27 grudnia 2015

25 - historia jeszcze się nie kończy.

Rozdział 25.

Nigdy nie myślałam o tym, że będę się pakować, zabierać własne rzeczy do akademika. Dorosłość.. studia.. wszystko przede mną? Lekko zażenowana, zgłośniłam lewą ręką radio. Niech muzyka zagłuszy wszelkie obawy, mam dość. Z jednej strony obawiam się co tam mnie czeka. Na pewno sporo nauki, imprezy.. nie interesuję się nimi jak jeszcze rok temu. W pewnym sensie się zmieniłam przez te dwanaście miesięcy. Znajomi z liceum nigdy by nie zgadli, że.. coś potrafi wpłynąć na me zachowanie bardziej niż oni.
Ale.. tak naprawdę pragnęłam pozostać w tym pokoju na zawsze. Mieć te swoje gry, lecz ciepły kąt.. decyzja podjęta, jest za późno na zmianę. Wieczne chowanie się..

„-A teraz coś dla zagorzałych fanek One Direction! Piosenka lekka, wpadająca w ucho! O tym, aby cieszyć się chwilą! Directionerki, zaświtało w głowie? Oto „Live while we’re young”!

Hey girl I’m waiting on ya, I’m waiting on ya
-Serio? – powiedziałam na głos, ukrywając twarz w poduszce. Nigdy się nie uwolnię od niego. Przysięgam. Westchnęłam, po czym włożyłam ulubioną czerwoną bluzę do walizki. Tylko.. jak ja to zamknę? Niewiele rozważając własne myśli usiadłam na niej, starając się jakoś zasunąć zamek. Pomysł nie był taki zły, dopóki aż do przyjścia kogoś.

-Gotowa? - tata wszedł przez drzwi, stanął przy komodzie. Czy mogę się rzucić na kolana i błagać o pozostanie w domu? Jak w akademiku zamieszkam z fanką 1D? Stracę życie, zasypana pytaniami o boyband?

-Prawie.. - odgarnęłam grzywkę i pociągnęłam za uchwyt czarnej walizki. Dość ciężka..
Mój wygląd z początku? Długie, brązowe włosy, sięgające do połowy ud, przeważnie ubrana na sportowo. A teraz? Ścięłam moje śliczności, tak, że sięgają ledwo za ramiona, nie zapominając o niebieskich pasemkach. „Zaszalałam”. Ubrałam nawet czarną sukienkę z kwiecistym wzorem..

-Moja mała dorasta.. – zaśmiał się. Ojej..

-Tato.. - zarumieniłam się. -Będę tęsknić - przytuliłam się do ojca, a ten wzmocnił uścisk. Tego też mi będzie brakowało. Niestety mama nie mogła się ze mną pożegnać, ponieważ od samego rana siedziała w pracy.
Ostatnie wymiany słów.. udałam się na słynny przystanek. Kierunek.. UCFB Wembley!

 …

 Po włożeniu torby do luku bagażowego, zajęłam miejsce przy oknie w busie. Na całe szczęście nie jechało dużo osób. Przeważnie ludzie byli wobec mnie życzliwi, jednak nigdy nie wiadomo czego się spodziewać.
Spojrzałam na tapetę w telefonie. Jakoś nie potrafiłam pozbyć się wspólnego zdjęcia z ekranu głównego. Czasami miałam ochotę wejść w wiadomości, napisać smsa „Hej Harry! Czy ty także czujesz, że popełniliśmy błąd?”
Westchnęłam i po rozplątaniu słuchawek włączyłam przypadkową playlistę. Tym razem padło na The Wanted. O kurde..
„Show me love”.  Dobijać się bardziej?

...
Harry.
Gemma urządziła niezłą pobudkę. Dobrze wiedziała, że zespół robi wcześnie próbę, dlatego czemu nie, spotkanie z podłogą na dzień dobry w sam raz. Obolały podniosłem się z ziemi. Ugh, zapłaci mi kiedyś za to.. o ile będę miał siłę.
-Niech tylko powiem Tin.. - zaciąłem się, na co zaciekawiona się uśmiechnęła. Nastąpił koniec związku - wspólna decyzja. Czy muszą mi przypominać o tym na każdym kroku? W sumie sam to robię.. nieważne.

-Komu powiesz? Tinie, która właśnie wyrusza na studia? Twój pociąg już odjechał braciszku.

-Nie byłbym tego pewien.. - powiedziałem po cichu. Współpracuje z Louisem nad nową piosenką na piąty album.. jeszcze nie wiemy jaki będzie nosić tytuł, przyjdzie na to czas. Kto mnie zna, stwierdzi, że to właśnie o niej.

 …
    -Skupcie się panowie. Mieliście zasłużoną przerwę.. nawet nie wymuszoną, ale bierzemy się do roboty. Nikogo nie zawiedziemy tym krążkiem, tym bardziej wytrwałych fanów. Przeżyliście osobisty dramat, dobrze. Te dziewczyny były bardziej zdezorientowane niż kiedykolwiek. A działo się. Dlatego.. proponuje tak.. zaczynamy od melodii, potem dodajemy tekst, w każdej chwili możecie zmienić, zasady nie uległy zmianie. - Julian jak zwykle okazywał dobre rady. Siedzieliśmy w studiu nagraniowym w "kółeczku". Burza mózgów.. Brakowało mi tego.
Nawet Zayn był bardziej pobudzony niż zwykle. Dzięki Bogu wyszedłem z amnezji i mogę być dzisiaj tu z nimi.

-How many nights have you wished someone would stay? - cicho zaśpiewałem. Pasuje..

 -Lay awake only hoping they're okay.. – dośpiewał Zayn.

-Powtórz! - Niall złapał gitarę, po czym powoli zaczęliśmy tworzyć utwór.

-And now I'm one step closer to being, two steps far from you, and everybody wants you, everybody wants you..
Wtedy podając kolejne wersy myślałem, jak mogła się czuć szatynka, kiedy byłem w najgorszym stanie. Czy cierpiała? Dopóki mieliśmy kontakt, nie chciała powiedzieć o swoich odczuciach.
Poświęciła się. Któregoś dnia znalazłem filmik, jak pragnęła się dowiedzieć w której klinice przebywałem.
Była odważna.. była taka.. moja..

-Styles znowu nam odpływasz w daleki rejs, w ten sposób nie dogonimy cię, bo nie dajesz wsiąść na statek..

-O imieniu Tina.. - Louis szybko zamrugał oczami uśmiechając się przy tym.

-Dajcie spokój..

-Oto słowa kolesia, nie mogącego poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby, dobra robota. - Malik poklepał mnie po plecach.

I chyba mają racje.

----------------------------------------------------------
Święta, święta i po świętach! Za cztery dni sylwester... przyznam się wam, że od paru dni piosenka "Infinity" od tak nie chce się ode mnie odczepić. Wyobrażacie sobie głos Zayna w tym utworze? To by było arcydzieło...
Ale wracając. Jak się wam spodobał rozdział? A ogólnie jakie macie wrażenie o opowiadaniu?
Znowu zacznę narzekać, ale czasami jest nawet 100 wejść dziennie i... leniuszki moje, nie chce się wam komentować ;) No cóż... bardzo chciałabym poznać waszą opinię.
Niby jeszcze przed nami miały być trzy rozdziały, jednak święta przyszły z taką weną, że jeszcze tak szybko się nie rozstaniemy :D
Dziękuje za każde wyświetlenie, przeczytanie moich wypocin. Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz