13 stycznia 2016

28 - If I can turn back time.

Rozdział 28.
Minęło dobre sześć miesięcy. Klimat uczelni bardzo mi się udzielił, nie pomijając imprez, jakie odbywały się na kampusie. Jak się bawić to się bawić, prawda? Po kilku wykładach, można powiedzieć, że „wpasowałam się w otoczenie”. Ludzie zaczynali dostrzegać Tinę studentkę, a nie Tinę byłą dziewczynę piosenkarza boybandu. Przynajmniej ten pryzmat zaczął się zmniejszać, ponieważ na początku był bardzo uciążliwy. Niechęć z jaką się do mnie odnosili co niektórzy, aż „biła po oczach”, że miałam ochotę zostać w pokoju, ukryć się pod kołdrą i nie wychodzić do końca dnia, a nawet dłużej.
Harry ma nową dziewczynę, jak się z tym czujesz, Dan wie o twojej zazdrości?
Daniel.. chłopak, chcący „odegrać rolę w moim życiu”.. no cóż.
Dzień za dniem, eseje, referaty. Wcześniej nigdy nie myślałam, że da się przeżyć tydzień jedząc jedynie zupki w proszku, kiedy na stołówce akademickiej panowała jakaś epidemia, przez co pomieszczenie przeszło proces sterylizacji.
Niestety nadeszły te gorsze dni. Nie chciałam nigdzie wychodzić, pragnęłam, żeby wszyscy dali mi spokój. Nie z powodu innych ludzi. Po prostu. Zły dzień, wtedy odechciewa się wszystkiego.

Dzisiaj właśnie tak jest.

 Przed kolokwium załamałam się.
Nie złamane serce, wcześniej miałam „sympatię”, ale stwierdziłam, że nie jest wart moich uczuć. Dla niego ważniejsze były imprezy, kumple oraz dobra zabawa. Nie odpowiadał na wiadomości, kiedy czułam się źle. „Impra? O a gdzie moja kumpelka”. Lub gdy byłam potrzebna… nagle stawałam się widoczna. Zakończyłam to szybciej niż na to wyglądało. Niestety czasami się odzywa. Przynajmniej próbuje ze mną utrzymać jakiś kontakt.
„Zagrzebałam się” bardziej pod kołdrę, wiedząc że zaraz zadzwoni budzik. Nie chce wstawać, nie chce mi się tam iść.

-Hejo, wiesz gdzie odłożyłam te niebieskie słuchawki? - Lily rozejrzała się po pokoju. -Nie mogę ich znaleźć od dobrej godziny.. i tak wiem, że nie śpisz! – krzyknęła.

-Specjalnie wstałaś godzinę wcześniej, aby ich szukać? - wymamrotałam. Dalszy śnie.. żegnaj.

-Tak! A jak na nie nadepniesz, jak ja ostatnio? Fundusze się kończą, nie mogę kupić kolejnych. – powiedziała niezadowolona. Ok, nie odzywam się.
Krzątała się w tę i z powrotem przez dobre piętnaście minut. Później najwyraźniej wkurzona, pędem wyszła na korytarz, trzaskając drzwiami. Bałagan pod jej łóżkiem mówi za siebie. Książki, bluzy, spodnie leżące na podłodze. Łatwo coś zgubić, tym bardziej czarne, douszne słuchawki.
O godzinie 7:15 zmuszona przez budzik, wstałam i udałam się do toalety.
Te sprawdziany.. jak się nie uda.. trudno, są „dodatkowe szanse”.
|
...

Ubrana w szary płaszcz, niebieską czapkę i czarne kozaki, szłam przed siebie, po zakończonych zaliczeniach. Nie mam pewności czy zdałam, a jeżeli nie, i tak jestem przygotowana na poprawkę. Bądźmy dobrej myśli! Nie było tak źle!
Zimowy wiatr miejscami wiał coraz mocniej. Potarłam ręce. Gdzie zostawiłam rękawiczki..
Minęłam wejście do stadionu Wembley, przyspieszając kroku. One Direction grają niedługo koncert na arenie..
Nie mam kontaktu z chłopakami, więc gdyby nie Gemma, musiałabym wierzyć plotkarskim gazetom.
Zamyślona kroczyłam dalej, wsłuchując się w głos speakera w radiu, który zapowiadał
 „Stitches” Shawna Mendesa. 
I thought that I've been hurt before, but no one's ever left me quite this sore..”
Bum. Natrafiłam na „ścianę”. Po chwili siedziałam na zimnym chodniku, czując bolesny upadek.
-Jak łazisz?! Człowieku, gdzie ty masz oczy?! - warknęłam wkurzona, zabierając czapkę z ziemi. Co za fajtłapa! Nadal podenerwowana, podniosłam się z ziemi, ignorując sprawcę wypadku. Ok, moja wina, „głowa w chmurach”, jednak jest też druga strona, mogąca mnie ominąć.

-Przepraszam. – wystarczyło jedno słowo i zamarłam. „Niemożliwe, nie teraz, nie tutaj..”
Harry. Położył gitarę na śniegu, zapiął kurtkę. Wygląda idealnie.. wcale nie obcinał włosów.. brrr, wróć!

-Nic się stało, niepotrzebnie na ciebie nawrzeszczałam.. – zaczęłam się nerwowo śmiać. Tyle czasu się nie widzimy, a ja rzucam się z nerwami, pięknie.

-Jak sobie radzisz? – słysząc to, zrobiłam zdziwioną minę. Nic, żadnych krzyków? Chyba zapomniałam, że on należy do spokojniejszych osób.

-No.. studia.. zaliczenia.. – przerwałam na moment, widząc jego uśmiech.  -Nie takie o jakich pomyślałeś! - zakryłam twarz rękoma. Co za wstyd.

-Oh.. hej, może wpadłabyś.. chodź - pociągnął mnie za rękę, widząc fanki. Nie mam nic do powiedzenia! Lepiej się ukryć, zanim zacznie się „dziki pościg”.
Szliśmy długim korytarzem w kierunku.. właściwie nie wiedziałam gdzie. Ledwo przytrzymałam czapkę, aby się nie potknąć po drodze.
Zatrzymaliśmy się przed drzwiami z napisem "One Direction". Dobra.. nie do końca logicznie myślę po kolokwium.
Po chwili odetchnął z ulga, ściągnął kurtkę.
Przez to, że miał założoną koszulkę z krótkim rękawem, zauważyłam blizny, od igieł wbijanych podczas pobytu w szpitalu. Niedaleka przeszłość..

-Na co czekasz? Na darmowy pokaz? - zaśmiał się. 

-Proszę, komuś dowcip się zaostrzył. - spojrzałam podejrzliwie. Niepewnie usiadłam na krześle.
Gdyby nie fakt, że czapka zniszczyła moją fryzurę, ściągnęłabym ją od razu..

-Coś ty zrobiła z włosami? - chwycił jedno pasemko, co róż przyglądając mi się uważnie. Jednak zauważył! -Tina.. ty i niebieskie pasemka?

-Chciałam różowy kolor, ale nie było na zapleczu. - wzruszyłam ramionami.

-Zabawne.. - westchnął.
Siedzieliśmy w milczeniu. Nie spodziewałam się, że po zwykłym wyjściu.. spotkam go. Chciałam się przewietrzyć. Odetchnąć po kilkugodzinnym pisaniu. A tu proszę. Przed moim ulubionym miejscem w Londynie.

-Infinity jest o mnie? - zapytałam prosto z mostu. Przez Lily miałam okazje przesłuchać piosenkę zapowiadającą nowy album.

Harry.
 -Infinity jest o mnie? - zapytała, a ja zamarłem. Moja pewność siebie wyparowała wraz z usłyszeniem pytania. Rozejrzałem się po pokoju, po czym przeczesałem lewą ręką włosy.

-Nie tak trudno było się domyślić, prawda? - spytałem czując się niezręcznie. Nie tylko ta piosenka została napisana o niej. "Hey angel" także się do nich zalicza, lecz światło dzienne ujrzy parę miesięcy później. Wspomniany wcześniej utwór musiał wyjść w ramach podziękowania dla fanów za wytrwałość. -Myślałem... - niestety przerwał mi dźwięk jej telefonu. "Daniel". Ałć, serce, nie powinienem być aż tak ciekawski, żeby komuś w ekran zaglądać. Nieco zdenerwowana odrzuciła połączenia przychodzące, co wywołało u mnie śmiech. Jasne, niecodziennie zaciągam byłą dziewczynę do garderoby w celu rozmowy!

-Przepraszam, to było dość niezręczne - wyznała, "spuszczając wzrok" na ziemię. Też bym nie chciał, żeby nowa połówka przeszkadzała w rozmowie z byłym, naprawdę.
Zamiar powiedzenia o parę słów za dużo, uniemożliwił Julian, który postanowił "przerwać sielankę".

-Styles, co ty jeszcze tu... oł, masz gościa. Chciałem tylko przypomnieć, że wywiad przed koncertem zaczyna się... - spojrzał na zegarek na ręce. -Za jakieś piętnaście minut. Jeżeli coś zrobiłeś tej dziewczynie, szybko przepraszaj i się zbieraj.

-Pójdę już... - wymamrotała. Zacisnąłem ręce w pięści. Czy spokojna rozmowa ma w ogóle szansę na zaistnienie?

-Tak, powinnaś lecieć do Daniela, skoro się stęsknił. Nic dziwnego, że nie umiesz ze mną rozmawiać, skoro jesteś zakochana w kimś innym. Spotkanie byłego boli. - uśmiechnąłem się, podałem płaszcz "studentce". O ile ktoś chce się założyć, że powróciła do dawnego szału imprez, więc jest znana w swoim akademiku? Rozłąka działa na wielką niekorzyść.

-Ale on nie... - wspomniała zdezorientowana, lecz nie dałem dokończyć.

-Wybacz, że zabrałem twój drogocenny czas. Wiesz... oboje jesteśmy ludźmi zalatanymi, za niedługo wydaję płytę, u ciebie egzaminy... pa, miło było! - pomachałem, a ona trzasnęła drzwiami. Tekściarz był w niezłym szoku. Wpatrywał się we mnie z lekko otwartymi ustami.
Dopiero kiedy zostałem sam, zrozumiałem co zrobiłem. Przecież ten Dan, Daniel, mógł być kimkolwiek, a zazdrość wywołała takie spięcie, że byłem gotowy w stanie nawrzeszczec, że niby układa sobie życie bez zachowania miejsca dla tego, któremu pomogła wyjść na prostą. Czy właśnie moje szanse na naprawienie czegokolwiek zmalały do zera?
Przebrałem się w wyznaczone ciuchy (czytaj: bordową koszulę w kwiaty i czarne jeansy), wyszedłem na korytarz. Chyba nie dam rady skupić się na czymś innym, niż mój cholerny błąd.

-Stary, czy ja minąłem się z Tiną, czy impreza u Zayna była szkodliwa? - spytał Niall, gdy usiadłem obok niego przed wywiadem.


-To była ona. - westchnąłem. -Jeśli mieliśmy wrócić do siebie, właśnie zniszczyłem swoje marzenia.
-------------------------------------------------------------------
Dlaczego wydaje się, że część druga, Harry'ego jest napisana odrobinę lepiej? Ponieważ była pisana, gdy wena nie zawodziła, a ta pierwsza... miałam wtedy małą blokadę...
ale po co się tłumaczyć. Rozdział wstawiam z jednodniowym opóźnieniem. Nie wyrobiłam się w danym terminie, ale grunt, że jest, prawda?
Trzymajcie sie cieplutko i do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz