało. Nie przypominał sobie jak pewnego razu wysypał Gemmie całe wiaderko piasku na włosy. Zdjęcia nic mu nie mówiły. "Bo jak miały przemówić?" Badum tsss.

-Czekoladowe latte? I mała rozmowa na wynos? - usłyszałam nad uchem.

-Co? Tak, poproszę. Joy? - blondynka na chwilę stanęła, gdy usłyszała swoje imię. -Jestem ci wdzięczna. - Uśmiechnęła się, machnęła ręką.
Uwielbiam poranki w tej kawiarence. Duże, truskawkowe ciastko.. na to zasługuje każdy, kto wrócił po bieganiu z samego rana. Wytrzymałam 45 minut ciągłego biegu, po czym odprężyłam się krótkim prysznicem.. i tak dotarłam tutaj. W krótkich, zielonych spodenkach, różowej koszulce z napisem "call me genius". Włosy związałam w warkocza, co nie do końca się sprawdziło, ponieważ niesforne kosmyki uciekały ze splotu.
"Masz 99+ powiadomień" tak, domyślam się, dlatego ignoruję telefon od paru godzin..

-Jak się miewa moja ulubiona klientka? Co dzisiaj przywiało tyle ludzi? Jestem pewna, że wczoraj było ich mniej - zdjęła zapaskę, usiadła na krześle obok. Nie dziwię się, że jest taka chuda. W pracy kelnerki ciągle coś robi!

-Humor - padnięta, zdenerwowana, komórka dostała bzika.. ej spójrz z innej strony. Więcej napiwków!

-Zgodzę się.. opowiadaj co tam u Harry’ego, media spekulują.. – wzięła nogę na nogę. Też lubię się mocniej opierać na krzesłach.. takie wygodne.

-Nie dowiedzą się. Między nami.. stan się pogarsza.. miałam ten jeden wieczór, gdzie normalnie rozmawialiśmy, jak za dawnych czasów. Później.. szkoda słów. - dopiłam napój do końca. Zostało 15 minut. Ona należy do tych osób, którym mogę spokojnie opowiedzieć o.. sprawach w zespole. Do niej mam stu procentową pewność, że nie wygada nikomu.

-Kiedyś inaczej się zachowywał..

-No coś ty?! Nie zauważyłam! Gdybyś widziała jak się zmienił na przestrzeni trzech miesięcy.. jedna wielka masakra.
Pogadałyśmy jeszcze chwilę, niestety obowiązki wzywają. Sms od Louisa nie był najszczęśliwszy na świecie. Ta, czego się spodziewać po kimś, kto non stop narzeka, że pewnego dnia jego "brat" go nie rozpozna.
    Chłopaki są ze sobą bardzo blisko. Widziałam to na "wstępie do naszej relacji", kiedy to dużo rozmawiali, przytulali się.. lecz nie w sensie o jakim Larry shippers myślą. Raz z ciekawości zapytałam co pomiędzy nimi jest. Odpowiedź? Niall mnie wyśmiał, jeżeli brałam ich za.. homo. Nie są jak przyjaciele, tylko bracia.. przyrodni. Po za tym, Lou ma dziewczynę, której woli nie pokazywać światu, bo wszyscy dobrze wiemy jak skończyło się z Eleanor.
Dziewczyna trafiła pod opiekę psychologa, po zakończeniu związku. Otrzymywała tyle nienawiści od niektórych fanek.. jak można komuś życzyć śmierci? To powinno się leczyć…
    Elounor mogło przetrwać, mieli szanse.. jednak Modest uwielbia wykorzystywać "Larry'ego" jako chwyt marketingowy. Podłe? Tu liczy się kasa oraz wywiązywanie się z kontraktu.

...
-Nareszcie jesteś.. czemu tak długo tu jechałaś? - oho, pan Tomlinson zniecierpliwiony, wyczuwam lekkie zdenerwowanie. 

-Ponieważ.. hm.. Londyn, poranek.. korki w mieście? Słuchaj, przybyłabym wcześniej, o ile autobus przyjechałby o określonej godzinie.

-Na co mi twoje tłumaczenia? Idź do Harry'ego, tego debila nie można dzisiaj ogarnąć! Trzęsie się, krzyczy za każdym razem, jak wchodzę do pokoju. Nienawidzę nowego Stylesa. - mruknął, następnie udał się do kuchni.
Co pozostało biednej dziewczynie, skoro starszy od niej "kolega" o jakieś 6 lat, boi się.. albo po prostu nie chce nawrzeszczeć? Nie jestem jasnowidzem, zero pojęcia o zachowaniu 1D.

  Nie mylił się. Zastałam straszny bałagan. On siedział.. a raczej kiwał się po przodu, do tyłu na łóżku. Mamrotał pod nosem, ale byłam za daleko żeby usłyszeć. Czy ten idiota zapomniał podać kumplowi leki? Najwyraźniej tak, skoro leżą na stoliku!

-Odejdź! Uciekaj! Nie znam cię! Chcę zostać sam.. - spokojnie, podeszłam na kilka kroków. Początkowo ignorowałam krzyki loczka. Wyzwiska, spowodowane.. -Aaaaa! - złapał się mocno za głowę, ciągnąc za włosy. Zostawiłam te tabletki, podbiegłam do niego, objęłam ramionami tak, że praktycznie leżał na moich kolanach. Dopóki się nie uspokoił, nie miałam najmniejszych szans, aby rozluźnić uścisk. Nikomu nie życzę takiego widoku, naprawdę. Normalnie rozpłakałabym się..
Po kilku przejściu dreszczy, odetchnął z ulgą, ale nie puszczał. Jedną ręką potarł nos, delikatnie się podniósł. Podałam mu leki. 

-Staję się wrakiem człowieka.. gdzie jest Louis? – pierwsze pytanie zawsze dotyczy przyjaciela..

-Em.. musiał uciekać na próbę..

-Jemu nie mogę ufać! Kłamca! Obiecał, że przyjdzie! Obiecał, jak brat bratu! Ty też mnie zawiedziesz? – głęboko oddychał, stan podenerwowania mógł się podnieść w każdej chwili.
Gdyby nie fakt, że potrzebuję iść do toalety.. serio? O tym myślę, właśnie teraz? Brawa za "poczucie humoru".

-Mówiłam ci o tym.. – spuściłam wzrok na podłogę.

-Mam prawo zapomnieć! A ty powinnaś o tym wiedzieć!
Ukryłam twarz w dłoniach. Cholera jasna, będę zmuszona brać tabletki na uspokojenie, nie chcę na niego krzyczeć!

-Posłuchaj, jestem tu codziennie i.. - co ja gadam? A no.. powoli, spróbuję wytłumaczyć, może coś da. -Widzę jak się zmieniasz.. po prostu jestem tutaj..

-Odejdziesz przy końcowym stadium! Nie poprawia mi się! Coraz gorzej ze mną! - on to robi specjalnie, tak?
Bez słowa wstałam, wyszłam z pokoju. Głaskałam go po główce, lecz sama muszę się dobrze zastanowić! 

-Nie dałaś rady? – Tommo z zadziornym uśmiechem, super! Ostatnia rzecz o jakiej marzyłam.

-A ty nie na próbie? - zajęłam miejsce przy stole, na przeciwko Louisa.

-Zmywam się stąd za parę minut..

-Harry.. trudno z nim porozmawiać. Doprowadza do kłótni.. - głupie łzy, nie kręćcie się, szczególnie przy..

 -Nie rycz.. wytrzymujesz więcej od nas. Czy widziałaś tutaj Zayna? Koleś nie przychodzi, ma większego stracha niż kiedykolwiek. Nie odejdziesz, bo go kochasz choćby nie wiem co. – czy to był czas na mądrości?

...
Wróciłam na parę godzin do domu. Mama potrzebowała pomocy przy robieniu ciasta, więc czemu nie. Szatyn nie otwierał drzwi, dlatego dostał trochę czasu. Mieszanie masy przerwał dźwięk telefonu.
Sms: potrzebujemy zdjęcia Stylesa, że "jest mu lepiej", jak najszybciej!" oho, kochany Modest! Pewnie jakieś problemy. Zdjęłam rękawiczki. Silić się na grzecznościową formę? Rejczel.
Odpowiedź: Witam, obecnie jestem u mamy, chwilowo nie mam czasu na wykonanie fotografii. Proszę o cierpliwość, do trzech godzin, pozdrawiam.

-Kto to? - rodzicielka ciepło się uśmiechnęła, przy okazji wyciągając formę do pieczenia.

-Pracodawcy mojego chłopaka, pewnie wybuchła afera i potrzebują czymś zatuszować.
Sms: masz dwie godziny.

-Mamo.. wrócę wieczorem.. postaram się.. - jęknęłam. Po drodze wzięłam kanapkę, przecież nie będę cały dzień głodna!

...
-Nie chcę, żebyś robiła to zdjęcie, błagam nie słuchaj ich.. - był uparty, kiedy przedstawiłam mu, co muszę wykonać. Pokiwałam głową na "nie".

-Oni ukrywają cię, jak mogą. Fanki nadal nic nie wiedzą, jednak zaczynają coś węszyć, dlatego.. jedno, więcej nie robimy, przysięgam.

-Nie ufam im.. co z tym zrobią? Wykorzystają do czasopisma?

-Chcą uspokoić twoje fanki. Gdybyś wiedział jaka burza trwa na twitterze.. hej, nie rób smutnej miny.. spróbujesz zaufać.. najbliższym osobom, a nie menagerom.

-------------------------------------------------------------------------
Ten moment, gdy idziesz spać, wstajesz.. a tu teledysk do Drag me down! Znowu mamy video, które nie pasuje do piosenki.. czyli jak zawsze :)
Rozdział.. mam nadzieję, że się udał, kolejny.. jak zwykle informacja znajduje się na samej górze.
Na sam koniec, coś co każdy nie lubi: Zostało 10 dni wakacji kochani!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz