27 września 2015

11 - wiadomość.

Rozdział 11.
Pewna telewizja, postanowiła wypuścić wiadomość od samego Harry'ego Stylesa. Jestem ciekawa w jaki sposób to osiągnęli. My nie mamy żadnego kontaktu.. ok, jakoś zdobyli..
Siedziałam.. jak zaczarowana.
Nie wiadomo skąd wzięli nagranie. Na ekranie nie było widać chłopaka, jedynie słychać jego głos. Wystraszona słuchałam co takiego „ma do powiedzenia”.

„-Nie będę w stanie wrócić do zespołu, kariera muzyczna stoi przede mną otworem. Zniknąłem.. ale nic wielkiego się nie stało, po prostu.." cisza.. szmery.. przewrócenie jakiegoś przedmiotu.. „-Powrócę odmieniony, nie martwcie się, muzyka was zadowoli" koniec.
Dobrze.. w takim razie się zastanówmy. Zabrali go w stanie, gdzie praktycznie bez leków nie mógł się opanować. "Najlepszy lekarz w kraju" nakazywał wręcz, aby nie urywał kontaktu z rodziną i najbliższymi znajomymi, dlatego leczenie odbywało się w domu. Przeniesienie do nieznanej kliniki, wiązało się z ryzykiem, że choroba zaatakuje ze zdwojoną siłą, powodując, że nie odróżni ludzi znanych od tych, których widzi pierwszy raz na oczy. Nagle w ogólnokrajowej telewizji transmitują niby urywek rozmowy z piosenkarzem, jakby skazał One Direction na dalszym graniu w cztery osoby. Analizując niewyraźny ton.. ekspertem nie jestem, lecz podejrzewam, że albo został zmuszony, albo majaczył. (Boziu w doktora się zamieniam...)
On był ostatnią osobą, która chciała opuścić zespół. Nie zależało mu na graniu własnej muzyki, nie chciał, żeby jego fani byli smutni, dlatego dążył.. wręcz powstrzymał Zayna przed odejściem! Warunki umowy minimalnie zmienili, powodując dodanie utworów Malika do następnego krążka. To nie mógł być on. Po prostu.. nie chciałam w to wierzyć.

 -Jak myślisz, ustawka? – Ross głośno westchnął. Coś jak broda? Przecież on nikogo nie kryje..

 -Nie mam zielonego pojęcia – ukryłam twarz w dłoniach. Nie podoba mi się ta cała sprawa.

...

Następnego dnia band stawił się w siedzibie Syco. Niall postanowił napisać do mnie w razie wątpliwości. Postanowiłam pozostać z chłopakami w bliższym kontakcie.
Jak na złość, „przychodzi” moment, gdy nie traktowałam związku z Harrym na poważnie. Miesiąc z gwiazdą.. znudzi się, zostawi. Jednak.. ta daa. Relacja nabrała takiego tempa, że sama nie zorientowałam się, jak głęboko w tym tkwię.


-Chciałaś rozmawiać.. oto jestem. – w białym ubraniu, z założonymi rękami stanął przede mną. Prawie realistyczne..
Pokręciłam nieznacznie głową. Czułam, że.. zaraz nastąpi koniec. Mocny powiew wiatru.. przewróciłam się.. tak zwane: bliższe spotkanie z podłożem. Próbowałam patrzeć w jego kierunku.
-Nie, zabrali Cię do kliniki, prawdopodobnie robią.. – kaszlnęłam. –Boję się o ciebie!
-Czy zapomniałaś? Nic nie wymaże cię z pamięci! Obiecałem! – kucnął. Tak blisko.. dłonie odmawiały posłuszeństwa, naprawdę, w snach także nie mam kontroli?
-Czasami obietnice też trzeba łamać, nie zależnie od nas samych.. – spuściłam głowę. Muśnięcie policzka..
-Nie płacz kochana.. nic nas nie rozdzieli.. – otarł łzę. Mimowolnie się uśmiechnęłam na chwilę.
-Są inni ludzie.. oni potraktują cię jak marionetkę.. tego najbardziej się obawiam.
-Dam radę. Będę walczyć.. Tina.. Tina..”

 
-Tina!

 -Lou, debilu! - potarłam zaspane, mokre oczy. Moment.. co? Płakałam?

 -Musiałem przerwać szlochy, wybacz, mamy informacje - wzruszył ramionami, wskazał gestem ręki.. czyli ruszamy.
Dotarliśmy do domu jednego z chłopaków, w asyście kochanych fotografów! Gdzie  się ruszysz, ci wścibscy paparazzi muszą wiedzieć gdzie, z kim wyruszasz.
    To nie tak działa, że wchodzisz w związek, media i natarczywe fanki znikają. Tylko jakieś autorki zapominają o tym, chyba że wysyłają swoje postacie na bezludną wyspę, wcale się nie czepiam.
Zakryta pod jakimiś chustami - chłopaki znaleźli dziwne wytłumaczenie, że jestem kuzynką Zayna z.. Iraku? Nie słyszałam uważnie, kiedy byłam popychana do przodu przez tłum. Zapytana o powiedzenie czegokolwiek, Malik objął mnie ramieniem, tłumacząc, że „nie zrozumiałam słów”. Trzeba później sprawdzić stronę The Sun czy innego szmatłowca.
Po rozplątaniu się, rozczesaniu splątanych włosów, dołączyłam do nich w.. pokoju z komputerem. Wyglądał jak.. macie biurko, laptop i kanapę. Poza obrazami, oknem, nic więcej nie było. Na ciastka znalazło się miejsce.. od razu chwyciłam jedno.

 -Oni coś ukrywają.. - stwierdził blondyn, zakładając prawą nogę na kolano. Ta, mały pokoik, zróbmy mniej miejsca.

 -Na sto procent. Jedynie zręcznie wymigiwali się od prawdy, odpowiadając wymijająco. Pytanie.. czemu chcą wykorzystać obecny stan Harry'ego? Na co im potrzebny solista, bez pamięci? - Li, wcale nie pomagasz..

 -Liam, a nikt nie wspominał, że takim człowiekiem będzie łatwiej sterować? Nastraszą go, zrobi co będzie mu powiedziane. - Louis strzelił "facepalma".

 -Potrzebujemy jakiegoś detektywa.. albo chociażby kolejnego listu od Hazzy. Chyba da się wyśledzić drogę przesyłki.. – możliwe.. byliśmy w błędzie..
Siedziałam tam i przysłuchiwałam się dyskusji. Czy warto czekać? Może.. trzeba zaryzykować.
W pewnym momencie wyprostowałam się, chrząknęłam.

 -Co wy na to, abym poszła do.. siedziby i poprosiła o nadanie wiadomości..

 -Postradałaś zmysły?! Oddasz się w paszczę lwa?! - wow, Zayn.. on chyba po raz pierwszy.. dzisiejszego dnia krzyknął. Pokręciłam głową na nie.

 -Wiecie.. zdesperowana dziewczyna Loczka, udaje się do jego szefów, prosi, załamana o przekazanie listu.. mogą go przeczytać przy mnie! Poudawać każdy potrafi, a na łzy.. paru dało się nabrać.. – ah ten moment, gdy szybciej chciałam uciec z koncertu, bo zrobiło się zbyt nieprzyjemnie, więc ochroniarz takim sposobem mnie wypuścił..

 -Nie wiesz na co się piszesz..

 -Czekaj.. - Payne zdawał się rozumieć o co chodzi. -Większy szum.. śledzą nas na każdym kroku.. jak wytłumaczą to, że dziewczyna Harry'ego Stylesa wyszła zapłakana, roztrzęsiona.. directioners mogłyby w końcu postawić się w jej sytuacji, zacząć szukać innych winnych. W ogóle wyjdzie z tego niezła drama. - brawa! Normalnie bym rzuciła się mu na szyję, ale boję się że Sophia wyczuje przytulanki czy coś..
Omówiliśmy co i jak. Będę musiała być naprawdę przekonująca. Nareszcie mamy szansę żeby ruszyć o krok do przodu.

--------------------------------------------------------
Witam was w kolejnym rozdziale :)
Dodaję po tygodniu przerwy, ponieważ.. nie chcę się tłumaczyć, ale sami wiecie jak jest w szkole. Raz są luzy, a w kolejne dni pojawia się nagle lawina sprawdzianów i nie wiesz czego się złapać.
Co myślicie o rozdziale? Wystarczy napisać samo "super", chciałabym poznać waszą opinię.

Termin kolejnego rozdziału w tym samym miejscu ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz