29 listopada 2015

20 - pomyłka.

Rozdział 20.

-Joy, ile razy ci mówiłam, ze wpadnę do rzeki! - pisnęłam urażona, stojąc po kolana w wodzie. Miałyśmy tylko przejść na drugą stronę po kładce, na skróty, niestety.. zakończyło się upadkiem.

-Ale w końcu się umyłaś! - zabawny komentarz! Szkoda, że tylko blondynka się śmieje.

-Pomóż mi wyjść! – krzyknęłam, zakładając ręce na biodrach. Sama nie dam rady.
Jednak mając jakieś powiązanie z „innym światem” nie zawsze człowiek myśli, że ktoś może go śledzić.

Błysk flesza.

Jakiego tytułu mam się jutro spodziewać? "Dziewczyna Harry'ego próbowała popełnić samobójstwo! W ostatniej chwili jej przyjaciółka przekonała ją, że warto żyć!"
Możliwe, że nawet za niedługo sensacja dotrze tam gdzie nie powinna.
Podała mi dłoń, ciągle się śmiejąc. Zabawne, jednak ona nie jest „pod ostrzałem”. Zaczęłyśmy biec, widząc czarne auta..
Nigdzie nie ma schronienia, nigdzie..

Powrót do domu wiązał się w wielkim szokiem. Po pierwsze –samo dotarcie zajęło nam prawie dwie godziny z powodu korków w mieście. Wszyscy wracają z pracy, całkiem normalne. Po drugie - rodzice przywitali mnie tak ciepło, że po szybkim przebraniu, musiałam w podskokach pędzić do szpitala. Nie skumałam od razu o co chodzi. Cóż.. miny mijanych ludzi mówiły za siebie. Już wiedzą.
Na przystanku weszłam w aplikacje twittera. Wibracje przy włączonym internecie.. nie mogłam komórki dłużej ignorować. Przesunęłam palcem po ekranie. Cholera.. tak jak przypuszczałam.

@1DNews kolejna drama? czyżby media wciskają nam kolejny kit?
@najaaal @tinaax mogłaś się utopić, jak tam skoczyłaś -_-
@hahahahazza biedaczka, desperatka!
@jololajna a ja nie wierze w to. Zbyt płytka woda! Nie znacie Londynu? Ludzie, ogar!
@miloł @1DNews ej, zdjęcia wyglądają dość realistycznie.
@1DNews @miloł tylko.. dlaczego jej koleżanka ma trzy ręce? Nie zauważalne na pierwszy rzut oka, ale jeżeli przybliżyć dobrze, to dłoń pojawia się x3, więc perfidny Photoshop!
@lovejacob panna nie wytrzymuje złego stanu swojego chłopaka? Co za idioci >.<i tak dalej..
Pokręciłam głową. Byłam w telewizji, większość jest na mnie wkurzona. Wow, zła sława przyszła w najmniej oczekiwanym momencie.
Żeby jeszcze bardziej się zestresować, prawie zostałam stratowana na schodach do szpitala. Ah ta uwaga innych.
Więc trwa akcja „ignorujmy szatynkę, niedoszłą samobójczynię! No i co, że to nieprawda, kasa w redakcjach musi się zgadzać!” . Wizyta u Harry’ego.. kolejne krzyki? Nie wiem czego się spodziewać.



Delikatnie zapukałam w drzwi. Wdech, wydech, nic takiego się nie wydarzy. Czy poduszka po drugiej stronie sali oraz mocno zaciśnięte ręce znaczą o spokoju?

-Żyjesz? Wspaniałe wieści! - tak, wyczułam ten sarkazm na swój widok, aż zabolało. Pełnej wersji także nie wysłucha?

-A miałabym nie? - usiąść na krzesełku obok łóżka? Jednak postoje, nie dam się na pożarcie.

-Widziałem cię w telewizji. Aż tak głupi nie jestem, żeby nie zrozumieć co takiego wyprawiałaś nad wodą! Kończyć z życiem? Tina! - mogłabym stwierdzić, ze kompletnie nie wiem co się dzieje, lecz.. łzy stanęły mu w oczach, naprawdę wierzył w to co zobaczył.
Niepewnie usiadłam przy nim. Ciągle patrzył w stronę okna, ignorując fakt obecności. Po chwili się poruszył. Patrząc w dół, chwycił mą prawą rękę.

-Bałem się, że cię stracę.. - wymamrotał. Nawet on poddał się manipulacji.
Może w głębi serca nie tracimy nadziei.

-Nie stracisz, serio. Chyba, że wpadnięcie do rzeczki, sięgającej do kolan się liczy jako słynny skok.. - drgnął. Nie spodziewał się czy jak?

-Jaka rzeczka?

-Ta niedaleko.. raz gdy uciekaliśmy od twoich fanek, biegliśmy na obrzeżach miasta.. tam zostawiłam buta.. pamiętasz? - zamyślił się. Halo, Haroldzie myślimy! Takiego wydarzenia nie da się zapomnieć. Co innego.. brawa dla mnie, przecież on miał problemy..

-Kiedy miałaś czerwone włosy? - uradowana odpowiedzią skinęłam głową. Pamięć powraca..

-Dokładnie. Właśnie..
Nie dokończyłam. Pielęgniarka weszła i od razu kazała opuścić pomieszczenie.
Cóż, wyszło jak miało być.
Mnóstwo ludzi wierzy w medialną papkę. Dowodem jest naskoczenie Zayna, gdy znalazłam się na korytarzu. Po raz pierwszy.. wydarł się? Niemiło słuchało się co mówił, lecz musiałam cierpliwie poczekać aż skończy się "ochrzan".
„-Dobrze wiesz w jakim stanie Harry się znajduje! Czy ty do końca postradałaś zmysły?! Powinnaś siedzieć w domu i czekać na jego powrót, bo twoje wyjścia przynoszą same szkody!
Brunet kopnął krzesło stojące przed nim ze złości, następnie kucnął, ukrył twarz w dłoniach.
...
"Dawno się nie odzywałam do ciebie. Jak idzie pisanie utworów na płytę? Widziałeś najnowszego newsa w TV? Londyn aż huczy od plotek" napisałam smsa do Ross'a. Posłuchałam się innych, dlatego godzinę później leżałam na łóżku w swoim pokoju. Przeglądałam na laptopie jakie kierunku są na uczelniach, przecież do końca życia nie będę mieszkała z rodzicami lub na utrzymaniu Loczka.
Może coś z wychowaniem fizycznym? Zawsze lubiłam te lekcje, dodatkowo interesuje sportem...


     Ogród. Wszędzie zielono, mnóstwo kwiatów oraz innych roślin. Ucieszona biegnę przed siebie nie zważając na nic. Szczęście wypełnia mnie całą, nie mogę powstrzymać śmiechu.
Rozwiane włosy.. nagle.. zrywa się mocniejszy wiatr. Zaskoczona uparcie brnę do przodu, mimo oporu powietrza. Docierając na miejsce chce uciec, zapomnieć, wymazać obraz jaki ujrzałam.
On z inną. Tacy radośni. Spuszczam głowę, wycofuje się.


 Kolejnego dnia nie mam humoru. Zwykły sen potrafi zasmucić człowieka.

----------------------------------------------------------
Kto nie dodawał rozdziału przez półtora tygodnia? Ja! I bardzo was za to przepraszam, ale od wtorku do piątku miałam próbne matury, więc w te dni wolnego czasu.. praktycznie nie posiadałam. Generalnie myślałam, że napiszę dużo wcześniej ten rozdział i nie bedzie problemu.. jednak "przeliczyłam się" co do weny. Dopiero w piątek coś mnie natchnęło, więc.. mamy oto efekt. Nie do końca mi się podoba, lecz coś musi być.
Za tą moją nieobecność, w tym tygodniu pojawią się aż dwa rozdziały! Dwudziesty pierwszy w środę, a dwudziesty drugi przynajmniej do następnej niedzieli :)
Komentujcie, wyrażajcie swoją opinię, to bardzo motywuje :D
Do następnego!

18 listopada 2015

19 - I am going nohere.

Rozdział 19.
Co się może dziać w głowie osoby, która ma problemy z pamięcią? Wiele rzeczy.

Nie wierzyłem w jasne wyjście z tego. Los rozdawał karty, a ja najwyraźniej przegrywałem. Kim jestem? Jak się nazywam? Dlaczego ta szatynka nie jest przy mnie? Dlaczego jedziemy? Dokąd? Pustka w głowie? Od czego tak jest? Czemu mi nie pomagacie? Muszę brać te leki? A jak zasnę i się nie obudzę? Mam rodzinę? Czy za mną tęsknią? Z jakiego powodu mnie przypinacie pod te maszyny?
Nie mogę się poruszyć! Zabierzcie to!

Codziennie muszę walczyć z pytaniami. Niby odpowiedzi są zapisane na kartce, wiec powinienem nie mieć problemów z rozwiązaniem, jednak nie ufam słowom. Jakby napisali kłamstwa, w które miałbym uwierzyć..

Promienie słoneczne od dłuższego czasu nie dawały mi spać. Przewracałem się z boku na bok, próbując znaleźć wygodną pozycję. Kable wcale nie pomagały. Pomyśleć można, ze rok tkwię w tym stanie. No nie do końca, ale.. straciłem rachubę czasu. Odkąd „obrazy w głowie” zaczęły się zacierać, nie rozróżniałem pewnych faktów. Ale ona.. była wizyta. Na jej widok zapragnąłem wyskoczyć z łóżka, kazać jej zabrać siebie stąd jak najdalej, ponieważ była jedyną twarzą jaką rozpoznawałem. W dodatku sny.. w tych lepszych byliśmy szczęśliwi. Radość przepełniała każdy zakamarek. Lecz gorsze.. zabierali ją. Pojawiała się postać chłopaka, porywając ukochaną za każdym razem.
Drzwi się uchyliły, weszła młoda dziewczyna, nie Moja.

-Śniadanie - cicho powiedziała, stawiając tacę na etażerce. Chwilę później opuściła pomieszczenie.

-Jak ja mam to zjeść? - kanapki wydawały się duże, jedzenie.. dłużyło się. Potrafiłem jednego kęsa przeżuwać przez pięć minut.
Samotność.. to jest takie uczucie, kiedy człowiek przebywa sam, a przy tobie nie ma nikogo.
Jak wcześniej wyglądało moje życie? Od tego dostałem nagrania, ba, nawet film nakręcony podczas trasy koncertowej! Opowiadałem o tylu rzeczach.. o rodzinie, jak bardzo fani byli ważni.. „wiem, że chłopcy mnie kochają, chociaż się nie znamy”
Jakim cudem czułem się swobodnie na scenie? Skąd się brała energia, że „latałem jak szalony” podczas piosenek? Jakim cudem nie „zaliczyłem” poważniejszej wywrotki, kiedy oblewaliśmy się nawzajem wodą? Co takiego dziewczyny miały na myśli, pisząc na plakatach „Larry”? Czy Liam zawsze tak szybko mówi? Czy naprawdę słyszę swój głos?

„-A oto i on, Harry Styles, jeden z pięciu członków boysbandu One Direction. Jak go Directioners opisują? Przystojny, zabawny troskliwy, do czasu. Zmienił się i możemy to potwierdzić na.." lekko zdenerwowany przypadkiem kliknąłem inny przycisk, zmieniający na.. film?
Właśnie jechaliśmy na stadion. Niall wspominał pierwsze przejście na lotnisku, gdzie prawie zostaliśmy stratowani. Wow, słuchałem i nie dowierzałem.
„-Przestraszeni schowaliśmy się do budki telefonicznej, czekaliśmy aż ochrona przyjedzie, żeby zabrać nas w bezpieczne miejsce. Czyste szaleństwo” entuzjazmowałem się.

-Znowu to oglądasz? - Przyjaciel. Przyszedł. Jakie to było uczucie czuć, że masz w kimś wsparcie. Nie potrafiłem go ignorować.
L.. jest jak brat.

-Ta, pielęgniarki postanowiły włączyć telewizor, żeby urozmaicić pobyt.. jakiś film z.. naszej.. - westchnąłem.

-O! This is us! – wyszczerzył się i usiadł gdzieś niedaleko. -Raczej nie zadbały o ciebie jak powinny. Nie słuchaj tego w telewizji.. o tym nie mówię – wskazał na ekran. –Programy typu jakieś wywiady o gwiazdkach, „najnowsze newsy”. Nie mają o czym mówić, więc drążą w tym samym temacie, tez coś.. - założył ręce na piersi, po czym.. usłyszałem huk. Nieźle.. z trudem przekręciłem się na prawy bok, aby zobaczyć co się stało. Szatyn leżał na podłodze, do tego się śmiał z zaistniałej sytuacji. Humor również mi się udzielił, ponieważ zaraz sam prawie płakałem ze śmiechu.

-Hej, nie jesteś zamyślony! - wykrzyknął po chwili. Racja, nie "odleciałem w chmury", mam.. ubaw?

-Większego pokraki nie widziałem - wyszczerzyłem się.

-Nie moja wina, ze te krzesełka są takie niestabilne. - wywrócił oczami.

...

-Nigdzie nie mogłem znaleźć tych…
Przerywamy program, nadając ważną wiadomość. Dziewczyna członka One Direction, Tina została przyłapana na tym, jak próbowała popełnić samobójstwo. Niestety nie udało się nam dotrzeć do świadków, lecz jak wynika z relacji naszego wysłannika, pracownica kawiarni powstrzymała ją przed przerażającym czynem! Jaki miała powód, aby utracić własne życie? Czy to z winy Harry'ego? Nie pogodziła się z jego stanem? Więcej informacji już niedługo."
Nie potrafiłem się poruszyć. Ona chciała.. nic z tego nie rozumiałem. Ostatnio była u mnie, nic nie mówiła, że..
Zacisnąłem mocno pięści.
-Chcę ją zobaczyć! Teraz! - krzyknąłem z całej siły.

-------------------------------------------------------------
Dzisiaj rozdział z perspektywy Harry'ego, a także jeżeli chodzi o długość jest trochę krótszy. Próbowałam coś więcej napisać, ale postanowiłam zostawić jak jest, ponieważ uważam, że jest ok.
Teraz mam do was sprawę.. nie wiem czy po prostu większość nie dociera do samego końca, jednak.. zauważyłam pewne zjawisko.
  Wyświetleń z dnia na dzień przybywa, czasami zdarza się 100 na jeden dzień(!) z czego bardzo się cieszę, lecz nie w tym problem. Nie chcę nikogo zmuszać, ale.. czy tak trudno napisać zwykły komentarz? Już wiele razy o tym wspominałam, że wystarczy nawet zwykłe "super!", naprawdę. Wyraźcie swoją opinię, no.. nie wiem co jeszcze zrobić, żeby was zachęcić do komentowania. Macie jakieś pytania? Z chęcią odpowiem :D
Wyświetlenia są też ważne, lecz jak zauważyłam.. opowiadanie ma już 19 rozdziałów.. a komentarzy.. 3.
Nie macie ochoty? Trudno, ja spokojnie dokończę historię, nie ma problemu.
Kończę swoją "dyskusję", powoli zabieram sie za pisanie kolejnego rozdziału.
Do następnego!

10 listopada 2015

18 - my nic nie wiemy.

Rozdział 18.

(Perspektywa innej osoby.)
"Świat.. zdaje się krążyć wokół osoby Harry'ego Stylesa. Od wielu miesięcy media huczą plotkami na temat młodego piosenkarza. Co się wydarzyło od ostatniego koncertu z jego udziałem?
Jak większość z nas pamięta – chłopcy wykonywali szósty utwór, czyli „Story of my life”. W refrenie, po drugiej zwrotce on złapał się za głowę, nie był w stanie dalej śpiewać. W międzyczasie ktoś ze sztabu zabrał go na backstage. Nie zapomnimy łez na jego twarzy. Jeszcze nigdy nie doszło do takiego wydarzenia. Pojawiały się różne „legendy”. „Przyjmuje jakieś leki! Jest uzależniony! Dlatego tak się stało!”. Na szczęście prawdziwe fanki nie dały się omamić „doniesieniom” plotkarskich portali. Jednak.. jak długo wytrzymamy?
Podstawowe pytanie jakie zadają sobie Directionerki: dlaczego nie mówią nam prawdy? Nie jesteśmy na tyle ślepe, żeby nie zauważyć zmian w zespole.
Pół roku. Tyle czasu minęło od tak zwanego incydentu. Może więcej?
Dziewczyna Loczka już pomogła na ile jej pozwolili. Proszę was! Kto nie jest w dzisiejszych czasach kontrolowany przez zarząd? Nawet rodziny mają określone warunki, aby przypadkowo nie powiedzieć czegoś do prasy, albo nic im się nie mówi.
Wracając.
Przypadkowo byłam świadkiem, kiedy zdesperowana, próbowała się dostać do hotelu, w którym on zatrzymał się z Blondi. Później? Wynieśli szatyna na noszach. Tina.. wybiegła za nimi roztrzęsiona i z perspektywy kogoś obcego.. tych emocji nie udawała, jak większość myśli. "Bo Lou kiedyś powiedział, ze jest z Hazzą dla kasy", chyba nieliczne zauważyły lekko czerwone oczy, głupi śmieszek. Przecież o Tomlinsonie nie jest mowa! Jeżeli wierzycie mu, gdy był pijany, to.. aż szkoda gadać.
Co wiemy o miłości Harry'ego? Mało, bardzo mało patrząc na ostatnie jego partnerki. Być możliwe, ze względu na nasze reakcje, nie ujawniała zbyt wiele o sobie, przecież.. nie potrafimy uszanować czyjejś prywatności. Wiele z nas szperało w przeszłości szatynki, aby wiedzieć cokolwiek. Uwielbiała imprezy, miłośniczka gier. Nic więcej.
Chciałabym zaznaczyć, że ten rok jest dla nas najtrudniejszy, szefostwo boysbandu wystawia nas na jakąś dziwną próbę, próbując rozdzielić..
Pamiętacie zamieszanie z ciążą Briany? Blondynka na samym końcu przyznała, ze ojcem dziecka nie jest Louis, a sama potrzebowała pieniędzy..
Kontynuując.. najmłodszy członek zespołu nie powrócił na trasę. Występowali w czwórkę, aż do.. przedwczoraj, gdy oznajmili o przerwie.
Bolesne. Możecie być niezadowolone, że nie dokończą pisania utworów na nową płytę. Lecz.. uszanujmy ich decyzję.
Rozwiązanie.. przyjdzie z czasem. Sama jestem tego pewna."
- zakończyłam wpis na bloga 1D Updates. Codziennie "spadają na nas" setki pytań, typu: co dalej z Harrym? Co o tym sądzi jego rodzina?
Niestety, wiemy tylko to co pojawi się w sieci. Reagujemy prawie natychmiastowo.
Odpowiadanie na te niezręczne też wchodzi w rachubę. Zawołałam Agathę. Nie jestem dobra w pisaniu długich tekstów, więc eliminowanie drobnych błędów należy do niej.
Przytuliłyśmy się na powitanie, a brunetka zajęła moje miejsce przy komputerze.

-Są jakieś "newsy" z dzisiaj? - zapytała, stukając w klawiaturę.
Momentalnie zamyśliłam się. Przeglądałam wiadomości z mediów..

-Oprócz zdjęć chłopaków, wychodzących ze szpitala.. cisza. – chwyciłam kubek z chłodną już herbatą.

-Mogę się założyć, że tam przetrzymują.. Widziałaś to?! - wrzasnęła, pokazując coś na ekranie. Momentalnie wyciągnęłam swój smartfon. -Aline, piszą o nim! Znowu „zaleje nas fala!” – odrzekła wyraźnie zawiedziona. W tym fandomie najlepiej nie spać, zawsze coś się dzieje.

"Harry Styles zostanie przetransportowany do prywatnej placówki. Jak się udało nam ustalić, stan wokalisty pogorszył się, a ze względu na bezpieczeństwo zmiana miejsca ma pomóc w powrocie do zdrowia. Rzecznik One Direction: lekarze starają się co w ich mocy, jednak organizm jest słabszy niż przypuszczaliśmy. Prosimy zachować spokój. Kolejne informacje w najbliższym czasie."
Szeroko otwarta buzia.. całkiem normalna reakcja na taką wiadomość. Usiadłam oniemiała na krześle obok koleżanki. Jak przekazać w "najspokojniejszy sposób", żeby nie wybuchła panika?

-Sprawdź twittera Tiny, może nam się poszczęści i napisała coś - mruknęła pod nosem. Niedawno tłumaczyłyśmy jedną sprawę, teraz doszła kolejna.
Twitter.. miała rację. Parę tweetów, świadczących że również widziała akcje w telewizji.

"Bywają gorsze rzeczy, nie martwcie się!"
"Zrozumiałam jedno: nie da się was uspokoić."
"Zróbcie to nie dla mnie, lecz dla Harry'ego. Chociaż raz zachowujcie się poważnie."
"Chłopak nie umrze, nic na to nie wskazuje!"
"Po co wam się tłumacze, dalej życie w niewiedzy."


Jedno jest pewne. Wkurzyła się, nie wszyscy chcą słuchać, zawsze komuś nie będzie pasować dana sytuacja.
Usiadłam przed laptopem, zaczęłam opisywać po kolei. Czeka mnie dłuuga noc.

-Jak się za to zabieramy?
-Nie mam zielonego pojęcia - odpowiedziałam. -Już pytania napływają.. trzeba się brać za kolejnego twitlongera.

-------------------------------------------------------------------
Dzisiaj mamy przedstawioną sytuację z.. perspektywy innej osoby. Potrzebowałam jakiejś małej zmiany na jeden rozdział, dlatego dzisiaj "patrzymy oczami" dziewczyny, która zajmuje się jednym z Updates'ów. Naprawdę podziwiam je za to co dla nas robią. Co chwila jakieś zdjęcia, informacje.. wow.
Co o tym myślicie? O rozdziale, ogólnie.. chciałabym poznać waszą opinię, naprawdę, nie gryzę :D
Do następnego :)

4 listopada 2015

17 - wyniki.

Rozdział 17

"To nie był Harry, to..

-Nie z taką wersją chciałaś się spotkać? Nie budź się, błagam. Potrzebuje pomocy, wierz mi.. wysysane wspomnienia, są jak igły wbijane w ciało. – kopia chłopaka powoli wstała i usiadła niedaleko mnie. –Wiesz, że jesteś jedyną osobą, która nie straciła nadziei? Liam, Niall.. oni sobie poradzą. Zayn ma inne zajęcia.. za to Louis.. – spuścił głowę, mocno zacisnął pięści. –dokładnie czułem jak kawałek duszy gdzieś uciekał.. mój przyjaciel.. Tina.. zostałaś. – próbował dotknąć mą dłoń, jednak jego przeniknęła. Smagnięcie wietrzykiem..
-Dlaczego mam wrażenie, jakby to co mówisz było prawdą a nie snem? – zapytałam. Auć! Promienie słońca.. coraz mniej czasu.
-Musisz uciekać.. uznasz co dla ciebie najważniejsze. W marzeniach ukazują się nasze pragnienia..


 
Nie miałam zielonego pojęcia jak rozumieć ten sen. Z jednej strony.. gdyby on powiedział naprawdę.. wow.
Leżałam na łóżku przez dłuższy czas, aż do zadzwonienia budzika. Był tam, tuż obok.. usłyszałam.. dźwięk sms’a.. ktoś jest rannym ptaszkiem. Niechętnie wstałam i wzięłam z szafki telefon. „Aaaa! Razi! Światło! Moje oczy!” czyli normalna reakcja, gdy masz w pełni ustawioną jasność w komórce. Masakra jakaś.
"Mam nadzieje, że nie śpisz. O 8:00 widzimy się w szpitalu :)” Świetnie Liam, dałeś mi przynajmniej godzinę na ogarnięcie się. Że też o tym zapomniałam.
Toaleta, bieg w pidżamie na dół po rogalika, jogurt i waniliowe mleko.. jestem z powrotem w swoim pokoju.
Codzienność? Rodzice od samego rana w pracy. W porannych godzinach się nie widujemy, za to na obiedzie spotykamy się w pełnym komplecie.
Jasnożółta koszulka z długim rękawem, białe rurki, do tego trampki.. jak na zaspaną osobę, całkiem dobrze dobrałam ubrania. Niech tylko „czerwona przyjaciółka” nie uszykuje niezapowiedzianych odwiedzin, nie będę zadowolona.

 …

Pod domem zaparkowało czarne auto. Oho, przyjechał.
Najwyraźniej też nie zamierzał wychodzić na zewnątrz. Wzięłam mały, jasnobrązowy plecak. Po upewnieniu się, że wszystko powyłączałam, zamknęłam na klucz drzwi wejściowe i skierowałam się do szatyna.

 -Obudził się.. sam.. lekarze nie mogli uwierzyć.. -  Louis westchnął jakby rozmarzony. Wczesna godzina.. pewnie grono niewyspanych na sto procent się powiększy. Chyba był pod wielkim wrażeniem. Opowiadał z taką fascynacją.. niestety nie było mi dane dalej słuchać. Oparłam głowę na pasie.. zasnęłam.
Szpital nie jest przyjazny, szczególnie kiedy jeszcze nie do końca kontaktujesz z rzeczywistością. Za pielęgniarką szliśmy w ciszy. Jak można tu pracować.. ta biel aż bije po oczach. A inni ludzie? Różnorakie przypadki, wiele zachowań.. nawet nie wiedziałabym co powiedzieć w pewnych sytuacjach.

-Główny doktor poprosił, aby nie drażnić pacjenta, dlatego proponowałabym wchodzić do niego pojedynczo. – zatrzymała się przed drzwiami z numerem 568.

-Kto pierwszy? – zapytał Liam, przy okazji ziewnął. Och, kto by nie marzył o powrocie do krainy snów..

-Dajmy szansę Tinie. – Niall, ja nie mam pierwszeństwa, czy ty się dobrze czujesz? Majaczysz?
Prawdę mówiąc bałam się bezpośredniego kontaktu. –W końcu gdyby nie jej pomysł ze śledzeniem karetki, nie wiedzielibyśmy co z nim jest. – uśmiechnął się. Wcale nie żartuje.. ok. Emocjonalnie się rozpadnę, wchodząc do sali.
Kilka głębokich wdechów..
Jeszcze raz zadałam pytanie czy nie chciałby któryś z nich odwiedzić przyjaciela przede mną. Upierali się przy swoim, nie mogłam zmienić decyzji, tylko pociągnęłam za klamkę.

 Pomieszczenie okazało dość małe. Żółte ściany, maszyny odpowiedzialne za funkcje życiowe. Ciekawe jak zasypia przy takim ciągłym pikaniu.
Wreszcie się odważyłam spojrzeć prosto na niego. Leżał w łóżku, położony po lewej stronie pokoju, w kierunku okna. Jak wywołać szybciej depresję? Deszczowe chmury..
Zamykając drzwi, przestraszył się. Patrzał.. jakby zobaczył ducha. Ruszyć się, czy stać jak debilka oczekując "na zbawienie"?
Powolne kroki, mały stołek.. jedna przeszkoda pokonana.
Przyjrzałam się mu uważniej. Włosy miał związane w niskiego kucyka, na rękach były poprzyczepiane kabelki, a także na piersi, gdzie wychodziły spot szpitalnej koszuli. Gdyby nie napuchnięte usta, podbite lewe oko..

-Kim jesteś? - rozległ się jego głos. Nie powiem, zabolało. Byłam przygotowana na „nierozpoznanie”.

-Em.. jestem Tina.

-Tina.. – powtórzył moje imię, następnie zamknął oczy. Jakby próbował sobie coś przypomnieć w pamięci.

-Tak, jak się czujesz? – palnęłam bez sensu. Zasługuję na mentalnego „face palm’a”.

-Źle? Gorzej? Przede wszystkim.. nic nie pamiętam. Powiedzieli kim jestem, ile mam lat.. nie wierzę im.. z jakiś powodów. Pokazują mi zdjęcia, a sam siebie nie rozpoznaję. Lecz, gdy przyszłaś.. – zawahał się. -Twoja twarz.. jest znajoma.. powiedz, dlaczego zjawiasz się w moich snach? -  ożywił się, złapał wolną dłoń. -Jesteśmy tacy szczęśliwi, nie chcę się z tobą rozstawać, czy to dziwne? Lekarze nie potrafią mnie uspokoić, ponieważ wiele razy krzyczałem twoje imię, dopóki.. choroba.. powiedz że ta chwila.. należy do prawdziwych, błagam- nie widziałam go w takim stanie. Wpadł w trans, uścisk się wzmacniał, więc chwilę później musiałam przerwać monolog.

-Nie śnisz. Siedzę obok ciebie, ponieważ coś obiecałam tobie już na samym początku występowania amnezji.. - spojrzałam w jego zielone oczy. Nadzieja? Szczęście? Ta wizyta..

-Co takiego? Jaka obietnica? – wyszeptał.

-Że się nie poddam – spuściłam głowę w dół. –Nadal się będę tego trzymać.

-Dobrze.. uczucie na twój widok.. tobie mogę zaufać. Gdzieś głęboko.. nie pamiętam innych.. ciebie.. czy..
Bez uprzedzenia przytulił mnie. Mimo tych całych kabelków, które ograniczały jego ruchy, nie zdał sobie trudu..
Chciałam trwać w uścisku.. na zawsze.
Znalazłam właściwą osobę, niech los nas nie rozdziela..

...
*wspomnienie*
-Pomyślałem, że.. jak zakończy się trasa.. zamieszkasz ze mną?
-Nie wiem czy jestem na to gotowa..
-Co się stało? Nie wyglądasz najlepiej..
-Jak mam wyglądać super ekstra, skoro podczas twojego występu nawiedza mnie mój były?! - krzyknęłam. Jeden moment, kiedy już nie kontrolowałam emocji.
Siedzisz bezpiecznie za kulisami, gdy nagle znikąd pędzi osoba, którą najchętniej byś wypędziła jak najdalej ze swojego życia.
-Jakim cudem..

-Nie macie dobrej ochrony.

...

-Nie zostawisz mnie, prawda? - zapytał, gdy siedzieliśmy w sali w piątkę. Początkowo nie zwracał uwagi na kolegów, jednak Louisowi wymsknęło się parę słów za dużo..

-Nie opuścimy cię, oto nie musisz się martwić. – Niall się uśmiechał do niego, jednak szatyn nie odwzajemniał spojrzenia. Bo przecież patrzenie w sufit jest takie ciekawe..

-Nie liczę na postępy..


-Zayn! - Liam „pacnął” bruneta w głowę. Nie możemy myśleć negatywnie..

-------------------------------------------------------------
Mimo, że nie czuję się najlepiej, wstawiłam wam rozdział. Jest niesprawdzony, dlatego za wszelkie błędy/powtórzenia przepraszam.