6 grudnia 2015

22 - prawda.

Rozdział 22

HARRY.
Nie chciałem nigdzie wychodzić. Wieść, że niegdyś psychofanka jest w związku z Hemmingsem.. po prostu.. przeraziła. Do kolejnego gwiazdora się dobrała, żeby zaistnieć, czy po prostu się „zakochała”?
Kiedyś prawie przez nią mogłem stracić życie.
Nie dawała mi spokoju. Dosłownie, gdzie wyszedłem tam ona się pojawiała. Historia.. ma gdzieś swój początek. Najgorszym etapem mogłem określić początki związku z jakąkolwiek dziewczyną. Prześladowanie, nękanie. Policja nie mogła nic zrobić.
Nie wierzę. Nagle bardzo rozbolała mnie głową. Chwyciłem za włosy, po cichu błagając, aby ból przeszedł. Nie, nie, nie...
Zagryzłem mocno wargi. Nawrót wspomnień.. cholera jasna!
„-Naprawdę mi na tobie zależy.”
„-Dla ciebie mogę nawet porzucić Fife!”
„-Isn't she lovely..."
„-To jeszcze nie koniec One Direction, Zayn! Nie dopuszczę do rozpadu, rozumiesz? Tkwimy wszyscy razem!"
„-Stary nic ci nie jest?” „-Nie chcę cię zapomnieć!”
„-Kochamy cię Harry!"
„-Bywają chwile w których chciałbym być sam.."
„-To koniec! Jesteś debilem Styles!”
 „-Ona non stop chodzi w dresach.. pokochałeś taką kruszynkę? Ona jest jak chłop. Piłka nożna , sporty.. widziałeś w jej szafie sukienki? Pewnie ich nie ma!
Myślałeś że z tego wyjdziesz? Powiesz to, albo dostaniesz po mordzie!"
„-Mówiłem? Jest bezużyteczny!
-Ja nie chciałem..
-Zapomnij o niej! Głupia dziewucha.."
„-Wyruszamy w trasę! Po całym świecie!"
„-Marionetka!"
  -Dość! - krzyknąłem bardzo głośno. Nie mogłem się opanować, łzy płynęły po policzkach ciurkiem. Nie wiem kiedy do pokoju przybiegł lekarz wraz z pielęgniarkami. Chwycili za moje ręce, zaprowadzili do łóżka, ciągle przytrzymując. Widząc strzykawkę, panika wzrosła.

-Nie róbcie tego! - błagałem. -Pamiętam! Przypomniałem sobie wszystko! - zamarli? Jakby czas stanął w miejscu na chwilę.

 -Co on mówi? – kobieta spojrzała na doktora wystraszona.

 -Musimy to sprawdzić, przytrzymaj go. – wbicie igły w ramię..poddałem się ogarniającemu zmęczeniu.

[TINA]
Siedziałam z Rossem u ciotki, przeglądając co takiego robią ludzie. Na twitterze.. zaczęłam spędzać dużo czasu. Starałam się pomoc fankom, nie byłam przeciwko nim. Histeria masowa.. wzrastała, jak na razie nie zapowiadało się na spokój.
-Kontaktowałaś się z Harrym? – zapytał, sięgając kolejne ciastko.

-Nie, nie miałam.. dzisiaj jego mama powinna..

-Ty słyszysz co mówisz? - zaśmiał się, prawie wywracając talerzyk. Blondyn od kilku godzin ma dobry humor, tym samym denerwowałam się bez powodu. -A kochasz go jeszcze? Wyłącz to ustrojstwo.

-Kiedy ja..

-Nie zrozum mnie źle, jednak po ostatnim wyjściu zachowywałaś się dość dziwnie. Pomaganie ok, jednak czytasz te opinie..

-Daj spokój.. wszyscy się czepiają, że nie mamy tej samej relacji. Nikt go jak na razie nie odwiedza, wiesz czemu? Harry potrzebuje spokoju. – czy za każdym razem muszę komuś tłumaczyć? Nie mam żadnych wieści. Jedynym źródłem informacji jest mama Loczka

 ...

-Tina, proszę, przyjedź kiedy będziesz miała wolny czas."

-Są już jakieś wiadomości o nim? – wzięłam telefon na tryb głośnomówiący. Przecież nie zjem przypalonych kotletów schabowych.

„-Lekarze powiedzieli, że.. trochę więcej pamięta, niestety nadal tkwi w szoku.”

-Naprawdę? Cieszę się bardzo, aaa! – pisnęłam, kiedy gorące mięso spadło na moją stopę. Zawsze mam pecha, mogłam nie wywijać tak widelcem..

-Wszystko w porządku?

-Tak, mały wypadek przy obiedzie.. – oby nie było oparzenia..

   Dwie godziny później ubrana ciepło, wyszłam z domu.
Paparazzi, dziękuje za trening, dawno nie biegałam, a od dłuższego siedzenia w pokoju i jedzenia słodyczy, tłuszczyk pojawił się gdzie nie gdzie. Myślałam, że padnę po drodze. Jak nie fanki, to flesze.. masakra.
Miejscowa kawiarenka.. wybawienie? Za grzecznością kasjerki "zabarykadowałam się" w toalecie na 15 minut.  
Co się stanie, gdy Directioners dowiedzą się o.. wole nie wiedzieć.
-Możesz już wyjść - wychyliła się Beth. Podziękowałam i wyszłam. Ruch na ulicy.. niesamowity. Tylko wtopić się w tłum, bezpiecznie dotrzeć do celu. Na najbliższym przystanku wsiadłam w autobus.
Kilka kolejnych miast..
Patrząc na ulice.. na spacerujących ludzi.. zastanawiałam się co by było, gdybym nie poszła na koncert The Script. Doskonale pamiętam, ze tamtego dnia nie miałam ochoty na nic, a Stella wyciągnęła mnie siłą z domu.

W sumie.. dzisiaj znałabym go jako wokalistę popowego zespoliku, znanego z gazet, radia, telewizji...

---------------------------------------------------------
Obiecałam rozdział.. no i jest, jednak za bardzo mi się nie podoba, ponieważ stanowi "wprowadzenie" przed kolejnym, dlatego też jest krótszy, dodatkowo wena nie była po mojej stronie..
Za błędy stylistyczne przepraszam!

A tak po za tym wesołych mikołajek i do następnego!

3 komentarze:

  1. Nic dodać nic ująć! Świetne, cudowne, najwspanialsze opowiadanie! Czy mogła byś dodawać rozdziały rzadko ale dużo, np. 3 lub 4 w miesiącu ( wszystkie jednego dnia)<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Dziękuje za miłe słowa ;)
      Niestety nie odpowiada mi twoja propozycja dodawania rozdziałów. Przecież inni musieliby czekać bardzo długo z tego co proponujesz, a sama uważam, że jak dodaję rozdział raz w tygodniu to.. jednak za rzadko. Dodatkowo rozdziały pojawiają się w zależności od weny. Może innym odpowiadałaby taka opcja ;)

      Usuń