28 października 2015

16 - starasz się.

Rozdział 16
Nie wiem co jest bardziej dobijające. Wiadomość, że media już wiedzą o pobycie chłopaka w szpitalu, czy raczej zmęczenie daje się we znaki , dodatkowo z zespołem nie dzieje się najlepiej. Kłócą się. Liam nie chciał więcej zdradzać, dlatego nie wnikam w szczegóły.
"W najbliższym czasie nie odzyskasz go, będzie bardziej pilnowany i nie wejdziesz tak łatwo."
Chciałabym wiedzieć..

-Tina, od paru minut siedzisz nieobecna.. może coś zjesz? – zapytała pani Anne, gdy Gemma dosłownie siłą wyciągnęła mnie z domu. Moja jedyna przyjaciółka pracowała, rodzice również.. siostra Harry’ego musiała to zauważyć. Po chwili pokręciłam głową na nie w odpowiedzi na zadane pytanie. Było mi wstyd, wspominając pewne wydarzenia. Jego mama.. jak zawsze była miła, nie odrzuciła mnie chociaż początkowo mojego zachowania nie dało się nie ignorować. Nadal nie wiedziałam czy wybaczyła.. gdy byłam pijana i dobijałam się do Hazzy. Nawaliłam się, nikt nie jest święty. Mocno pukałam w drzwi, wręcz żądałam, żeby otworzył, ponieważ nie chciałam wrócić do siebie. Niestety.. otworzył ktoś inny. Z emocji wyzwałam jego matkę, kiedy kazała się wynosić..

-Ja.. nie jestem głodna, dziękuje - wysiliłam się na lekki uśmiech. –Czekam na..

-Kochana, nie daj się prosić. – usiadła obok na krześle. -Mój syn musi mieć zdrową dziewczynę.. - położyła swoją dłoń na mojej. Westchnęłam.

-Nie potrafię.. – spuściłam głowę. „Dół” zdecydowanie za często odwiedzał humor.

-Od czegoś trzeba zacząć.. posłuchaj, każdemu, kto zna mojego syna jest ciężko. W pełni cię rozumiem. Masz lenia, wolałabyś się ukryć przed światem, który na obecną chwilę wydaje się zły. Jednak mamy swoją misję. Gdy dojdzie do siebie.. nie zapominając o jego amnezji.. musimy mu okazać wsparcie. Przecież nie chciałby zobaczyć załamane osoby, odbiłoby się to na terapii.
Siedziałam jak zaczarowana, wsłuchując się w słowa kobiety. Czy mogę nagrać z tego audiobook, aby motywować się w cięższych momentach?

 -Chciałabym mieć taką wiarę jak pani.. – smutno stwierdziłam. Radość.. nie przychodziła.. a na wizytę też się nie zapowiadało.

 -Wystarczy być optymistą. Generalnie uważam, że jeżeli negatywnie podchodzisz do życia, ono powoli się takie staje. Szare bez barw.. a co z tym idzie..

 -Depresja.. nie mam objawów, rodzice twierdzą.. – westchnęłam. Robiłam badania, bali się o mój stan, to nagłe zamknięcie w sobie.. –Dopóki nie miewam dziwnych myśli, będę walczyć dla Harry’ego.

 -I bardzo dobrze – zaśmiała się. –Oraz.. nie wypuszczę cię z mieszkania, dopóki kanapki z talerza nie znikną, córka zrozumie postępowanie koleżanki, może nawet zachęci do jedzenia. - zostałam sama. Wiele osób non stop powtarza, że sprawy idą w dobrym kierunku. Lecz miejscami czuję, jakbym traciła grunt pod nogami. Może powinnam przestać tak bardzo przejmować się tym wszystkim? Powiadają, że jeżeli zmartwienia pozostaną na głowie dłużej, to zaczną ciążyć, przeszkadzać..

...
Rozwiązaniem, kolejną próbą wyjścia do ludzi.. był klub.
-Jesteś nieobecna, co w ciebie wstąpiło? - Joy wstała z krzesła i kucnęła przede mną. -Kiedyś chodziłyśmy na imprezy, dobrze się bawiłaś.. dzisiaj siedzisz przy barze, nic nie wypijesz..

-Chcę tylko wrócić.. przepraszam.. miałam nadzieję, że muzyka mnie porwie.. nie poskutkowało. Muszę pewne sprawy przemyśleć.. - jasne, dziewczyna ubrana w czarną sukienkę do kolan, nie pije, nie tańczy.. cudem dałam się namówić. Sądziłam, że ten „klimat”.. ludzie.. na chwilę zapomnę o troskach.
Pokręciłam głową, gdy postawiła drinka przed nosem. Zwyczajnie pobiegłam do łazienki, żałując że od razu nie zawróciłam. Pary.. sami wiecie dlaczego jest tak głośno w kiblach.. niektórzy nie docierają do łóżka.. zabawne, bo ja też.. nie mogłam dojść.. na własnych nogach, oczywiście nie w takiej sytuacji.

*wspomnienie*
To było jakoś po imprezie z okazji urodzin członka bandu.. Josha?
Wódka z sokiem? Jak najbardziej, czemu nie!
Loczek stał niedaleko i przyglądał się, jak robię z siebie idiotkę. Na domiar złego, czując jak alkohol krążył w żyłach - wyciągnęłam go na parkiet. Zaczął się "taniec połamaniec", ponieważ przytrzymywał mnie, jakbym miała zaraz upaść na ziemię. Świat wirował, nie czułam stóp. W pewnym momencie "przyssałam się do niego". Blech, sama nie wspominam tego dobrze.

-Heri, nie mogę dalej iść! – usiadłam na chodniku, ledwo trzymałam szpilki w palcach..

-Taka ślicznotka nie ma już siły? – pokręcił głową i przysiadł.

-Haroldzie *czkawka* piękna nie jestem, ale proszęęę! Nie odmówisz mi, prawda? Tak bardzo cię kocham! – zarzuciłam mu ręce na ramiona.  
Zaśmiał się, po czym nie pamiętałam za bardzo, ale jakoś dotarliśmy do mieszkania. Z opowiadań wiem, że w połowie drogi.. usnęłam.
...
Bywały też kłótnie. Nic nie jest idealne, nawet bycie z taką gwiazdą jak on!
Było prawdopodobnie po północy. Poszłam z Joy do klubu, a że Harry nie wracał.. kilka piw i byłam ugotowana.

-Gdzie ty byłaś?! – stanął w progu, oczekując wyjaśnień. Wywróciłam oczami. Dobry humor nie chciał opuścić, więc po kilku krokach musiałam przytrzymać się szafki, aby utrzymać równowagę.

-Taa, twoja troska zawsze mile widziana. Patatajałam na złotym jednorożcu! - dziwny chichot.. *mentalny facepalm*

-Ile razy mam ci powtarzać..

-Bla bla bla. Daruj sobie te kazania! - machnęłam ręką, przez co prawie się wywróciłam. -A chodzenie z laskami jest cool? Tina to ta zła, która ucieka przed paparazzi?

-Nigdy ci tego nie wypominałem.

-Ale tak myślisz! Trudno powiedzieć – wstyd mi za ciebie?! Człowieku daruj sobie, jestem okropna – machnęłam ręką, no i stało się. Bam, leżałam na podłodze, gdzie nadeszła ochota na płacz. –Powinniśmy zerwać.. ty nie dostajesz codziennie wiadomości, w których grożą tobie śmiercią. Nie dbam o siebie! Nie chodzę z koleżankami na zakupy! Przeciwieństwo typowej dziewczyny!
K
-Przejmujesz się opiniami dziewczynek? Kotku.. co niektóre są dopiero w podstawówce albo w gimnazjum. Chodź, porozmawiamy jutro, dzisiaj funduję gorącą czekoladę – pomógł wstać, czułam się bardzo zawstydzona.
Pijana, robi aferę..

 -Nie gniewasz się?

 -Nie mógłbym.
Z rana.. taki wstyd! Rozmazany makijaż, ciuchy leżące pod szafą, na parapecie.. oraz kac. Najgorsze było to, że Harry jak gdyby nigdy nic zjawił się w sypialni, zapraszając na śniadanie.
Najukochańszy człowiek na ziemi.
*koniec*
...
-Jak chcesz, mogę cię odwieźć do domu - blondynka stanęła obok, po kilkunastu minutach. Siedzenie samemu przy barze.. zastanawiałam się co tutaj jeszcze robię.

-Baw się dobrze, wrócę sama - poklepałam przyjaciółkę po plecach. Cóż, trzeba wracać do domu, a blisko nie jest.
Też tak macie, że jesteście przy samym wyjściu z jakiegoś pomieszczenia zauważacie kogoś znajomego?
Konkretnie Zayn. Siedział, podparty do ściany, kurczowo ściskając rękę. Gdyby nie ten grymas na twarzy..
Przepchnęłam się przez tłum. Czasami dobrze jest mieć te 163cm wzrostu..

-Dlaczego stąd nie wyjdziesz?! - ah, uwielbiam sytuacje w których muszę starać się przekrzyczeć muzykę.

-Nie mogę.. - przymknął oczy. Rana.. krwawi? -Jeżeli papsy mnie dorwą.. Nie chcę przysparzać kłopotów.. media nas niszczą.. cholera..
Czy jego dziewczyna.. narzeczona nie może przyjechać.. bingo! O ile się nie mylę, Little Mix mają kilkudniową przerwę..

-Daj mi numer do Perrie!

-Żeby mieć większe kłopoty?!

-Wolisz paparazzi od wykładu na temat "nie wdajemy się w bójki w barze"? Ona lepiej będzie wiedziała co z tobą zrobić.
Pokręcił głową na nie.
Półgodziny później blondynka pomogła brunetowi w zamaskowaniu nieszczęsnej dłoni.

...
"Siedział na przeciwko mnie. Ubrany w szare ubrania, które jakby były za duże na niego. Nie podnosił głowy. Mogłam jedynie widzieć kurtynę włosów, oddzielającą nas od siebie.
Głębokie wdechy..
-Starasz się.. jednak cię coś powstrzymuje od spotkania ze mną..
Jego głos jak echo rozszedł się po przestrzeni.
Zacisnęłam dłonie na kolanach.
-Pustka, głębia, zostań tutaj..
-Nie mogę.. - szept.. tylko takim sposobem odpowiedziałam.
Wstał. Chwiejnym krokiem ruszył do przodu.

To nie był Harry, to..."

-----------------------------------------------------------------
Witam w nowym rozdziale! Kto to będzie? Jakaś nowa postać? A może nie?
Tego dowiecie sie już niedługo.
To chyba tyle..
Do następnego!

22 października 2015

15 - żałujesz?

Rozdział 15.

Było jak we śnie.. nie, jak w koszmarze. Nieprzytomny Harry, panika, zamieszanie.. i ja. Z nerwów usiadłam na podłodze, nie zważając na płynące łzy. Ból serca? Przepraszam, los sprawił, że moje życie zamienia się w chory film, gdzie gram dramatyczną bohaterkę, walczącą zawzięcie o ukochanego.
Roztrzęsiona zadzwoniłam do Nialla. Akurat znajdował się pierwszy na liście ostatnich kontaktów, nie miałam czasu na wyszukiwanie kogoś innego.
Wdech wydech..

"-Halo? Tina? Hej, twój numer wyświetlił się.."

 -T..tak.. posłuchaj, zabrali Harry'ego do szpitala, musicie.. – błagam domyśl się o co chodzi, nie mam siły żeby o tym opowiadać.

"-Śledź ich, spotkamy się na miejscu!" bardzo pocieszające, wcale nie jestem w rozsypce! Ale nie widział zrozpaczonej dziewczyny. Musiałam wziąć się w garść.
Schowałam telefon i zaczęłam biec.
Z całego serca chciałam, aby wszystko okazało się głupim snem. Obudziłabym się obok Loczka, pełna nadziei na inny rozwój wydarzeń. Zjedlibyśmy coś, normalnie porozmawiali..
Dlaczego tak się stało? Jaki cel, w jakim kierunku zmierzamy?
Dotarłam do świata, którego za wszelką cenę unikałam.

...

Gonitwa za.. konkretnie? Wymijałam przechodniów, biegłam za sygnałem karetki. Czasami nie udawało mi się wychwycić dźwięku, więc stawiałam na inne metody. Czułam się, jakbym przebiegła maraton, a nawet więcej. Na nic się zdały przeprosiny, kiedy przypadkowo wpadłam na nastolatkę w swoim wieku. Wielka „pani” nie potrafiła zrobić kilku kroków w bok, straszne! Przynajmniej dzięki fankom wiedziałam w którą stronę pojechał ambulans. Chociaż raz się przydały w pożytecznym celu. Niektóre z nich były świadkami zdarzenia, więc informacja błyskawicznie się rozprzestrzeniła. Podziękuje im, kiedy znajdę wolny czas.
Wpadłam tam, napisałam SMS-a do Niallera, opadłam zmęczona na krzesło. Jakieś 3 minuty później odpisał, że nie dotrze zbyt szybko ze względu na panujące korki w mieście.
Po złapaniu oddechu, nieco uspokojona, ruszyłam w kierunku recepcji. Sceptycznie podchodziłam do tego, że udzielą mi jakichkolwiek wskazówek, lecz.. nadzieja umiera ostatnia?

-Przepraszam, czy mogłaby.. pani.. - ta, najpierw musiałaby odciągnąć się od patrzenia w komputer. Odchrząknęłam. Bingo! Nie zwracaj uwagi na mój niebieski podkoszulek, włosy w kompletnym nieładzie dodatkowo te czarne linie pod oczami. W końcu obróciła się w moją stronę.

-Przywieźli tutaj chłopaka.. Harry Styles.. - nerwowo „zapukałam” paznokciami w blat. Brunetka skinęła głową, zaczęła stukać w klawiaturę. Po jakimś czasie wzruszyła ramionami.

-Niestety nikogo takiego w bazie danych nie mamy.. - niech to szlag..
Zapisali go pod innym nazwiskiem? Co teraz?

-A.. nie wnosili czasami.. on strasznie się rzucał.. no.. długie włosy do ramion.. był w telewizji.. ostatnio sama byłam pokazywana, gdy poszłam do siedziby.. – patrzyła ze współczuciem. Niepewnie spojrzała w bok, a sama czułam narastającą panikę. Zadzwonił telefon. Dalej tracę szansę.. wzięłam głęboki oddech. -Proszę mi pomóc, mój chłopak jest w ciężkim stanie, ma stopniową amnezję, nie widziałam go przez dłuższy czas.. - zaczęłam coraz szybciej mówić. Wskazówki zegara przyspieszyły, nie mogłam zatrzymać..
Spuściłam głowę. Ostatnia deska ratunku.

-Hej, nie płacz.. tego chłopca zabrali na oddział intensywnej terapii. Tam się skieruj do sali 314.
Czas stanął w miejscu. Nie powinna czasami powiedzieć coś innego? Wrzasnąć, żebym nie udawała idiotki, ponieważ każda faneczka potrafi wymyślić podobną historię? Albo wezwać ochronę i zakazać mi zbliżać się do tego szpitala? Nic nie rozumiałam. Cieszenie się ze wskazania miejsca pobytu nie przebiło się przez inne przemyślenia.
Ona mówi poważnie. Nie zauważyłam „cienia uśmiechu”.

-Będę mogła wejść? Przecież nikogo nie wpuszczają..

-Znam Joy Parker. Powiedzmy, że będziesz pomagać głównej pielęgniarce, lecz nie spodziewaj się zbyt wiele. Nie zawsze inni mają szczęście do znajomości.
Kolejna zabawa w przebieranki? Gdyby nie ta kobieta, inna wywaliłaby mnie "na zbity pysk", nie ryzykowałaby nawet utraty pracy! Mogłabym być kimkolwiek, a ta.. Przecież nie wzbudzam zaufania! W żadnym wypadku..

 -Dziękuje bardzo – otarłam łzy z policzków. „Weź się w garść.. dobre i tyle, prawda?”

...

Podpięty pod aparaturą, pogrążony we śnie. Wydawało się jakby spał, lecz wręcz przeciwnie. Lekarze wprowadzili piosenkarza w stan śpiączki. Podobno sam by sobie zrobił krzywdę, biorąc pod uwagę liczne zadrapania, sine usta. Co robili z nim w "klinice" i jakie są skutki?

-Przyszłaś? - usłyszałam głos obok. Ok, serio się wystraszyłam nie ma co. Zdezorientowana rozejrzałam się. -Do ciebie mówię, przyszłaś pomóc Betty, czy tylko będziesz tak stać?

-Ja.. um.. można wejść? - przezorny zawsze ubezpieczony, mawiają..

-Jeszcze pytasz? Jedynie poprawisz kilka rzeczy, właź. - machnął ręką doktor. Nie sprawdza, czy mam plakietki, o nic nie zapytał. Ok.. to on nie wie..
Skinęłam głową, chwyciłam za wózek.. który swoją drogą skąd się tu znalazł? Jakoś wcześniej nie zauważyłam.. albo przejmowanie się zagrało główną rolę..
Powstrzymywałam się od "Harry! Obudź się, zaraz zabiorę cię do domu, będzie wszystko dobrze, będziesz pamiętał.."
Poprawiając kołdrę musiałam często mrugać. Wytłumaczenie? Ja wcale nie płacze, mam alergię na.. sama nie wiem, na coś na pewno!

-O.. Ol.. Oliwia już tutaj jest. Tom, dziękuje za wprowadzenie uczennicy. - trochę "przy kości" szatynka weszła przez drzwi. Obróciłam się w ich kierunku.

-Jak długo trwa taka śpiączka? - zapytałam cicho siadając na krzesełku.

-Zależy od człowieka.. jednak zważając na substancje występujące w organizmie chłopaka.. dodatkowo utrata pamięci..

Nie musiała kończyć. Te słowa oznaczały, że Harry'ego nie odzyskamy w najbliższym czasie.

-Żałujesz? – Niall spytał, gdy wyszłam przed budynek. Pokręciłam głową na nie.
Byłam smutna, rozdrażniona, a przede wszystkim zmęczona.
„Zabierzcie mnie do domu, chcę ukryć się przed światem” –Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Życie sprowadza specjalnie jakieś trudności, żeby nas sprawdzić czy się poddamy. Chodź, podwiozę cię, reporterzy już czyhają na nowe plotki. – objął mnie ramieniem.

 -Za dużo czasu spędzasz z Liamem. – odezwałam się po dłuższej chwili.

 -Co? – cicho się zaśmiał.

 -Ta twoja „mądrość”. Li zazwyczaj prawił podobne kazania, kiedy.. – nie dokończyłam, czując nawrót wspomnień.
Payne na samym początku był przeciwny ku mojej osobie. „Imprezowiczka sprowadzająca na siebie kłopoty”. Z góry osądził, że zmienię Stylesa, wpłynę na niego negatywnie, co miałoby zaszkodzić w karierze.
Pomylił się. Tak samo jak inni.
Nie ocenia się książki po okładce.”

---------------------------------------------------
Witam was w kolejnym rozdziale! Co będzie dalej? Jak potoczą się losy Tiny i Harry'ego?
Prawdę mówiąc nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Miałam już wstawić wczoraj, jednak coś poprawiałam, zmieniałam.. jest jaki jest, oto efekt końcowy.
Błędy stylistyczne - staram się jak mogę, aby było ich jak najmniej.
Ciągle was zachęcam do pisania komentarzy i.. nadal nic. No trudno, przecież nie będę wymuszać tego, prawda? Nie należę do tych autorek, które nagle stawiają warunek np. "5 komentarzy = kolejny rozdział". Ma to swoje wady i zalety, lecz ja wstawiam kiedy mam napisany, a piszę to opowiadanie dla was oraz dla samej siebie, żeby się sprawdzić z kolejną historią.
Co myślicie o teledysku do "Perfect"? Brak mi słów.. zacytuję Liama z "Best song ever", po prostu "PER-FECT".
Termin kolejnego rozdziału wciąż w tym samym miejscu (dla korzystających z wersji mobilnej, radziłabym wtedy na moment wypróbować wersję na komputerze ;) )
Do następnego!

17 października 2015

14 - Znak na...

Rozdział 14.

Ouch, otrzymanie leków nie jest najlepsze. Rodzice tak się wystraszyli, że poszli ze mną do lekarza. Ten doktorek.. oczywiście zgodził się przypisać tabletki na uspokojenie, ponieważ widział mnie w telewizji oraz mogę mieć omamy co do Harry'ego. Tęsknota bierze górę! A może jednak przemęczenie? 
Przez kolejne dwa dni nie byłam praktycznie wypuszczana z własnego pokoju. Za dużo troski. Bardzo się martwili, że coś sobie zrobię, lecz nie było takiej potrzeby. Ross wyjechał, Joy dostała więcej roboty w kawiarence, na okres wakacyjny.. mi pozostały gry i Twitter.
Zabawne, bo łatwo jest udawać fankę zespołu i podpytać o parę rzeczy. Fałszywe konto, z ikonką całego zespołu, tak zwane „fangirlingi”.. w internecie nikt cię nie zna, łatwo się wcielić, zrobić mały wywiadzik.
Przeciągnęłam się na łóżku, gdy moją uwagę przykuł wyświetlacz. Oczywiście, ustawione wibracje, więc dłuższa chwila nieuwagi.. nie zauważyłabym nadchodzącego połączenia.
Sięgnęłam ręką po telefon i natychmiast się przeraziłam widząc nazwę.
Czy naprawdę Harry do mnie dzwoni? Niech ktoś powie, że to nie są wygłupy..
Szybko kliknęłam zielony przycisk, ale nikt się nie odzywał. Powtórzyłam parę razy "halo" jednak, bez skutku. Jaja ktoś robi?! Nie jestem w nastroju do żartów.
Już miałam się rozłączyć, kiedy na ostry dźwięk odsunęłam urządzenie od ucha.

"*trzask* -jakim prawem zdobyłeś telefon?! *Wrzask.* Odpowiadaj!
-Nie wiem.. ała! Zostaw.. aaah! 
-Jeszcze raz się nie posłuchasz! Tym bardziej, że jutro jest wielki dzień! Pokażesz się światu z Tiffany!
-Z kim? Puszczaj! To boli!
-Twoja dziewczyna, dzieciaku. Ma być trzymanie za rączki, uśmiechanie się do fotografów, jasne?

-Ja jej nie kocham do cholery!
-Czy ktokolwiek wspominał o miłości? Nie masz tu nic do gadania, zrozumiałeś?! Najwyraźniej amnezja nie postanowiła cię wykończyć do końca.. Dlaczego zadzwoniłeś do tej laski?! Dostałeś pozwolenie?! Halo.. halo! Masz szczęście, że nie usłyszała.." koniec „rozmowy”.
Jakieś głupie szczęście, czy zwykły przypadek? Osłupiała siedziałam na łóżku, nie wiedząc co zrobić.
Wyraźnie słyszałam głos Harry'ego.. i kogoś.
Wdech.. wydech. Reagować, nie?

...

 -Co masz na myśli? Dzisiaj coś się wydarzy?

 -Mówię co słyszałam.. ma pokazać się z.. czy wszystko musi być skomplikowane? – odchyliłam głowę do tyłu na kanapie. Nikt nie chciał mi uwierzyć, że jakimś cudem usłyszałam kłótnię.. z Loczkiem. „Ubzdurała sobie”. Pewnie! A na niebie nie świeci księżyc, tylko wielka kula serowa!

„-Na imprezie pokazał się Harry Styles z dziewczyną! Razem z blondynką tworzą znakomity duet. Spójrzcie na nich! Jej fioletowa suknia, idealnie się komponuje ze strojem byłego członka One Direction. Wokalista, we wcześniejszym wywiadzie dla nas, wyjaśnił, że bycie w zespole a solistą.. wiąże się z pewnymi zmianami.. także partnerki. Wyznał również, że tamta znajomość była przelotna.. cytując „bo kto by chciał kochać kumpla.” Czyżby aluzja do Larry’ego?" 

-Weź cofnij! - pisnęłam, widząc jak chłopak idzie z blondi. Czy to nie dziwne, że w pewnym momencie się zatrzymał, złapał za głowę? Małe zamieszanie, poruszyło innych, aby pomogli mu dojść do końca czerwonego dywanu. Mocno zaciskał oczy, perfekcyjne zbliżenie, dzięki telewizjo. 
Jakby miał zemdleć.
Miałam tego dosyć. Bezczynne siedzenie.. nie dla mnie. Po prostu wzięłam telefon do bluzy, wyszłam z domu.
  Życie nie może być za proste, w pewnych sytuacjach musimy zachować powagę, odpuścić kolejne działania. Kto powiedział, że będzie z górki?
Zatrzymałam się w parku. Gdzie indziej mogłabym pójść. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni. Na samo patrzenie na zdjęcie.. łzy stanęły w oczach.
On dał mi buziaka w policzek, a ja miałam „przerażoną” minę.
Jeszcze wtedy nic się stało.
Jeszcze wtedy byliśmy tylko przyjaciółmi, którzy uwielbiali robić małe zamieszanie i mieć z tego niezłą zabawę.

 -Harry Styles wpadł w szał! Szybko, musimy mieć zdjęcia!

 -W którym hotelu? Co się stało?

 -Podobno ta jego nowa laska zrobiła niemałą aferę, chodź, tego jeszcze nie było! Pomyśl ile kasy dostaniemy za takie fotki!
Dwóch fotografów krzyczało do siebie nawzajem. Wow, zbieg okoliczności.. Postanowiłam ich śledzić. Trzeba korzystać z okazji.
Tylko.. to chyba był zły pomysł.
...

 Biegłam za nimi ile miałam sił w nogach. Najwyraźniej chodzenie do kawiarenki zamiast pobiegać dłużej.. daje w kość.
Mnóstwo wozów stało przed wejściem do hotelu. Nieźle. Żeby wejść trzeba najpierw się przepchać przez zgromadzone tłumy. 
"Akurat teraz mój wzrost.. przeszkadza!" pomyślałam lekko zdenerwowana. Próbowałam podskoczyć, machać rękoma.. te 163cm.. niezbyt pomocne.
Musiałam się zastanowić i to szybko. W filmach był punkt zwrotny. Przebranie.. kucharskie czy kogoś z personelu. Halo, ty u góry, potrzebny strój, nał!

 -Potrzebowałabym kogoś kto zna dobrze ten hotel, zgubię się w nim, a przez całe zamieszanie czuję się zignorowana.. - Lucy Hale, spadłaś mi z nieba? Świat zrobił się milutki?
Jednak.. potrzebowałam czegoś.. chociażby, żeby w „domowych” ciuchach nie wzbudzać wrażenia śmiesznej osoby. Przeszłam się na tyły. Dostawa dla personelu?
Chyba nie zauważą, że brakuje jednej marynarki..
Wróciłam do zamieszania po dobrych dziesięciu minutach. Gwiazdka nadal stała niezadowolona. No to do dzieła.
Rozpuszczone włosy, prosta postawa. Tina, może Ci się udać. Trochę improwizacji nikomu nie zaszkodzi.

 -Przepraszam, że się wtrącam, ale przypadkowo usłyszałam rozmowę pań.. z chęcią pomogę - uśmiechnęłam się radośnie. Pytanie, czy zaufa osobie, wyglądającej na fankę..

 -Ok.. ten jeden raz. - poprawiła okulary, wskazała, żebym ruszyła przodem. 
Jak się zgubie.. głupie pomysły, ot co.
...

 Kiedy to się wszystko skończyło, a nie przyszło łatwo, bo parę razy pomyliłam piętra.. ruszyłam spokojnym krokiem wzdłuż korytarza. Mieszane uczucia, myśli "co dalej?", zorientują się, ze ktoś chodzi bez powodu.
Nagle na końcu, rozległ się huk, z impetem otwierane drzwi.
-Postarajcie się oczyścić hol, musimy go przenieść jak najszybciej!
Nosze, panika, nieprzytomny chłopak. 
I ten krzyk: HARRY!

---------------------------------------------------------------
Witam was nareszcie w nowym rozdziale! Bardzo przepraszam za opóźnienie. Wstępnie miałam opublikować 14 października, lecz mój komputer się "zbuntował" i musiałam go zanieść na kilka dni do naprawy. Cóż.. grunt, że nie straciłam pliku z tym opowiadaniem :)
Co myślicie na temat tego rozdziału? Naprawdę zachęcam do komentowania. Wystarczy napisać nawet zwykłe "Super". Podkreślam to po raz kolejny, ale chciałabym poznać waszą opinię.
Termin następnego rozdziału wciąż w tym samym miejscu ;)

+ słyszeliście "Perfect"? Ta piosenka jest świetna,  jednak moim zdaniem, trochę za dużo Harry'ego. U mnie mają dużego plusa za sam tekst.

7 października 2015

13 - niemożliwe.

Rozdział 13

Bywa i tak, że główny bohater schodzi na drugi plan. On miał być centrum, niwelować te dziwne humorki. Nie dziwie się, że tylu ludzi pokochało tego pozytywnego człowieka.
Występ w telewizji sprawił, że zarząd kazał usunąć się w cień. Wow, dziewczyna, jakie straszne, po co z nimi rozmawiała? W końcu sama wpadła na pomysł, żeby wywołać popularną u Directioners "dramę".

*tego samego dnia*
Kiedy wróciłam do domu, od razu zamknęłam się w swoim pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Po co, jak zaraz naskoczą, że wywołałam szum w mediach? Szybko przebrałam się wygodne ciuchy, włosy związałam w wysoką kitkę.
Oględziny.. czas zacząć. Bałam się strasznie zalogować na twittera. Na 100% interakcje oraz prywatne wiadomości były zaspamowane przez zdezorientowane fanki, chcących dowiedzieć się prawdy.
No i miałam rację. Cyferka przy powiadomieniach przekraczała wszelkie możliwości. DM’s było mniej, z oczywistych powodów, że aż tak dużo osób nie otrzymało ode mnie „follow back”.
Wysłała młodziutkie dziewczyny na przegraną wojnę”. „I tak nic nie zdziałają!”
Czy była świadoma swoich słów? O co tak naprawdę chodzi w zespole One Direction?”
Pokręciłam głową.. przez chwilę poczułam się jak jakiś komandos.. „wysyłam..” nie radzę sobie, akt „desperacji” dokonany.

@1DNews chwilowa rozmowa z dziewczyną Harry’ego ukazała inne światło..
+ Pokazuje, że tak naprawdę wiemy o chłopcach bardzo mało.
@Carlii @1DNews czy wy się dobrze czujecie, brałyście coś? o.O
@1DNews @Carlii nie oto chodzi. Miałyśmy takie informacje.. cząstkowe. Poczytaj wcześniejsze tweety.
@1DNews Nie uważacie, że ukrywanie naszego Loczka wymyka się spod kontroli? Nawet Tina nie uniknęła ataku pytań.
@AriiLadyyy W takim razie co robiła w siedzibie Syco? Czyżby za mało pieniążków dostała za ukrywanie Larry’ego?
@AllTimeBlu @AriiLadyyy odpuść sobie, dobra? Jego poprzednie dziewczyny miały parcie na ekran, my ją widzimy.. trzeci raz? Czwarty? Że się zwracała do kamery.
@AriiLadyyy @AllTimeBlu ale dlaczego to powiedziała?! Że nie wie gdzie jest Hazza, że go nie rozpoznaje..
@AllTimeBlu @AriiLadyyy a ty na półprzytomna też byś się nie poddała?
@AriiLadyyy @AllTimeBlu Nie wiem..
@1DNews @tinaax [1] czy mogłabyś sprawdzić wiadomość ode mnie, to ważne, proszę, chociaż przeczytaj.
Zwróciłam uwagę na ostatniego tweeta. W sumie mogłabym go nie dostrzec, na komputerze non stop pojawiały się nowe..
1D News napisała do mnie, że mimo wielkiego zamętu, jest ktoś, kto w pełni życzył mi rozwiązania zagadki. Są strasznie zdezorientowane i liczą na chociażby najmniejsze wyjaśnienia z mojej strony, jednocześnie nie naciskają, abym w ogóle im odpisywała, jeśli sobie tego nie życzę.
Napisałam. Niewiele, zwykłe podziękowania.

   Dzisiejszego dnia miłe słowa, zaliczam do jedynych pozytywnych.
Hej, masz czas aby pograć w Need For Speed Rivals? Online? Trochę się pościgamy, zapomnisz o niektórych sprawach..” Proszę, kto się odezwał. Steve, stary kumpel z liceum, nie dawał nigdy za wygraną. To on musiał wygrywać, a kiedy mi się udało go pokonać, cisnął aż przegram. Cóż, zerwał ze mną kontakt rok temu, a telewizja przypomniała mu o istnieniu koleżanki.
Cześć, może kiedy indziej ;)” zamknęłam laptopa. Muszę z kimś porozmawiać.



 -Ale dlaczego ja? Jakieś święto? A upiekłaś dla mnie placek? – Louis oparł się o blat kuchenny. Chciałby, jakoś ostatnio nie miałam czasu.

 -Ty znasz Harry’ego dłużej ode mnie.. – „wywróciłam oczami.” Chyba jak nie przejdę do sedna, będzie się ze mną droczył.


-I? Jestem jakiś wyjątkowy, w końcu.. ach.. – nagle spojrzał zaskoczony –Czytałaś w internecie.. – skinęłam głową na tak.

 -Nie wiem co o tym myśleć, nawet z domu nie wyjdę spokojnie, czatują jakbym była zwierzyną..

 -Witamy w show biznesie. – powiedział radośnie. –Tutaj nigdy nie dadzą ci spokojnie żyć! Chyba, że pojawi się większy skandal, przestaną się interesować tobą.. najlepiej nie zwracaj uwagi na plotki. Sama wiesz jaka jest prawda, trzymaj się swojej wersji. – bez słowa wtuliłam się w szatyna. Takiej motywacji potrzebowałam.

 …

Miesiąc uciekł w mgnieniu oka. Pomimo wylanych łez, dalszej walki o swoje, nic nie ruszyło w kierunku odnalezienia Stylesa. Fanki dobrze „odwaliły robotę”. Zarząd niby zaczął coś robić w kierunku opanowania sytuacji. Próby 1D, zdjęcia z „pisania piosenek”. Zagrali koncert w Londynie, dedykując go ich przyjacielowi.
Brzmienie bez niego.. przynajmniej ja słuchając pozostałej czwórki nie chciałam się przyzwyczajać do takiego stanu.
Wciąż mocno wierzyłam, że powróci.

 ...
-Nie lepiej.. myślałam.. 
-Przegrałaś, przyznaj się, ten mecz oddałaś walkowerem! - Niall w ogóle nie odpuszczał. Nie mogłam.. jakbym nie była w stanie grać. Te akcje z Messi’m.. popisowe numery.. nie wychodziły, jakbym miała zamienione przyciski na konsoli.
Fifa, spanie, jedzenie, Fifa, toaleta.. chyba dobijałam się tymi czynnościami. 
Nie wyjaśnione.. nie potrafię normalnie funkcjonować.
-Zaraz wracam - powiedziałam przez mikrofon. Co jakiś czas „Puk! Puk!”
Jakiemuś dzieciakowi nudzi się, rzuca kamykami w okno! Zdenerwowana podeszłam bliżej źródła wkurzającego dźwięku. Potarłam ręce..
Mam omamy.. niemożliwe.. jak..

...
-Śpiąca królewno, wstajemy! - co? Dlaczego leżę w łóżku? Próbowałam się podnieść, lecz zaraz zostałam przytrzymana.

 -Zemdlałaś, spokojnie.. - Ross..
Po kilku minutach dostałam wodę. Patrzałam na rodziców oraz na Lynch'ów.. mega zdziwiona. Oczekuję wyjaśnienia, przecież.. okno..

 -Wydzierałaś się: Harry! Harry wracaj! Żebyś wiedziała – blondyn uśmiechnął się zadziornie.
Cholera... ale serio wydawało mi się, że go widziałam.

 -Jak poczujesz się lepiej, kuzyn wyjdzie z tobą na spacer. – troska.. nie chciałam się sprzeczać z ciotką, więc zgodziłam się. Wszystko, byleby nie myśleć..
...
Perspektywa trzeciej osoby.
Wydawało się zawsze, że potrafię przetrwać bez problemu. Jak mogłem się pomylić. Utknąłem w myślach? Chyba nie.. nie potrafię nawet ułożyć sensownego zdania. Co się ze mną dzieje? Dlaczego JEJ tu ze mną nie ma? Nie mogę przypomnieć sobie imienia tej dziewczyny.. jakby było dla mnie zakazane. Obrazy z głowy ulatują tak szybko.. ludzie rozkazują mówić zdania bez sensu..
Gdzie się podziali wszyscy, którzy obiecywali, że mnie nie opuszczą? Siedzenie samemu w białym pokoju wcale nie poprawia samopoczucia. Kim byłem? Kim jestem? W jakim celu przetrzymują i każą rozmawiać z blondynką? Nie znam. Nie chcę poznać. Ona nie jest miła, kpi..
Pomocy..

---------------------------------------------------------------------------
[1] - username wymyślam sama, nie wiem czy są wykorzystywane na twitterze.
Witam was w kolejnym rozdziale! Po raz pierwszy udało mi się dodać rozdział w pierwszym proponowanym dniu. Mniej nauki = więcej wolnego czasu na pisanie.
Jak się wam czytało? Wystarczy nawet "super", chciałabym poznać waszą opinię.

Trzymajcie się cieplutko i do następnego :D

2 października 2015

12 - gra.

Rozdział 12.

-Miłość.. to takie głupie uczucie.. - westchnęła, chowając twarz w dłoniach. Chłopak popatrzył na nią, objął ramieniem. Bawiło go trochę zawstydzenie towarzyszki.
 -W takim razie jesteśmy głupkami? Proszę cię, rzucasz mi wyzwanie? Mam krzyknąć ile dla mnie znaczysz lub zrobić inną romantyczną rzecz? - poruszył zabawnie brwiami, powodując znajomy chichot. Wstał, otrzepał się z trawy.
-Nie, siadaj.. -  wymamrotała, nadal nie podnosząc głowy.
-Dlaczego by nie? Jestem w tobie na zabój zakochany, nikt nie zabroni tego uczucia.. po za tym, nadal miło wspominam koncert The Script.
-Wymiociny na twojej koszulce były takie urocze.. – „rzuciła” z sarkazmem.
-Któreś z nas musiało wykonać pierwszy krok – uśmiechnął się. Mocniejszy wiatr.. odgarnął włosy do tyłu, prawie się przewracając.
-No coś ty.. – pokręciła głową. –Już na oczy nie widziałam, gdzie szłam.
-Gwiazdka ma zły humorek? Wiem co jej może poprawić – niespodziewanie chwycił ją w ramiona, pocałował. Nie krępował się z tymi gestami. Pewne emocje po prostu „od tak” przejmują kontrolę. -I? – „przeciągnął” głoskę, zaśmiał się.
-Nadal uważam, że jesteś debilem.. - nieśmiało spojrzała w górę. -Ale tylko moim. Na przeszkodzie nic nie stanie..
-Kocham Tinę!! - krzyknął w końcu, wiedząc, że jej przerwał, lecz zaraz poczuł lekkie uderzenie w brzuch. -Mówiłem, że to zrobię.. – wzruszył ramionami, śmiejąc się.
    Tak, mówiłeś..”

Obudziłam się cała mokra, spocona. Wspomnienie przeistoczyło się w sen, czy coś podobnego, takiego realistycznego.. przez dłuższą chwilę nie mogłam się otrząsnąć. „W rzeczywistości.. jest gdzieś daleko stąd”..
Chwyciłam parę jeansów, koszulkę i poszłam do łazienki. Prysznic pomagał „wytrzeźwieć”, po tak zwanym realizmie. Sny takie jak ten, były odskocznią. Nie umiałam określić czy dana sytuacja dzieje się naprawdę.. aż do momentu, gdy zła muszę wyłączyć budzik.
   Zimna woda pozwoliła opanować się.. na jakiś czas. Ciarki przeszły po plecach, na samą myśl, co takiego dzisiaj będę „odwalać”. Zgodziłam się.. nawet sama zaproponowałam pomysł! Masakra..
Powolnym krokiem, nie do końca rozbudzona zeszłam na dół. W kuchni kręciła się mama, a także ciocia Lynch. Ross zajął moje miejsce.. cicho westchnęłam, usiadłam obok kuzyna.
Co się przede mną pojawiło? Płatki z mlekiem. Dobre tyle..
Po śniadaniu musiałam wrócić do pokoju, sprawdzić maila. Liam powinien przysłać bezpieczną wersję rzekomego listu.


 -Płakałaś? – blondynka weszła przez drzwi.

 -Ile razy będziecie oto pytać.. – powiedziałam „pod nosem”. Naprawdę nie widać, w jakim humorze jestem od kilku dni?

-Słyszałam – Joy weszła do pokoju, usiadła na łóżku. Jakąś chwilę później wstała i podeszła do komody. Zauważyła zdjęcia z Harrym.. mimowolnie się uśmiechnęłam. –Biedny chłopak.. ale dobrze, że ma ciebie. Mała, nie smutaj. – zabrała mi laptop, przytuliła. Od tego są przyjaciółki. Pomimo, że chciałam być sama, przyszła ze wsparciem.

...

Ubrana w czarne spodnie, białą koszulkę z czarnym kołnierzykiem, kierowałam się w stronę siedziby Syco. Ciekawe czy ktoś mnie widział w takim wydaniu. Nigdy nie malowałam się mocniej, nawet niczego nie maskowałam!
Zazwyczaj były dresy, jednak obecna sytuacja wymaga powagi. Niewyspania wcale nie kryłam. Podkrążone oczy, momentalnie nieobecny wyraz twarzy, zaniedbane paznokcie (tylko odskakujący lakier, gorzej nie dopuściłabym się), które wyglądały jakbym zdrapywała obecny kolor.. czy tak nie wygląda "wykończona" dziewczyna? Przekonamy się o tym po spotkaniu. Przeszłam przez drzwi, ściągnęłam okulary. Recepcja..
Kiedy usłyszałam, że mam poczekać, „posłałam” delikatny uśmiech, usiadłam na krzesełku. „Pokaż tą tęsknotę, którą non stop odpychasz od siebie" jestem smutna, smutek.. powtarzałam w myślach, do momentu usłyszenia swojego imienia.

 -Co panią do nas sprowadza? – Tom. Znałam imię mężczyzny.. zastraszanie.. omawianie na jakich zasadach będą „chronić” życie prywatne.. dziwne jak na wytwórnię. Cóż.. jeżeli przyjdzie taka pora.. będzie przedstawienie.

 -Bo.. ja..  - zaczęłam się jąkać. Wzięłam swoją torebkę na kolana. -Słyszałam.. ma pan kontakt z Harrym..

 -Skąd takie plotki? - prychnął. Nie bierzecie na poważnie tej „wizyty”, ok. Nie kumam..

 -Nie spałam dobrze od tygodnia.. nie wiem co u niego jest.. jak się czuje..- oho, ręce zaczynają się trząść? A czy aby nie od stresu?

 -Ale jak mamy pomóc? - oparł się do przodu. Patrzył takim.. „miłym wzrokiem”. Jakby próbował okazać zainteresowanie, chociaż pewnie byłam tylko zdesperowaną sympatią jednego z ich podopiecznych.

 -Chciałabym przekazać list.. - policzki stały się mokre, wygląd a'la panda - w trakcie. Opanować się? Nie dam rady.

 -Mogę zobaczyć, co tam pani napisała? - kiwnęłam głową na tak. Nie ufa mi, racja, trochę blefuję, jednak gramy na waszych zasadach. Jak nie po cichu, sprawę się nagłośni..
Kochany. Gdziekolwiek jesteś, chcę żebyś wiedział.. bardzo tęsknię, pragnę pewnego dnia obudzić się i widzieć ciebie przy mnie. Jeszcze nigdy nie byłam tak rozdarta. Chciałabym cię przytulić, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Dziękuje za wiadomość. Kocham, Tina." bardzo krótkie, lecz nie mogliśmy sobie pozwolić na więcej słów.

 -Takie rzeczy pisze się w smsie. - oddał kartkę, spoglądając krytycznie. Szkoda..

 -Pan nie wie jak to jest. Zniknął.. ostatnie co zostało, tylko modlitwa, że tam dobrze się nim zajmują. Czuję jakbym miała złamane serce na pół! - wczułam się, mówiłam prawdę, nie zważając na łzy. -Państwo są jedyną szansą na kontakt!

 -Przykro mi - rozłożył ręce. Niestety.. próbowałam. –Nawet gdybyśmy mieli, nie jest pani upoważniona do takich informacji.
Wybiegłam.. nie wiem co było gorsze. Upokorzenie, czy świadomość o własnej głupocie.

Czeka na mnie.. tłum ciekawskich dziennikarzy.. byli widoczni przez szyby.

...

Spuszczona głowa, rozmazany makijaż. Ledwo opierałam się pytaniom. Napierali ze wszystkich stron. Nie poddawałam się, dalej brnęłam w kierunku przystanku autobusowego. Dobrym pomysłem było nie jedzenie do końca śniadania. Małe osłabienie dawało się we znaki.
-Dlaczego tam byłaś!
-Co powiedzieli?! 

-Uciekałaś od tego! Nie graj!
-Gdzie ukryłaś Stylesa?!
W pewnym momencie stanęłam w miejscu. „Pojedyncze show” .. wystartowało. 
-Nie wiem gdzie jest mój chłopak. Nie poszłabym tam, jeśli.. on zmienił się. Żadnego kontaktu.. od tamtego telefonu.. nie poznaję go. To nie jest Harry, którego pokochałam. Nie mam jak do niego dotrzeć.. przepraszam – otarłam łzy, wsiadłam do auta Eryka, narzeczonego Joy.

Czy musiała uciekać się do takiego wyznania, tutaj? Być może.. gdyby wszystko potoczyło się inaczej?

Twitter:
@tinaax macie zagadkę do rozwiązania. Powodzenia.
A potem rozpętała się burza.

-------------------------------------------------------------------
Witam, czy ktoś zagląda na to opowiadanie? Przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale niestety nauka jednak ważniejsza, prawda?
Dzisiaj mamy.. małą odmianę, ponieważ sen Tiny przedstawiłam w narracji trzecioosobowej.
Co się wydarzy w kolejnym rozdziale? Wiem, pojawiają się błędy stylistyczne, ciągle nad nimi pracuję, żeby było jak najlepiej.

Co sądzicie o rozdziale? Chciałabym poznać waszą opinię.
Jak wam idzie w szkole?Wrzesień się zleciał.. bardzo szybko :)
Do następnego!