14 września 2015

09 - odzyskanie.

Rozdział 9.
Nienawidzę takich „niespodzianek”, więc pobiegłam szybko przemyć twarz. Jakieś żarty? Niestety nie, nie przewidziałam się..
Po raz pierwszy kilka zdań wywołało nagły stres, co normalnie nie wydarzyłoby się tak zwyczajnie.
Drżące ręce.. masakra.
Tym razem usiadłam na swoim łóżku. Mam nadzieję, że przyjaciółka nie jest zbytnio zajęta, przydałoby się wsparcie, którego ostatnio dość często potrzebuje.
"Tina. Wyślijcie do tej osoby wiadomość. Te imię..
 Codziennie mi się śni. Nie potrafię wyjaśnić co takiego do tej dziewczyny czuję.. znam ją, może i ko..
Każdego dnia brakuje mi jej obecności. Błagam przekażcie dla niej.. nie umiem..
ale po przebudzeniu obiecuję sobie, że nie chcę zapomnieć o niezwykłej..
Czuję się taki samotny.. czy wszyscy mnie opuścili? Dlaczego nikt nie mówi…
Ten uśmiech, brązowe oczy.. czemu są tak daleko. 
H x
"
Czy to deszcz, czy łzy płynące po policzkach? Porównanie mogę sobie darować. Przez dłuższą chwilę „nie umiałam” się poruszyć. Momentalne.. zatrzymanie. Jak zinterpretować wszystko co przeczytałam?
Pewność siebie, ucieka zawsze, gdy martwimy się o drugą osobę. Gdzie go przenieśli? W dodatku przerywane zdania. Jakby pisał i nagle coś mu przeszkadzało, więc ich nie dokończył. Przypadkowo strąciłam nogą leżący na łóżku zeszyt..
„Nie myślimy o niczym” Ta..
Pani Styles sama nie zna miejsca pobytu własnego syna..
Gwiazda, a taka tajemnica. 
Nerwowo zastukałam paznokciami o stolik, stojący obok. Jednak list został wysłany, lecz nie wiadomo skąd.
Nieznany nadawca.
Przebrałam się z pidżamy w jakieś „normalne ciuchy”, czerwona bluza i białe rurki, następnie zajęłam miejsce przed komputerem. Nie jestem jakimś ekspertem, liczę na „ukierunkowanie”.. cokolwiek!

...

-Przypomniałaś mi o czymś - wspomniała Joy, kiedy przyszłam następnego dnia, aby trochę pomóc w kawiarni. Nie mogę non stop siedzieć w domu, zamartwiać się. Dodatkowo.. pisałam z „normalną” Directionerką. Zdziwiłam się, widząc wiadomość, w której.. były słowa pocieszenia, w końcu coś innego niż hejty i pogróżki.

 -Co takiego? Ał! Co ci ludzie zostawiają od samego rana - przyłożyłam palec do buzi. Chwila nieuwagi.. szkło!

 -Wiesz.. jest taka klinika, do której generalnie nie ma wstępu.. nie, wcale nie podnoszę cię na duchu, przesłyszałaś się! Zwracam jedynie uwagę.. on nie miał takich zaników pamięci jak przebywał w domu, prawda?

 -Nie mógł mieć, odwiedzaliśmy go codziennie..

 -W takim razie czemu nie macie żadnych informacji? Chcą Harry'ego jakoś odizolować? - nie wpadłam na ten pomysł. Popatrzałam na przyjaciółkę zaskoczona. Czasami w naszej przyjaźni, ona ma mózg, przysięgam. Widząc podejrzanego kolesia, zapewne durnego paparazzo, który wyczaił, że nie siedzę w „ukryciu”, poszłyśmy szybko na zaplecze. Czy ktoś swobodnie chodzi po ulicy z gigantycznym aparatem? „Fotograf”.

 -Izolacja.. ale na co im Styles bez pamięci?

 -Głuptasku.. przetrzymają go, aż zarząd postanowi, że opuszcza 1D i wróci jako solowy solista, sterowany, nie sprzeciwi im się.

 -Skąd ty bierzesz takie pomysły? Naczytałaś się czegoś?

 -Gazetki psychologiczne mojego narzeczonego czasami się przydają - wzruszyła ramionami, po czym wybuchła śmiechem. Niezbyt pamiętałam, że Kamil studiuje psychologię.. skoro widziałam bruneta.. dwa razy na oczy?
Dalej dyskutowałyśmy nad różnymi możliwościami. Cholera, przecież nie mógł zniknąć z powierzchni ziemi.

 ...

 Liverpool.. nie, za łatwo by było, tak? 
Zniecierpliwiona szukałam możliwej kliniki, najwyraźniej na marne. Pewnie Modest! niedługo się dowie o moim wydzwanianiu. Kazanie „myszkujesz, nie powinnaś!” Przepraszam, ale nie jestem dobrze poinformowana. Nie obchodzi mnie ich zdanie. Podaliby miejsce? Ok, grałabym w swoje gry, nie martwiła się. Wiedziałam, że to jeszcze nie koniec.
Pół godziny później zaprzestałam poszukiwania. Niewiele dzisiaj zjadłam..
Jak to możliwe, że jest już druga w nocy, a rodzinka Lynch'ów okupuje sypialnie gościnne. Przyjechali po południu, ja w tym czasie byłam w swoim pokoju, nawet na chwilę nie zeszłam żeby się przywitać.. mam nadzieje, że mi wybaczą.  Ta.. 
Przetarłam oczy, ziewnęłam. Oj Tina, kto by przypuszczał, co się później wydarzy..

 ...

 -Mówił ci ktoś, aby nie przeszukiwać system? Czy ty postradałaś zmysły?! - wow, Louis, spokojnie, przecież nie zrobiłam nic więcej niż sprawdzanie „szpitali” w internecie.

 -Gdzie ta moja miłość do Fify uciekła? Prawie całą noc próbowałam zapomnieć o bólu serca! Ukochana osoba, dziwne badania? Ciebie to chyba nie obchodzi - czyli gramy na czas. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, zmyślać, czy prawda wyszłaby na jaw. Patrzałam na niego, ciężko oddychając. Przynajmniej nie było tego widać.

 -Niemożliwe.. nie poddałabyś się! - prawie krzyknął. Napięcie wokół nas rosło.. z każdym wypowiedzianym słowem.

 -Jeśli nawet..

 -Zaczynasz się wahać.. rozmawiamy jak dorośli, nie jak dzieci, błagam Cię, jeżeli szukałaś, mów.. - pokręcił głową. Co zrobić..

 -Szukałam. Bez skutku, zadowolony? - przełknęłam ślinę. Tomlinson zamyślił się, inaczej dostałabym pyskówkę w odwecie. Wstał, zrobił kilka kroków w tą i z powrotem. Można wiedzieć, co kombinuje? Miewam wątpliwości..

 -Odzyskanie.. pięknie brzmi? - stop, daj jakiś dzień na zrozumienie sensu. Moja mina mówiła za siebie. Rozkojarzenie, zdziwienie..

----------------------------------------------------------
Rozdziały wychodzą coraz krótsze.. no cóż, dzisiaj późno wstawiam, ponieważ szkoła daje się we znaki, co wyszło w "poście".
Znowu mi coś nie pasuje.. szczególnie dialog z Louisem.. może to brak weny, który przez ostatnie dni mnie nie opuszczał? Nie wiem, grunt że akcja powoli nabiera tempa.
Co tam u was? Piszcie, nie gryzę :D
Dziękuje za każde wyświetlenie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz