2 grudnia 2015

21 - sen.

Rozdział 21.

Może to, że jesteśmy różni, różnice te czynią nas ludźmi wyjątkowymi. Staramy się żyć normalnie, dostosowując czasami swoje wybory do danej grupy. Bolesne momenty mają sprawdzić ile bólu jesteśmy w stanie znieść.
Nic nie stało na ich przeszkodzie, więc dlaczego się oddalają od siebie? Miłość! Nie powinna działać inaczej?
On - przebywa w szpitalu.
Ona -  niekoniecznie posiada chęć do dalszej pracy..

...

 „-No.. myślałam, że ta historia potoczy się inaczej. – szatynka skrzyżowała ręce na piersi. Zrobiła kilka kroków przede mną, następnie dziwnie się uśmiechnęła.
-O co pani chodzi, zrobiłam coś nie tak? – nie wiedziałam co się dzieje. Gabinet, ja siedząca w fotelu, jakby ktoś mnie osądzał. Próbowałam się poruszyć, lecz na próżno, ponieważ ręce zostały przywiązane do podłokietników siedzenia.
-Nie zdążyłaś. Zakochał się w kimś innym! – podniosła głos. Gdyby nie oficjalna niebieska sukienka, zabrzmiałoby jakbym rozmawiała z zazdrosną byłą przyjaciółką.
-Kto taki? Przecież nic nie wiem.
-Naprawdę? Wieści, że Harry Styles i Penelope Diamond biorą ślub jeszcze do ciebie nie doszła? Jak możesz być taką idiotką – uderzenie w twarz. Skuliłam się pod wpływem bólu. –A oto i on – wskazała na drzwi.
To było jak oglądanie na przymus największego koszmaru. Chciałam się wyrwać.. w taki sposób patrzał tylko na mnie! Zasługiwałam na jego uściski, czułości..
-Co teraz z nią zrobimy?
-Przestań – machnął ręką. –Wystarczającym cierpieniem dla niej jest patrzenie, że jestem szczęśliwy u boku innej.


Minęły dwa dni. Siedziałam na schodach, oczekując aż pielęgniarka przyprowadzi Harry’ego. Z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, na co dowodzi fakt, że odpięli go od aparatury i może wyjść przed szpital na mały spacer.
Oczywiście.. bezpieczeństwo przede wszystkim, dlatego jestem za budynkiem, ponieważ na przód.. po prostu przejść się nie da bez „nadziania się” na błysk aparatu wścibskich dziennikarzy. Tyły szpitala są specjalnie odgrodzone, wiec przynajmniej to gwarantuje pewność o spokoju.

-Przyszłaś tu z specjalnej okazji? - usłyszałam nad uchem. No tak, zamyśliłam się. Te sny.. chciałabym się obudzić bez płaczu.
Jaki on zmarnowany.. Sporo schudł, generalnie czasami odmawiał jedzenia, podczas najcięższego stadium. Ubrania wiszą, zapadnięte policzki.. niczym Bella za zmierzchu przed porodem. Złe porównanie, nie przesadzajmy, nie stał się aż taką chudzinką.. jednak pierwsze skojarzenie.

-Nie, zabłądziłam, przypadkowo postanowiłam sobie poczekać - wstałam, przytuliłam chłopaka delikatnie. Wzięłam go za rękę.

-Słyszałaś wczorajszą burze? - zapytał, gdy usiedliśmy na ławeczce. Pięknie tutaj.

-Odczułam jej skutki - wzruszyłam ramionami. -Wyłączenie rozgrywki, w samym środku meczu jest wkurzające. Messi był przy piłce..

-Nic się nie zmieniłaś  - zaśmiał się. -Ta gra.. skończysz kiedyś?
Pokiwałam głową na nie. Moja druga miłość jak na razie nie zapowiada odejścia. Zdarzyło mi się przesadzić, zapominając o całym świecie..
     Umówiliśmy się na spotkanie, jedno z dwóch pierwszych. Słońce świeciło, było całkiem ciepło. Ubrałam się w sukienkę "bo Joy tak powiedziała". Bardzo długo namawiała, aż w końcu uległam. Dwie godziny do wyjścia sprawiły, ze postanowiłam włączyć ukochaną grę. Tym razem grałam drużyną z polski. Starałam się grać w każdej lidze, wiec Lechia Gdańsk.. z całkiem innymi piłkarzami niż w podstawowym składzie..
-Gool! - pisnęłam uradowana. Kto prowadzi w pojedynku online 3:0? oczywiście. Na pewno nie koleś po drugiej stronie!
Nie patrzyłam na godzinę, za bardzo się wciągnęłam. Nagle ktoś zasłonił mi ekran. –Eej.
-Nie zapomniałaś o czymś? - wtedy spojrzałam w górę. Harry stał z założonymi rękami, starał się nie uśmiechać.
-No bo wiesz.. - odłożyłam pada -Za szybko się wystroiłam.. dla ciebie..
-Tak ma wyglądać nasza randka? - usiadł na podłodze obok mnie -Daj drugą konsolę  - spojrzałam na niego zaskoczona.
-Nie jesteś zły, że nie pójdziemy do restauracji? – zapytałam nieco zawstydzona. Pokręcił głową na nie, wyjaśnił, że jeszcze nie zdarzyło mu się zorganizować w domu, dlatego musiał być ten pierwszy raz.
-A potem nie mogłeś wrócić na próbę przez twoje fanki, gdyż jakimś cudem odnalazły mój dom. Nie wspomnę o „pielgrzymkach” przez kilka kolejnych dni. – pokręciłam głową. Wow.. poczułam rumieńce na policzkach. Uważnie słuchał, nie zdając sobie sprawy, że..
Kichnął.

-Wrócę kiedyś do zespołu? - chyba nie oczekiwałam tego pytania. Jak wyjaśnić mu.. nie znam odpowiedzi. Prędzej mógłby powiedzieć mu Louis czy Liam.

-Pewnego dnia.. naprawdę nie wiem - ukryłam twarz w dłoniach. -Nie bądź smutny.. nie umiem.. - nieważne, wzrok skierował na ścianę.

...
Harry.
Strach, chęć ucieczki. Obudziłem się cały mokry. Chciałem wstać z łóżka, ale kable tylko krępowały moje ruchy.  Niemożliwe.. nienawidzę takich snów!
Błagam, nie oszalałem.
Siedziałem na samym środku.. czegoś. Ból w żebrach.. masakra. Nie mogłem określić co się działo, miałem zawiązane oczy.
Jedynie śmiech i cos kujące po ciele.

Penelope.. Ona powróciła.

------------------------------------------------
Dzisiaj trochę krótszy, ale starałam się wyrobić na dzisiejszy dzień :)
Do następnego!
(Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz