11 grudnia 2015

23 - pożegnanie?

Rozdział 23.
-Proszę poczekać.. tak około trzydzieści minut, pacjent jest na badaniach, podobno zaszły komplikacje, jakieś testy wyszły w jakimś wyniku.. - pielęgniarka wywróciła oczami. No bo przecież ignorowanie osoby, która wręcz wbiegła do szpitala, należy do całkiem normalnych reakcji. Też się nie cieszę, że ją widzę, naprawdę wolałabym już siedzieć przy Harrym, niż tutaj czekać. Niechętnie usiadłam na krzesełku niedaleko recepcji.

-Co mu się stało? – zapytałam po chwili. Jasne, nie lubimy się, ale mogłaby łaskawie zdradzić coś więcej.

-Powiedziałam za dużo, nie było tematu – pisnęła, wychodząc do jakiejś salki. Czego się spodziewałam.. blondynka to jednak stan umysłu.
W oczekiwaniu wyciągnęłam telefon. Gazetki o chorobach niezbyt interesujące. Pokręciłam minimalnie głową. Dlaczego FIFA 15 nie działa bez internetu? Nie zamierzam tracić wykupionego pakietu, bo z 1GB zrobi się parę kB.
Przeglądając powiadomienia, natknęłam się na te z Twittera. Nie mam siły, serio. Pomaganie.. inna sprawa, lecz ten cholerny spam.. jakaś fanka wysłała prawie dwieście razy „pozdrów Harry’ego!”. Owszem, mogłoby się zagubić, nie ma opcji, żeby wszystko ogarnąć za jednym razem. Niestety, nie założyłam fundacji „Jestem dziewczyną sławnego piosenkarza, przekażę każdą twoją wiadomość!”
Klik.. nie wiem kto co pisał.
Kochana autokorekta.. po piętnastu minutach zorientowałam się, że w tweecie pewien wyraz brzmi dwuznacznie..

-Dlaczego?! On musi z tego wyjść, nie skazujcie go na śmierć! Niech pan uratuje mojego syna, błagam - straszny widok. Kobieta uwiesiła się lekarza, nie zamierzając się poddać, dalej błagała o pomoc. Straszna chwila, gdy jesteśmy bezradni, a nadzieja tkwi w lekach czy operacji.
Blondi również się nudziło, skoro po kolejnych trzydziestu minutach postanowiła się odezwać.

-Cisza w świecie gwiazd, prawda? Nie ma chłopaka, fejm spada. Ludzie o tobie pamiętają? - zaśmiała się. Czy mogę wziąć krzesło i rzucić je przed siebie? Ładnie proszę.

-Szczerze? Nie muszą. Chyba, że lubisz nieodłącznych paparazzo i atakujących fanów każdego dnia – fałszywie się uśmiechnęłam. Czy w końcu otrzymam pozwolenie na wejście do niego? Jak tak dalej pójdzie, ktoś straci włosy..

-Aa udawaj dalej, kiedy chłoptaś wróci do normy, będziesz z nim łazić po klubach. – słysząc to, zacisnęłam mocniej pięści. „Nie daj się sprowokować, ona czeka na twój wybuch.”

-Podobno nie chciałaś ze mną rozmawiać? – spojrzałam na nią. „Daj mi spokój..”
Nic nie odpowiedziała. Bardzo dobrze.

...

Myślałam, że przyjadę, będzie wszystko dobrze. Los odbiera nam szanse. Moją także.
Pojawiła się ta, której nie chciałam widzieć za żadne skarby świata. Udała taką zrozpaczona, że gdy on wrócił, weszła do niego pierwsza.
Taylor Swift.. proszę weź Oskara, który się należy Leonardo di Caprio, twoje udawanie przebiło każdą rolę.
Czekałam.. nic innego mi nie pozostało, tylko czekanie na swoją kolej. Gwiazdka musiała odegrać swoje.. ciekawe jak na tym wyszła.

-Jakim cudem?! Jakieś bzdury, że odzyskał pamięć! Mój menager potwierdził, że nadal Styles ma amnezje! Jak tak można ze mnie kpić?! - uh, no nieźle. Zdenerwowana wyszła głośno przy tym tupiąc. Mam się bać czy śmiać? „Blond słoń nadchodzi!”
Na moje nieszczęście, zatrzymała się przede mną. –O, dziewczyna chroniąca swoją prywatność.. uważaj, bo jeszcze sława zacznie przyciągać i nie będziesz taka anonimowa. – odeszła. Groźba, wróżba? Nie wiem o co jej chodziło. Świat showbiznesu nie jest dla osób mojego pokroju.
Lekarz machnął ręką. Ok, w końcu ja.

Chwyciłam niebieską torebkę, przeszłam przez drzwi.
Biały pokój był oświetlony przez promienie słoneczne. Chłopak miał przymknięte oczy. Jego włosy.. prawie popadłam w zachwyt. Takie długie.. „rozsypane” po całej poduszce.. gdzie znajdę najbliższą przystań, żeby nie zatonąć w widoku?

-Będziesz tak stać? - zaśmiał się. Pokręciłam głową z uśmiechem i usiadłam na krzesełku obok łóżka.

-Co ją tak wkurzyło? Bałam się, że mi coś zrobi.

-Hm.. – podparł się na łokciach. –Stwierdzenie, że nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek zdradziła mnie z grą sportową, okazało się zbyt bolesne – uśmiechnął się szeroko. Czy już mówiłam, że kocham ten uśmiech?

-Czyli.. pamiętasz. – westchnęłam.

-Dość boleśnie większość powróciła, ale dałem radę.

-Cieszę się bardzo.. wiesz, mam cichą nadzieje, że nie będę musiała po raz kolejny ciebie szukać. – kolejnego „porwania” nie zniosłabym. Raz wystarczył, aby wystarczająco namieszać w życiu.

-No.. a jak się schowam, też zrezygnujesz?

-A to już inna sprawa.. mogę? - odgarnął kabelki i delikatnie go przytuliłam. Potrzebowałam tego ciepła. Przytulanie Rossa albo kogoś z rodziny.. jest całkowicie w porządku, lecz on.. inaczej się czujesz, kiedy masz w ramionach swoją drugą połówkę.

-Chłopaki opowiadali takie bajki.. – po chwili się odsunął - Naprawdę rzuciłabyś mnie dla gry?
Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jasne, niech tylko znajdę pieniądze na FIFE 16, nie będę wychodzić z domu przez kilka dni! -Myślę, że powinno nastąpić pożegnanie. - smutek. „Zachowaj spokój.. przede wszystkim nie panikuj!”. Nie wiedziałam jak to skomentować. Po prostu podniosłam się do góry, wstałam z krzesła. -Tina.. żegnam się z tym miejscem.. za tydzień wracam do domu.

------------------------------------------------
Drodzy czytelnicy... chciałabym was poinformować, że do końca opowiadania pozostało kilka rozdziałów...
Jak ten czas szybko leci, prawda? Za niecałe dwa tygodnie święta.. a przecież tak niedawno były wakacje..
Komentujcie, piszcie, co myślicie na temat rozdziału/opowiadania. :D
Do następnego!

+ zapraszam na moje kolejne opowiadanie, tym razem typu fantasy, o wampirach. Klikamy w link -> Vampire

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz