29 listopada 2015

20 - pomyłka.

Rozdział 20.

-Joy, ile razy ci mówiłam, ze wpadnę do rzeki! - pisnęłam urażona, stojąc po kolana w wodzie. Miałyśmy tylko przejść na drugą stronę po kładce, na skróty, niestety.. zakończyło się upadkiem.

-Ale w końcu się umyłaś! - zabawny komentarz! Szkoda, że tylko blondynka się śmieje.

-Pomóż mi wyjść! – krzyknęłam, zakładając ręce na biodrach. Sama nie dam rady.
Jednak mając jakieś powiązanie z „innym światem” nie zawsze człowiek myśli, że ktoś może go śledzić.

Błysk flesza.

Jakiego tytułu mam się jutro spodziewać? "Dziewczyna Harry'ego próbowała popełnić samobójstwo! W ostatniej chwili jej przyjaciółka przekonała ją, że warto żyć!"
Możliwe, że nawet za niedługo sensacja dotrze tam gdzie nie powinna.
Podała mi dłoń, ciągle się śmiejąc. Zabawne, jednak ona nie jest „pod ostrzałem”. Zaczęłyśmy biec, widząc czarne auta..
Nigdzie nie ma schronienia, nigdzie..

Powrót do domu wiązał się w wielkim szokiem. Po pierwsze –samo dotarcie zajęło nam prawie dwie godziny z powodu korków w mieście. Wszyscy wracają z pracy, całkiem normalne. Po drugie - rodzice przywitali mnie tak ciepło, że po szybkim przebraniu, musiałam w podskokach pędzić do szpitala. Nie skumałam od razu o co chodzi. Cóż.. miny mijanych ludzi mówiły za siebie. Już wiedzą.
Na przystanku weszłam w aplikacje twittera. Wibracje przy włączonym internecie.. nie mogłam komórki dłużej ignorować. Przesunęłam palcem po ekranie. Cholera.. tak jak przypuszczałam.

@1DNews kolejna drama? czyżby media wciskają nam kolejny kit?
@najaaal @tinaax mogłaś się utopić, jak tam skoczyłaś -_-
@hahahahazza biedaczka, desperatka!
@jololajna a ja nie wierze w to. Zbyt płytka woda! Nie znacie Londynu? Ludzie, ogar!
@miloł @1DNews ej, zdjęcia wyglądają dość realistycznie.
@1DNews @miloł tylko.. dlaczego jej koleżanka ma trzy ręce? Nie zauważalne na pierwszy rzut oka, ale jeżeli przybliżyć dobrze, to dłoń pojawia się x3, więc perfidny Photoshop!
@lovejacob panna nie wytrzymuje złego stanu swojego chłopaka? Co za idioci >.<i tak dalej..
Pokręciłam głową. Byłam w telewizji, większość jest na mnie wkurzona. Wow, zła sława przyszła w najmniej oczekiwanym momencie.
Żeby jeszcze bardziej się zestresować, prawie zostałam stratowana na schodach do szpitala. Ah ta uwaga innych.
Więc trwa akcja „ignorujmy szatynkę, niedoszłą samobójczynię! No i co, że to nieprawda, kasa w redakcjach musi się zgadzać!” . Wizyta u Harry’ego.. kolejne krzyki? Nie wiem czego się spodziewać.



Delikatnie zapukałam w drzwi. Wdech, wydech, nic takiego się nie wydarzy. Czy poduszka po drugiej stronie sali oraz mocno zaciśnięte ręce znaczą o spokoju?

-Żyjesz? Wspaniałe wieści! - tak, wyczułam ten sarkazm na swój widok, aż zabolało. Pełnej wersji także nie wysłucha?

-A miałabym nie? - usiąść na krzesełku obok łóżka? Jednak postoje, nie dam się na pożarcie.

-Widziałem cię w telewizji. Aż tak głupi nie jestem, żeby nie zrozumieć co takiego wyprawiałaś nad wodą! Kończyć z życiem? Tina! - mogłabym stwierdzić, ze kompletnie nie wiem co się dzieje, lecz.. łzy stanęły mu w oczach, naprawdę wierzył w to co zobaczył.
Niepewnie usiadłam przy nim. Ciągle patrzył w stronę okna, ignorując fakt obecności. Po chwili się poruszył. Patrząc w dół, chwycił mą prawą rękę.

-Bałem się, że cię stracę.. - wymamrotał. Nawet on poddał się manipulacji.
Może w głębi serca nie tracimy nadziei.

-Nie stracisz, serio. Chyba, że wpadnięcie do rzeczki, sięgającej do kolan się liczy jako słynny skok.. - drgnął. Nie spodziewał się czy jak?

-Jaka rzeczka?

-Ta niedaleko.. raz gdy uciekaliśmy od twoich fanek, biegliśmy na obrzeżach miasta.. tam zostawiłam buta.. pamiętasz? - zamyślił się. Halo, Haroldzie myślimy! Takiego wydarzenia nie da się zapomnieć. Co innego.. brawa dla mnie, przecież on miał problemy..

-Kiedy miałaś czerwone włosy? - uradowana odpowiedzią skinęłam głową. Pamięć powraca..

-Dokładnie. Właśnie..
Nie dokończyłam. Pielęgniarka weszła i od razu kazała opuścić pomieszczenie.
Cóż, wyszło jak miało być.
Mnóstwo ludzi wierzy w medialną papkę. Dowodem jest naskoczenie Zayna, gdy znalazłam się na korytarzu. Po raz pierwszy.. wydarł się? Niemiło słuchało się co mówił, lecz musiałam cierpliwie poczekać aż skończy się "ochrzan".
„-Dobrze wiesz w jakim stanie Harry się znajduje! Czy ty do końca postradałaś zmysły?! Powinnaś siedzieć w domu i czekać na jego powrót, bo twoje wyjścia przynoszą same szkody!
Brunet kopnął krzesło stojące przed nim ze złości, następnie kucnął, ukrył twarz w dłoniach.
...
"Dawno się nie odzywałam do ciebie. Jak idzie pisanie utworów na płytę? Widziałeś najnowszego newsa w TV? Londyn aż huczy od plotek" napisałam smsa do Ross'a. Posłuchałam się innych, dlatego godzinę później leżałam na łóżku w swoim pokoju. Przeglądałam na laptopie jakie kierunku są na uczelniach, przecież do końca życia nie będę mieszkała z rodzicami lub na utrzymaniu Loczka.
Może coś z wychowaniem fizycznym? Zawsze lubiłam te lekcje, dodatkowo interesuje sportem...


     Ogród. Wszędzie zielono, mnóstwo kwiatów oraz innych roślin. Ucieszona biegnę przed siebie nie zważając na nic. Szczęście wypełnia mnie całą, nie mogę powstrzymać śmiechu.
Rozwiane włosy.. nagle.. zrywa się mocniejszy wiatr. Zaskoczona uparcie brnę do przodu, mimo oporu powietrza. Docierając na miejsce chce uciec, zapomnieć, wymazać obraz jaki ujrzałam.
On z inną. Tacy radośni. Spuszczam głowę, wycofuje się.


 Kolejnego dnia nie mam humoru. Zwykły sen potrafi zasmucić człowieka.

----------------------------------------------------------
Kto nie dodawał rozdziału przez półtora tygodnia? Ja! I bardzo was za to przepraszam, ale od wtorku do piątku miałam próbne matury, więc w te dni wolnego czasu.. praktycznie nie posiadałam. Generalnie myślałam, że napiszę dużo wcześniej ten rozdział i nie bedzie problemu.. jednak "przeliczyłam się" co do weny. Dopiero w piątek coś mnie natchnęło, więc.. mamy oto efekt. Nie do końca mi się podoba, lecz coś musi być.
Za tą moją nieobecność, w tym tygodniu pojawią się aż dwa rozdziały! Dwudziesty pierwszy w środę, a dwudziesty drugi przynajmniej do następnej niedzieli :)
Komentujcie, wyrażajcie swoją opinię, to bardzo motywuje :D
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz