21 stycznia 2016

29 - Koncert.

Rozdział 29.
Harry nie wiedział co wydarzyło się ostatnio w moim życiu. Nie było go przez tyle czasu, a mógł się domyślić, że nie opuszcza moich myśli, chociaż bardzo bym tego chciała.
Pech nastąpił, gdy ex zadzwonił podczas naszej rozmowy. Przez chwilę myślałam, że mi coś zrobi, że dojdzie do strasznej kłótni. I tak zostałam potraktowana „z góry”. Nie oszukujmy się, wkurzył się, bardzo. Zawsze muszą być komplikacje, prawda? Nawet nie dał dojść do słowa…
Otarłam łzy, kończąc pracę, zadaną na zajęcia. Współlokatorka dzisiaj wieczorem wybiera się na koncert... One Direction. Wyszła z łazienki uradowana, prezentując dumnie na policzkach, namalowane logo 1D.

-Nie jesteś gotowa? - błagam, daj spokój, jestem zajęta użalaniem się nad sobą.

-Lily, przepraszam, ale... nigdzie nie idę. - cicho powiedziałam, wiedząc, że nie jest szczęśliwa słysząc taką odpowiedź.

-Żartujesz? - zaśmiała się, lecz nie wykazałam żadnej reakcji dowodzącej jej domysły. Przecież nie wstanę, położę laptop na bok, powiem: Zgadłaś, chodźmy tam! -Tina... obiecałaś.

-Wiem, niestety... nie mam humoru, nie chcę ci zepsuć tego radosnego momentu, na który zapewne czekałaś aż Harry powróci do pełni sił.

-Ale z ciebie uparciuch... przecież nie mam miejsc przy samej scenie. - usiadła obok mnie. -Gorzej będzie jak ruszą na tak zwany wybieg, lecz nie patrzą na każdą fankę! Masz dziesięć minut na ogarnięcie się. - zamknęła mi komputer i szybkim ruchem podbiegła do swojej szafki, zamykanej na klucz. Ciężko westchnęłam. Znalazła haczyk. Nie wymigam się, a jeśli dalej chcę grać w gry… nie ma innego wyjścia.
Z lekkim niepokojem poszłam się przebrać.
Czego się boję? Przecież bywałam na „takim czymś”. A może jednak chodzi o kogoś?

...

Krzyk, zamieszanie, rozhisteryzowane fanki. Ostatnio miałam „przyjemność” oglądania takiej sytuacji od drugiej strony. Teraz niechętnie stałam w tłumie, trzymając się ramienia koleżanki, żeby przypadkowo nie zgubić się. Po słowach „bramki otwarte, wpuszczają na stadion!” poziom wysokości dźwięku przekroczył wyznaczony limit. Przez chwilę zatykałam sobie uszy, dopóki Lily nie pociągnęła mnie za rękaw bluzy. Zaczęłyśmy biec.
Żegnajcie całkowicie nowe trampki, które dostałam pod choinkę. Podeszwa właśnie postanowiła się odkleić, po tym jak prawie wpadłam na małą dziewczynkę.
Kiedy weszłyśmy na arenę Wembley powiedziałam zaledwie: wow. Nie poznawałam tego miejsca. Gdzie murawa, to wszystko zmienili... na potrzeby koncertu?

-Wiedziałam, że ci się spodoba! - wykrzyknęła brunetka, usilnie rozkładając krzesełko. Dwie i pół godziny stania... na co się pisałam? Sama chęć siedzenia samotnie w akademiku nie była zbyt pozytywna, więc cieszyłam się, że tam nie zostałam.

...
[Harry]
-A nie mógłbym wyjrzeć na moment? - Louis z jakiegoś dziwnego powodu chciał wyjść na scenę wcześniej, jednak organizatorzy zrobili nam mały support w celu rozsławienia mniej znanych kapel.

-Jeśli chcesz... na pięć minut, pod sceną. Tylko nie zwracaj uwagi na fanki, to mogłoby cię rozproszyć - menager niby pogroził palcem.

-Człowieku, powracamy na duże areny po przerwie! To dodaje mi skrzyydeł! - zanucił, po czym kilka sekund później już go nie było.
Pokręciłem głową, opróżniłem do końca butelkę z wodą. Zamiast się cieszyć... jestem przygnębiony.
Zayn za to całkowicie był w innym świecie. Lekko się kiwał w rytm muzyki, słuchanej na słuchawkach. Mały stres dopadł każdego... z wyjątkiem Tomlinsona, który dzieliłby się swoją radością z całym światem.
Niall dyskutował z Li. Chcąc nie podsłuchiwać, udałem się bliżej kurtyny, dzielącej scenę i kulisy. Tysiące głosów krzyknie, gdy się tam zjawimy. Wiele z nich się popłacze, ponieważ jakimś cudem pokonałem chorobę, jaka wyniszczała mój słaby organizm. Aż zastanawiam się co takiego powiedzieć kochanym Directioners, które w ostatnim czasie były wystawione na manipulację ze strony mediów.
Jedno jest pewne. Portale sprawiały, że albo nas znienawidziły albo ze swoją miłością pozostały.

-Ludzie, chyba zobaczyłem widmo - po dziesięciu minutach, spóźniony Tommo „wleciał” do wspólnej garderoby. Przerażenie, jakie malowało się w jego oczach...

-Ej, co się dzieje? - zaniepokoiłem się i położyłem prawą rękę na ramieniu przyjaciela.

-Krótkie włosy, niebieskie pasemka... ale twarz ta sama. Tina nadal cię kocha, przyszła na koncert! - pisnął jak mała dziewczynka, zaklaskał w dłonie. Ok, gdzie się podział ten strach sprzed kilku sekund?

-Niemożliwe... - wyszeptałem.

-A wyobraź sobie, że tym razem nie zmyślam. Od naszej strony stoi gdzieś tak po prawej, niedaleko tego środka, gdzie mamy po wykonaniu starej piosenki przejść. Em.. Hazza, dobrze się czujesz? - spytał, po czym mnie przytrzymał, ponieważ owa wiadomość wywołała reakcję trudną do przewidzenia. Zaraz ktoś obok wachlował mnie zeszytem. Będzie tak blisko...

...
[Tina]
-Mają opóźnienie! - Lily starała się przekrzyczeć inne nastolatki. Jedynie się uśmiechnęłam do telefonu, po odczytaniu smsa od Rossa. Jednak z tą Laurą Marano, znanej powszechnie jako "Ally" to całkiem na poważnie są ze sobą.
Oto piękny przykład jak udawanie przeradza się w piękne uczucie!

-Pewnie Louis lub Zayn mają jakiś problem, dlatego! - odpowiedziałam, po czym światła na całym stadionie zgasły. Co do chol... jasne, zaczynają, gdzie ja tymi myślami błądzę.
Przed pojawieniem się chłopaków puścili „intro”. Dawne wspomnienia... urywki z teledysków do „One thing”, „Live while we're young” czy też „Night changes”.
A następnie oni sami. Fanki uradowane zaczęły skandować: dziękujemy! dziękujemy!

-Woah, wejście smoka! - zażartował Lou. -Niesamowite... powrócić do was, jeszcze z taką zapowiedzią! Payno, majstrowałeś przy filmiku? – „ściągnął brwi”, „dziabnął” palcem brzuch szatyna.

-Ał, przestań, nie przy ludziach... - na stadionie rozległo się głośne "awww". Lilo? -Zanim rozpoczniemy pierwszy, oficjalny koncert, chcielibyśmy powiedzieć do was parę słów.

-Jakie parę! Kilkanaście, kilkadziesiąt! Kilkaset, potok!

-Myślę, że zrozumieli Lou. - Zayn uśmiechnął się, następnie machnął ręką do reszty zespołu.
Usiedli na kanapie, po środku sceny. Jak za czasów trasy "Up all night"!
Ostatnio do oglądania tego współlokatorka mnie zmusiła...

-Harry... - czwórka spojrzała na Loczka. Nieznacznie odchrząknął, czując na sobie oczekiwanie. Oto za pomocą jednego słowa cała arena ucichła. Idolu tu obecnych dziewczyn... przemów!

-Witam wszystkich. - spojrzał na ziemię. -Dawno się nie widzieliśmy, prawda przyjaciele? Może czasami nie do końca wiedziałem kim jestem, od kogo są te słowa na listach, kartkach a także w powiadomieniach... szczerze? Brakowało mi was. Ostatni rok nie był dla nas łaskawy. Rozczarowałem was, przerwaliście trasę - obrócił się w kierunku towarzyszy. -Ale... dzisiejszy dzień możecie zapisać w kartki historii, ponieważ ogłaszam, że One Direction oficjalnie wraca do gry! - uniósł jedną rękę w górę. -Przed wami... nasz drugi singiel. „Drag me down”! (a/n ich pierwszym singlem, u mnie w opowiadaniu było Infinity.)
Powrócili i to z jakim efektem. Ten utwór od pierwszych dźwięków mówi sam za siebie, że będzie wielkim hitem. Tylko słowa sprawiały, że „trzymałam się ziemi”.
All my life you stood by me, when no one else was ever behind me. With your love nobody can drag me down”.
Loczek przechodził parę razy obok miejsca, w którym stałam, lecz nie przystawał na dłuższą chwilę. Starałam się bawić przy piosence. Śmiałam się wraz z Lily, coś czuję, że utworzy się z tej znajomości przyjaźń.
Natomiast solówka Zayna na sam koniec (a/n: to co śpiewa Harry, ale pamiętajmy, tu Zen nie opuścił zespołu ;) )... byłam zszokowana. Dosłownie stałam z szeroko otwartą buzią ze zdziwienia.
Minęło trzydzieści minut, nadszedł moment, przemieszczenia, czyli już nie byli przy grającym bandzie, przybliżając się bliżej fanów. Jeżeli on wybierze prawą stronę... czym się przejmuję, nie ma szans na przepchanie się gdziekolwiek.
Niall opowiadał o tym, jak świetnie spędzał czas w Irlandii, Zayn niewiele, jednak wspomniał, że za niecały miesiąc żeni się z Perrie Edwards. U Liama było po części wiadome. Po rozstaniu z Sophią częściej współpracował z innymi muzykami, tworząc nowe teksty. Louis „ninja” dopóki mógł odwiedzał pobliskie kluby lub siedział w domu z rodziną.
Kiedy przyszła kolej na Harry'ego, odruchowo wstrzymałam oddech. Opowie o nas, czy „sprzeda” okrojoną wersję?

-Jak tak już opowiadamy... to ja też wam coś opowiem. - uśmiechnął się szeroko do publiki.

Boję się...

---------------------------------------------------------------
Takiego przypływu weny dawno nie czułam. Cudowne uczucie i... to chyba najdłuższy rozdział!
Jak sądzicie co takiego opowie Harry?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale :)
A tak w ogóle macie już ferie czy jeszcze czekacie? Trzymajcie się cieplutko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz