20 września 2015

10 - jesteś pewny?

Rozdział 10

-Wpadłem na genialny pomysł. Zanim mi przerwiesz, siedź cicho i posłuchaj. - uprzedził mnie Louis. Fakt, już miałam się wyrywać, ale.. zobaczmy co wykombinował. Założyłam ręce na piersi. -Przyjechał do ciebie ten cały blondyn z Disney'a, prawda? Nie lepiej by było, gdyby kochana kuzynka spędziła z nim czas i pokazała światu, że mimo zniknięcia Hazzy, ona chce umilić sobie czekanie, wychodząc gdzieś z rodziną? – uśmiechnął się. To chyba dobrze, tak?

-Kontynuuj - powiedziałam zaciekawiona. Dobre myśli, dalej poproszę! W sumie przydałaby się jakakolwiek ucieczka od.. zamartwiania się.

 -Nie myśl, że reszta zespołu nie martwi się o Harry'ego. Potrzebujemy jeszcze większej przykrywki.. czegoś.. kogoś kto odwróci media chociaż na jakiś czas. Paparazzi kryją się dosłownie wszędzie, śledzą najmniejszy ruch, dodatkowo.. nie mamy wsparcia od zarządu. – powiedziała osoba, która wcześniej za mną nie przepadała.. na poważnie, nie żartuje.

 -Mam was kryć? Jesteś pewny? Niezbyt kumam, w końcu nie spałam za dużo.. - udało się, nie zadał pytania typu: serio? A co przed chwilą powiedziałem?
Bo powieki wbrew mojej woli się zamykają..

 -Tina.. Ross.. świeże powietrze. Reszta bandu.. niby próby, szukanie kumpla w potrzebie.. chyba jaśniej Ci tego nie wytłumaczę - uśmiechnął się od "ucha do ucha." Próbowałam oprzeć na lewej ręce, lecz zakończyło się na zjechaniu łokcia w dół. Brawo! Musiało zabawnie wyglądać!
Udawanie szczęśliwej, plus oprowadzenie serialowego Austina.. po Londynie.. oby coś z tego wyszło.

 -Zgadzam się.

 …

 „Jak wypowiadają się nasi eksperci, amnezja stopniowa ma całkowite inne działania. Umysł człowieka powoli przestaje reagować na nabyte wcześniej wspomnienia, czego skutkiem jest całkowita utrata pamięci. Nie porównujmy tego do choroby Alzheimera, to coś innego. Czy da się później wyjść z końcowego stadium? Niestety nie znamy odpowiedzi na te pytanie. Mały procent badanych wychodzi na pozytywny wynik.
Patrząc na pacjenta Artura Petrh, istnieje tak zwany szok. Nie dopuszcza do siebie żadnej osoby, bywa wystraszony do tego stopnia, że nie rozpoznaje własnego odbicia w lustrze. Ale zaliczamy go do najgorszych przypadków, spokojnie.
Więcej informacji znajdziecie państwo pod wskazanym linkiem."


...
Gdzie ja schowałam ten t-shirt? A bransoletki? Typowy dylemat dziewczyny, przed wyjściem „na miasto”. Oczywiście kuzyn był zaskoczony moją propozycją, nawet pytał, czy dobrze się czuję, ponieważ zazwyczaj nie spędzałam z nim czasu, jedynie się widywaliśmy.
Opracowałam „plan wycieczki”. Przejdziemy się w stronę Big Bena, nad ten most, którego nazwy w tym momencie nie pamiętam.. mieszkam tutaj, a jak na złość..
dobra, już wiem, Tamiza. Masakra.. nie żebym się zestresowała..

*masz nowe powiadomienie* jak i setki pozostałych od wkurzonych, zbulwersowanych Directioners. Kochany loczek nie daje znaku życia! Ostatnio chłopcy rzadko piszą na twitterze. Ja też nie wspominam o nim.. wolę tam nie pisać o swoich emocjach, już widzę tą burzę na Modest! A także zniszczenie własnego życia, poprzez udostępnienie informacji strzeżonych.. czy oni sami mają kontakt z Stylesem? Czy maczają w tym palce? Całe zniknięcie i tak dalej..

 -Jesteś gotowa? - blond czupryna mignęła w lustrze, stojącym na przeciwko drzwi. Westchnęłam. Zamyślanie się, jest zdecydowanie złym pomysłem. Pokręciłam głową na nie, ukryłam twarz w dłoniach. -Tina, przegapimy wejście do muzeum Madame Tussaund! - mruknął niezadowolony. Ah, wyraz twarzy mówiący "no chodź! Ile mam czekać!".. 

 -Znajdę koszulkę, dopiero.. – człowieku, nie widzisz tej uroczej pidżamki z logiem FC Barcelona? Chyba, że jesteś za Realem..

 -Mam to gdzieś, zaproponowałaś wyjście, ubieraj tą, ruszaj cztery litery, nie przyjechałem na wieczność! - ałć, gdyby nie fakt, że faneczki za nim szaleją, oberwałby.. po wycieczce odniósłby siniaka.. nie, lepiej nie narażać gwiazdki na obrażenia. 
"Good girls are bad girls" logo koszulki aż biło po oczach, gdy podniosłam, czym we mnie rzucił. Czy kiedyś byłam fanką zespołu 5Seconds of summer? Nie przypominam sobie...

 -Daj mi trzy minuty.. - zniknęłam za drzwiami łazienki. Wyruszamy na skazanie.. skazanie na pytania od spotkanych dziewczyn po drodze.

 -Idziemy? – podał rękę, głupkowato się uśmiechając.

 -Jasne, o ile po drodze nie zostaniemy pożarci..

...

 -Gdybym wiedział, że Dire coś tam okrążą budynek..

 -Żadne z nas nie mogło przewidzieć.. hej.. udało się! Byleś taki przekonujący! - zaśmiałam się, dźgając go w brzuch. Czasami brak tych czasów, kiedy Ross mieszkał z rodziną w Londynie.. ciotka przewidziała, że zrobią większą karierę w Stanach Zjednoczonych.
Dzisiaj.. było strasznie. Biegliśmy przez most, ukrywaliśmy się w kawiarni. Złość nastolatek, skierowana w moim kierunku z każdym metrem się zwiększała. Obarczanie winą.. jak nie ma na kim, jestem winna, racja. Odbieram pamięć!

 -Pod jednym względem się nie zmieniłaś.. nadal jesteś szalona! Będę miał jutro zakwasy - oparł głowę na podłokietniku kanapy, kładąc nogi, na mych kolanach. Nie za dobrze się czuje?

 -Ej, gdzie z tymi "syrami"? Na podłodze masz miejsce! - zepchnęłam jego cuchnące stopy. Fe, pan wygodnicki.. -Idę pod prysznic..

 -Czekaj.. co to? - wskazał na ekran. Nie wierzę własnym oczom.. naprawdę? W takim momencie?

--------------------------------------------------------------------
Co takiego Ross i Tina zobaczyli w telewizji? Co się dzieje z Harrym? Odpowiedzi na te pytania już w następnym rozdziale.
Ah ten sezon przeziębień.. od kilku dni nie mogę rozstać się z chusteczkami higienicznymi.. no cóż.
Co tam u was? Co myślicie o rozdziale? Mi.. w porównaniu do poprzednich, ten nie jest "najlepszy". Mimo bólu głowy, starałam się coś napisać, aby wyrobić się w terminie.
Za błędy stylistyczne przepraszam!
Do następnego c;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz