22 października 2015

15 - żałujesz?

Rozdział 15.

Było jak we śnie.. nie, jak w koszmarze. Nieprzytomny Harry, panika, zamieszanie.. i ja. Z nerwów usiadłam na podłodze, nie zważając na płynące łzy. Ból serca? Przepraszam, los sprawił, że moje życie zamienia się w chory film, gdzie gram dramatyczną bohaterkę, walczącą zawzięcie o ukochanego.
Roztrzęsiona zadzwoniłam do Nialla. Akurat znajdował się pierwszy na liście ostatnich kontaktów, nie miałam czasu na wyszukiwanie kogoś innego.
Wdech wydech..

"-Halo? Tina? Hej, twój numer wyświetlił się.."

 -T..tak.. posłuchaj, zabrali Harry'ego do szpitala, musicie.. – błagam domyśl się o co chodzi, nie mam siły żeby o tym opowiadać.

"-Śledź ich, spotkamy się na miejscu!" bardzo pocieszające, wcale nie jestem w rozsypce! Ale nie widział zrozpaczonej dziewczyny. Musiałam wziąć się w garść.
Schowałam telefon i zaczęłam biec.
Z całego serca chciałam, aby wszystko okazało się głupim snem. Obudziłabym się obok Loczka, pełna nadziei na inny rozwój wydarzeń. Zjedlibyśmy coś, normalnie porozmawiali..
Dlaczego tak się stało? Jaki cel, w jakim kierunku zmierzamy?
Dotarłam do świata, którego za wszelką cenę unikałam.

...

Gonitwa za.. konkretnie? Wymijałam przechodniów, biegłam za sygnałem karetki. Czasami nie udawało mi się wychwycić dźwięku, więc stawiałam na inne metody. Czułam się, jakbym przebiegła maraton, a nawet więcej. Na nic się zdały przeprosiny, kiedy przypadkowo wpadłam na nastolatkę w swoim wieku. Wielka „pani” nie potrafiła zrobić kilku kroków w bok, straszne! Przynajmniej dzięki fankom wiedziałam w którą stronę pojechał ambulans. Chociaż raz się przydały w pożytecznym celu. Niektóre z nich były świadkami zdarzenia, więc informacja błyskawicznie się rozprzestrzeniła. Podziękuje im, kiedy znajdę wolny czas.
Wpadłam tam, napisałam SMS-a do Niallera, opadłam zmęczona na krzesło. Jakieś 3 minuty później odpisał, że nie dotrze zbyt szybko ze względu na panujące korki w mieście.
Po złapaniu oddechu, nieco uspokojona, ruszyłam w kierunku recepcji. Sceptycznie podchodziłam do tego, że udzielą mi jakichkolwiek wskazówek, lecz.. nadzieja umiera ostatnia?

-Przepraszam, czy mogłaby.. pani.. - ta, najpierw musiałaby odciągnąć się od patrzenia w komputer. Odchrząknęłam. Bingo! Nie zwracaj uwagi na mój niebieski podkoszulek, włosy w kompletnym nieładzie dodatkowo te czarne linie pod oczami. W końcu obróciła się w moją stronę.

-Przywieźli tutaj chłopaka.. Harry Styles.. - nerwowo „zapukałam” paznokciami w blat. Brunetka skinęła głową, zaczęła stukać w klawiaturę. Po jakimś czasie wzruszyła ramionami.

-Niestety nikogo takiego w bazie danych nie mamy.. - niech to szlag..
Zapisali go pod innym nazwiskiem? Co teraz?

-A.. nie wnosili czasami.. on strasznie się rzucał.. no.. długie włosy do ramion.. był w telewizji.. ostatnio sama byłam pokazywana, gdy poszłam do siedziby.. – patrzyła ze współczuciem. Niepewnie spojrzała w bok, a sama czułam narastającą panikę. Zadzwonił telefon. Dalej tracę szansę.. wzięłam głęboki oddech. -Proszę mi pomóc, mój chłopak jest w ciężkim stanie, ma stopniową amnezję, nie widziałam go przez dłuższy czas.. - zaczęłam coraz szybciej mówić. Wskazówki zegara przyspieszyły, nie mogłam zatrzymać..
Spuściłam głowę. Ostatnia deska ratunku.

-Hej, nie płacz.. tego chłopca zabrali na oddział intensywnej terapii. Tam się skieruj do sali 314.
Czas stanął w miejscu. Nie powinna czasami powiedzieć coś innego? Wrzasnąć, żebym nie udawała idiotki, ponieważ każda faneczka potrafi wymyślić podobną historię? Albo wezwać ochronę i zakazać mi zbliżać się do tego szpitala? Nic nie rozumiałam. Cieszenie się ze wskazania miejsca pobytu nie przebiło się przez inne przemyślenia.
Ona mówi poważnie. Nie zauważyłam „cienia uśmiechu”.

-Będę mogła wejść? Przecież nikogo nie wpuszczają..

-Znam Joy Parker. Powiedzmy, że będziesz pomagać głównej pielęgniarce, lecz nie spodziewaj się zbyt wiele. Nie zawsze inni mają szczęście do znajomości.
Kolejna zabawa w przebieranki? Gdyby nie ta kobieta, inna wywaliłaby mnie "na zbity pysk", nie ryzykowałaby nawet utraty pracy! Mogłabym być kimkolwiek, a ta.. Przecież nie wzbudzam zaufania! W żadnym wypadku..

 -Dziękuje bardzo – otarłam łzy z policzków. „Weź się w garść.. dobre i tyle, prawda?”

...

Podpięty pod aparaturą, pogrążony we śnie. Wydawało się jakby spał, lecz wręcz przeciwnie. Lekarze wprowadzili piosenkarza w stan śpiączki. Podobno sam by sobie zrobił krzywdę, biorąc pod uwagę liczne zadrapania, sine usta. Co robili z nim w "klinice" i jakie są skutki?

-Przyszłaś? - usłyszałam głos obok. Ok, serio się wystraszyłam nie ma co. Zdezorientowana rozejrzałam się. -Do ciebie mówię, przyszłaś pomóc Betty, czy tylko będziesz tak stać?

-Ja.. um.. można wejść? - przezorny zawsze ubezpieczony, mawiają..

-Jeszcze pytasz? Jedynie poprawisz kilka rzeczy, właź. - machnął ręką doktor. Nie sprawdza, czy mam plakietki, o nic nie zapytał. Ok.. to on nie wie..
Skinęłam głową, chwyciłam za wózek.. który swoją drogą skąd się tu znalazł? Jakoś wcześniej nie zauważyłam.. albo przejmowanie się zagrało główną rolę..
Powstrzymywałam się od "Harry! Obudź się, zaraz zabiorę cię do domu, będzie wszystko dobrze, będziesz pamiętał.."
Poprawiając kołdrę musiałam często mrugać. Wytłumaczenie? Ja wcale nie płacze, mam alergię na.. sama nie wiem, na coś na pewno!

-O.. Ol.. Oliwia już tutaj jest. Tom, dziękuje za wprowadzenie uczennicy. - trochę "przy kości" szatynka weszła przez drzwi. Obróciłam się w ich kierunku.

-Jak długo trwa taka śpiączka? - zapytałam cicho siadając na krzesełku.

-Zależy od człowieka.. jednak zważając na substancje występujące w organizmie chłopaka.. dodatkowo utrata pamięci..

Nie musiała kończyć. Te słowa oznaczały, że Harry'ego nie odzyskamy w najbliższym czasie.

-Żałujesz? – Niall spytał, gdy wyszłam przed budynek. Pokręciłam głową na nie.
Byłam smutna, rozdrażniona, a przede wszystkim zmęczona.
„Zabierzcie mnie do domu, chcę ukryć się przed światem” –Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Życie sprowadza specjalnie jakieś trudności, żeby nas sprawdzić czy się poddamy. Chodź, podwiozę cię, reporterzy już czyhają na nowe plotki. – objął mnie ramieniem.

 -Za dużo czasu spędzasz z Liamem. – odezwałam się po dłuższej chwili.

 -Co? – cicho się zaśmiał.

 -Ta twoja „mądrość”. Li zazwyczaj prawił podobne kazania, kiedy.. – nie dokończyłam, czując nawrót wspomnień.
Payne na samym początku był przeciwny ku mojej osobie. „Imprezowiczka sprowadzająca na siebie kłopoty”. Z góry osądził, że zmienię Stylesa, wpłynę na niego negatywnie, co miałoby zaszkodzić w karierze.
Pomylił się. Tak samo jak inni.
Nie ocenia się książki po okładce.”

---------------------------------------------------
Witam was w kolejnym rozdziale! Co będzie dalej? Jak potoczą się losy Tiny i Harry'ego?
Prawdę mówiąc nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Miałam już wstawić wczoraj, jednak coś poprawiałam, zmieniałam.. jest jaki jest, oto efekt końcowy.
Błędy stylistyczne - staram się jak mogę, aby było ich jak najmniej.
Ciągle was zachęcam do pisania komentarzy i.. nadal nic. No trudno, przecież nie będę wymuszać tego, prawda? Nie należę do tych autorek, które nagle stawiają warunek np. "5 komentarzy = kolejny rozdział". Ma to swoje wady i zalety, lecz ja wstawiam kiedy mam napisany, a piszę to opowiadanie dla was oraz dla samej siebie, żeby się sprawdzić z kolejną historią.
Co myślicie o teledysku do "Perfect"? Brak mi słów.. zacytuję Liama z "Best song ever", po prostu "PER-FECT".
Termin kolejnego rozdziału wciąż w tym samym miejscu (dla korzystających z wersji mobilnej, radziłabym wtedy na moment wypróbować wersję na komputerze ;) )
Do następnego!

1 komentarz: