27 września 2015

11 - wiadomość.

Rozdział 11.
Pewna telewizja, postanowiła wypuścić wiadomość od samego Harry'ego Stylesa. Jestem ciekawa w jaki sposób to osiągnęli. My nie mamy żadnego kontaktu.. ok, jakoś zdobyli..
Siedziałam.. jak zaczarowana.
Nie wiadomo skąd wzięli nagranie. Na ekranie nie było widać chłopaka, jedynie słychać jego głos. Wystraszona słuchałam co takiego „ma do powiedzenia”.

„-Nie będę w stanie wrócić do zespołu, kariera muzyczna stoi przede mną otworem. Zniknąłem.. ale nic wielkiego się nie stało, po prostu.." cisza.. szmery.. przewrócenie jakiegoś przedmiotu.. „-Powrócę odmieniony, nie martwcie się, muzyka was zadowoli" koniec.
Dobrze.. w takim razie się zastanówmy. Zabrali go w stanie, gdzie praktycznie bez leków nie mógł się opanować. "Najlepszy lekarz w kraju" nakazywał wręcz, aby nie urywał kontaktu z rodziną i najbliższymi znajomymi, dlatego leczenie odbywało się w domu. Przeniesienie do nieznanej kliniki, wiązało się z ryzykiem, że choroba zaatakuje ze zdwojoną siłą, powodując, że nie odróżni ludzi znanych od tych, których widzi pierwszy raz na oczy. Nagle w ogólnokrajowej telewizji transmitują niby urywek rozmowy z piosenkarzem, jakby skazał One Direction na dalszym graniu w cztery osoby. Analizując niewyraźny ton.. ekspertem nie jestem, lecz podejrzewam, że albo został zmuszony, albo majaczył. (Boziu w doktora się zamieniam...)
On był ostatnią osobą, która chciała opuścić zespół. Nie zależało mu na graniu własnej muzyki, nie chciał, żeby jego fani byli smutni, dlatego dążył.. wręcz powstrzymał Zayna przed odejściem! Warunki umowy minimalnie zmienili, powodując dodanie utworów Malika do następnego krążka. To nie mógł być on. Po prostu.. nie chciałam w to wierzyć.

 -Jak myślisz, ustawka? – Ross głośno westchnął. Coś jak broda? Przecież on nikogo nie kryje..

 -Nie mam zielonego pojęcia – ukryłam twarz w dłoniach. Nie podoba mi się ta cała sprawa.

...

Następnego dnia band stawił się w siedzibie Syco. Niall postanowił napisać do mnie w razie wątpliwości. Postanowiłam pozostać z chłopakami w bliższym kontakcie.
Jak na złość, „przychodzi” moment, gdy nie traktowałam związku z Harrym na poważnie. Miesiąc z gwiazdą.. znudzi się, zostawi. Jednak.. ta daa. Relacja nabrała takiego tempa, że sama nie zorientowałam się, jak głęboko w tym tkwię.


-Chciałaś rozmawiać.. oto jestem. – w białym ubraniu, z założonymi rękami stanął przede mną. Prawie realistyczne..
Pokręciłam nieznacznie głową. Czułam, że.. zaraz nastąpi koniec. Mocny powiew wiatru.. przewróciłam się.. tak zwane: bliższe spotkanie z podłożem. Próbowałam patrzeć w jego kierunku.
-Nie, zabrali Cię do kliniki, prawdopodobnie robią.. – kaszlnęłam. –Boję się o ciebie!
-Czy zapomniałaś? Nic nie wymaże cię z pamięci! Obiecałem! – kucnął. Tak blisko.. dłonie odmawiały posłuszeństwa, naprawdę, w snach także nie mam kontroli?
-Czasami obietnice też trzeba łamać, nie zależnie od nas samych.. – spuściłam głowę. Muśnięcie policzka..
-Nie płacz kochana.. nic nas nie rozdzieli.. – otarł łzę. Mimowolnie się uśmiechnęłam na chwilę.
-Są inni ludzie.. oni potraktują cię jak marionetkę.. tego najbardziej się obawiam.
-Dam radę. Będę walczyć.. Tina.. Tina..”

 
-Tina!

 -Lou, debilu! - potarłam zaspane, mokre oczy. Moment.. co? Płakałam?

 -Musiałem przerwać szlochy, wybacz, mamy informacje - wzruszył ramionami, wskazał gestem ręki.. czyli ruszamy.
Dotarliśmy do domu jednego z chłopaków, w asyście kochanych fotografów! Gdzie  się ruszysz, ci wścibscy paparazzi muszą wiedzieć gdzie, z kim wyruszasz.
    To nie tak działa, że wchodzisz w związek, media i natarczywe fanki znikają. Tylko jakieś autorki zapominają o tym, chyba że wysyłają swoje postacie na bezludną wyspę, wcale się nie czepiam.
Zakryta pod jakimiś chustami - chłopaki znaleźli dziwne wytłumaczenie, że jestem kuzynką Zayna z.. Iraku? Nie słyszałam uważnie, kiedy byłam popychana do przodu przez tłum. Zapytana o powiedzenie czegokolwiek, Malik objął mnie ramieniem, tłumacząc, że „nie zrozumiałam słów”. Trzeba później sprawdzić stronę The Sun czy innego szmatłowca.
Po rozplątaniu się, rozczesaniu splątanych włosów, dołączyłam do nich w.. pokoju z komputerem. Wyglądał jak.. macie biurko, laptop i kanapę. Poza obrazami, oknem, nic więcej nie było. Na ciastka znalazło się miejsce.. od razu chwyciłam jedno.

 -Oni coś ukrywają.. - stwierdził blondyn, zakładając prawą nogę na kolano. Ta, mały pokoik, zróbmy mniej miejsca.

 -Na sto procent. Jedynie zręcznie wymigiwali się od prawdy, odpowiadając wymijająco. Pytanie.. czemu chcą wykorzystać obecny stan Harry'ego? Na co im potrzebny solista, bez pamięci? - Li, wcale nie pomagasz..

 -Liam, a nikt nie wspominał, że takim człowiekiem będzie łatwiej sterować? Nastraszą go, zrobi co będzie mu powiedziane. - Louis strzelił "facepalma".

 -Potrzebujemy jakiegoś detektywa.. albo chociażby kolejnego listu od Hazzy. Chyba da się wyśledzić drogę przesyłki.. – możliwe.. byliśmy w błędzie..
Siedziałam tam i przysłuchiwałam się dyskusji. Czy warto czekać? Może.. trzeba zaryzykować.
W pewnym momencie wyprostowałam się, chrząknęłam.

 -Co wy na to, abym poszła do.. siedziby i poprosiła o nadanie wiadomości..

 -Postradałaś zmysły?! Oddasz się w paszczę lwa?! - wow, Zayn.. on chyba po raz pierwszy.. dzisiejszego dnia krzyknął. Pokręciłam głową na nie.

 -Wiecie.. zdesperowana dziewczyna Loczka, udaje się do jego szefów, prosi, załamana o przekazanie listu.. mogą go przeczytać przy mnie! Poudawać każdy potrafi, a na łzy.. paru dało się nabrać.. – ah ten moment, gdy szybciej chciałam uciec z koncertu, bo zrobiło się zbyt nieprzyjemnie, więc ochroniarz takim sposobem mnie wypuścił..

 -Nie wiesz na co się piszesz..

 -Czekaj.. - Payne zdawał się rozumieć o co chodzi. -Większy szum.. śledzą nas na każdym kroku.. jak wytłumaczą to, że dziewczyna Harry'ego Stylesa wyszła zapłakana, roztrzęsiona.. directioners mogłyby w końcu postawić się w jej sytuacji, zacząć szukać innych winnych. W ogóle wyjdzie z tego niezła drama. - brawa! Normalnie bym rzuciła się mu na szyję, ale boję się że Sophia wyczuje przytulanki czy coś..
Omówiliśmy co i jak. Będę musiała być naprawdę przekonująca. Nareszcie mamy szansę żeby ruszyć o krok do przodu.

--------------------------------------------------------
Witam was w kolejnym rozdziale :)
Dodaję po tygodniu przerwy, ponieważ.. nie chcę się tłumaczyć, ale sami wiecie jak jest w szkole. Raz są luzy, a w kolejne dni pojawia się nagle lawina sprawdzianów i nie wiesz czego się złapać.
Co myślicie o rozdziale? Wystarczy napisać samo "super", chciałabym poznać waszą opinię.

Termin kolejnego rozdziału w tym samym miejscu ;)

20 września 2015

10 - jesteś pewny?

Rozdział 10

-Wpadłem na genialny pomysł. Zanim mi przerwiesz, siedź cicho i posłuchaj. - uprzedził mnie Louis. Fakt, już miałam się wyrywać, ale.. zobaczmy co wykombinował. Założyłam ręce na piersi. -Przyjechał do ciebie ten cały blondyn z Disney'a, prawda? Nie lepiej by było, gdyby kochana kuzynka spędziła z nim czas i pokazała światu, że mimo zniknięcia Hazzy, ona chce umilić sobie czekanie, wychodząc gdzieś z rodziną? – uśmiechnął się. To chyba dobrze, tak?

-Kontynuuj - powiedziałam zaciekawiona. Dobre myśli, dalej poproszę! W sumie przydałaby się jakakolwiek ucieczka od.. zamartwiania się.

 -Nie myśl, że reszta zespołu nie martwi się o Harry'ego. Potrzebujemy jeszcze większej przykrywki.. czegoś.. kogoś kto odwróci media chociaż na jakiś czas. Paparazzi kryją się dosłownie wszędzie, śledzą najmniejszy ruch, dodatkowo.. nie mamy wsparcia od zarządu. – powiedziała osoba, która wcześniej za mną nie przepadała.. na poważnie, nie żartuje.

 -Mam was kryć? Jesteś pewny? Niezbyt kumam, w końcu nie spałam za dużo.. - udało się, nie zadał pytania typu: serio? A co przed chwilą powiedziałem?
Bo powieki wbrew mojej woli się zamykają..

 -Tina.. Ross.. świeże powietrze. Reszta bandu.. niby próby, szukanie kumpla w potrzebie.. chyba jaśniej Ci tego nie wytłumaczę - uśmiechnął się od "ucha do ucha." Próbowałam oprzeć na lewej ręce, lecz zakończyło się na zjechaniu łokcia w dół. Brawo! Musiało zabawnie wyglądać!
Udawanie szczęśliwej, plus oprowadzenie serialowego Austina.. po Londynie.. oby coś z tego wyszło.

 -Zgadzam się.

 …

 „Jak wypowiadają się nasi eksperci, amnezja stopniowa ma całkowite inne działania. Umysł człowieka powoli przestaje reagować na nabyte wcześniej wspomnienia, czego skutkiem jest całkowita utrata pamięci. Nie porównujmy tego do choroby Alzheimera, to coś innego. Czy da się później wyjść z końcowego stadium? Niestety nie znamy odpowiedzi na te pytanie. Mały procent badanych wychodzi na pozytywny wynik.
Patrząc na pacjenta Artura Petrh, istnieje tak zwany szok. Nie dopuszcza do siebie żadnej osoby, bywa wystraszony do tego stopnia, że nie rozpoznaje własnego odbicia w lustrze. Ale zaliczamy go do najgorszych przypadków, spokojnie.
Więcej informacji znajdziecie państwo pod wskazanym linkiem."


...
Gdzie ja schowałam ten t-shirt? A bransoletki? Typowy dylemat dziewczyny, przed wyjściem „na miasto”. Oczywiście kuzyn był zaskoczony moją propozycją, nawet pytał, czy dobrze się czuję, ponieważ zazwyczaj nie spędzałam z nim czasu, jedynie się widywaliśmy.
Opracowałam „plan wycieczki”. Przejdziemy się w stronę Big Bena, nad ten most, którego nazwy w tym momencie nie pamiętam.. mieszkam tutaj, a jak na złość..
dobra, już wiem, Tamiza. Masakra.. nie żebym się zestresowała..

*masz nowe powiadomienie* jak i setki pozostałych od wkurzonych, zbulwersowanych Directioners. Kochany loczek nie daje znaku życia! Ostatnio chłopcy rzadko piszą na twitterze. Ja też nie wspominam o nim.. wolę tam nie pisać o swoich emocjach, już widzę tą burzę na Modest! A także zniszczenie własnego życia, poprzez udostępnienie informacji strzeżonych.. czy oni sami mają kontakt z Stylesem? Czy maczają w tym palce? Całe zniknięcie i tak dalej..

 -Jesteś gotowa? - blond czupryna mignęła w lustrze, stojącym na przeciwko drzwi. Westchnęłam. Zamyślanie się, jest zdecydowanie złym pomysłem. Pokręciłam głową na nie, ukryłam twarz w dłoniach. -Tina, przegapimy wejście do muzeum Madame Tussaund! - mruknął niezadowolony. Ah, wyraz twarzy mówiący "no chodź! Ile mam czekać!".. 

 -Znajdę koszulkę, dopiero.. – człowieku, nie widzisz tej uroczej pidżamki z logiem FC Barcelona? Chyba, że jesteś za Realem..

 -Mam to gdzieś, zaproponowałaś wyjście, ubieraj tą, ruszaj cztery litery, nie przyjechałem na wieczność! - ałć, gdyby nie fakt, że faneczki za nim szaleją, oberwałby.. po wycieczce odniósłby siniaka.. nie, lepiej nie narażać gwiazdki na obrażenia. 
"Good girls are bad girls" logo koszulki aż biło po oczach, gdy podniosłam, czym we mnie rzucił. Czy kiedyś byłam fanką zespołu 5Seconds of summer? Nie przypominam sobie...

 -Daj mi trzy minuty.. - zniknęłam za drzwiami łazienki. Wyruszamy na skazanie.. skazanie na pytania od spotkanych dziewczyn po drodze.

 -Idziemy? – podał rękę, głupkowato się uśmiechając.

 -Jasne, o ile po drodze nie zostaniemy pożarci..

...

 -Gdybym wiedział, że Dire coś tam okrążą budynek..

 -Żadne z nas nie mogło przewidzieć.. hej.. udało się! Byleś taki przekonujący! - zaśmiałam się, dźgając go w brzuch. Czasami brak tych czasów, kiedy Ross mieszkał z rodziną w Londynie.. ciotka przewidziała, że zrobią większą karierę w Stanach Zjednoczonych.
Dzisiaj.. było strasznie. Biegliśmy przez most, ukrywaliśmy się w kawiarni. Złość nastolatek, skierowana w moim kierunku z każdym metrem się zwiększała. Obarczanie winą.. jak nie ma na kim, jestem winna, racja. Odbieram pamięć!

 -Pod jednym względem się nie zmieniłaś.. nadal jesteś szalona! Będę miał jutro zakwasy - oparł głowę na podłokietniku kanapy, kładąc nogi, na mych kolanach. Nie za dobrze się czuje?

 -Ej, gdzie z tymi "syrami"? Na podłodze masz miejsce! - zepchnęłam jego cuchnące stopy. Fe, pan wygodnicki.. -Idę pod prysznic..

 -Czekaj.. co to? - wskazał na ekran. Nie wierzę własnym oczom.. naprawdę? W takim momencie?

--------------------------------------------------------------------
Co takiego Ross i Tina zobaczyli w telewizji? Co się dzieje z Harrym? Odpowiedzi na te pytania już w następnym rozdziale.
Ah ten sezon przeziębień.. od kilku dni nie mogę rozstać się z chusteczkami higienicznymi.. no cóż.
Co tam u was? Co myślicie o rozdziale? Mi.. w porównaniu do poprzednich, ten nie jest "najlepszy". Mimo bólu głowy, starałam się coś napisać, aby wyrobić się w terminie.
Za błędy stylistyczne przepraszam!
Do następnego c;

14 września 2015

09 - odzyskanie.

Rozdział 9.
Nienawidzę takich „niespodzianek”, więc pobiegłam szybko przemyć twarz. Jakieś żarty? Niestety nie, nie przewidziałam się..
Po raz pierwszy kilka zdań wywołało nagły stres, co normalnie nie wydarzyłoby się tak zwyczajnie.
Drżące ręce.. masakra.
Tym razem usiadłam na swoim łóżku. Mam nadzieję, że przyjaciółka nie jest zbytnio zajęta, przydałoby się wsparcie, którego ostatnio dość często potrzebuje.
"Tina. Wyślijcie do tej osoby wiadomość. Te imię..
 Codziennie mi się śni. Nie potrafię wyjaśnić co takiego do tej dziewczyny czuję.. znam ją, może i ko..
Każdego dnia brakuje mi jej obecności. Błagam przekażcie dla niej.. nie umiem..
ale po przebudzeniu obiecuję sobie, że nie chcę zapomnieć o niezwykłej..
Czuję się taki samotny.. czy wszyscy mnie opuścili? Dlaczego nikt nie mówi…
Ten uśmiech, brązowe oczy.. czemu są tak daleko. 
H x
"
Czy to deszcz, czy łzy płynące po policzkach? Porównanie mogę sobie darować. Przez dłuższą chwilę „nie umiałam” się poruszyć. Momentalne.. zatrzymanie. Jak zinterpretować wszystko co przeczytałam?
Pewność siebie, ucieka zawsze, gdy martwimy się o drugą osobę. Gdzie go przenieśli? W dodatku przerywane zdania. Jakby pisał i nagle coś mu przeszkadzało, więc ich nie dokończył. Przypadkowo strąciłam nogą leżący na łóżku zeszyt..
„Nie myślimy o niczym” Ta..
Pani Styles sama nie zna miejsca pobytu własnego syna..
Gwiazda, a taka tajemnica. 
Nerwowo zastukałam paznokciami o stolik, stojący obok. Jednak list został wysłany, lecz nie wiadomo skąd.
Nieznany nadawca.
Przebrałam się z pidżamy w jakieś „normalne ciuchy”, czerwona bluza i białe rurki, następnie zajęłam miejsce przed komputerem. Nie jestem jakimś ekspertem, liczę na „ukierunkowanie”.. cokolwiek!

...

-Przypomniałaś mi o czymś - wspomniała Joy, kiedy przyszłam następnego dnia, aby trochę pomóc w kawiarni. Nie mogę non stop siedzieć w domu, zamartwiać się. Dodatkowo.. pisałam z „normalną” Directionerką. Zdziwiłam się, widząc wiadomość, w której.. były słowa pocieszenia, w końcu coś innego niż hejty i pogróżki.

 -Co takiego? Ał! Co ci ludzie zostawiają od samego rana - przyłożyłam palec do buzi. Chwila nieuwagi.. szkło!

 -Wiesz.. jest taka klinika, do której generalnie nie ma wstępu.. nie, wcale nie podnoszę cię na duchu, przesłyszałaś się! Zwracam jedynie uwagę.. on nie miał takich zaników pamięci jak przebywał w domu, prawda?

 -Nie mógł mieć, odwiedzaliśmy go codziennie..

 -W takim razie czemu nie macie żadnych informacji? Chcą Harry'ego jakoś odizolować? - nie wpadłam na ten pomysł. Popatrzałam na przyjaciółkę zaskoczona. Czasami w naszej przyjaźni, ona ma mózg, przysięgam. Widząc podejrzanego kolesia, zapewne durnego paparazzo, który wyczaił, że nie siedzę w „ukryciu”, poszłyśmy szybko na zaplecze. Czy ktoś swobodnie chodzi po ulicy z gigantycznym aparatem? „Fotograf”.

 -Izolacja.. ale na co im Styles bez pamięci?

 -Głuptasku.. przetrzymają go, aż zarząd postanowi, że opuszcza 1D i wróci jako solowy solista, sterowany, nie sprzeciwi im się.

 -Skąd ty bierzesz takie pomysły? Naczytałaś się czegoś?

 -Gazetki psychologiczne mojego narzeczonego czasami się przydają - wzruszyła ramionami, po czym wybuchła śmiechem. Niezbyt pamiętałam, że Kamil studiuje psychologię.. skoro widziałam bruneta.. dwa razy na oczy?
Dalej dyskutowałyśmy nad różnymi możliwościami. Cholera, przecież nie mógł zniknąć z powierzchni ziemi.

 ...

 Liverpool.. nie, za łatwo by było, tak? 
Zniecierpliwiona szukałam możliwej kliniki, najwyraźniej na marne. Pewnie Modest! niedługo się dowie o moim wydzwanianiu. Kazanie „myszkujesz, nie powinnaś!” Przepraszam, ale nie jestem dobrze poinformowana. Nie obchodzi mnie ich zdanie. Podaliby miejsce? Ok, grałabym w swoje gry, nie martwiła się. Wiedziałam, że to jeszcze nie koniec.
Pół godziny później zaprzestałam poszukiwania. Niewiele dzisiaj zjadłam..
Jak to możliwe, że jest już druga w nocy, a rodzinka Lynch'ów okupuje sypialnie gościnne. Przyjechali po południu, ja w tym czasie byłam w swoim pokoju, nawet na chwilę nie zeszłam żeby się przywitać.. mam nadzieje, że mi wybaczą.  Ta.. 
Przetarłam oczy, ziewnęłam. Oj Tina, kto by przypuszczał, co się później wydarzy..

 ...

 -Mówił ci ktoś, aby nie przeszukiwać system? Czy ty postradałaś zmysły?! - wow, Louis, spokojnie, przecież nie zrobiłam nic więcej niż sprawdzanie „szpitali” w internecie.

 -Gdzie ta moja miłość do Fify uciekła? Prawie całą noc próbowałam zapomnieć o bólu serca! Ukochana osoba, dziwne badania? Ciebie to chyba nie obchodzi - czyli gramy na czas. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, zmyślać, czy prawda wyszłaby na jaw. Patrzałam na niego, ciężko oddychając. Przynajmniej nie było tego widać.

 -Niemożliwe.. nie poddałabyś się! - prawie krzyknął. Napięcie wokół nas rosło.. z każdym wypowiedzianym słowem.

 -Jeśli nawet..

 -Zaczynasz się wahać.. rozmawiamy jak dorośli, nie jak dzieci, błagam Cię, jeżeli szukałaś, mów.. - pokręcił głową. Co zrobić..

 -Szukałam. Bez skutku, zadowolony? - przełknęłam ślinę. Tomlinson zamyślił się, inaczej dostałabym pyskówkę w odwecie. Wstał, zrobił kilka kroków w tą i z powrotem. Można wiedzieć, co kombinuje? Miewam wątpliwości..

 -Odzyskanie.. pięknie brzmi? - stop, daj jakiś dzień na zrozumienie sensu. Moja mina mówiła za siebie. Rozkojarzenie, zdziwienie..

----------------------------------------------------------
Rozdziały wychodzą coraz krótsze.. no cóż, dzisiaj późno wstawiam, ponieważ szkoła daje się we znaki, co wyszło w "poście".
Znowu mi coś nie pasuje.. szczególnie dialog z Louisem.. może to brak weny, który przez ostatnie dni mnie nie opuszczał? Nie wiem, grunt że akcja powoli nabiera tempa.
Co tam u was? Piszcie, nie gryzę :D
Dziękuje za każde wyświetlenie!

9 września 2015

08 - nie zgodziłam się na to.

Rozdział 8
-Niedługo zabiorą mnie do szpitala - odezwał się po chwili. Cóż.. w końcu musiało to nastąpić. Kiwnęłam głową, ale się nie odezwałam. Nie miałam ochoty ani siły, na mocniejszą dyskusję, w dodatku jakiś jebany smutek wkroczył i nie chciał odejść. 
Wstałam, delikatnie go przytuliłam.

-Czas w domu niewiele dał.. męczyłeś się sam, tak samo jak my. 

 -Tylko.. - skierował się w stronę stołu -Byłaś blisko codziennie.. nieważne, jakbym reagował.. nie odwróciłaś się, chociaż.. Tina, bez ciebie nie dałbym rady. - uśmiechnął się. Na twarzy Harry'ego nareszcie zagościł uśmiech. Długo czekałam.. Mission complete? 
Ruszyłam w kierunku torby. 

 -Czy przyniosłam rzeczy na marne? - zachichotałam. 

 -Jasne, że nie! - odskoczył, chwilę później byłam w jego ramionach. -Zostań ze mną, dopóki pamięć nie wymaże wszystkiego - aww, gdybym była fanką, zapiszczałabym, krzyknęła: jakie słoodkie! And let me kiss you!
Jednakże cicho odchrząknęłam, delikatnie się odsuwając.

Czyli jak zepsuć romantyczny moment. 

 -Słodki jesteś! Tylko jak dla mnie za dużo cukru. - zaśmiałam się, brzuch zawtórował. Hm.. zjadłabym coś.. jakieś ciasto? Mogą być jajka na toście, nie pogardzę.

 -Czy Louis musiał kłamać? – zapytał, kiedy poszliśmy do kuchni. Obróciłam się przodem.

 -Nie wiem. Może powiedział.. pod wpływem impulsu.. on zna odpowiedź.

 -Oboje nas zranił..

...

Bo pewne momenty muszą być snem, który błyskawicznie zamienia się w rzeczywistość. Byłam zła na siebie, jednocześnie rozumiałam zaistniałą sytuację. Tęsknię za tym. Tęsknię za czułością loczka..
Są sprawy nie wyjaśnione, tak samo jak wtedy, kiedy siłą zabierali go do szpitala. Ktoś tam, stwierdził, że z nami tylko się męczy. Podobnie twierdziłam, lecz nie przewidziałam.. całego przyspieszenia. Wtargnęli bez zapowiedzi, bez żadnego uprzedzenia. Wydarzenie z tamtego dnia.. mocno utkwiło w pamięci.
Nie wiedział jednak, że poprzez zaprzestanie kontaktów, przecież nie z jego winy, doprowadzi, że może nie rozpoznać nawet własnej matki. Nie mogłam na to nic poradzić. Przez zamieszanie w mediach, które co róż wymyślają nowe teorie, nie podali mi adresu kliniki. Na cholerę będzie tam potrzebna Tina! Wystarczą jej gry, upora się z pustką, załata ją swoją wirtualną drużyną! 
Chciałoby się.
Tak naprawdę nikt nie wiedział, gdzie przenieśli chłopaka. Na pewno nie tam, gdzie miał być.


 Przegrałam siedem meczy z rzędu, aż w końcu wyłączyłam komputer. Coś lepszego do roboty? Po za jedzeniem i ogarnięciem się w toalecie - raczej nie.

 -Za tydzień przyjeżdża kuzyn Ross z rodziną – usłyszałam mamę, idąc koło salonu. Przez dłuższą chwilę nic nie odpowiadałam. Samotny spacer po płatki i mleko, każdego złamanego serca.

 -Aha.. - mruknęłam jakby do siebie. -Na ile tu będą? Nie wracają na trasę koncertową? - otóż.. nienawidzę się chwalić, że mam coś wspólnego ze sławnymi osobami z rodziny, już fakt, że jestem z Harrym.. Ross Lynch jest moim kuzynem.. chyba synem taty brata, nigdy się w tym nie orientowałam „od której strony”.

 -Zostają w mieście na pięć dni będzie okazja do.. – zamilkła, widząc brak „entuzjazmu” -Posłuchaj.. jak zjesz, połóż się, dobrze? - położyła dłoń na mym ramieniu. Nie spałam.. nie wysypiałam się do końca od kilku dni.. a to telefon przez powiadomienia, poleciał na ścianę.. kolejnym razem.. koszmar! Zakrwawiony Hazza, proszę państwa.
W milczeniu skinęłam głową. Na 100% zauważyła, że zmieniłam się przez ten czas. Wcześniej rozmawiałyśmy bardzo długo.. teraz nie potrafię się odezwać.. brakuje słów.

 ...

 „-Nie mów, że nie dostałaś adresu!"

 -Ktoś w ogóle wie? - oparłam głowę na prawej ręce. Im dłużej siedzę przed komputerem, tym bardziej oczy bolą od spoglądania w ekran. Sen.. nie chciał przyjść.

 „Myślałam.."

 -Każdy myśli podobnie Gemma, serio. Jako jego dziewczyna, bla bla bla. Gówno prawda. Tomlinson chciał najwyraźniej odwrócić uwagę od swojego wypadu z trawką..

 „-Nadal mu nie odpuściłaś?” – uniesione brwi, znam ten gest takie typu „serio?”
Pokręciłam głową na nie.
„-Cóż.. czyli trzeba czekać na jakąkolwiek odpowiedź.. jak się trzymasz?" - uśmiechnęła się ciepło. Ona chyba jest jedyną osobą, która mimo uświadamiania prawdy, stara się być bezkonfliktowa.

 -Nie widać? Media mnie rozpraszają, przegrywam w ukochaną grę.. nic nowego! - odparłam, po czym wstałam i wzięłam laptopa na łóżko. "Jebana jędza, nie powinna żyć, to przez nią Harry zachorował!"

 „-Czytasz to, bo?" wyraźny znak zapytania w głosie..

 -Nudzę się..

 „-Idź spać, naprawdę. Tych worów pod oczami łatwo nie zamaskujesz.."

 -Nie zasnę no! Od razu staje mi przed oczami.. zabłąkany, zagubiony..

 „-Kto?!"

 -Twój brat - wyszczerzyłam się, przypadkowo zamykając komputer. Koniec połączenia..

 ...
Zaspana, w za dużym swetrze, papciach w koty, byłam zmuszona wyjść zobaczyć, co przyszło do skrzynki pocztowej. Rodziców nie było, dwie godziny wcześniej pojechali do pracy.. nie miałam nic lepszego do roboty. Przetarłam oczy, wyciągnęłam kilka kopert. Parę minut później siedziałam w salonie i segregowałam. Mama, rachunek, mama, coś do mnie, ojciec, ojciec..
Moment, że jak?! Aż podskoczyłam. Szybko odłożyłam niepotrzebne „przesyłki” i chwyciłam tą „nowość”. List zaadresowany na moje imię i nazwisko. Z tyłu nie znalazłam nadawcy, lecz szybko wydobyłam zawartość. 
Niemożliwe.. nie zgodziłam się na to.

------------------------------------------------------------------
Witam w kolejnym rozdziale! Nieźle się narobiło.. Harry w jakimś ośrodku, główna bohaterka otrzymuje "tajemniczy" list.. (o którym już niedługo..)
Jak tam w szkole? Natłok nauki dopiero się zaczyna..
Dziękuje za każde wyświetlenie, ale prosiłabym żebyście pozostawili jakąś opinię.. co sądzicie o rozdziale, czy się spodobał?
Wystarczy nawet zwykłe "super", naprawdę :)

Termin kolejnego znajduje się wciąż w tym samym miejscu :]

3 września 2015

07 - nie skłamałam.

Rozdział 7.

Czasami mówimy słowa, których nie da się cofnąć. Po prostu.. zdanie i bang. W mediach zawrzało. Wystarczyło jedno jego słowo, aby nastąpiły „dramy”, doszukiwania prawdy.
Co ten Tomlinson sobie myślał?! W gazetach aż roi się od plotek. Podobno jakiś mój znajomy wygadał się, że już mi nie zależy na Harrym. Kompletne bzdury, o „The Sun” nie wspomnę.
Tam.. przepiękny, fikcyjny artykuł. „Żądna milionów!” Ta.. prawie jak każda kobieta w "te dni" zwijam się z bólu. Matka natura nieźle nas ukarała.
Po za tym.. boję się wyjść z domu. Joy musi sama przychodzić.. z resztą.. na twitterze i tumblru dostaję wystarczająco dużo hejtów.
Wiedziałam! Jesteś bardziej pusta niż wyglądasz!
Powinnaś zgnić, gdzie się schowałaś!” „Ranisz Hazze, przez Ciebie jest taki smutny!”.

Dostawałam o wiele gorsze wiadomości, lecz nie warto o nich wspominać..
Ogarnęłybyście wszystko? Za cholerę nie wiem co z Louisem nie tak. Nie powiedziałam, że "och, znudził mi się, zrywam kontakty!" albo "kasa musi się zgadzać.." jedyne: a.. jeżeli nie chce do niego iść… - w tym momencie.. przerwał. Dokończenie? Bo boli mnie brzuch, które zostało perfidnie urwane. Banalne zdanie.
Teraz mam obawy, żeby iść do domu Stylesa. Brak kontaktu przez kilka dni, tylko powodował coraz większy strach. Jego reakcja? Była najgorszą z możliwych, jednak nie chciałam jeszcze dowiedzieć się.. wyników.
Porozmawiam z Gemmą, chociaż może dać wielką nauczkę, powinna wysłuchać. Czeka na mnie niezłe kazanie, którego nie mogę unikać już dłużej.

(…)

-Nie przejmuj się..

 -Joy, powtarzaniem "będzie dobrze", w ogóle nie poprawiasz humoru! Za niedługo powinna przyjść.. jak wróci ze spotkania z Ashtonem.. – potarłam nerwowo ręce. Prędzej coś się stanie…

 -Jak Ci inaczej pomóc?! Denerwujesz się gorzej, niż przed pójściem na ślub matki Tommo! - wzruszyła ramionami. Siedziałyśmy pod oknem, czekając na najważniejsze.. ja obgryzałam paznokcie, a blondynka przeglądała zdjęcia w swoim telefonie.

-Jego siostra..

 -Daj spokój, znasz ją. Pokrzyczy, przestanie. Samodzielnie z tego bałaganu nie wyjdziesz. – chciałabym, żeby tak było..
W pewnym momencie rozległ się domofon. Cholera.

(...)

-Jest jakaś rzecz, o której nie wiem? - podejrzliwie spojrzała w moim kierunku. Gdyby ten wzrok potrafił zabijać.. żegnaj piękny świecie! 

-Zanim zaczniesz krzyczeć, mam pytanie.. czy Harry już wie? - oto.. chwila.. prawdy. Podrapałam się po głowie, zgarnęłam włosy przed twarz. Niema kurtyna!

 -A zgadnij, kto pierwszy przyleciał, że ukochana nie chce go widzieć? Wiesz jaki wybuch nastąpił? - głośno westchnęła. Dlaczego nie robi awantury? Co z nią się stało? -Słuchaj, Harold twierdzi.. twoje słowa.. kłamstwa.. szczerze mam dość tej relacji między wami. Jedź do niego, spróbuj przemówić do pustego móżdżka..

(...)

Stało się. Ubrana w jeansy, czarną koszulkę z logo „Kings of Leon”, zmierzałam w kierunku domu.. problemu? Może sama nim jestem..
Rozglądanie się na boki, czy ktoś ciebie przypadkowo nie śledzi.. bywa trudniejsze. Bycie kimś znanym w dzisiejszych czasach.. do najłatwiejszych zadań bym nie zaliczyła.
Wejść, czy nie wejść.. oto jest pytanie. Czy on stoi przy oknie? What the.. przetarłam oczy ze zdumienia. Nie ruszał się z pokoju, nie opuszczał tamtego miejsca od prawie pół roku.. proszę, zmiana!
Poprawiłam torbę na ramieniu, przeszłam przez drzwi wejściowe, zamarłam. Normalnie: „Niespodzianka, tęskniłaś?”

-Masz czelność się tu pokazywać? Louis miał stu procentową rację do ciebie. Nie pamiętam wspólnych chwil, ale mu wierzę. - odstawił kubek z.. napojem, ruszył w moją stronę. -Nie licz, że będę pobłażliwy. - założył ręce na piersi. Będziemy na siebie patrzeć w milczeniu? Mogę podziwiać go cały czas, chociaż.. moja kolej, kumam.

-Super, że twój przyjaciel nie wysłuchał mnie do końca. Nie wybuchłaby żadna kłótnia na tle medialnym. Przecież nie lubisz szumu..

-Skąd mi wiadomo co lubię, a co nie? Nie pamiętam! Kłamiesz, jak każda dziewczyna. – świetne stwierdzenie, jak na złość odpowiedziałabym „każda? Tą opcję znasz?”

 -Ciekawe kiedy? Nie skłamałam. Starałam się być szczera! Okres, wielkie halo! O tym nie dokończyłam wczoraj! To ten kumpel co ma problemy z nerwicą powinien się opanować.

-Co? – trochę „zatkało go”. Cofnął się o parę kroków.

-Ukrywanie tabletek na uspokojenie w jego wykonaniu.. okazało się dość marne.. – powiedziałam cicho. Starcie czas zacząć?

-Kłamstwo! Dlaczego tutaj przyszłaś?! Żeby nazmyślać kolejne mity?! – „złość w oczach.” Wystarczyło czekać. –Zmusiłaś mnie do cholernego zdjęcia, później przyjaciel mówi, że lecisz na pieniądze.. z mówieniem.. że mnie kochasz, też kłamałaś?! – tego było za wiele. Łzy stanęły w oczach. Nie będę powtarzać, że nie okażę słabości. Z bezsilności usiadłam na podłodze.

Miłość.. ile poświęcimy, zniesiemy niektóre słowa wypowiedziane przez ukochaną osobę?
Stał nade mną, podczas gdy bezgłośnie płakałam. Nie zwracałam uwagi czy się w końcu „ogarnie”. „Proszę bardzo, sprawiłeś załamanie. Obiecywałam brak łez.. lecz oskarżanie o.. niekochanie.. było.. jakbym dostała w policzek z otwartej dłoni. Zabolało sto razy gorzej niż wydarzenia przedtem.
Po jakimś czasie chłopak chyba zrozumiał. „Kolana pod nim się ugięły” ukucnął przy mnie, złapał za rękę. Był przerażony.
On nigdy nikogo by nie skrzywdził, nawet psa przepraszał, kiedy się o niego potknął.”
Czego media nie widzą, tym lepiej dla fanów.

---------------------------------------------------------
Witam wszystkich w tym nowym rozdziale! Jak na złość poprawiałam go wiele razy, a i tak czegoś mi tu brakowało..
no cóż, zostawiam jak jest.
Jak tam w szkole? Plan lekcji straszny, czy raczej na odwrót?
U mnie non stop gadają o maturach..

Na sam koniec.. byłabym wdzięczna za wasze opinie!
Termin kolejnego rozdziału.. wciąż w tym samym miejscu ;)