17 grudnia 2015

24 - Nie wszystko jest idealne, prawda?

Rozdział 24.
Następnego dnia obudziłam się z bólem głowy. Dosyć, że Joy chciała świętować jakąś okazje, to moi rodzice dość hucznie obchodzili kolejną rocznice ślubu. Wcale nie narzekałam, tylko parę razy zeszłam na dół, żeby się poskarżyć, że disco polo za głośno leci, a ja nie mogę zasnąć. Zabalowali, więc trzy godziny snu.. kto by się wyspał? Po cichu powiedziałam parę przekleństw słysząc piosenkę „Voodoo doll” 5 Seconds of Summer. Budzik… jakim cudem wpadłam na to, żeby go tak wcześnie ustawiać.
Przetarłam zasypane oczy. Nie ma szans, żebym się ruszyła..
Po półgodzinnej „walce”, postawiłam stopy na chłodnej podłodze. Tyle dobrego w zimie. W międzyczasie ktoś ewidentnie próbował się do mnie dodzwonić. Kiedyś trzeba zignorować dzwoniący telefon, nakładając poduszkę na głowę..

"Dzisiaj planujemy oznajmić, że Harry powraca do gry?" Niall. Człowieku, macie wolne, weź się wyśpij..
"Pomyliły ci się numery, czy celowo dostałam tego sms’a?” odpisałam, po czym wzięłam czyste ubrania, zostawiłam je na małym krzesełku i weszłam pod prysznic.
Dobrze, że nie mieszkam w bloku.. mało osób znalazłoby się, które zniosłyby „koncert”.
Przebrana w niebieską bluzę, jeansy, zeszłam na śniadanie. Tosty z serem.. jestem w raju! Przywitałam się z rodzicami, po czym zajęłam miejsce przy stole obok ojca. W końcu rodzinny poranek.


(Parę godzin później)
-Rety.. dawno nie biegałem. – zaśmiał się po pościgu z paparazzi. Taki tam nieodłączny dodatek przy byciu sławnym. Zdyszana lekko oparłam się o framugę drzwi.

 -Następnym razem potrzebny jest nam trening Haroldzie. – niby pogroziłam palcem, na co on nagle znalazł w sobie tyle siły, żeby chwycić mnie w pasie, „zarzucić” sobie na ramię i jeszcze wejść na górę po schodach. Podziwiam tego człowieka! Kopniakiem otworzył szerzej, wcześniej lekko otwarte drzwi. Koniec przejażdżki.

-Minęło tyle czasu, aż nie mogę uwierzyć we wcześniejsze wydarzenia... – rozejrzał się z uśmiechem po własnym pokoju. W pełni szczęśliwy usiadł na łóżku, po czym wyciągnął rękę. Skoro sam zachęca..
Przytuliłam go mocno, przy okazji dając mu całusa w policzek. –Naprawdę nic nie było ruszane, jak zostałem zabrany do szpitala?

 -Prędzej coś byś mi zrobił, gdybym wzięła.. na przykład jedną z twoich koszul – wzruszyłam ramionami.

-Właśnie... co się stało z... taką jasną w kwiaty? – wskazał na krzesło przy ciemnej komodzie. Akurat to musiał zauważyć! Wszędzie prawie wysprzątane, a on pyta o zgubę, która ostatnio tam wisiała.

-Powiedzmy, że pożyczyłam – szeroko się uśmiechnęłam. Nie przewidziałam jednak, że ruszy atak łaskotek! Wykorzystał chwilę nieuwagi, nie fair! Długo nie czekał na odzew… odpłaciłam się tym samym.

 …

 -Nie żartujesz z tym, co zrobił? – Joy nie dowierzała w usłyszane przed chwilą słowa. Przyjaciółka mnie dzisiaj załamuje, przysięgam.
Opowiedziałam jej o tym, jak Louis przyszedł z nową koleżanką na imprezę powitalną w domu Loczka. Niestety owa dziewczyna miała jakiś gorszy dzień, więc… wraz z Lou zajęli wolny pokój… na całą noc. Wolę nie wiedzieć co tam robili, bo na pewno nie grali w planszówki, litości!
Już chciałam odpowiedzieć, gdy dostałam wiadomość. –Zarumieniłaś się… o co kaman? – odstawiła swoją kawę na stolik, po czym nachyliła się w moją stronę.

 -Muszę wracać do domu.. jedziemy.. gdzieś. Nie napisał dokładniej, ale zapowiada się..

 -Na randkę! – pisnęła uradowana. Czasami się zastanawiam, czy blondynka ma te dwadzieścia pięć lat…


-Wynająłeś dla nas salę? – zapytałam zaskoczona. Przez dobre trzydzieści minut, podczas jazdy autem, nic nie widziałam. Opaska na oczach… jak w jakimś porwaniu, żeby droga nie była znana… przecież nie ucieknę! Chyba…

 -Dla ciebie wszystko. – dlaczego za pomocą zwykłego uśmiechu, sprawia, że mam „nogi z waty”? Ubrany w czarne jeansy, białą, rozpiętą koszulę.. po prostu widok zapierający dech w piersiach.
Wpasowałam się swoją kremową sukienką…
Pomijając stan, w którym rozglądałam, oniemiała mając otwartą buzię (co musiało śmiesznie wyglądać), kierowaliśmy się w stronę małej sceny. Ku mojemu zaskoczeniu wziął stamtąd gitarę. Chyba nie.. -Wiesz… na koncercie The Script nie wyobrażałem sobie poznania miłości mojego życia. Takie banalne. Jeden moment… a zapoczątkował tak wiele. – idealnie  pasuje określenie – mdleję!
Jak zaczarowana usiadłam w wyznaczonym miejscu. Przejechał palcami po strunach… coś przeczuwałam… będzie śpiewał…

„-No, baby,  this is not an illusion, I’ve really got my heart out my sleeve, Oh baby, this is not an illusion, there’s magic between you and me
No, baby, this is not an illusiion, You really got me lifted on feet, So tell me you believe in love, cause it’s not an illusion to me


(Nie, kochanie, to nie jest iluzja, nie kryję się z moimi uczuciami, oh kochanie, to nie jest iluzja, to magia pomiędzy tobą i mną.
Nie, kochanie to nie jest iluzja, naprawdę podniosłaś mnie na nogi, więc powiedz, że wierzysz w miłość, ponieważ dla mnie to nie jest iluzja
.)

Znalazłam nową, ulubioną piosenkę One Direction? Wzruszyłam się. A kit z tym, że makijaż się rozmaże, niecodziennie pojawia się taka okazja.

Chociaż.. te chwile.. mijają bardzo szybko.

 ...

Nie wszystko jest idealne, prawda?
Czasami idzie się za ciosem i nie marnuje szansy jaką daje mu życie. Bywa tak, że musimy wiele przecierpieć, aby dowiedzieć się kto zostanie z nami mimo naszych błędów, wad, kto nie będzie chciał bawić się naszymi uczuciami. Jasne, słowa bolą, tym bardziej wypowiedziane przez osobę, której się wcześniej ufało, jednak.. czy to nie pokazuje prawdziwych intencji?
Nie czułam się głupio, kiedy dostałam "z liścia" do zrozumienia, żeby w końcu zająć się swoim własnym życiem. Nic nie trwa wiecznie, a uganianie się za kimś.. odbiera wszystko inne.
Dwudziestolatka powinna rozmyślać o studiach, pracy.. a nie cały czas siedzieć przed komputerem, grając w gry, mając gdzieś co będzie potem. Rozumowanie "mam chłopaka, nic więcej do szczęścia nie trzeba" jest tak błędne, że aż pali w oczy.
Może za późno się ocknęłam "ze snu". Może czas postanowił pokazać, ze miejscami zmarnowałam pewne możliwości.

Tego dnia, postanowiłam zrobić krok do przodu.
Wyłączyłam telefon, nie chciałam mieć żadnego kontaktu z.. kimkolwiek. Nie odpowiadałam już na tweety uradowanych fanek, które cieszyły się z powrotu Harry’ego.
Siedziałam przed sekretariatem jednej z uczelni i czekałam na decyzje, czy wyniki z matury są wystarczające, abym dostała się na właściwy kierunek. Niezła pobudka ze studiami.. prawie dwa lata później.
Nerwowo zastukałam paznokciami w zeszyt, leżący na kolanach. Odbieganie od poprzednich wydarzeń.. czasem trzeba cos pominąć.

-Panno Rose.. proszę tutaj na chwilę - profesor, czy dyrektor wychylił się zza drzwi. Wzięłam głęboki wdech. Będzie dobrze, tylko nie myśl negatywnie
-Jestem zaskoczony, dlaczego nie składała pani papierów do nas wcześniej. Mało jest dziewczyn, które chciałyby się dokształcać akurat w tej specjalizacji, ale.. witamy w naszych skromnych progach UCFB Wembley. - podał mi rękę, ciepło się uśmiechając. Może zwlekałam na ostatnią chwile, lecz.. udało się.
Podziękowałam, a następnie skierowałam się na dziedziniec, gdzie miał czekać na mnie autobus.. nie dosłownie, lecz wyszłam idealnie, kiedy podjechał na przystanek. Po plan lekcji, miejsce w akademiku.. miałam się zgłosić za kilka dni.
Rozpoczynam nowy rozdział..

...

Zainteresowanie mediów moją osobą słabło z każdym dniem.
Nie byłam już dziewczyną Harry’ego Stylesa. Bardziej natrafiałam na artykuły, że pomogłam mu powrócić do One Direction, stanowiłam podporę dla niego..
Teraz byłego chłopaka widuje w telewizji. Miejscami mijamy się na ulicy, jak ma czas, spotykamy się na milej rozmowie przy kawie.
Walczyłam. Nie poddałam się. Nie przegrałam.
Nasz związek zakończył się.. dość oczywiście. Ja, wyrażając chęć rozpoczęcia studiów przekreśliłam szanse na spotkania i tym podobne.
Oczywiście.. sam wpadł na ten pomysł. Nie byłam w stanie się sprzeciwić. On w trasie, plus mój uciekający czas..
Przepłakałam parę nocy, zanim dotarło do mnie na co się zgodziłam. Miało być.. magicznie.. wrócić do normy po tych całych przeżyciach.. nie wliczałam jego strachu o wspólne przetrwanie.
Dodatkowo zarząd chłopaków prosił, abym dała sobie spokój z mieszaniem się w nie swoje sprawy. Było to trudne, jednak każda chwila spędzona z nim.. nie przepadnie w niepamięć.

Przyszłej dziewczynie Harry'ego życzę wszystkiego co najlepsze, aby dbała o Loczka, żeby miał w kimś podparcie. Chociaż zazdrość ukaże się z wyjątkową siłą.. raz się nie załamałam, na kolejny również nie pozwolę. Pozostaje nic innego jak przyjaźń, która zagwarantuje dalszy kontakt.
Straszne, co nie? Tyle się starałam, a tu.. los sprawił psikusa. Czy zechce nas kiedyś z powrotem połączyć?

--------------------------------------------------------
*buduje schron, ponieważ rozdzieliła głównych bohaterów*.
Witam wszystkich! Wow, jaki długi rozdział! Szczerze.. to myślałam, że się na dzisiaj nie wyrobię, jednak znalazłam wolną chwilę na publikację.
Moi drodzy.. zbliżamy się powoli do końca opowiadania. Nie wiem ile dokładnie rozdziałów pozostało, ale przewiduję tak trzy/cztery.
Plus... pojawi się świąteczny dodatek!
Dokładny "rozkład" macie w tym samym miejscu, a dla tych, którzy czytają na telefonach, radziłabym wtedy przejść na "wersję dla komputera".
Dziękuję za tak dużą liczbę wyświetleń, żałuję, że nie komentujecie, ale nie można mieć wszystkiego :D
Do następnego!

1 komentarz:

  1. Jestem teraz w szpitalu i mam wiele czasu na czytanie, wièc trafiłam na twojego bloga i się zakochałam. Naprawdę wciąga! Szybko wszystko nadrobiłam i jestem już na bierząco, a teraz czekam na następny rozdział x Liczę też na to, że odwiedzisz mojego bloga z dość nietypowym opowiadaniem i Harrym until-dawn-fanfiction.blogspot.com Nie będę miała też nic przeciwko jeżeli poinformujesz mnie tam o nowym rozdziale :) Życzę weny! x

    OdpowiedzUsuń