31 grudnia 2015

26 - jedziemy dalej.

Rozdział 26
Droga miała wiele zakrętów, sprawiało że było mi niedobrze.. raz lecisz na jedną stronę.. raz na drugą.. a może to jednak choroba lokomocyjna? Za miastem tak zarzuciło autobusem, aż spadł bagaż z góry. Dobrze, że siedziałam przy oknie..
W międzyczasie dosiadło się kilka osób jadących na uczelnie. Roześmiani, szczęśliwi na swój widok. Zapewne starsze roczniki.
Nie powiem.. wolałabym zapomnieć obrazek pary, wpychającej sobie języki do gardeł.. ten pech, że usiedli naprzeciwko.
"Masz nowe powiadomienie!"
"Harry Styles dodał zdjęcie." instagram.. jakoś.. musiałam wiedzieć co robią. Chociażby patrząc na dodane fotografie. Są w studiu, w piątkę, aż dziwnie się poczułam, ponieważ jestem coraz bliżej nich, wiedząc że jednak nie spotkamy się w najbliższym czasie.

 -Koniec trasy studenci, miłego dnia! – kierowca głośno powiedział po tym, jak wszyscy zabrali swoje bagaże.

UCFB.. Co tu robię? Podobno spełniam marzenia, skupione na sporcie.
Czy się uda? Nie mam zielonego pojęcia.

Po odebraniu z sekretariatu kluczyków, udałam się do swojego pokoju. Najpierw przeszłam przez ogromny dziedziniec. Idealne miejsce na spotkania. Marmurowy chodnik, gdzieniegdzie ławki pod drzewami.. oraz ścieżka prowadząca do dużego gmachu.
Z zewnątrz może się wydawać na straszny, lecz w środku.. bardziej.. przyjaźniej?
Skierowałam się schodami na górę. Kręte, brązowe. Akademik na terenie uczelni liczy cztery piętra, posiada pokoje mieszane, czyli mieszkają tu zarówno chłopcy jak i dziewczyny.
Jakoś „doczłapałam się” ze swoją walizką na drugie piętro. Minęło mnie parę rozbawionych osób, lecz nie przyglądałam się im. Kto wie z kim będę na roku..
Otworzyłam drzwi. Od razu ukazał mi się duży, jasnobrązowy pokój. Komody, mała łazienka w odcieniach niebieskiego..
"Oho, będę mieć współlokatorkę" stwierdziłam od razu, widząc drugie łóżko. Studentka.. nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego słowa! Jakby to słowo było jeszcze obce.
Położyłam torby przy łóżku, wyciągnęłam laptopa. Świecie nie było mnie przez kilka godzin, co słychać?

...
Harry.
-No bo jeśli tak wyciągamy te 'Infinity' to tytuł może być ten sam.. - stwierdził Zayn, wkładając do buzi długopis. Zmęczony oparłem głowę na ręce. Chyba zasypiam.

-Panowie, budzimy się! Decyzja podjęta przez Malika, gratulacje! Chyba, że macie siłę, żeby przedyskutować wybór. - Julian wstał, a następnie włączył coś na konsoli. Głośny dźwięk, pisk równa się pobudka natychmiastowa. -Pracujemy dopiero 12 godzin, potrzebujemy chociażby początek kolejnego materiału, żebyście dostali spokój. - jednak widząc nasze miny, zrezygnował z tego pomysłu. Kto w tej chwili nie marzył o łóżku? -Wracajcie do hotelu, pamiętajcie że jutro po południu robimy live twitcama. Pora wrócić na właściwe tory. Directioners będą zachwycone.

-Gdzie się zatrzymałeś? - zapytałem Nialla. Louis z Liamem gdzieś się ulotnili, a Zayn czekał na Perrie, która ćwiczyła nowe piosenki ze swoim zespołem.

-Tam gdzie ostatnio.. - odparł, zapinając niebieska torbę.

-No dużo się do wiedziałem. – zaśmiałem się, po czym odgarnąłem włosy sprzed twarzy. Zapomniałem je związać, to teraz przeszkadzają.

-W tym samym co ty matole.

-No wiesz.. - założyłem ręce na klatce piersiowej.

-Zbieramy się, co? - kiwnąłem głową. I tak nic nie planowałem.

...
Tina.
-Hey, how ya do in, sorry you can't get through.. - usłyszałam, kiedy czytałam książkę. Spojrzałam w górę i ujrzałam czarnowłosą dziewczynę z dużymi słuchawkami na uszach. Położyła torbę przy ścianie, po czym spojrzała w moją stronę. -Przepraszam.. jestem Lily. - wyciągnęła rękę. Potrzasnęłam nią.

-Tina.

-No to.. co cię sprowadza na UFCB?

-Chęć pracy z ludźmi? Nie wiem.. jakaś zmiana? - westchnęłam. Tak naprawdę sama nie wiedziałam. Może po zakończeniu związku nie chciałam się załamać i mieć jakieś zajęcie, chociażby nauka?

-Ja nie miałam wyboru. Albo tu albo do pracy. Że jestem leniem .. - nie dokończyła, ponieważ w drzwiach stanęła starsza kobieta.

-Wybaczcie, że przeszkadzam. Dostałam polecenie, aby przekazać wszystkim, że rozpoczęcie roku akademickiego rozpoczyna się o wyznaczonej dacie o godzinie 9:30 na auli. Miłego dnia - wyszła, a my wybuchłyśmy śmiechem. Dobry początek znajomości.

...
Harry.
Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, wiec jakimś sposobem się wymknąłem. Niall spał, a co robiła reszta.. za bardzo nie wiedziałem.
Ryzyko - wielkie, bo w każdej chwili może mnie rozpoznać fanka i rozpęta się zamieszanie. Czasami.. chciałem być niewidzialny, żeby móc spokojnie przejść się ulicą.
Naciągnąłem kaptur mocniej, skierowałem się.. prosto przed siebie. Nie posiadałem konkretnego celu. Jedynie poczułem się gorzej mijając znany hotel. Czyżby tutaj dostałem atak, gdzie znalazła mnie Tina? Nie do końca, ale widziała stan w jakim się znajdowałem. Ciekawe co teraz robi.
Gdybym mógł.. poleciałbym do niej, powiedział "Hey aniele, popełniłem błąd, pomożesz mi go naprawić?"

Pokręciłem głową. Może kiedyś się dowiem.. może kiedyś wpadniemy na siebie niespodziewanie.

-----------------------------------------------------------
Ten moment, gdy przypominasz sobie w dzień publikacji, że rozdział jest niesprawdzony...
Witam was w sylwestra! Dziękuje za tak dużą liczbę wyświetleń! W tym roku, mój blog został odwiedzony przez was prawie 5000 
razy! (od sierpnia do grudnia). W porównaniu było tylko 5 komentarzy na 25 rozdziałów... no cóż, ale nie o tym chciałam napisać. 
Na ten nowy rok 2016 chciałabym wam życzyć dużo zdrowia, szczęścia. Abyście się nie poddawali i odważnie kroczyli do przodu przez życie.

Jak spędzacie sylwestra? W moim przypadku będzie: twitter + Polsat/TVN/TVP2...
Jeżeli się nudzicie, zapraszam na moją drugą historię, o wampirach :) Link --> Vampire.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz