3 września 2015

07 - nie skłamałam.

Rozdział 7.

Czasami mówimy słowa, których nie da się cofnąć. Po prostu.. zdanie i bang. W mediach zawrzało. Wystarczyło jedno jego słowo, aby nastąpiły „dramy”, doszukiwania prawdy.
Co ten Tomlinson sobie myślał?! W gazetach aż roi się od plotek. Podobno jakiś mój znajomy wygadał się, że już mi nie zależy na Harrym. Kompletne bzdury, o „The Sun” nie wspomnę.
Tam.. przepiękny, fikcyjny artykuł. „Żądna milionów!” Ta.. prawie jak każda kobieta w "te dni" zwijam się z bólu. Matka natura nieźle nas ukarała.
Po za tym.. boję się wyjść z domu. Joy musi sama przychodzić.. z resztą.. na twitterze i tumblru dostaję wystarczająco dużo hejtów.
Wiedziałam! Jesteś bardziej pusta niż wyglądasz!
Powinnaś zgnić, gdzie się schowałaś!” „Ranisz Hazze, przez Ciebie jest taki smutny!”.

Dostawałam o wiele gorsze wiadomości, lecz nie warto o nich wspominać..
Ogarnęłybyście wszystko? Za cholerę nie wiem co z Louisem nie tak. Nie powiedziałam, że "och, znudził mi się, zrywam kontakty!" albo "kasa musi się zgadzać.." jedyne: a.. jeżeli nie chce do niego iść… - w tym momencie.. przerwał. Dokończenie? Bo boli mnie brzuch, które zostało perfidnie urwane. Banalne zdanie.
Teraz mam obawy, żeby iść do domu Stylesa. Brak kontaktu przez kilka dni, tylko powodował coraz większy strach. Jego reakcja? Była najgorszą z możliwych, jednak nie chciałam jeszcze dowiedzieć się.. wyników.
Porozmawiam z Gemmą, chociaż może dać wielką nauczkę, powinna wysłuchać. Czeka na mnie niezłe kazanie, którego nie mogę unikać już dłużej.

(…)

-Nie przejmuj się..

 -Joy, powtarzaniem "będzie dobrze", w ogóle nie poprawiasz humoru! Za niedługo powinna przyjść.. jak wróci ze spotkania z Ashtonem.. – potarłam nerwowo ręce. Prędzej coś się stanie…

 -Jak Ci inaczej pomóc?! Denerwujesz się gorzej, niż przed pójściem na ślub matki Tommo! - wzruszyła ramionami. Siedziałyśmy pod oknem, czekając na najważniejsze.. ja obgryzałam paznokcie, a blondynka przeglądała zdjęcia w swoim telefonie.

-Jego siostra..

 -Daj spokój, znasz ją. Pokrzyczy, przestanie. Samodzielnie z tego bałaganu nie wyjdziesz. – chciałabym, żeby tak było..
W pewnym momencie rozległ się domofon. Cholera.

(...)

-Jest jakaś rzecz, o której nie wiem? - podejrzliwie spojrzała w moim kierunku. Gdyby ten wzrok potrafił zabijać.. żegnaj piękny świecie! 

-Zanim zaczniesz krzyczeć, mam pytanie.. czy Harry już wie? - oto.. chwila.. prawdy. Podrapałam się po głowie, zgarnęłam włosy przed twarz. Niema kurtyna!

 -A zgadnij, kto pierwszy przyleciał, że ukochana nie chce go widzieć? Wiesz jaki wybuch nastąpił? - głośno westchnęła. Dlaczego nie robi awantury? Co z nią się stało? -Słuchaj, Harold twierdzi.. twoje słowa.. kłamstwa.. szczerze mam dość tej relacji między wami. Jedź do niego, spróbuj przemówić do pustego móżdżka..

(...)

Stało się. Ubrana w jeansy, czarną koszulkę z logo „Kings of Leon”, zmierzałam w kierunku domu.. problemu? Może sama nim jestem..
Rozglądanie się na boki, czy ktoś ciebie przypadkowo nie śledzi.. bywa trudniejsze. Bycie kimś znanym w dzisiejszych czasach.. do najłatwiejszych zadań bym nie zaliczyła.
Wejść, czy nie wejść.. oto jest pytanie. Czy on stoi przy oknie? What the.. przetarłam oczy ze zdumienia. Nie ruszał się z pokoju, nie opuszczał tamtego miejsca od prawie pół roku.. proszę, zmiana!
Poprawiłam torbę na ramieniu, przeszłam przez drzwi wejściowe, zamarłam. Normalnie: „Niespodzianka, tęskniłaś?”

-Masz czelność się tu pokazywać? Louis miał stu procentową rację do ciebie. Nie pamiętam wspólnych chwil, ale mu wierzę. - odstawił kubek z.. napojem, ruszył w moją stronę. -Nie licz, że będę pobłażliwy. - założył ręce na piersi. Będziemy na siebie patrzeć w milczeniu? Mogę podziwiać go cały czas, chociaż.. moja kolej, kumam.

-Super, że twój przyjaciel nie wysłuchał mnie do końca. Nie wybuchłaby żadna kłótnia na tle medialnym. Przecież nie lubisz szumu..

-Skąd mi wiadomo co lubię, a co nie? Nie pamiętam! Kłamiesz, jak każda dziewczyna. – świetne stwierdzenie, jak na złość odpowiedziałabym „każda? Tą opcję znasz?”

 -Ciekawe kiedy? Nie skłamałam. Starałam się być szczera! Okres, wielkie halo! O tym nie dokończyłam wczoraj! To ten kumpel co ma problemy z nerwicą powinien się opanować.

-Co? – trochę „zatkało go”. Cofnął się o parę kroków.

-Ukrywanie tabletek na uspokojenie w jego wykonaniu.. okazało się dość marne.. – powiedziałam cicho. Starcie czas zacząć?

-Kłamstwo! Dlaczego tutaj przyszłaś?! Żeby nazmyślać kolejne mity?! – „złość w oczach.” Wystarczyło czekać. –Zmusiłaś mnie do cholernego zdjęcia, później przyjaciel mówi, że lecisz na pieniądze.. z mówieniem.. że mnie kochasz, też kłamałaś?! – tego było za wiele. Łzy stanęły w oczach. Nie będę powtarzać, że nie okażę słabości. Z bezsilności usiadłam na podłodze.

Miłość.. ile poświęcimy, zniesiemy niektóre słowa wypowiedziane przez ukochaną osobę?
Stał nade mną, podczas gdy bezgłośnie płakałam. Nie zwracałam uwagi czy się w końcu „ogarnie”. „Proszę bardzo, sprawiłeś załamanie. Obiecywałam brak łez.. lecz oskarżanie o.. niekochanie.. było.. jakbym dostała w policzek z otwartej dłoni. Zabolało sto razy gorzej niż wydarzenia przedtem.
Po jakimś czasie chłopak chyba zrozumiał. „Kolana pod nim się ugięły” ukucnął przy mnie, złapał za rękę. Był przerażony.
On nigdy nikogo by nie skrzywdził, nawet psa przepraszał, kiedy się o niego potknął.”
Czego media nie widzą, tym lepiej dla fanów.

---------------------------------------------------------
Witam wszystkich w tym nowym rozdziale! Jak na złość poprawiałam go wiele razy, a i tak czegoś mi tu brakowało..
no cóż, zostawiam jak jest.
Jak tam w szkole? Plan lekcji straszny, czy raczej na odwrót?
U mnie non stop gadają o maturach..

Na sam koniec.. byłabym wdzięczna za wasze opinie!
Termin kolejnego rozdziału.. wciąż w tym samym miejscu ;)

1 komentarz: