6 lutego 2016

31 - Kierunek... powrót do rzeczywistości?

Rozdział 31.
-Co teraz będzie? Ty masz trasę, ja zaczynam egzaminy na studiach... - zapytałam podczas wspólnego śniadania. Dostałam wiadomość od Lily, że wykłady zaczynają się o dwunastej, a Harry wychodził na dziesiątą, więc została nam godzina.
-Damy sobie radę. Wszystko można ze sobą pogodzić. Ja na przykład muszę cierpliwie poczekać, aż niebieskie pasemka znikną z twojej ślicznej główki.
-Ej! - zaśmiałam się. -Inni twierdzą, że wyglądam uroczo.
-Jak taki mały smerf - wyszczerzył się. Dzięki, kolejna osoba, która tak myśli.. eh, nie znacie się na modzie. -Już zniosłem Gemmę z różowo-niebieskimi włosami, ale ty... - pokręcił głową. No cóż, nie każdy jest w stanie to zaakceptować.
-Będziesz marudził, to zmienię kolor na fioletowy jak tak bardzo chcesz - wzruszyłam ramionami. Te tosty z serem są takie pyszne...
-Nie zrobisz mi tego. - wziął kolejną kanapkę, nie spuszczając ze mnie wzroku. Okej, przez moment wyglądał przerażająco... Szybko zamrugałam i wzięłam się za spożywanie jedzenia.

...
@hehehehezayn czy to już oficjalne potwierdzenie? #Hana z powrotem razem? skfgsf *-*
@1DNews jesteśmy w szoku, przez to co działo się na koncercie. Harry był z nami szczery, w potoczny sposób przekazał streszczenie historii, która+
+miała rozwój na przestrzeni kilku lat. Jak na razie nie mamy potwierdzenia na temat ich związku.
@nothingwithu Kiedy Harry płakał, płakał cały świat. Nie mogłam powstrzymać łez, oni tyle razem przeszli ;-; Czekam na come back!
@LiamMyHero Non stop o Stylesie na tl... hej, Niam był na zakupach, sensacja!

Wracając do akademika autobusem, uśmiechałam się do telefonu. Może po tamtej sytuacji zaczęłam ukrywać się strojem, to znaczy... kaptur + okulary równa się jakaś tam ochrona przed rozpoznaniem.
Gdy fanki 1D usiadły praktycznie na przeciw mnie, serce biło jak oszalałe. Racja, bałam się. Nie chciałam sprawiać kłopotów i robić zamieszanie swoją osobą. Na twitterze już wystarczająco nie mogę spokojnie "siedzieć" bez zacinania się komórki od nadmiaru powiadomień.
Jak to ja, zapomniałam, że w ustawieniach jest opcja o wyłączeniu tak zwanych wzmianek.
Tuż przed zajazdem na mój przystanek, szczelniej owinęłam się białym szalikiem. Kocham zimę za śnieg, nadający piękny krajobraz. Nienawidzę, że jestem strasznym zmarźluchem i jeśli źle się ubiorę, to przeziębienie potrafi na długo ze mną "pomieszkać".
Po dojściu do pokoju, praktycznie przytuliłam się do grzejnika. Co z tego, że przeszłam kilkadziesiąt metrów, zmarzłam!
Ściągnęłam czapkę, płaszcz zawiesiłam w dużej szafie. Brrr...
Spojrzenie na rozplanowanie kolokwium... nie było dobrym pomysłem, ponieważ z wielką niechęcią musiałam znaleźć książki oraz chociażby "rzucić okiem" na najważniejsze pojęcia, jakie mogą być na teście.
Nic dziwnego, że dostaliśmy kilka dni wolnego w takie mrozy, sięgające nie kiedy -25 stopni.
Po przebraniu się w czerwony sweter, długi aż do pół uda, czarne legginsy, wzięłam torbę i po raz ostatni przejrzałam się w lustrze.
"Co ludzie mają do moich niebieskich pasemek?"

...

Wykłady... żeby nie usypiać, trzeba mieć szczęście do profesora. Są tacy, którzy najwyraźniej są zmęczeni życiem, mówią swoje, tylko po to, aby "odbębnić", nie zwracając na śpiącą liczbę studentów. Mi i Lily przytrafiła się dość żywiołowa "babka". Lubi zażartować, zapytać się o ostatnią imprezę. Kiedy "bierze do odpowiedzi" stara się jakoś podpowiedzieć, żeby dana osoba spróbowała "ruszyć mózgownicą".
Słuchając na temat pracy z dzieciakami na zajęciach wychowania fizycznego, telefon postanowił o sobie przypomnieć, wydając wibrację. Chwała za wszechobecne wifi, żadna wiadomość mnie nie ominie!
"Harry Styles dodał nowe zdjęcie". Oh... dlaczego tu tak gorąco? A może to moje policzki tak zareagowały na widok... swojego zdjęcia na jego instagramie?
Kiedy spałam, owinięta kocem, wykorzystał chwilę i... pocałował mnie w policzek, dodatkowo wykonując fotografię. "My happines". Czy ja się unoszę do góry? Bo chyba odlatuję...
Nagle z rozmyślenia sprowadził mnie głos profesorki.

-Czy wszyscy dostali powiadomienie o poście piosenkarza z zespołu One Direction? Gratuluję Christina, naprawdę uroczo wyszłaś, jednak omawiamy całkowicie coś innego. - serdecznie się uśmiechnęła, na co miałam ochotę zniknąć. Wszyscy się patrzą w moim kierunku...

-Wracając...

...

-Czyli... teraz nie dasz mi spokoju? - zapytałam współlokatorkę nieco zmartwiona. Wiedziałam, że po dwóch godzinach siedzenia na auli, będzie chciała mi zadać masę pytań. Było to po niej widać...

-Aż taka przewidywalna jestem? No cóż... wykrakałaś! - zaśmiała się donośnie. Ratunku? -Jak wiemy, spotkałaś się z nim... miłość rooośnie wokół naas - zanuciła, tym samym ściągając na siebie uwagę przechodzących obok studentów. "Nie zwracajcie na nas uwagi, my tylko zmierzamy w stronę akademika..."
Spuściłam głowę i aż do drzwi naszego pokoju się nie odezwałam. No cóż... jedno jest pewne. Jeśli oficjalnie do siebie wrócimy, stanę się "Numerem Jeden" wśród rozmów.
Po przekroczeniu progu, odłożyłam torbę przy łóżku, po czym szybko pobiegłam do łazienki. Chce ze mną porozmawiać? Niech poczeka, do mojego wyjścia.

...

Nie uniknęłam tego. ,,Na domiar złego" okazało się, że Lily skrycie jest Directionerką. Nie chciała mi powiedzieć na samym wstępie, ponieważ obawiała się, że zmienię współlokatorkę, dlatego wolała "szaleć ze swoją obsesją" na punkcie Little Mix. Przysięgam, następnym razem otwarcie zapytam, ale... nie miałam na to wpływu.

-Czyli... lekarze go przytrzymywali przed wami? Chcieli mu zrobić pranie mózgu? - zapytała, w międzyczasie podjadając popcorn. Usiadłyśmy w "wspólnym salonie" gdzie przebywali inni studenci. Akurat większość była na meczu lokalnej drużyny, więc "telewizor był dla nas".

-Coś w tym stylu... nawet nie wiesz ile nerwów, płaczu... masakra. Hejterki myślą, że to było proste. "Oh zagrała dramę, pokazała jak jej niby zależy". Przecież przez pewien okres zablokowałam sobie konto na twitterze, żeby nie czytać tych głupot. - westchnęłam. Jak przypominam sobie jak zachowywały się niektóre fanki, na samą myśl złość od razu przybywa.

-Weź, moje sąsiadki popadły w jakąś paranoję. "O my gy, Heri już nie zaśpiewa!". Dobrze, że miał ciebie i proszę, czekam na płytę - zaśmiała się. -One Direction bez któregoś z całej piątki miałoby inne brzmienie, jednak nie byłoby takie same. Zayn i odejście? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

-Jednak realne, prawda? - wzięłam kolejną garść popcornu. Lily Collins idealnie pasuje do roli Clary, w serialu nie mogę się przyzwyczaić do Kath. -Po za tym jestem pewna, że zmienili brzmienie. Jedyny warunek, aby zatrzymać Malika w zespole.

-Nowa muzyka... miód na moje serce. - znowu zachichotała.
Jakoś nie mogłyśmy się skupić na dalszej części filmu. A tu ona opowiadała o życiu na wsi, ja powiedziałam jakąś anegdotkę ze swoich przeżyć. Zaufałam jej. Nawet okazało się, że mamy więcej wspólnych tematów, niż ja z Joy. Nie porównuję ich dwóch, różnią się i super.
Gdzieś tak w połowie zamknęłam oczy. Sen zabrał mnie szybciej niż myślałam.
...
"Louis się uparł, żeby zrobić coś głupiego w teledysku, ratuj" powstrzymałam się przed wybuchem śmiechu następnego dnia na zajęciach. Rozejrzałam sie po sali. Ok, nie jestem obserwowana.
Ja: Co tym razem?
Harry: Chcieliśmy coś prostego do "Drag me down", a ten nagle powiedział: A kosmonauci? Czy nasz teledysk nie może chociaż raz być normalny?
Ja: Nie wierzę w to co czytam. ŻADNE wasze video nie ma powiązania z piosenką :) Może Little Things...
Harry: Chyba się poddaję, nie warto z nim dyskutować... co porabia mój aniołek?
Ja: Stara się wysłuchać wykład na temat aktywności fizycznej, jednak coś skutecznie odwraca jej uwagę.
Zamyśliłam się na chwilę. Rzeczywiście, nie skupię się na czymś innym. Chłopaki w moim rzędzie podzielali zdanie, wykazując zainteresowanie, trzymając głowy na stolikach.
Ja: Czekaj, "aniołek"? o.O
Harry: "Nothing can come between you and I".
Ja: Lepiej odpowiedzieć wersem z własnej piosenki, brawo Styles ;')
Harry: Przynajmniej rozpoznałaś utwór.
Harry: Dziś.
Z ostatnim sms'em... nie miałam zielonego pojęcia o co mu chodziło. Z resztą jak zawsze. Kiedyś pisał całkiem ,,logiczne" tweety. Ach te stare dobre czasy.
Dziekan pożegnał się z nami, życząc miłego weekendu, dodając temat wypracowania. "Żebyście się nie nudzili".
Lekko zaspana, włożyłam zeszyty do torby i wzięłam brązowy sweter, który wisiał na oparciu krzesła. Łóżko... nadchodzę! Jeszcze nigdy się tak nie wynudziłam.
Po wyjściu z sali, wyszłam przed budynek. Niestety zajęcia się późno zakończyły, dlatego po wyjściu na podwórko świeciły już lampy uliczne. Usiadłam na jednej z ławek, które stały pod drzewami. Muzyka to pierwsza rzecz jaką potrzebuję natychmiast. Po rozplątaniu słuchawek włączyłam w telefonie radio. Akurat leciała piosenka "Elaisa - Is it right". Spojrzałam na gwieździste niebo.
Jest dobrze, czy źle? Nie mogę tego pojąć.

Wydawało mi się, że mam wszystko. Do czasu. Nie można przez życie iść bez zmartwień. Byłoby zbyt kolorowo.


-------------------------------------------------------------------
Jeden dzień opóźnienia... myślałam, że jednak później dodam ten rozdział, dlatego na blogu pojawiła się informacja... no nic.
Chciałam jak najszybciej dodać, także... nie sprawdzałam błędów, jeśli takie są, poprawie je w ciągu kilku dni.
Najdłuższy rozdział... wow.
Zbliżamy się do końca...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz