31 grudnia 2015

26 - jedziemy dalej.

Rozdział 26
Droga miała wiele zakrętów, sprawiało że było mi niedobrze.. raz lecisz na jedną stronę.. raz na drugą.. a może to jednak choroba lokomocyjna? Za miastem tak zarzuciło autobusem, aż spadł bagaż z góry. Dobrze, że siedziałam przy oknie..
W międzyczasie dosiadło się kilka osób jadących na uczelnie. Roześmiani, szczęśliwi na swój widok. Zapewne starsze roczniki.
Nie powiem.. wolałabym zapomnieć obrazek pary, wpychającej sobie języki do gardeł.. ten pech, że usiedli naprzeciwko.
"Masz nowe powiadomienie!"
"Harry Styles dodał zdjęcie." instagram.. jakoś.. musiałam wiedzieć co robią. Chociażby patrząc na dodane fotografie. Są w studiu, w piątkę, aż dziwnie się poczułam, ponieważ jestem coraz bliżej nich, wiedząc że jednak nie spotkamy się w najbliższym czasie.

 -Koniec trasy studenci, miłego dnia! – kierowca głośno powiedział po tym, jak wszyscy zabrali swoje bagaże.

UCFB.. Co tu robię? Podobno spełniam marzenia, skupione na sporcie.
Czy się uda? Nie mam zielonego pojęcia.

Po odebraniu z sekretariatu kluczyków, udałam się do swojego pokoju. Najpierw przeszłam przez ogromny dziedziniec. Idealne miejsce na spotkania. Marmurowy chodnik, gdzieniegdzie ławki pod drzewami.. oraz ścieżka prowadząca do dużego gmachu.
Z zewnątrz może się wydawać na straszny, lecz w środku.. bardziej.. przyjaźniej?
Skierowałam się schodami na górę. Kręte, brązowe. Akademik na terenie uczelni liczy cztery piętra, posiada pokoje mieszane, czyli mieszkają tu zarówno chłopcy jak i dziewczyny.
Jakoś „doczłapałam się” ze swoją walizką na drugie piętro. Minęło mnie parę rozbawionych osób, lecz nie przyglądałam się im. Kto wie z kim będę na roku..
Otworzyłam drzwi. Od razu ukazał mi się duży, jasnobrązowy pokój. Komody, mała łazienka w odcieniach niebieskiego..
"Oho, będę mieć współlokatorkę" stwierdziłam od razu, widząc drugie łóżko. Studentka.. nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego słowa! Jakby to słowo było jeszcze obce.
Położyłam torby przy łóżku, wyciągnęłam laptopa. Świecie nie było mnie przez kilka godzin, co słychać?

...
Harry.
-No bo jeśli tak wyciągamy te 'Infinity' to tytuł może być ten sam.. - stwierdził Zayn, wkładając do buzi długopis. Zmęczony oparłem głowę na ręce. Chyba zasypiam.

-Panowie, budzimy się! Decyzja podjęta przez Malika, gratulacje! Chyba, że macie siłę, żeby przedyskutować wybór. - Julian wstał, a następnie włączył coś na konsoli. Głośny dźwięk, pisk równa się pobudka natychmiastowa. -Pracujemy dopiero 12 godzin, potrzebujemy chociażby początek kolejnego materiału, żebyście dostali spokój. - jednak widząc nasze miny, zrezygnował z tego pomysłu. Kto w tej chwili nie marzył o łóżku? -Wracajcie do hotelu, pamiętajcie że jutro po południu robimy live twitcama. Pora wrócić na właściwe tory. Directioners będą zachwycone.

-Gdzie się zatrzymałeś? - zapytałem Nialla. Louis z Liamem gdzieś się ulotnili, a Zayn czekał na Perrie, która ćwiczyła nowe piosenki ze swoim zespołem.

-Tam gdzie ostatnio.. - odparł, zapinając niebieska torbę.

-No dużo się do wiedziałem. – zaśmiałem się, po czym odgarnąłem włosy sprzed twarzy. Zapomniałem je związać, to teraz przeszkadzają.

-W tym samym co ty matole.

-No wiesz.. - założyłem ręce na klatce piersiowej.

-Zbieramy się, co? - kiwnąłem głową. I tak nic nie planowałem.

...
Tina.
-Hey, how ya do in, sorry you can't get through.. - usłyszałam, kiedy czytałam książkę. Spojrzałam w górę i ujrzałam czarnowłosą dziewczynę z dużymi słuchawkami na uszach. Położyła torbę przy ścianie, po czym spojrzała w moją stronę. -Przepraszam.. jestem Lily. - wyciągnęła rękę. Potrzasnęłam nią.

-Tina.

-No to.. co cię sprowadza na UFCB?

-Chęć pracy z ludźmi? Nie wiem.. jakaś zmiana? - westchnęłam. Tak naprawdę sama nie wiedziałam. Może po zakończeniu związku nie chciałam się załamać i mieć jakieś zajęcie, chociażby nauka?

-Ja nie miałam wyboru. Albo tu albo do pracy. Że jestem leniem .. - nie dokończyła, ponieważ w drzwiach stanęła starsza kobieta.

-Wybaczcie, że przeszkadzam. Dostałam polecenie, aby przekazać wszystkim, że rozpoczęcie roku akademickiego rozpoczyna się o wyznaczonej dacie o godzinie 9:30 na auli. Miłego dnia - wyszła, a my wybuchłyśmy śmiechem. Dobry początek znajomości.

...
Harry.
Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, wiec jakimś sposobem się wymknąłem. Niall spał, a co robiła reszta.. za bardzo nie wiedziałem.
Ryzyko - wielkie, bo w każdej chwili może mnie rozpoznać fanka i rozpęta się zamieszanie. Czasami.. chciałem być niewidzialny, żeby móc spokojnie przejść się ulicą.
Naciągnąłem kaptur mocniej, skierowałem się.. prosto przed siebie. Nie posiadałem konkretnego celu. Jedynie poczułem się gorzej mijając znany hotel. Czyżby tutaj dostałem atak, gdzie znalazła mnie Tina? Nie do końca, ale widziała stan w jakim się znajdowałem. Ciekawe co teraz robi.
Gdybym mógł.. poleciałbym do niej, powiedział "Hey aniele, popełniłem błąd, pomożesz mi go naprawić?"

Pokręciłem głową. Może kiedyś się dowiem.. może kiedyś wpadniemy na siebie niespodziewanie.

-----------------------------------------------------------
Ten moment, gdy przypominasz sobie w dzień publikacji, że rozdział jest niesprawdzony...
Witam was w sylwestra! Dziękuje za tak dużą liczbę wyświetleń! W tym roku, mój blog został odwiedzony przez was prawie 5000 
razy! (od sierpnia do grudnia). W porównaniu było tylko 5 komentarzy na 25 rozdziałów... no cóż, ale nie o tym chciałam napisać. 
Na ten nowy rok 2016 chciałabym wam życzyć dużo zdrowia, szczęścia. Abyście się nie poddawali i odważnie kroczyli do przodu przez życie.

Jak spędzacie sylwestra? W moim przypadku będzie: twitter + Polsat/TVN/TVP2...
Jeżeli się nudzicie, zapraszam na moją drugą historię, o wampirach :) Link --> Vampire.

27 grudnia 2015

25 - historia jeszcze się nie kończy.

Rozdział 25.

Nigdy nie myślałam o tym, że będę się pakować, zabierać własne rzeczy do akademika. Dorosłość.. studia.. wszystko przede mną? Lekko zażenowana, zgłośniłam lewą ręką radio. Niech muzyka zagłuszy wszelkie obawy, mam dość. Z jednej strony obawiam się co tam mnie czeka. Na pewno sporo nauki, imprezy.. nie interesuję się nimi jak jeszcze rok temu. W pewnym sensie się zmieniłam przez te dwanaście miesięcy. Znajomi z liceum nigdy by nie zgadli, że.. coś potrafi wpłynąć na me zachowanie bardziej niż oni.
Ale.. tak naprawdę pragnęłam pozostać w tym pokoju na zawsze. Mieć te swoje gry, lecz ciepły kąt.. decyzja podjęta, jest za późno na zmianę. Wieczne chowanie się..

„-A teraz coś dla zagorzałych fanek One Direction! Piosenka lekka, wpadająca w ucho! O tym, aby cieszyć się chwilą! Directionerki, zaświtało w głowie? Oto „Live while we’re young”!

Hey girl I’m waiting on ya, I’m waiting on ya
-Serio? – powiedziałam na głos, ukrywając twarz w poduszce. Nigdy się nie uwolnię od niego. Przysięgam. Westchnęłam, po czym włożyłam ulubioną czerwoną bluzę do walizki. Tylko.. jak ja to zamknę? Niewiele rozważając własne myśli usiadłam na niej, starając się jakoś zasunąć zamek. Pomysł nie był taki zły, dopóki aż do przyjścia kogoś.

-Gotowa? - tata wszedł przez drzwi, stanął przy komodzie. Czy mogę się rzucić na kolana i błagać o pozostanie w domu? Jak w akademiku zamieszkam z fanką 1D? Stracę życie, zasypana pytaniami o boyband?

-Prawie.. - odgarnęłam grzywkę i pociągnęłam za uchwyt czarnej walizki. Dość ciężka..
Mój wygląd z początku? Długie, brązowe włosy, sięgające do połowy ud, przeważnie ubrana na sportowo. A teraz? Ścięłam moje śliczności, tak, że sięgają ledwo za ramiona, nie zapominając o niebieskich pasemkach. „Zaszalałam”. Ubrałam nawet czarną sukienkę z kwiecistym wzorem..

-Moja mała dorasta.. – zaśmiał się. Ojej..

-Tato.. - zarumieniłam się. -Będę tęsknić - przytuliłam się do ojca, a ten wzmocnił uścisk. Tego też mi będzie brakowało. Niestety mama nie mogła się ze mną pożegnać, ponieważ od samego rana siedziała w pracy.
Ostatnie wymiany słów.. udałam się na słynny przystanek. Kierunek.. UCFB Wembley!

 …

 Po włożeniu torby do luku bagażowego, zajęłam miejsce przy oknie w busie. Na całe szczęście nie jechało dużo osób. Przeważnie ludzie byli wobec mnie życzliwi, jednak nigdy nie wiadomo czego się spodziewać.
Spojrzałam na tapetę w telefonie. Jakoś nie potrafiłam pozbyć się wspólnego zdjęcia z ekranu głównego. Czasami miałam ochotę wejść w wiadomości, napisać smsa „Hej Harry! Czy ty także czujesz, że popełniliśmy błąd?”
Westchnęłam i po rozplątaniu słuchawek włączyłam przypadkową playlistę. Tym razem padło na The Wanted. O kurde..
„Show me love”.  Dobijać się bardziej?

...
Harry.
Gemma urządziła niezłą pobudkę. Dobrze wiedziała, że zespół robi wcześnie próbę, dlatego czemu nie, spotkanie z podłogą na dzień dobry w sam raz. Obolały podniosłem się z ziemi. Ugh, zapłaci mi kiedyś za to.. o ile będę miał siłę.
-Niech tylko powiem Tin.. - zaciąłem się, na co zaciekawiona się uśmiechnęła. Nastąpił koniec związku - wspólna decyzja. Czy muszą mi przypominać o tym na każdym kroku? W sumie sam to robię.. nieważne.

-Komu powiesz? Tinie, która właśnie wyrusza na studia? Twój pociąg już odjechał braciszku.

-Nie byłbym tego pewien.. - powiedziałem po cichu. Współpracuje z Louisem nad nową piosenką na piąty album.. jeszcze nie wiemy jaki będzie nosić tytuł, przyjdzie na to czas. Kto mnie zna, stwierdzi, że to właśnie o niej.

 …
    -Skupcie się panowie. Mieliście zasłużoną przerwę.. nawet nie wymuszoną, ale bierzemy się do roboty. Nikogo nie zawiedziemy tym krążkiem, tym bardziej wytrwałych fanów. Przeżyliście osobisty dramat, dobrze. Te dziewczyny były bardziej zdezorientowane niż kiedykolwiek. A działo się. Dlatego.. proponuje tak.. zaczynamy od melodii, potem dodajemy tekst, w każdej chwili możecie zmienić, zasady nie uległy zmianie. - Julian jak zwykle okazywał dobre rady. Siedzieliśmy w studiu nagraniowym w "kółeczku". Burza mózgów.. Brakowało mi tego.
Nawet Zayn był bardziej pobudzony niż zwykle. Dzięki Bogu wyszedłem z amnezji i mogę być dzisiaj tu z nimi.

-How many nights have you wished someone would stay? - cicho zaśpiewałem. Pasuje..

 -Lay awake only hoping they're okay.. – dośpiewał Zayn.

-Powtórz! - Niall złapał gitarę, po czym powoli zaczęliśmy tworzyć utwór.

-And now I'm one step closer to being, two steps far from you, and everybody wants you, everybody wants you..
Wtedy podając kolejne wersy myślałem, jak mogła się czuć szatynka, kiedy byłem w najgorszym stanie. Czy cierpiała? Dopóki mieliśmy kontakt, nie chciała powiedzieć o swoich odczuciach.
Poświęciła się. Któregoś dnia znalazłem filmik, jak pragnęła się dowiedzieć w której klinice przebywałem.
Była odważna.. była taka.. moja..

-Styles znowu nam odpływasz w daleki rejs, w ten sposób nie dogonimy cię, bo nie dajesz wsiąść na statek..

-O imieniu Tina.. - Louis szybko zamrugał oczami uśmiechając się przy tym.

-Dajcie spokój..

-Oto słowa kolesia, nie mogącego poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby, dobra robota. - Malik poklepał mnie po plecach.

I chyba mają racje.

----------------------------------------------------------
Święta, święta i po świętach! Za cztery dni sylwester... przyznam się wam, że od paru dni piosenka "Infinity" od tak nie chce się ode mnie odczepić. Wyobrażacie sobie głos Zayna w tym utworze? To by było arcydzieło...
Ale wracając. Jak się wam spodobał rozdział? A ogólnie jakie macie wrażenie o opowiadaniu?
Znowu zacznę narzekać, ale czasami jest nawet 100 wejść dziennie i... leniuszki moje, nie chce się wam komentować ;) No cóż... bardzo chciałabym poznać waszą opinię.
Niby jeszcze przed nami miały być trzy rozdziały, jednak święta przyszły z taką weną, że jeszcze tak szybko się nie rozstaniemy :D
Dziękuje za każde wyświetlenie, przeczytanie moich wypocin. Do następnego!

24 grudnia 2015

Świąteczny dodatek.

"Nie chcę wiele na święta, jest tylko jedna rzecz której potrzebuję..."
Nie umiałam się skupić na sprzątaniu, chociażbym bardzo chciała. Widziałam ostatni wywiad. Powrócili, ale on... nie wydawał się szczęśliwy. Często przepraszał, że się zamyślił. Zabawne, bo ostatnio też tak mam.
"Nie przejmuję się prezentami pod choinką..."
Co będzie to będzie, prawda? Wiele osób wkurza się, gdy dostanie na przykład śmieszne skarpetki. A może ktoś miał taki zamierzony cel? "W tym roku pragnę otrzymać coś... wyjątkowego, bo tak naprawdę..." pomyślałam.
 Schody same się nie zamiotą.
"Chcę Cię po prostu dla siebie, bardziej niż możesz sobie wyobrazić..."
-Harry Styles nadal singlem? Ciekawe, po Tinie nie potrafi znaleźć innej partnerki.
Już miałam dość docinek ze strony rodziny. Ok, przyznaję się! Wolałabym, żeby ten kochany idiota był teraz ze mną, pomagał mi, czasami się śmiał z nieudanych czynności. Kilometry dzielą nas...
"Spełnij moje marzenie. Wszystkim czego chcę na święta jesteś Ty."
Stanęłam przy oknie z kubkiem gorącej herbaty. Przeziębienie... mnie tez dopadło. Gdybyś usłyszał moje słowa... spraw mi radość, przyjedź na Boże narodzenie, bez ciebie zaczynam wariować...
"Nie potrzebuję skarpetek, powieszonych nad kominkiem. Święty Mikołaj nie uczyni mnie szczęśliwą z zabawkami w świąteczny dzień."
-A myślisz, że nie dostanę rózgi? - mała Anna zapytała przy śniadaniu. Pokręciłam głową na nie i uśmiechnęłam się do kuzynki. 
Wigilia. Tak magicznie. Wieczorem usiądziemy wszyscy przy stole... jak na złość brakuje mi kogoś...
"Nie będę prosić o wiele w te święta, nawet o śnieg..."
Czas działa na moją niekorzyść. Tak szybko się zleciało, że już stałam przed lustrem, czyniąc ostatnie poprawki przed zejściem na dół. Jakoś zdołałam wcisnąć się w czerwoną sukienkę przed kolano. Włosy związałam w wysokiego kucyka. Jeśli zobaczy niebieskie pasemka... o ile do tego dojdzie... mam przechlapane.
"Będę tylko czekać pod jemiołą..."
Ross i Laura "stali" w przejściu, gdzie nie szczędzili sobie czułości... kilkakrotnie przerywałam im pocałunki w celu zwykłego dostania się do kuchni. Jakby lepszego miejsca na tą gałązkę nie było... Zazdroszczę, że mają siebie. Ja jedynie mogę czekać z nadzieją na cud. 
"Nie napiszę listu i nie wyślę go na biegun Północny dla Świętego Mikołaja. Nie obudzę się żeby posłuchać tych magicznych reniferów..."
Żarty, śmiechy, opowiadania o dzieciństwie innych. Opierając się na lewej ręce, z zaciekawieniem przysłuchiwałam się tym historiom. Babcia opowiadała o tym, jak mój tata spadł z drzewa, ponieważ chciał jak najszybciej sprowadzić Gwiazdora. Ciotka Lynch wspomniała, że sama nakryła swoich rodziców na zabieraniu listu przed świętami. Jak zaczną się moje "wpadki" bezpiecznie ewakuuje się do swojego pokoju...
"Bo tylko chcę Cię tutaj tej nocy, przytulając mnie mocno. Co więcej mogę zrobić kochanie, wszystko czego chcę na święta to Ty."
Ktoś zapukał do drzwi. Mama zawołała mnie po imieniu.
W przedpokoju doznałam szoku.
Rodzicielka powiedziała, że zostawia nas samych i udała się do salonu.
"Spuściłam wzrok". To się dzieje naprawdę... 
Największe zaskoczenie jakie mogłam przeżyć. Stoi przede mną, zmarznięty, z uśmiechem na twarzy.
-Wesołych świąt Tina.
 Bez uprzedzenia przytuliłam go z całej siły. Pozwoliłam łzom płynąć po twarzy. Innych prezentów nie oczekuję, otrzymałam jeden najwspanialszy. 
-Tobie również życzę wesołych! - składanie życzeń nie jest moją mocną stroną -Harry... co ty tu robisz? - po chwili zapytałam, starając się bardziej "nie rozkleić". Proszę o wytłumaczenie, chyba nie mam omamów? 

-Przyjechałem? - zaśmiał się. -Najwidoczniej Gemmy starania nigdy nie idą na marne. Po za tym... - spojrzał w górę. Zauważył. Założę się o wszystko. -Niebieski? - jak bardzo mam przechlapane?
Patrzeliśmy na siebie przez dłuższą chwilę. Ponownie przytuliliśmy się.
Mikołaju, czy zasłużyłam na to?

Zanim zacznę marudzić na temat tego "dodatku", chciałabym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji świąt Bożego narodzenia.
Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności. Aby spełniły się wasze najskrytsze marzenia.
Niech uśmiech jak najczęściej gości na twarzy.
Dobrych wyników w nauce.

Czy wyszło świątecznie? Nie wiem, podchodziłam do tego kilka razy, zmieniałam, usuwałam częściowo...
Mam nadzieję, że się spodobało :D
Jeszcze raz, wesołych świąt kochani i do następnego!

Edit: wstawianie z rana, nie sprawdzając błędów... oj Tomlin, chyba jeszcze spałaś... no nic, zrobiłam małe poprawki ;)

17 grudnia 2015

24 - Nie wszystko jest idealne, prawda?

Rozdział 24.
Następnego dnia obudziłam się z bólem głowy. Dosyć, że Joy chciała świętować jakąś okazje, to moi rodzice dość hucznie obchodzili kolejną rocznice ślubu. Wcale nie narzekałam, tylko parę razy zeszłam na dół, żeby się poskarżyć, że disco polo za głośno leci, a ja nie mogę zasnąć. Zabalowali, więc trzy godziny snu.. kto by się wyspał? Po cichu powiedziałam parę przekleństw słysząc piosenkę „Voodoo doll” 5 Seconds of Summer. Budzik… jakim cudem wpadłam na to, żeby go tak wcześnie ustawiać.
Przetarłam zasypane oczy. Nie ma szans, żebym się ruszyła..
Po półgodzinnej „walce”, postawiłam stopy na chłodnej podłodze. Tyle dobrego w zimie. W międzyczasie ktoś ewidentnie próbował się do mnie dodzwonić. Kiedyś trzeba zignorować dzwoniący telefon, nakładając poduszkę na głowę..

"Dzisiaj planujemy oznajmić, że Harry powraca do gry?" Niall. Człowieku, macie wolne, weź się wyśpij..
"Pomyliły ci się numery, czy celowo dostałam tego sms’a?” odpisałam, po czym wzięłam czyste ubrania, zostawiłam je na małym krzesełku i weszłam pod prysznic.
Dobrze, że nie mieszkam w bloku.. mało osób znalazłoby się, które zniosłyby „koncert”.
Przebrana w niebieską bluzę, jeansy, zeszłam na śniadanie. Tosty z serem.. jestem w raju! Przywitałam się z rodzicami, po czym zajęłam miejsce przy stole obok ojca. W końcu rodzinny poranek.


(Parę godzin później)
-Rety.. dawno nie biegałem. – zaśmiał się po pościgu z paparazzi. Taki tam nieodłączny dodatek przy byciu sławnym. Zdyszana lekko oparłam się o framugę drzwi.

 -Następnym razem potrzebny jest nam trening Haroldzie. – niby pogroziłam palcem, na co on nagle znalazł w sobie tyle siły, żeby chwycić mnie w pasie, „zarzucić” sobie na ramię i jeszcze wejść na górę po schodach. Podziwiam tego człowieka! Kopniakiem otworzył szerzej, wcześniej lekko otwarte drzwi. Koniec przejażdżki.

-Minęło tyle czasu, aż nie mogę uwierzyć we wcześniejsze wydarzenia... – rozejrzał się z uśmiechem po własnym pokoju. W pełni szczęśliwy usiadł na łóżku, po czym wyciągnął rękę. Skoro sam zachęca..
Przytuliłam go mocno, przy okazji dając mu całusa w policzek. –Naprawdę nic nie było ruszane, jak zostałem zabrany do szpitala?

 -Prędzej coś byś mi zrobił, gdybym wzięła.. na przykład jedną z twoich koszul – wzruszyłam ramionami.

-Właśnie... co się stało z... taką jasną w kwiaty? – wskazał na krzesło przy ciemnej komodzie. Akurat to musiał zauważyć! Wszędzie prawie wysprzątane, a on pyta o zgubę, która ostatnio tam wisiała.

-Powiedzmy, że pożyczyłam – szeroko się uśmiechnęłam. Nie przewidziałam jednak, że ruszy atak łaskotek! Wykorzystał chwilę nieuwagi, nie fair! Długo nie czekał na odzew… odpłaciłam się tym samym.

 …

 -Nie żartujesz z tym, co zrobił? – Joy nie dowierzała w usłyszane przed chwilą słowa. Przyjaciółka mnie dzisiaj załamuje, przysięgam.
Opowiedziałam jej o tym, jak Louis przyszedł z nową koleżanką na imprezę powitalną w domu Loczka. Niestety owa dziewczyna miała jakiś gorszy dzień, więc… wraz z Lou zajęli wolny pokój… na całą noc. Wolę nie wiedzieć co tam robili, bo na pewno nie grali w planszówki, litości!
Już chciałam odpowiedzieć, gdy dostałam wiadomość. –Zarumieniłaś się… o co kaman? – odstawiła swoją kawę na stolik, po czym nachyliła się w moją stronę.

 -Muszę wracać do domu.. jedziemy.. gdzieś. Nie napisał dokładniej, ale zapowiada się..

 -Na randkę! – pisnęła uradowana. Czasami się zastanawiam, czy blondynka ma te dwadzieścia pięć lat…


-Wynająłeś dla nas salę? – zapytałam zaskoczona. Przez dobre trzydzieści minut, podczas jazdy autem, nic nie widziałam. Opaska na oczach… jak w jakimś porwaniu, żeby droga nie była znana… przecież nie ucieknę! Chyba…

 -Dla ciebie wszystko. – dlaczego za pomocą zwykłego uśmiechu, sprawia, że mam „nogi z waty”? Ubrany w czarne jeansy, białą, rozpiętą koszulę.. po prostu widok zapierający dech w piersiach.
Wpasowałam się swoją kremową sukienką…
Pomijając stan, w którym rozglądałam, oniemiała mając otwartą buzię (co musiało śmiesznie wyglądać), kierowaliśmy się w stronę małej sceny. Ku mojemu zaskoczeniu wziął stamtąd gitarę. Chyba nie.. -Wiesz… na koncercie The Script nie wyobrażałem sobie poznania miłości mojego życia. Takie banalne. Jeden moment… a zapoczątkował tak wiele. – idealnie  pasuje określenie – mdleję!
Jak zaczarowana usiadłam w wyznaczonym miejscu. Przejechał palcami po strunach… coś przeczuwałam… będzie śpiewał…

„-No, baby,  this is not an illusion, I’ve really got my heart out my sleeve, Oh baby, this is not an illusion, there’s magic between you and me
No, baby, this is not an illusiion, You really got me lifted on feet, So tell me you believe in love, cause it’s not an illusion to me


(Nie, kochanie, to nie jest iluzja, nie kryję się z moimi uczuciami, oh kochanie, to nie jest iluzja, to magia pomiędzy tobą i mną.
Nie, kochanie to nie jest iluzja, naprawdę podniosłaś mnie na nogi, więc powiedz, że wierzysz w miłość, ponieważ dla mnie to nie jest iluzja
.)

Znalazłam nową, ulubioną piosenkę One Direction? Wzruszyłam się. A kit z tym, że makijaż się rozmaże, niecodziennie pojawia się taka okazja.

Chociaż.. te chwile.. mijają bardzo szybko.

 ...

Nie wszystko jest idealne, prawda?
Czasami idzie się za ciosem i nie marnuje szansy jaką daje mu życie. Bywa tak, że musimy wiele przecierpieć, aby dowiedzieć się kto zostanie z nami mimo naszych błędów, wad, kto nie będzie chciał bawić się naszymi uczuciami. Jasne, słowa bolą, tym bardziej wypowiedziane przez osobę, której się wcześniej ufało, jednak.. czy to nie pokazuje prawdziwych intencji?
Nie czułam się głupio, kiedy dostałam "z liścia" do zrozumienia, żeby w końcu zająć się swoim własnym życiem. Nic nie trwa wiecznie, a uganianie się za kimś.. odbiera wszystko inne.
Dwudziestolatka powinna rozmyślać o studiach, pracy.. a nie cały czas siedzieć przed komputerem, grając w gry, mając gdzieś co będzie potem. Rozumowanie "mam chłopaka, nic więcej do szczęścia nie trzeba" jest tak błędne, że aż pali w oczy.
Może za późno się ocknęłam "ze snu". Może czas postanowił pokazać, ze miejscami zmarnowałam pewne możliwości.

Tego dnia, postanowiłam zrobić krok do przodu.
Wyłączyłam telefon, nie chciałam mieć żadnego kontaktu z.. kimkolwiek. Nie odpowiadałam już na tweety uradowanych fanek, które cieszyły się z powrotu Harry’ego.
Siedziałam przed sekretariatem jednej z uczelni i czekałam na decyzje, czy wyniki z matury są wystarczające, abym dostała się na właściwy kierunek. Niezła pobudka ze studiami.. prawie dwa lata później.
Nerwowo zastukałam paznokciami w zeszyt, leżący na kolanach. Odbieganie od poprzednich wydarzeń.. czasem trzeba cos pominąć.

-Panno Rose.. proszę tutaj na chwilę - profesor, czy dyrektor wychylił się zza drzwi. Wzięłam głęboki wdech. Będzie dobrze, tylko nie myśl negatywnie
-Jestem zaskoczony, dlaczego nie składała pani papierów do nas wcześniej. Mało jest dziewczyn, które chciałyby się dokształcać akurat w tej specjalizacji, ale.. witamy w naszych skromnych progach UCFB Wembley. - podał mi rękę, ciepło się uśmiechając. Może zwlekałam na ostatnią chwile, lecz.. udało się.
Podziękowałam, a następnie skierowałam się na dziedziniec, gdzie miał czekać na mnie autobus.. nie dosłownie, lecz wyszłam idealnie, kiedy podjechał na przystanek. Po plan lekcji, miejsce w akademiku.. miałam się zgłosić za kilka dni.
Rozpoczynam nowy rozdział..

...

Zainteresowanie mediów moją osobą słabło z każdym dniem.
Nie byłam już dziewczyną Harry’ego Stylesa. Bardziej natrafiałam na artykuły, że pomogłam mu powrócić do One Direction, stanowiłam podporę dla niego..
Teraz byłego chłopaka widuje w telewizji. Miejscami mijamy się na ulicy, jak ma czas, spotykamy się na milej rozmowie przy kawie.
Walczyłam. Nie poddałam się. Nie przegrałam.
Nasz związek zakończył się.. dość oczywiście. Ja, wyrażając chęć rozpoczęcia studiów przekreśliłam szanse na spotkania i tym podobne.
Oczywiście.. sam wpadł na ten pomysł. Nie byłam w stanie się sprzeciwić. On w trasie, plus mój uciekający czas..
Przepłakałam parę nocy, zanim dotarło do mnie na co się zgodziłam. Miało być.. magicznie.. wrócić do normy po tych całych przeżyciach.. nie wliczałam jego strachu o wspólne przetrwanie.
Dodatkowo zarząd chłopaków prosił, abym dała sobie spokój z mieszaniem się w nie swoje sprawy. Było to trudne, jednak każda chwila spędzona z nim.. nie przepadnie w niepamięć.

Przyszłej dziewczynie Harry'ego życzę wszystkiego co najlepsze, aby dbała o Loczka, żeby miał w kimś podparcie. Chociaż zazdrość ukaże się z wyjątkową siłą.. raz się nie załamałam, na kolejny również nie pozwolę. Pozostaje nic innego jak przyjaźń, która zagwarantuje dalszy kontakt.
Straszne, co nie? Tyle się starałam, a tu.. los sprawił psikusa. Czy zechce nas kiedyś z powrotem połączyć?

--------------------------------------------------------
*buduje schron, ponieważ rozdzieliła głównych bohaterów*.
Witam wszystkich! Wow, jaki długi rozdział! Szczerze.. to myślałam, że się na dzisiaj nie wyrobię, jednak znalazłam wolną chwilę na publikację.
Moi drodzy.. zbliżamy się powoli do końca opowiadania. Nie wiem ile dokładnie rozdziałów pozostało, ale przewiduję tak trzy/cztery.
Plus... pojawi się świąteczny dodatek!
Dokładny "rozkład" macie w tym samym miejscu, a dla tych, którzy czytają na telefonach, radziłabym wtedy przejść na "wersję dla komputera".
Dziękuję za tak dużą liczbę wyświetleń, żałuję, że nie komentujecie, ale nie można mieć wszystkiego :D
Do następnego!

11 grudnia 2015

23 - pożegnanie?

Rozdział 23.
-Proszę poczekać.. tak około trzydzieści minut, pacjent jest na badaniach, podobno zaszły komplikacje, jakieś testy wyszły w jakimś wyniku.. - pielęgniarka wywróciła oczami. No bo przecież ignorowanie osoby, która wręcz wbiegła do szpitala, należy do całkiem normalnych reakcji. Też się nie cieszę, że ją widzę, naprawdę wolałabym już siedzieć przy Harrym, niż tutaj czekać. Niechętnie usiadłam na krzesełku niedaleko recepcji.

-Co mu się stało? – zapytałam po chwili. Jasne, nie lubimy się, ale mogłaby łaskawie zdradzić coś więcej.

-Powiedziałam za dużo, nie było tematu – pisnęła, wychodząc do jakiejś salki. Czego się spodziewałam.. blondynka to jednak stan umysłu.
W oczekiwaniu wyciągnęłam telefon. Gazetki o chorobach niezbyt interesujące. Pokręciłam minimalnie głową. Dlaczego FIFA 15 nie działa bez internetu? Nie zamierzam tracić wykupionego pakietu, bo z 1GB zrobi się parę kB.
Przeglądając powiadomienia, natknęłam się na te z Twittera. Nie mam siły, serio. Pomaganie.. inna sprawa, lecz ten cholerny spam.. jakaś fanka wysłała prawie dwieście razy „pozdrów Harry’ego!”. Owszem, mogłoby się zagubić, nie ma opcji, żeby wszystko ogarnąć za jednym razem. Niestety, nie założyłam fundacji „Jestem dziewczyną sławnego piosenkarza, przekażę każdą twoją wiadomość!”
Klik.. nie wiem kto co pisał.
Kochana autokorekta.. po piętnastu minutach zorientowałam się, że w tweecie pewien wyraz brzmi dwuznacznie..

-Dlaczego?! On musi z tego wyjść, nie skazujcie go na śmierć! Niech pan uratuje mojego syna, błagam - straszny widok. Kobieta uwiesiła się lekarza, nie zamierzając się poddać, dalej błagała o pomoc. Straszna chwila, gdy jesteśmy bezradni, a nadzieja tkwi w lekach czy operacji.
Blondi również się nudziło, skoro po kolejnych trzydziestu minutach postanowiła się odezwać.

-Cisza w świecie gwiazd, prawda? Nie ma chłopaka, fejm spada. Ludzie o tobie pamiętają? - zaśmiała się. Czy mogę wziąć krzesło i rzucić je przed siebie? Ładnie proszę.

-Szczerze? Nie muszą. Chyba, że lubisz nieodłącznych paparazzo i atakujących fanów każdego dnia – fałszywie się uśmiechnęłam. Czy w końcu otrzymam pozwolenie na wejście do niego? Jak tak dalej pójdzie, ktoś straci włosy..

-Aa udawaj dalej, kiedy chłoptaś wróci do normy, będziesz z nim łazić po klubach. – słysząc to, zacisnęłam mocniej pięści. „Nie daj się sprowokować, ona czeka na twój wybuch.”

-Podobno nie chciałaś ze mną rozmawiać? – spojrzałam na nią. „Daj mi spokój..”
Nic nie odpowiedziała. Bardzo dobrze.

...

Myślałam, że przyjadę, będzie wszystko dobrze. Los odbiera nam szanse. Moją także.
Pojawiła się ta, której nie chciałam widzieć za żadne skarby świata. Udała taką zrozpaczona, że gdy on wrócił, weszła do niego pierwsza.
Taylor Swift.. proszę weź Oskara, który się należy Leonardo di Caprio, twoje udawanie przebiło każdą rolę.
Czekałam.. nic innego mi nie pozostało, tylko czekanie na swoją kolej. Gwiazdka musiała odegrać swoje.. ciekawe jak na tym wyszła.

-Jakim cudem?! Jakieś bzdury, że odzyskał pamięć! Mój menager potwierdził, że nadal Styles ma amnezje! Jak tak można ze mnie kpić?! - uh, no nieźle. Zdenerwowana wyszła głośno przy tym tupiąc. Mam się bać czy śmiać? „Blond słoń nadchodzi!”
Na moje nieszczęście, zatrzymała się przede mną. –O, dziewczyna chroniąca swoją prywatność.. uważaj, bo jeszcze sława zacznie przyciągać i nie będziesz taka anonimowa. – odeszła. Groźba, wróżba? Nie wiem o co jej chodziło. Świat showbiznesu nie jest dla osób mojego pokroju.
Lekarz machnął ręką. Ok, w końcu ja.

Chwyciłam niebieską torebkę, przeszłam przez drzwi.
Biały pokój był oświetlony przez promienie słoneczne. Chłopak miał przymknięte oczy. Jego włosy.. prawie popadłam w zachwyt. Takie długie.. „rozsypane” po całej poduszce.. gdzie znajdę najbliższą przystań, żeby nie zatonąć w widoku?

-Będziesz tak stać? - zaśmiał się. Pokręciłam głową z uśmiechem i usiadłam na krzesełku obok łóżka.

-Co ją tak wkurzyło? Bałam się, że mi coś zrobi.

-Hm.. – podparł się na łokciach. –Stwierdzenie, że nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek zdradziła mnie z grą sportową, okazało się zbyt bolesne – uśmiechnął się szeroko. Czy już mówiłam, że kocham ten uśmiech?

-Czyli.. pamiętasz. – westchnęłam.

-Dość boleśnie większość powróciła, ale dałem radę.

-Cieszę się bardzo.. wiesz, mam cichą nadzieje, że nie będę musiała po raz kolejny ciebie szukać. – kolejnego „porwania” nie zniosłabym. Raz wystarczył, aby wystarczająco namieszać w życiu.

-No.. a jak się schowam, też zrezygnujesz?

-A to już inna sprawa.. mogę? - odgarnął kabelki i delikatnie go przytuliłam. Potrzebowałam tego ciepła. Przytulanie Rossa albo kogoś z rodziny.. jest całkowicie w porządku, lecz on.. inaczej się czujesz, kiedy masz w ramionach swoją drugą połówkę.

-Chłopaki opowiadali takie bajki.. – po chwili się odsunął - Naprawdę rzuciłabyś mnie dla gry?
Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jasne, niech tylko znajdę pieniądze na FIFE 16, nie będę wychodzić z domu przez kilka dni! -Myślę, że powinno nastąpić pożegnanie. - smutek. „Zachowaj spokój.. przede wszystkim nie panikuj!”. Nie wiedziałam jak to skomentować. Po prostu podniosłam się do góry, wstałam z krzesła. -Tina.. żegnam się z tym miejscem.. za tydzień wracam do domu.

------------------------------------------------
Drodzy czytelnicy... chciałabym was poinformować, że do końca opowiadania pozostało kilka rozdziałów...
Jak ten czas szybko leci, prawda? Za niecałe dwa tygodnie święta.. a przecież tak niedawno były wakacje..
Komentujcie, piszcie, co myślicie na temat rozdziału/opowiadania. :D
Do następnego!

+ zapraszam na moje kolejne opowiadanie, tym razem typu fantasy, o wampirach. Klikamy w link -> Vampire

6 grudnia 2015

22 - prawda.

Rozdział 22

HARRY.
Nie chciałem nigdzie wychodzić. Wieść, że niegdyś psychofanka jest w związku z Hemmingsem.. po prostu.. przeraziła. Do kolejnego gwiazdora się dobrała, żeby zaistnieć, czy po prostu się „zakochała”?
Kiedyś prawie przez nią mogłem stracić życie.
Nie dawała mi spokoju. Dosłownie, gdzie wyszedłem tam ona się pojawiała. Historia.. ma gdzieś swój początek. Najgorszym etapem mogłem określić początki związku z jakąkolwiek dziewczyną. Prześladowanie, nękanie. Policja nie mogła nic zrobić.
Nie wierzę. Nagle bardzo rozbolała mnie głową. Chwyciłem za włosy, po cichu błagając, aby ból przeszedł. Nie, nie, nie...
Zagryzłem mocno wargi. Nawrót wspomnień.. cholera jasna!
„-Naprawdę mi na tobie zależy.”
„-Dla ciebie mogę nawet porzucić Fife!”
„-Isn't she lovely..."
„-To jeszcze nie koniec One Direction, Zayn! Nie dopuszczę do rozpadu, rozumiesz? Tkwimy wszyscy razem!"
„-Stary nic ci nie jest?” „-Nie chcę cię zapomnieć!”
„-Kochamy cię Harry!"
„-Bywają chwile w których chciałbym być sam.."
„-To koniec! Jesteś debilem Styles!”
 „-Ona non stop chodzi w dresach.. pokochałeś taką kruszynkę? Ona jest jak chłop. Piłka nożna , sporty.. widziałeś w jej szafie sukienki? Pewnie ich nie ma!
Myślałeś że z tego wyjdziesz? Powiesz to, albo dostaniesz po mordzie!"
„-Mówiłem? Jest bezużyteczny!
-Ja nie chciałem..
-Zapomnij o niej! Głupia dziewucha.."
„-Wyruszamy w trasę! Po całym świecie!"
„-Marionetka!"
  -Dość! - krzyknąłem bardzo głośno. Nie mogłem się opanować, łzy płynęły po policzkach ciurkiem. Nie wiem kiedy do pokoju przybiegł lekarz wraz z pielęgniarkami. Chwycili za moje ręce, zaprowadzili do łóżka, ciągle przytrzymując. Widząc strzykawkę, panika wzrosła.

-Nie róbcie tego! - błagałem. -Pamiętam! Przypomniałem sobie wszystko! - zamarli? Jakby czas stanął w miejscu na chwilę.

 -Co on mówi? – kobieta spojrzała na doktora wystraszona.

 -Musimy to sprawdzić, przytrzymaj go. – wbicie igły w ramię..poddałem się ogarniającemu zmęczeniu.

[TINA]
Siedziałam z Rossem u ciotki, przeglądając co takiego robią ludzie. Na twitterze.. zaczęłam spędzać dużo czasu. Starałam się pomoc fankom, nie byłam przeciwko nim. Histeria masowa.. wzrastała, jak na razie nie zapowiadało się na spokój.
-Kontaktowałaś się z Harrym? – zapytał, sięgając kolejne ciastko.

-Nie, nie miałam.. dzisiaj jego mama powinna..

-Ty słyszysz co mówisz? - zaśmiał się, prawie wywracając talerzyk. Blondyn od kilku godzin ma dobry humor, tym samym denerwowałam się bez powodu. -A kochasz go jeszcze? Wyłącz to ustrojstwo.

-Kiedy ja..

-Nie zrozum mnie źle, jednak po ostatnim wyjściu zachowywałaś się dość dziwnie. Pomaganie ok, jednak czytasz te opinie..

-Daj spokój.. wszyscy się czepiają, że nie mamy tej samej relacji. Nikt go jak na razie nie odwiedza, wiesz czemu? Harry potrzebuje spokoju. – czy za każdym razem muszę komuś tłumaczyć? Nie mam żadnych wieści. Jedynym źródłem informacji jest mama Loczka

 ...

-Tina, proszę, przyjedź kiedy będziesz miała wolny czas."

-Są już jakieś wiadomości o nim? – wzięłam telefon na tryb głośnomówiący. Przecież nie zjem przypalonych kotletów schabowych.

„-Lekarze powiedzieli, że.. trochę więcej pamięta, niestety nadal tkwi w szoku.”

-Naprawdę? Cieszę się bardzo, aaa! – pisnęłam, kiedy gorące mięso spadło na moją stopę. Zawsze mam pecha, mogłam nie wywijać tak widelcem..

-Wszystko w porządku?

-Tak, mały wypadek przy obiedzie.. – oby nie było oparzenia..

   Dwie godziny później ubrana ciepło, wyszłam z domu.
Paparazzi, dziękuje za trening, dawno nie biegałam, a od dłuższego siedzenia w pokoju i jedzenia słodyczy, tłuszczyk pojawił się gdzie nie gdzie. Myślałam, że padnę po drodze. Jak nie fanki, to flesze.. masakra.
Miejscowa kawiarenka.. wybawienie? Za grzecznością kasjerki "zabarykadowałam się" w toalecie na 15 minut.  
Co się stanie, gdy Directioners dowiedzą się o.. wole nie wiedzieć.
-Możesz już wyjść - wychyliła się Beth. Podziękowałam i wyszłam. Ruch na ulicy.. niesamowity. Tylko wtopić się w tłum, bezpiecznie dotrzeć do celu. Na najbliższym przystanku wsiadłam w autobus.
Kilka kolejnych miast..
Patrząc na ulice.. na spacerujących ludzi.. zastanawiałam się co by było, gdybym nie poszła na koncert The Script. Doskonale pamiętam, ze tamtego dnia nie miałam ochoty na nic, a Stella wyciągnęła mnie siłą z domu.

W sumie.. dzisiaj znałabym go jako wokalistę popowego zespoliku, znanego z gazet, radia, telewizji...

---------------------------------------------------------
Obiecałam rozdział.. no i jest, jednak za bardzo mi się nie podoba, ponieważ stanowi "wprowadzenie" przed kolejnym, dlatego też jest krótszy, dodatkowo wena nie była po mojej stronie..
Za błędy stylistyczne przepraszam!

A tak po za tym wesołych mikołajek i do następnego!

2 grudnia 2015

21 - sen.

Rozdział 21.

Może to, że jesteśmy różni, różnice te czynią nas ludźmi wyjątkowymi. Staramy się żyć normalnie, dostosowując czasami swoje wybory do danej grupy. Bolesne momenty mają sprawdzić ile bólu jesteśmy w stanie znieść.
Nic nie stało na ich przeszkodzie, więc dlaczego się oddalają od siebie? Miłość! Nie powinna działać inaczej?
On - przebywa w szpitalu.
Ona -  niekoniecznie posiada chęć do dalszej pracy..

...

 „-No.. myślałam, że ta historia potoczy się inaczej. – szatynka skrzyżowała ręce na piersi. Zrobiła kilka kroków przede mną, następnie dziwnie się uśmiechnęła.
-O co pani chodzi, zrobiłam coś nie tak? – nie wiedziałam co się dzieje. Gabinet, ja siedząca w fotelu, jakby ktoś mnie osądzał. Próbowałam się poruszyć, lecz na próżno, ponieważ ręce zostały przywiązane do podłokietników siedzenia.
-Nie zdążyłaś. Zakochał się w kimś innym! – podniosła głos. Gdyby nie oficjalna niebieska sukienka, zabrzmiałoby jakbym rozmawiała z zazdrosną byłą przyjaciółką.
-Kto taki? Przecież nic nie wiem.
-Naprawdę? Wieści, że Harry Styles i Penelope Diamond biorą ślub jeszcze do ciebie nie doszła? Jak możesz być taką idiotką – uderzenie w twarz. Skuliłam się pod wpływem bólu. –A oto i on – wskazała na drzwi.
To było jak oglądanie na przymus największego koszmaru. Chciałam się wyrwać.. w taki sposób patrzał tylko na mnie! Zasługiwałam na jego uściski, czułości..
-Co teraz z nią zrobimy?
-Przestań – machnął ręką. –Wystarczającym cierpieniem dla niej jest patrzenie, że jestem szczęśliwy u boku innej.


Minęły dwa dni. Siedziałam na schodach, oczekując aż pielęgniarka przyprowadzi Harry’ego. Z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, na co dowodzi fakt, że odpięli go od aparatury i może wyjść przed szpital na mały spacer.
Oczywiście.. bezpieczeństwo przede wszystkim, dlatego jestem za budynkiem, ponieważ na przód.. po prostu przejść się nie da bez „nadziania się” na błysk aparatu wścibskich dziennikarzy. Tyły szpitala są specjalnie odgrodzone, wiec przynajmniej to gwarantuje pewność o spokoju.

-Przyszłaś tu z specjalnej okazji? - usłyszałam nad uchem. No tak, zamyśliłam się. Te sny.. chciałabym się obudzić bez płaczu.
Jaki on zmarnowany.. Sporo schudł, generalnie czasami odmawiał jedzenia, podczas najcięższego stadium. Ubrania wiszą, zapadnięte policzki.. niczym Bella za zmierzchu przed porodem. Złe porównanie, nie przesadzajmy, nie stał się aż taką chudzinką.. jednak pierwsze skojarzenie.

-Nie, zabłądziłam, przypadkowo postanowiłam sobie poczekać - wstałam, przytuliłam chłopaka delikatnie. Wzięłam go za rękę.

-Słyszałaś wczorajszą burze? - zapytał, gdy usiedliśmy na ławeczce. Pięknie tutaj.

-Odczułam jej skutki - wzruszyłam ramionami. -Wyłączenie rozgrywki, w samym środku meczu jest wkurzające. Messi był przy piłce..

-Nic się nie zmieniłaś  - zaśmiał się. -Ta gra.. skończysz kiedyś?
Pokiwałam głową na nie. Moja druga miłość jak na razie nie zapowiada odejścia. Zdarzyło mi się przesadzić, zapominając o całym świecie..
     Umówiliśmy się na spotkanie, jedno z dwóch pierwszych. Słońce świeciło, było całkiem ciepło. Ubrałam się w sukienkę "bo Joy tak powiedziała". Bardzo długo namawiała, aż w końcu uległam. Dwie godziny do wyjścia sprawiły, ze postanowiłam włączyć ukochaną grę. Tym razem grałam drużyną z polski. Starałam się grać w każdej lidze, wiec Lechia Gdańsk.. z całkiem innymi piłkarzami niż w podstawowym składzie..
-Gool! - pisnęłam uradowana. Kto prowadzi w pojedynku online 3:0? oczywiście. Na pewno nie koleś po drugiej stronie!
Nie patrzyłam na godzinę, za bardzo się wciągnęłam. Nagle ktoś zasłonił mi ekran. –Eej.
-Nie zapomniałaś o czymś? - wtedy spojrzałam w górę. Harry stał z założonymi rękami, starał się nie uśmiechać.
-No bo wiesz.. - odłożyłam pada -Za szybko się wystroiłam.. dla ciebie..
-Tak ma wyglądać nasza randka? - usiadł na podłodze obok mnie -Daj drugą konsolę  - spojrzałam na niego zaskoczona.
-Nie jesteś zły, że nie pójdziemy do restauracji? – zapytałam nieco zawstydzona. Pokręcił głową na nie, wyjaśnił, że jeszcze nie zdarzyło mu się zorganizować w domu, dlatego musiał być ten pierwszy raz.
-A potem nie mogłeś wrócić na próbę przez twoje fanki, gdyż jakimś cudem odnalazły mój dom. Nie wspomnę o „pielgrzymkach” przez kilka kolejnych dni. – pokręciłam głową. Wow.. poczułam rumieńce na policzkach. Uważnie słuchał, nie zdając sobie sprawy, że..
Kichnął.

-Wrócę kiedyś do zespołu? - chyba nie oczekiwałam tego pytania. Jak wyjaśnić mu.. nie znam odpowiedzi. Prędzej mógłby powiedzieć mu Louis czy Liam.

-Pewnego dnia.. naprawdę nie wiem - ukryłam twarz w dłoniach. -Nie bądź smutny.. nie umiem.. - nieważne, wzrok skierował na ścianę.

...
Harry.
Strach, chęć ucieczki. Obudziłem się cały mokry. Chciałem wstać z łóżka, ale kable tylko krępowały moje ruchy.  Niemożliwe.. nienawidzę takich snów!
Błagam, nie oszalałem.
Siedziałem na samym środku.. czegoś. Ból w żebrach.. masakra. Nie mogłem określić co się działo, miałem zawiązane oczy.
Jedynie śmiech i cos kujące po ciele.

Penelope.. Ona powróciła.

------------------------------------------------
Dzisiaj trochę krótszy, ale starałam się wyrobić na dzisiejszy dzień :)
Do następnego!
(Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne!)